piątek, 2 października 2026

„Onirica” Wojciech Kulawski - wielowymiarowe śledztwo

Do tej pory przeczytałam już kilka książek Wojciecha Kulawskiego, a powieść „Między światami” okazała być się jedną z moich ulubionych. Tym razem również zagłębiłam się w nieco oryginalną fabułą, która balansuje między rzeczywistością, a innym wymiarem.

W Lesie Młocińskim dochodzi do brutalnego morderstwa. Ofiarą jest znany jasnowidz - Stanisław Janosz. Znalezione obok zwłok dowody wskazują, że w Warszawie działa seryjny morderca, który wzoruje się na słynnych zabójcach, m.in. Zodiaku czy Toporniku z Nowego Orleanu.

Śledztwo zaczyna prowadzić komisarz Katarzyna Zdanowicz. Sprawę utrudniają jej własne problemy psychiczne, które pojawiły się po śmierci męża. Skazany za tę zbrodnię odbywa karę w warszawskim więzieniu, jednak Katarzynę dręczą halucynacje, które podpowiadają jej, że jednak nie on jest winny. Czy można jednak wierzyć wizjom? I co ma to wspólnego z prowadzonym obecnie śledztwem w sprawie zabójstwa jasnowidza?

„Onirica” porwała mnie od samego początku. Uwielbiam kryminały, a do tego jest tutaj wątek nieco paranormalny, co dodatkowo podkręca fabułę. Niemniej, w pewnym momencie zaczął się swego rodzaju chaos i trochę trudno było mi się połapać co, kto i dlaczego. Przez to nieco osłabła moja chęć czytania. Nie mam jednak w zwyczaju odkładać rozpoczętych książek, dlatego dotarłam do końca. Czy było warto? Moim zdaniem, tak. Choć momentami rzeczywiście można się trochę pogubić, to sam koncept połączenia kryminału z wątkiem metafizycznym jest genialny. 

Przy tej powieści warto pochylić się nad tematem problemów natury psychicznej. Z jednej strony mamy wrażenie, że główna bohaterka bardzo przeżywa tragiczną śmierć swojego męża i stąd pojawiają się jej złudzenia. Z drugiej w pewnym momencie zaczynamy wątpić, czy to rzeczywiście efekt żałoby. Ludzki umysł jest nadal tajemniczym narzędziem. Potrafi chronić nas przed tym, na co nie jesteśmy gotowi, ale też zniekształcać wspomnienia i sprawiać, że zaczynamy kwestionować sami siebie. W „Onirice” jest to bardzo dobrze pokazane, zwłaszcza też w kontekście różnych metod terapii.

W czasie czytania powieści nasuwa się też pytanie o naturę zła i to, co się dzieje z człowiekiem pod jego wpływem. Okazuje się, że może ono objawić się nie tylko pod postacią brutalnych zbrodni, ale też przenikać umysł wzbudzając lęk, poczucie zagrożenia czy nieufność. Długa ekspozycja na negatywne emocje i sytuacje z pewnością może wywołać zmiany w psychice. W pewnym momencie zaczyna się zacierać granica między próbą zrozumienia tego zła, a przyzwoleniem, aby wpływało ono na sposób myślenia i postrzegania świata.

Warto tutaj też wspomnieć o bohaterach. Wiadomo, najwięcej dowiadujemy się o Katarzynie Zdanowicz i jej problemach, niemniej trzeba zwrócić uwagę na jej relacje. Jak wyglądają one na początku i jak ewoluują. Szczególnie ważna jest ta z partnerem - Andrzejem Kosińskim, bowiem osobliwa sytuacja pani komisarz przestaje być wyłącznie jej prywatną sprawą. Zaczyna przekładać się na pracę i zaufanie innych osób. Nic więc dziwnego, że partner ma dystans, a ich wzajemne nieporozumienie przekłada się na prowadzone śledztwo. Poza tym relacja Katarzyny z samą sobą jest tu bardzo intrygująca, a jednocześnie wyjątkowo niepokojąca. Do końca nie wiadomo, co o niej sądzić, bo też do końca nie wiemy tak naprawdę, co jest jawą, co wytworem chorego umysłu, a co może siły, o której istnieniu nie mamy pojęcia... 

Co do samej konstrukcji powieści, Autor prowadzi nas przez kilka wątków jednocześnie, w tym retrospekcje, i na początku nie do końca widać, w jaki sposób miałyby się ze sobą połączyć. Oczywiście, buduje to napięcie, ale też w pewnym momencie pojawia się wspomniany wcześniej chaos. Ostatecznie jednak wszystko tworzy logiczną całość, choć dla niektórych potrzebny do tego motyw metafizyczny, może okazać się nieco zbyt abstrakcyjny. 

A jak się czyta? Tak, jak wspomniałam, początek jest bardzo wciągający, dzięki czemu czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Bywają te nieco pogmatwane fragmenty, ale nie przeszkadza to w ostatecznym odbiorze. Autor ma swój ciekawy styl. Pisze konkretnie, bez nadmiernego opisu, a jednocześnie potrafi stworzyć ten mroczny, niepokojący, taki właśnie oniryczny klimat i uwierzcie, to jest najbardziej charakterystyczne dla Wojciecha Kulawskiego i jego powieści. 

„Onirica” to nie klasyczny kryminał, ale kawał dobrej lektury tego gatunku z rozbudowanym wątkiem metafizycznym. Porusza temat niesamowitych zdolności ludzkiego umysłu oraz motyw zła, które może przybierać inną formę, niż tylko zabójstwa niewinnych osób. To ciekawa książka, po którą warto sięgnąć, zwłaszcza, jeśli lubicie takie niekonwencjonalne połączenia.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi - Wojciechowi Kulawskiemu

Wydawnictwo Alegoria

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeżeli dotarliście tutaj, nie zapomnijcie zostawić chociaż jednego słowa :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...