sobota, 30 listopada 2013

"Zamek z piasku" Magdalena Witkiewicz

autor: Magdalena Witkiewicz
wydawnictwo: Filia
liczba stron: 284

moja ocena: 10/10



Jestem w trakcie czytania książki pt. „Zalotnice i wiedźmy” Joanny Miszczuk, jednak kiedy nadarzyła się okazja na sięgnięcie po „Zamek z piasku” Magdaleny Witkiewicz, bez większego namysłu przerwałam poprzednią lekturę (mimo, że również jest wciągająca).

Wcześniej przeczytałam jedynie „Szkołę żon”. Tym razem mamy do czynienia innym tematem. Tematem bardzo poważnym. Chodzi mianowicie o chęć posiadania dziecka za (można powiedzieć) wszelką cenę. Weronika jest szczęśliwą żoną. Ma dobrze płatną pracę i wspaniałego męża- Marka. Darzą się wielkim uczuciem już od szkoły średniej. Są przykładem małżeństwa, które jest w stanie przetrwać wszystko. Ale czy na pewno? Pewnego dnia kobieta przyznaje, że jest gotowa na bycie mamą. Kiedy jednak kolejne próby kończą się porażką, małżeństwo zaczyna odczuwać pierwsze oznaki kryzysu w miłości. Sytuacja zaczyna się pogarszać. Kiedy osiąga moment wyjątkowo tragiczny, Weronika poznaje na plaży pewnego mężczyznę. Rodzi się między nimi przyjaźń. Niespotykanie silna więź emocjonalna. Taką, którą rzadko się doświadcza. Dzielą się przeżyciami, zwierzają, wspierają. Czy Weronika odnajdzie szczęście u boku tego mężczyzny?

„Zamek z piasku” to bardzo głęboka historia. Porusza wiele trudnych tematów. Z jednej strony miłość, wielka przyjaźń, chęć posiadania potomstwa. Z drugiej zdrada, brak zaufania, lęk o przyszłość. Bohaterowie tej powieści są ciekawie scharakteryzowani. Czytając, starałam się zrozumieć i Weronikę, i Marka. Kobieta za wszelką cenę chciała zostać matką. W pogoni za spełnieniem marzeń zagubiła miłość, jaką darzyła męża. Wyglądało to tak, jakby na jakiś czas zupełnie zapomniała o tym uczuciu. Wpadła w jakby błędne koło. Po części ją rozumiem. Chciała spełnić swoje marzenie. Jednak patrząc pod innym kątem, zatraciła się w tym tak głęboko, że powoli traciła swojego męża, który nie mogąc dać jej upragnionego dziecka, czuł się niepotrzebny. Patrząc z punktu widzenia Marka, także i jego trochę rozumiem. Nie widział świata poza swoją żoną. Kochał ją ponad życie. Starał się. Jednak los sprawił tak, a nie inaczej. Niewiele mogli zdziałać, aby zostać rodzicami. Na pewno czuł, że zawodzi swoją ukochaną. Musiał przeżywać koszmar, doświadczając takiej sytuacji. Nie dziwię się, że chciał odpocząć od tych trudnych i ciężkich chwil, jednak mimo to, dał też swojej żonie wiele powodów do zmartwień np. bardzo prawdopodobną zdradę. Cóż… Weronika też nie była święta. Jednak to, co połączyło ją i Kubę (mężczyznę poznanego na plaży) nie nazwałabym takim typowym romansem. To była naprawdę przyjaźń. Przyjaźń, jaką rzadko się spotyka. Całe szczęście, że historia kończy się szczęśliwie. Kiedy doczytywałam końcówkę, bardzo się ucieszyłam, że jednak szczęście zagościło zarówno u Weroniki jak i Marka, choć mało co na to wskazywało.

Książkę jak najbardziej polecam. Jest napisana bardzo dobrym stylem. Jest historią głęboką, pobudza do refleksji. Myślę, że można z niej wyciągnąć wiele mądrości. 

Wydawnictwo Filia

Wyzwanie:

http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2013/10/wyzwanie-polacy-nie-gesi-edycja-druga.html

środa, 27 listopada 2013

"Awaria uczuć" Joanna Kruszewska

autor: Joanna Kruszewska
wydawnictwo: Replika
liczba stron: 252
moja ocena: 9/10

„Awarię uczuć” zarekomendowała mi przyjaciółka, której książka bardzo się spodobała. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że z pewnością mi również przypadnie do gustu i nie pomyliłam się.

Historia dotyczy młodej kobiety- Matyldy. Na pierwszy rzut oka jej życie jest idealne. Wspaniały chłopak, świetna praca w dużej firmie w stolicy, dobre koleżanki. Żyć nie umierać. Niestety, pewnego dnia wszystko wywraca się do góry nogami. Paweł (ukochany bohaterki) musi wyjechać na rok za granicę, koleżanki zaczynają się podejrzanie zachowywać, a do tego Matylda dowiaduje się, że jest w ciąży. Kilka dni później zamiast awansu dostaje wypowiedzenie z pracy. Jak z tą sytuacją poradzi sobie Matylda?

„Awaria uczuć” jest świetną książką na odstresowanie. Napisana przyjemnym stylem. Nie za długa. Taka w sam raz, żeby usiąść w fotelu i dać się porwać opowieści aż do samego jej końca. Historia, jak można się domyślić, jest z happy-endem. Wszystko kończy się dobrze. To mogę zdradzić. Mimo, że wiele sytuacji, zdarzeń można przewidzieć, jedno mnie zaskoczyło. Podejrzewałam, że bohaterka w ostateczności zwiąże się z pewnym przystojnym mężczyzną, ale się pomyliłam. Co nie znaczy, że zakończenie mnie zawiodło. Co to, to nie. Bardzo mi się podobało, tak samo, jak cała książka. Autorka poruszyła tutaj temat dotyczący bardzo negatywnej cechy, która charakteryzuje wiele osób. Jest nią zazdrość. Zazdrość, przez którą ludzie potrafią sobie nawzajem rujnować życie. Doświadczyła tego główna bohaterka i to nie jeden raz. Jednakże nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.


Bardzo serdecznie polecam „Awarię uczuć”. Taka opowieść na wyluzowanie (chociaż zdarzają się fragmenty, w których ma się ochotę dosłownie udusić co niektórych).   

Wydawnictwo Replika

Wyzwanie:





poniedziałek, 25 listopada 2013

"Lament. Intryga Królowej Elfów" Maggie Stiefvater

autor: Maggie Stefvater
wydawnictwo: Illuminatio
liczba stron: 320
moja ocena: 5/10

Od dosyć długiego czasu nie miałam kontaktu z literaturą fantastyczną. Mimo, że kiedyś ją uwielbiałam, teraz zeszła na boczny tor. Kiedy dostałam do przeczytania „Lament. Intryga Królowej Elfów” uznałam, że będzie to bardzo dobra (chwilowa) odskocznia od obecnie czytanych przeze mnie książek.

Historia dotyczy młodej nastolatki, która podczas konkursu muzycznego poznaje w dość „ciekawych” okolicznościach tajemniczego chłopaka. Okazuje się, że ich wspólny występ jest fenomenalny i zdobywają nagrodę. Od tej pory w życiu Deidre zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ujawniają się paranormalne zdolności dziewczyny- zdolność do telekinezy. Ponadto dowiaduje się, że jest w niebezpieczeństwie, ponieważ królowa elfów pragnie jej śmierci. Do tego dochodzi obecność fejów i sekrety skrywane przez przystojnego Luka. Czy bohaterka poradzi sobie w tajemniczym świecie?

Spodziewałam się, że „Lament. Intryga Królowej Elfów” będzie bardzo dobrą książką. Niestety, to wybitnych bym jej nie zaliczyła. Dlaczego? Dlatego, że historia nie wywarła na mnie większych emocji. Fabuła jest przewidywalna. Zakończenie napisane jakby w przyspieszonym tempie. Królowa, która powinna tu odgrywać dość dużą rolę, pojawia się i za chwilę znika na zawsze i można się domyślić, kto przejmuje w tym momencie koronę. Z podobnym uczuciem co do książki spotkałam się czytając „Naznaczoną” P.C. i Kristin Cast.


Książkę poleciłabym nieco młodszym czytelnikom. Trochę miłości, trochę fantastyki. Jeden z top tematów dzisiejszych czasów. Mnie lektura aż tak nie zaciekawiła. Nie była zła, ale też nie powodowała żadnych pozytywniejszych reakcji. Oceniłabym ją jako średnią. Jednakże fanom młodzieżowej fantastyki powinno przypaść do gustu.

Wydawnictwo Illuminatio

piątek, 22 listopada 2013

"Detektyw i panny" Magdalena Lewańska

autor: Magdalena Lewańska
wydawnictwo: JanKa
liczba stron: 272
moja ocena: 8/10



Czy w małym, niczym nie wyróżniającym się miasteczku w Niemczech, może zdarzyć się coś strasznego? Mieszkańcy Kirchdorf są ludźmi bardzo spokojnymi. Praktycznie znają się na wylot od dziecka. Policja nie ma tu za dużo pracy. Mogą co najwyżej uczyć małe dzieci przechodzenia na pasach albo doszkalać młodych kierowców. To ich cała rozrywka. W takim razie jakim sposobem doszło w tym miasteczku do zbrodni? Przekonał się o tym Dirk Tielke- młody szef policji, detektyw, który przybył do Kirchdorf na krótko przed pierwszymi niepokojącymi wydarzeniami.

Książka jest podzielona na dwie części. Część pierwsza zatytułowana „Chiński kurczak” jest całkiem niezłym thrillerem. W parku, którym opiekuje się Isia Dobrzańska, niespodziewanie pojawia się podejrzany mężczyzna. Wpada on prosto na samochód pani ekolog. Jak się później okazuje, nieznajomy ma amnezję. Nie pamięta kim jest, skąd pochodzi ani dlaczego znalazł się w tym, a nie innym miejscu. Isia opiekuje się nim. Stopniowo zaczynają się zaprzyjaźniać. Niewiele dni wcześniej w Kirchdorf, które znajduje się parę kilometrów od parku, dochodzi do morderstw. Na domiar złego bardzo okrutnych. Ofiary psychopaty są pozbawiane niektórych części ciała. Kiedy policja ustala winowajcę i podaje jego rysopis w telewizji, prasie i radio, Isia dostrzega zabójcze podobieństwo do swojego nowego przyjaciela. Nie może uwierzyć, że ten bardzo miły i sympatyczny mężczyzna mógł dokonać takich czynów, zanim stracił pamięć. Historia prowadzi przez wiele zwrotów akcji, a zakończenie jest dość nietypowe.

Druga część to „Mysz zastępcza”. Tym razem mamy do czynienia ze zbrodnią doskonałą. Sprawa wymaga naprawdę dobrego śledztwa. Ginie jeden z bogatszych mieszkańców Kirchdorf- Reiner Pagel. Od dawna wiadomo, że prowadził on podejrzany biznes i prawdopodobnie mafia skutecznie uniemożliwiła mu stanie się świadkiem koronnym, poprzez pozbawienie go życia. Jednak nie do końca takie rozwiązanie przypada komisarzowi Tielke. Podejrzenie pada na jednego z mieszkańców miasteczka. Mężczyzna w dodatku sam się podkłada. Niestety, oskarżenie dawnego konkurenta denata okazuje się żartem grupy społeczności z Kirchdorf. Tymczasem Dirk jest w niebezpieczeństwie. Gdyby nie nadmierna ciekawość jego sprzątaczki, prawdopodobnie straciłby życie, otwierając list z mini bombą. Sprawa zaczyna się powoli wyjaśniać. Młody detektyw dzięki pomocy zabawnej i pełnej życia pani Funke jest coraz bliżej rozwiązania zagadki.

„Detektyw i panny” to bardzo dobrze napisana książka. Jest wciągający i niebanalny. Mamy do czynienia z interesującym i mrożącym krew w żyłach thrillerem, a także kryminałem, którego motywem przewodnim jest zbrodnia doskonała. Zakończenia obu opowiadań są nietypowe. Finał pierwszej części bardzo mnie zaskoczył. W zasadzie moje zdziwienie trwało od momentu, kiedy dowiedziałam się, kto może być potencjalnym mordercą oprócz podejrzewanego mężczyzny z amnezją. Zakończenie drugiej skojarzyło mi się trochę z grecką tragedią. Kiedy je przeczytałam, uznałam, że poniekąd szkoda mi mordercy. Oprócz tego bardzo ciekawe są wplecione w tekst analizy psychologiczne, najczęściej tłumaczone przez ukochaną pana komisarza- Alke. Należy też zwrócić uwagę na pewien wątek, który wyjątkowo rozbawia w drugiej części. Jest nią tytułowa mysz, której panicznie boi się odważny detektyw Tielke. Akcja, która rozgrywa się w jego biurze z udziałem osób trzecich, polegająca na złapaniu małego zwierzątka, jest bardzo zabawna.

Książkę polecam fanom kryminałów. Z pewnością się nie zawiedziecie. 

Wydawnictwo JanKa 


Wyzwanie:
http://4.bp.blogspot.com/-_OehojNovE8/Uhn8JvxveoI/AAAAAAAAJWc/ADyAIRWIZc8/s1600/polacy+nie+g%25C4%2599si.jpg

sobota, 16 listopada 2013

"Jeździec miedziany" Paullina Simons

autor: Paullina Simons
wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 720
moja ocena: 8/10



O „Jeźdźcu miedzianym” słyszałam niejednokrotnie. Wiele osób polecało mi tę książkę. Stwierdziłam, że skoro ma tyle pozytywnych opinii, warto ją przeczytać. Z wielką przyjemnością mogę uznać, że faktycznie, „Jeździec miedziany” jest wspaniałą książką.

Jest czerwiec roku 1941r. Niemiecka armia wkracza na teren Związku Radzieckiego. Młoda Tatiana Mietanowa żyje beztrosko i jeszcze nie wie, czym tak naprawdę grozi wstąpienie wrogich wojsk na teren jej ojczyzny. Pewnego dnia, kiedy zostaje wysłana po zakupy, ogarnia ją wielka ochota na lody. Zapomina o wszystkim i kieruje się do budki z przysmakami. Po chwili zauważa przystojnego żołnierza. On również zwraca na nią swoją uwagę. Rozpoczynają rozmowę i od tej pory życie obojga już nigdy nie będzie takie samo… Jak się później okaże atrakcyjny mężczyzna jest obiektem westchnień siostry Tani- Daszy. Aleksander, bo tak ma na imię przystojny oficer, coraz częściej odwiedza dom Mietanowów wraz ze swoim przyjacielem Dmitrijem. Jednak jego serce zaczyna bić nie dla Daszy, ale Tatiany. Młodzi coraz bardziej się w sobie zakochują. Niestety, ich uczucie musi pozostać w ukryciu. Tymczasem wojna dociera do ich miasta- Leningradu. Zaczyna się walka o przetrwanie. Czy miłość zdoła przetrwać piekło, jakie jest w stanie zgotować wojna?

„Jeździec miedziany” to piękna historia o wielkiej miłości. Historia ta wyciska mnóstwo łez, ale też rodzi nadzieje. Uczucie, jakie pojawiło się pomiędzy Tatianą i Aleksandrem jest na tyle ogromne, że jest w stanie przetrwać wszystko. Bohaterowie również mają bardzo silną osobowość i charakter. Potrafili przeżyć tak ciężkie i straszne czasy. Młoda Tania przeżyła śmierć całej swojej rodziny. Patrzyła, jak odchodzą w potwornym bólu i cierpieniu. Sama dała radę przejść tak wiele.. Tak samo Aleksander przeżył śmierć swoich bliskich. Wiele razy spojrzał śmierci w oczy podczas wielu bojowych akcji.. 

Miłość naprawdę potrafi wiele przetrzymać. I Tania i Aleksander, aby chronić siebie nawzajem byli w stanie zrobić wszystko. Dziewczyna wróciła ze spokojnej wioski do ciągle bombardowanego Leningradu, żeby podtrzymać swojego ukochanego na duchu. On, pragnąc uniknąć jej zgubnego losu, chciał ją za wszelką cenę utrzymać z dala od siebie.

Takich emocji, jakie dostarcza ta książką, dawno nie doświadczyłam. Jest napisana głębokim, dobrym stylem. Nie nudzi. Jest po prostu wspaniała. Większość czytelników z pewnością będzie ją oceniać bardzo pozytywnie. Ja z pewnością, dlatego serdecznie wszystkim polecam!

Wydawnictwo: Świat Książki 

Zobacz również: | Tatiana i Aleksander |
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...