Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 czerwca 2025

„Kolaborantka” Barbary Wysoczańskiej – miłość i manipulacje w ogniu okupacji

Kiedy dowiedziałam się o wydaniu kolejnej powieści Barbary Wysoczańskiej, wiedziałam, że koniecznie muszę ją przeczytać. To autorka znana z tworzenia postaci silnych kobiet-bohaterek. To też autorka, która wzbudza niesamowite emocje. Chociaż „Kolaborantka” osadzona jest w mrocznej, okupacyjnej rzeczywistości i tutaj potrafi sprawić, że szybciej zabije serce. Z różnych powodów...

Kiedy Stefania i Adam spotykają się po raz pierwszy, są jeszcze tylko cieniem tych, którymi mają się stać. Ona – młoda kobieta z dobrego domu, zagubiona w świecie konwenansów. On – idealista, kierujący się zasadami i honorem. Ich przypadkowe spotkanie kończy się zbyt szybko, ale odciska na nich piętno, które nie znika mimo upływu lat.

Powracają do siebie w zupełnie innej rzeczywistości. Stefania stała się Stellą von Ulfeldt – żoną austriackiego arystokraty, który wierzy w ideologię nazistowską. Adam zdobył międzynarodową renomę jako etnolog. Tym razem ich spotkanie przeradza się w namiętny romans, lecz historia znów nie pozwala im być razem.

Tuż przed wojną Stella wraca do Krakowa. W czasie okupacji prowadzi kawiarnię odebraną żydowskiej rodzinie, zbliżając się do niemieckich elit i podpisując volkslistę. Gdy do miasta przybywa Adam, dawni kochankowie znów stają naprzeciw siebie – po dwóch stronach moralnej przepaści.

Czy można ocalić miłość, gdy świat wokół płonie? Czy wybory podyktowane strachem i przetrwaniem można wybaczyć?

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

„Złodziejka listów” Anna Rybakiewicz

Czy „Złodziejka listów” to kolejna schematyczna powieść osadzona w czasie II wojny światowej? Dość sceptycznie zaczynam podchodzić do tego typu książek. Głównie za sprawą ich fabularnej powtarzalności. Niemniej, zdarza mi się robić wyjątki. Tak było w przypadku nowej powieści Anny Rybakiewicz. Po przeczytaniu „Lekarki nazistów” z ciekawością sięgnęłam po nowość autorki. 

Astrid Rosenthal jest młodą żydówką mieszkającą w Łodzi. Tuż przed likwidacją getta udaje jej się uciec do Warszawy. Przypadkiem spotyka Waltera Schmidta - oficera SS, który zdaje się być pod ogromnym wrażeniem dziewczyny. Czar pryska, gdy poznaje jej tożsamość. Astrid udaje się uciec. Znajduje schronienie w maglu prowadzonym przez pewną Niemkę. Dziewczyna nie wie, że Walter próbuje ją odnaleźć i czym się kieruje. Ona z kolei robi wszystko, by nie dać się złapać, jednak nie potrafi oprzeć się zrodzonemu w niej uczuciu do spotkanego Niemca. Wiedząc, że to zakazane uczucie i nie może sobie na nie pozwolić, pisze listy, które zostawia pod drzwiami...

wtorek, 24 stycznia 2023

„Lekarka nazistów” Anna Rybakiewicz - recenzja przedpremierowa

Też macie wrażenie, że ostatnio książki z motywem II wojny światowej pojawiają się jak grzyby po deszczu? Oczywiście, zawsze powtarzam, że warto sięgać po literaturę, która przybliża nam wydarzenia z tamtych czasów. Jednak, po którą powieść beletrystyczną o takiej tematyce sięgnąć? Która nie będzie zbytnio koloryzowała rzeczywistości? Czy do takich książek należy „Lekarka nazistów” Anny Rybakiewicz?

Rok 1941. Alicja Sambor jest chirurgiem. Pewnego dnia jej mąż zostaje rozstrzelany przez Gestapo, a ona z córką ucieka z Warszawy. Podczas ucieczki jest świadkiem wypadku, w którym zostaje ranny niemiecki żołnierz. Alicja, nie zwracając uwagi na to, kim jest ranny, udziela mu pomocy zgodnie z sumieniem. Nie wie, że tym samym na zawsze zwiąże swój los z komendantem Hizelem. Ratując ludzi niezależnie od narodowości i poglądów Alicja staje się wrogiem dla okolicznych mieszkańców i partyzantów. Jedyną osobą, która nie traktuje jej jak wroga, jest porucznik „Zając”. Z czasem kobieta stara się mu pomagać, jednocześnie nie mogąc zrezygnować z udzielania pomocy rannym Niemcom. Do tego wszystkiego nie daje jej spokoju komendant Hizel...

poniedziałek, 19 września 2022

„Szachistka z Auschwitz” Gabriella Saab

Powieści historycznych, gdzie w tle rozgrywa się II wojna światowa, jest teraz co niemiara. Czy to dobrze, czy źle, jest kwestią dyskusyjną. Z jednej strony jak najbardziej trzeba podtrzymywać pamięć o tamtych wydarzeniach. Z drugiej strony wiele tego typu książek krytycy oceniają jako przekłamane i sprzeczne z rzeczywistością. Jak to jest w przypadku „Szachistki z Auschwitz”?

Lata 40. XX wieku. Maria Florkowska pomimo swojego nastoletniego wieku jest świetną szachistką, a do tego odważną członkinią ruchu oporu w okupowanej Warszawie. W wyniku niefortunnego zdarzenia zostaje aresztowana i wraz z rodziną trafia do Auschwitz. Przypadkiem unika śmierci. Z czasem jej umiejętność gry w szachy zostaje zauważona przez Karla Fritzscha - zastępcę komendanta obozu. Nazista zmusza dziewczynę do gry w ramach dostarczania mu i strażnikom rozrywki. Z czasem Maria postanawia doprowadzić do upadku Fritzscha, zwłaszcza gdy dowiaduje się, że jest on odpowiedzialny za jej osobistą tragedię...

niedziela, 29 sierpnia 2021

„Narzeczona nazisty” Barbara Wysoczańska

Kilka lat temu sięgnęłam po „Jeźdźca miedzianego” Paulliny Simons. Pokochałam tę powieść od pierwszych stron, zresztą tak samo drugi tom. Kiedy dowiedziałam się o debiucie Barbary Wysoczańskiej, nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Trudna miłość, II wojna światowa... Czy „Narzeczona nazisty” spełniła moje oczekiwania i stała się godną konkurencją dla powieści Paulliny Simons?

Sierpień 1938 roku. Hanna Wolińska towarzyszy niemieckiej hrabinie Irene von Richter podczas jej pobytu w Gdańsku. Pewnego dnia dziewczyna poznaje Johanna von Richtera - wnuka swojej pracodawczyni. Między młodymi rodzi się uczucie, które niebawem będzie wystawione na ogromną próbę. Hania jako narzeczona niemieckiego hrabiego wkroczy prosto do paszczy lwa III Rzeszy, będąc jednocześnie werbowana do współpracy z polskimi władzami. Tymczasem Johann zostaje zmuszony do wstąpienia w szeregi Wehrmachtu. Czy miłość Hani i Johanna przetrwa tak trudną próbę?

środa, 15 stycznia 2020

„Podróż Cilki” Heather Morris

Rok temu miałam okazję przeczytać wielki bestseller, jakim stał się wówczas „Tatuażysta z Auschwitz” Heather Morris. Książka ta wywołała wiele emocji w literackim świecie i podzieliła czytelników na zwolenników i zagorzałych przeciwników. Spotkałam się z wieloma opiniami na jej temat. Wiele osób nie zgadzało się z moim zdaniem, gdy stawałam murem za tą powieścią. Czy po przeczytaniu kontynuacji nadal jestem fanką twórczości Heather Morris?


czwartek, 7 marca 2019

„Tatuażysta z Auschwitz” Heather Morris

Pierwsza moja myśl, kiedy rzuciła mi się w oczy jakiś czas temu ta książka? Muszę ją mieć! Bardzo lubię powieści, które nawiązują do tematyki II wojny światowej. Po zapoznaniu się z opisem uznałam, że na pewno trafi w mój czytelniczy gust i... nie pomyliłam się.

To historia oparta na faktach. Lale trafia do obozu w Auschwitz. Krótko po tym zostaje mu przydzielone zadanie, jakim jest tatuowanie nowo przybyłych więźniów. Pewnego dnia wśród nich zauważa piękną dziewczynę — Gitę. Od tej pory wszystko się zmienia...

niedziela, 14 maja 2017

"Chłopiec na szczycie góry" John Boyne

Znacie takie książki, które zaczynacie czytać i jeszcze tego samego dnia je kończycie? Też tak czasami mam i właśnie tym razem przytrafiło mi się to przy "Chłopcu na szczycie góry". No dobra, przeczytałam tę książkę w dwa dni, ale tylko dlatego, że pierwszego miałam jeszcze trochę do zrobienia i stąd część lektury przerzuciłam na następny.

Mały Pierrot mieszka w Paryżu wraz z rodzicami. Przyjaźni się ze swoim sąsiadem Anszelem. Pewnego dnia ojciec Pierrota popełnia samobójstwo. Niedługo później umiera jego matka. Chłopiec trafia do sierocińca, skąd zabiera go nieznana dotąd ciotka - Beatrix. Nasz mały bohater trafia do Berghof. To rezydencja Adolfa Hitlera.
Z czasem chłopiec zaczyna się zmieniać. Trafia w samo serce wojennych planów i nazistowskich przekonań, które mocno odbiją się na jego późniejszym życiu...

To fakt, przeczytałam tę książkę, można powiedzieć, jednym tchem. Co prawda nie miałam jeszcze okazji poznać "Chłopca w pasiastej piżamie" jako książki, jedynie jako film, ale już teraz wiem, że z pewnością po nią sięgnę tak, jak po "W cieniu Pałacu Zimowego". Obie książki czekają na mnie na półce, a teraz tym bardziej mam ochotę po nie sięgnąć. Autor ma bowiem bardzo ciekawy styl. Pisze o rzeczach trudnych w sposób łatwy do zrozumienia.

Niesamowite jest to, w jaki sposób ludzie pokroju Hitlera są w stanie tak manipulować ludźmi. Przykładowo Pierrot niby wiedział, co jest dobre, a co złe, a mimo to oddanie ojczyźnie, czy raczej jej dyktatorowi, władało nim i diametralnie zmieniło przekonania. Chyba najgorszy fragment to ten, w którym ujawnia pewien spisek. Zdecydowanie to zrobiło na mnie największe wrażenie i przepełniło smutkiem. Gdyby kiedyś ktoś podjął się ekranizacji tej powieści, to właśnie ta scena byłaby chyba jedną z najtragiczniejszych. Doprawdy nadal nie mogę uwierzyć, jak wpajane przez nazistów poglądy były w stanie tak zmieniać ludzi. Tutaj z małego, sympatycznego, zagubionego chłopca, rodzi się bezwzględny, arogancki brutal, który za nic ma osoby o "niższym" statusie społecznym. To przykre, ale jakże prawdziwe, że dla przekonań niektórzy ludzie byli w stanie zerwać przyjaźnie, a nawet więzy rodzinne.

Co z tego, że okupanci ponieśli klęskę? Co z tego, że zakończenie jest takie, a nie inne, skoro wszelkie wyrzuty sumienia przyszły za późno? Kiedy nic już nie można było zmienić. Jedyne, co pozostało, to pogodzić się z przeszłością i nie dopuścić, by kiedykolwiek powtórzyła się ta historia. I chociaż o Pierrocie nie można powiedzieć, że był pozytywnym bohaterem, ja mu współczuję. Współczuję mu dlatego, że już jako dziecko był mamiony wizją zwycięstwa, kształcony na oddanego sługę jednego z największych zbrodniarzy, jakich znał świat. Chciał, by ludzie go szanowali, mieli przed nim respekt. Chciał poczuć się kimś ważnym, a stracił tak wiele. Pierrot to wręcz tragiczna postać od początku skazana na klęskę.

"Chłopiec na szczycie góry" to pouczająca powieść, którą polecam zarówno młodszym (ale nie dzieciom), jak i starszym. Dużo refleksji. Dużo zastanowienia. A wszystko w klimacie II wojny światowej, więc jeżeli jesteś czytelnikiem, który lubi czytać powieści z akcją toczącą się w tym okresie, to z pewnością jest to książka dla Ciebie.

Wydawnictwo Replika


tytuł:"Chłopiec na szczycie góry"
tytuł oryginału: "The Boy at the Top of the Mountain"
autor: John Boyne
tłumaczenie: Tomasz Misiak
wydawnictwo: Replika
data wydania: 2017
liczba stron: 272
okładka: miękka
źródło okładki






środa, 2 listopada 2016

"Brama piekieł" Bill Schutt, J.R. Finch

Rozpoczął się listopad. Miesiąc raczej smutny, szary, ponury. Mniej więcej taką atmosferę daje się wyczuć podczas lektury "Bramy piekieł", chociaż zdawałoby się, że klimat dżungli powinien raczej zachwycać kolorami i różnorodnością. Niestety, nie tym razem.

Rok 1944. Trwa II wojna światowa. Amerykańscy wojskowi natrafiają w brazylijskiej dżungli na porzuconą japońską łódź podwodną. Wysłany oddział komandosów znika bez śladu. Sprawa zaczyna być coraz poważniejsza. Do akcji wkracza kapitan J.R. MacCready. Dokonuje on niesamowitego odkrycia w negatywnym tego słowa znaczeniu. W tajnej bazie naziści pracują nad nieznaną dotąd bronią biologiczną, jednak to nie jedyne zagrożenie. Z badaniami wiąże się również dzika przyroda, która okazuje się być bardziej śmiercionośna, niż ktokolwiek sobie wyobrażał...

Uważam, że okładka tej książki idealnie obrazuje jej klimat. To, co dzieje się na kartach tej powieści, mrozi krew w żyłach. Sam fakt wszechobecnej wojny jest straszny, a co dopiero, gdy stajemy oko w oko z pracami nad najgroźniejszą bronią biologiczną, jaką zdołał do tej pory pozyskać człowiek. Matka Natura obdarzyła niektóre stworzenia bardzo specyficznymi cechami, zdolnościami obronnymi, sposobami przeżycia, ale ingerencja człowieka i wykorzystywanie tego dla własnych korzyści kosztem innych, nigdy nie wyszło nikomu na dobre. Śmierć, jaką zadają tutaj stworzenia za pomocą nieznanej substancji i w zamiarze nazistów śmierć, jaką mieli ponieść ich przeciwnicy, jest przerażająca, okrutna i z pewnością niebywale bolesna. Aż ciarki przechodzą człowieka, gdy o tym czyta.

Nie tylko zabójcza substancja może wywołać w czytelniku niepokój. Oprócz tych pozytywnych bohaterów poznacie tutaj i takich, których z pewnością nie chcielibyście spotkać w rzeczywistości. Już samo to, że człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować tak potworny los, powinno niepokoić. Każdy wie, że wśród niemieckich żołnierzy nie brakowało wówczas zwyrodnialców, sadystów i ludzi o bardzo skomplikowanej psychice. W tej powieści również jest jeden z nich. Przerażał mnie od samego początku, a najbardziej, gdy już w zasadzie dokonywał żywota. Dlaczego? Przekonacie się o tym czytając "Bramę piekieł".

Kiedy wspominam tę książkę, widzę dżunglę spowitą mgłą, tajemniczą jaskinię, a gdy zapada zmrok można wyczuć obecność czegoś, co wzbudza ogromny lęk. Zdecydowanie ta powieść ma klimat. Jest to jak najbardziej na plus. Inną jej zaletą jest, oczywiście, fabuła, która niesamowicie wciąga. W końcu każdy chce się dowiedzieć czegoś więcej o tajemniczej śmierci, której zwiastunem jest kwiatowy zapach...

"Brama piekieł" to jeden z lepszych thrillerów jakie ostatnio przeczytałam. Przeraża, zaskakuje, mrozi krew w żyłach. Jest bardzo klimatyczny. Ukazuje potęgę natury. To książka, która spodoba się fanom gatunku. Uważam, że przypadnie do gustu także tym, którzy lubią ciekawe historie nawiązujące do tematu II wojny światowej w kwestii broni biologicznej. Nie polecam natomiast osobom, które mają ochotę na coś lekkiego i przyjemnego. Raczej nie jest to dobra lektura dla czytelników wrażliwych na opisy samoistnego rozlewu krwi, robactwa i tym podobnych. Wszystkich innych, którzy chcą przeczytać coś dobrego, zachęcam do lektury.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska


tytuł: "Brama piekieł"
tytuł oryginału: "Hell's Gate"
autor: Bill Schutt, J.R. Finch
tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
wydawnictwo: Harper Collins 
data wydania: 2016
liczba stron: 368
okładka: miękka
cena okładkowa: 36,99zł 
źródło okładki




poniedziałek, 19 września 2016

"Parabellum. Głębia osobliwości" Remigiusz Mróz

Parabellum... Cudowne Parabellum. Przepadłam bez reszty czytając wszystkie jego części. Uwielbiam Remigiusza Mroza za to, co stworzył. Cały cykl przeczytałam jednym tchem. Nie dało się zrobić przerwy po pierwszym tomie, a trzeci, czyli właśnie "Głębia osobliwości" powalił mnie na łopatki.

To dalsze losy bohaterów poznanych w "Prędkości ucieczki" i "Horyzoncie zdarzeń". Bronek próbuje dostać się na zachód Europy, aby dołączyć do formujących się polskich oddziałów. Maria staje się świadkiem dziwnych i przerażających zdarzeń mających miejsce w pewnym niemieckim domu. Staszek trafia do obozu koncentracyjnego, gdzie każdego dnia uważa na czyhającą zewsząd śmierć. Natomiast Christian Leitner musi zmierzyć się sam ze sobą...

Często bywa tak, że kolejne części jakiegoś cyklu, są o wiele słabsze od pierwszej. Nie tym razem. Moim zdaniem "Głębia osobliwości" to, pod każdym względem, najlepszy tom Parabellum. Dzieje się tutaj najwięcej. Jest mnóstwo zwrotów akcji. Ogrom zaskakujących momentów, które wbijają czytelnika w fotel z wielkimi oczami ze zdziwienia. Nie byłam w stanie się od niej oderwać. Czy trzeba pisać, że jest to wielka zaleta tej książki? Chyba nie.

Co do samych bohaterów, uwielbiam ich od pierwszych stron, od samego poznania. Oczywiście, Christan Leitner nadal jest bardzo intrygującą i tajemniczą postacią, ale tym razem wygrywają jednak Staszek i kapitan Obelt. Zdecydowanie. To, co obaj przeżywają na kartach tej powieści jest czymś niewyobrażalnym i wymagającym ogromnej odwagi, determinacji i chęci życia. Poza tym ich losy dokładnie obrazują warunki, w jakich musieli żyć więźniowie obozów koncentracyjnych. Coś potwornego i nieludzkiego. Ponadto zachowanie wielu esesmanów też daje wiele do myślenia. Mam wrażenie, że ci ludzie byli pozbawieni jakichkolwiek uczuć. Nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę w stanie zrozumieć takiego postępowania, bo fakt o szerzącej się nazistowskiej propagandzie, nie jest dla mnie najbardziej trafionym argumentem. To kolejny powód, dla którego naprawdę warto sięgnąć po tę powieść.

Już tęsknię za tą historią. Parabellum to mój czytelniczy faworyt tego roku. Chętnie poznałabym dalsze losy bohaterów, bo bardzo się z nimi zżyłam. "Głębia osobliwości" to, jak już wcześniej wspomniałam, najlepsza część całego cyklu. Wywołała we mnie mnóstwo emocji. Momentami miałam łzy w oczach, co rzadko zdarza mi się w trakcie lektury. Najsmutniejsze były dla mnie fragmenty, kiedy już myślałam, że będzie dobrze, a tu nagle nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale to też sprawiło, że książka jest niesamowita. Innym razem odetchnęłam z ulgą, aby za moment wpaść razem z bohaterami w wir zdarzeń, które są doprawdy zaskakujące. To wszystko sprawiło, że jestem w tej powieści po prostu zakochana.

Wszystkim gorąco polecam tę wspaniałą książkę, jak i dwa poprzednie tomy Parabellum. Wspaniała historia wojenna, o przetrwaniu, miłości, determinacji. O podejmowaniu ważnych decyzji, walce z wrogiem, ale często też z samym sobą. Mnie "Głębia osobliwości" chwyciła za czytelnicze serce.

Wydawnictwo Czwarta Strona


tytuł: "Parabellum. Głębia osobliwości"
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Czwarta strona
data wydania: 2016
liczba stron: 583
oprawa: miękka
cena okładkowa: 34,90 zł
źródło okładki





wtorek, 6 września 2016

"Parabellum. Horyzont zdarzeń" Remigiusz Mróz

Parabellum przeczytane już jakiś czas temu, a ja nadal nie mogę zapomnieć o tej wspaniałej historii. Jak łatwo można się domyślić, po zakończeniu "Prędkości ucieczki" nie zwlekałam ani minuty i od razu sięgnęłam po kolejną część cyklu. Nie mogłam się temu oprzeć.

"Horyzont zdarzeń" to dalsze losy bohaterów poznanych w pierwszym tomie Parabellum. Maria i Staszek kontynuują swoją ucieczkę w kierunku Francji, natomiast Christian Leitner musi zadbać o swój honor i dopaść oszustów. Kapitana Obelt trafia do obozu jenieckiego, a Bronek postanawia odnaleźć swoją miłość w Baranowiczach.

Trudno napisać cokolwiek, żeby nie zdradzać wydarzeń z "Prędkości ucieczki". Po przeczytaniu wszystkich trzech części cyklu uważam, że "Horyzont zdarzeń" jest świetnym przedsmakiem tego, co czeka nas w "Głębi osobliwości". Dzieje się tutaj bardzo dużo. Czytelnik nie ma czasu na chwilę wytchnienia. Nie sposób oderwać się od pasjonujących przygód bohaterów, które strona po stronie są coraz ciekawsze. Dzięki nim ponownie możemy przyglądać się wojnie z kilku perspektyw. Oczywiście, nie obyło się bez realistycznych opisów, które uważam za atut tego cyklu, a zakończenie po raz kolejny zwala z nóg.

Nadal dominuje odwaga, determinacja, chęć walki o wolność. Za to uwielbiam bohaterów, którzy po raz kolejny chwycili mnie za serce. Jeżeli pokochaliście ich w "Prędkości ucieczki", to tym bardziej przywiążecie się do nich w "Horyzoncie zdarzeń". Muszę przyznać, że na początku mojej przygody z Parabellum miałam trochę mieszane uczucia co do Staszka, jednak w tej części bardzo mi się spodobał. Dlaczego? Z pewnością sami się tego domyślicie, kiedy przeczytacie tę książkę.

Remigiusz Mróz stworzył dzieło, które ukazuje, jak wielki wpływ na ludzi miały tamte wydarzenia. Ilu ludzi zmieniło się przez nie nie do poznania. Przykładem takiej przemiany jest właśnie młodszy brat Zaniewski. Dotychczas panujące zasady moralności były mocno naginane. Każdy walczył o siebie i swoich bliskich. Śmierć tak powszechna, że już mało na kim robiła wrażenie. Ludzie byli w stanie dokonywać czegoś, o czym nawet nie myśleli jeszcze kilka lat wstecz.

Cóż więcej napisać? "Horyzont zdarzeń" to kolejna wspaniała powieść Remigiusza Mroza, którą będę wszem i wobec polecać. Zwłaszcza tym, którzy pierwszą część cyklu mają już za sobą. To niesamowita opowieść o losach ludzi w czasach II wojny światowej. Ukazanie wielkiej odwagi i ludzkiej determinacji. Parabellum to jeden z tych cykli powieści, które moim zdaniem trzeba przeczytać.

Wydawnictwo Instytut Wydawniczy Erica


tytuł: "Parabellum. Horyzont zdarzeń"  
  autor: Remigiusz Mróz 
  wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica 
  data wydania: 2014 
  liczba stron: 316
  oprawa: miękka 
  cena okładkowa: 34,90 zł 



wtorek, 30 sierpnia 2016

"Parabellum. Prędkość ucieczki" Remigiusz Mróz

Wreszcie znalazłam trochę czasu, żeby sięgnąć po Parabellum. Zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami wprost nie mogłam się oprzeć. Poza tym od jakiegoś czasu szczególnie interesuję się książkami o tematyce II wojny światowej, dlatego tym bardziej nie mogłam odmówić sobie tej lektury.

"Prędkość ucieczki" to pierwszy tom cyklu Parabellum. To tutaj poznajemy braci Zaniewskich. Bronek jest sierżantem służącym w jednostce stacjonującej przy granicy z Rumunią. Stanisław dopiero co ukończył studia medyczne, a jego głowę zaprzątają myśli dotyczące zaręczyn z piękną Marią. Ich życie diametralnie się zmieni, gdy we wrześniu 1939 roku do Polski wkroczą Niemcy...

O tym, że przeczytam absolutnie wszystko, co napisze Remigiusz Mróz, wiedziałam już po przeczytaniu "Chóru zapomnianych głosów", którym byłam i nadal jestem zachwycona. Cykl Parabellum to jednak coś zupełnie innego, a mimo to przepadłam, bo to naprawdę genialne powieści, które będę polecać każdemu.

Skupię się na razie na pierwszej części. "Prędkość ucieczki" ukazuje pierwsze dni II wojny światowej z trzech perspektyw. Z jednej strony polscy żołnierze, w tym Bronek Zaniewski. Z drugiej Maria i Staszek, którzy próbują uciec z Warszawy. Z trzeciej Christian Leitner, czyli niemiecki dowódca niebywale wierny i oddany III Rzeszy. Każda z tych osób inaczej postrzega otaczającą ją rzeczywistość i obraz wojny. Każda z nich napotyka na swojej drodze ludzi, którzy pokierują ich dalszym losem. Właśnie to jest dla mnie jednym z plusów tej powieści. Obserwacja z kilku perspektyw, a także świadomość tego, jak wielki wpływ na dalsze życie bohaterów mają z pozoru przypadkowe spotkania i sytuacje, w jakich się znajdują.

Kolejną zaletą tej powieści są sami bohaterowie. To postacie bardzo zróżnicowane i jedyne w swoim rodzaju. Mamy Marię i Staszka, z których często to właśnie Maria wydawała się być osobą dominującą, bardziej pewną i zdecydowaną. Staszek z kolei sprawiał wrażenie człowieka raczej mniej odważnego, chociaż podjął się opuszczenia kraju się wraz z ukochaną, a wówczas było to ogromnie niebezpieczne. Bronek natomiast, to przeciwieństwo młodszego brata. Człowiek podejmujący ryzyko. Żołnierz gotowy do walki w obronie ojczyzny. Jest jednak jeden bohater tej powieści, który wyjątkowo mnie zainteresował. Osoby, które czytały już Parabellum z pewnością wiedzą już, o kim napiszę. Chodzi, oczywiście, o Christiana Leitnera. To postać tak intrygująca, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Dowódca o żelaznych zasadach. Oddany swojej ojczyźnie. Zachwycony, a wręcz można by powiedzieć, zaślepiony ideologią Hitlera, chociaż nie popiera klasyfikacji ludzkości, a uważa ją jedynie za środek do osiągnięcia celu, którym jest stworzenie idealnej III Rzeszy, będącej najwspanialszym imperium na świecie. Christian zdaje się być człowiekiem nie znającym kompromisów. Bezwzględnym. Konsekwentnym. Wymagającym od innych, ale przede wszystkim od siebie. Do tego pedantycznym w każdym aspekcie. Pomimo tego wszystkiego daje się odczuć, że tkwi w nim nuta dobra. Coś, co często kłóci się z jego charakterem.

Warto również zaznaczyć, że w powieści Remigiusza Mroza nie braknie mrożących krew w żyłach opisów okrucieństwa, jakiego dopuszczano się w trakcie II wojny światowej. W "Prędkości ucieczki" prym w zadawaniu bólu i torturowaniu innych wiedzie Blankenburg. Zdecydowanie ta postać powinna zostać okrzyknięta mianem największego sadysty.

Tamtej nocy ten potwór zdecydował, by szeregowcy starannie przywiązali kapitanowi do krzesła nogi i tułów, natomiast jego dłonie przytrzymywali na stole. Blankenburg zabrał się do bardziej klasycznej metody tortur - wyrywania paznokci.

To jeden z wielu fragmentów realistycznie ukazujących, do czego byli zdolni niektórzy naziści. Coś potwornego i niewyobrażalnego. Do teraz przechodzą mnie ciarki na myśl o tych wstrząsających opisach. Z drugiej strony wyłania się dzięki temu obraz odwagi i determinacji ofiar tego bestialstwa. Największe uznania należą się tutaj kapitanowi Obeltowi. To, co przeszedł i jak dał radę wytrzymać takie traktowanie, jest dla mnie zagadką. Niesamowite męstwo, hart ducha i wola przetrwania.

Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do sięgnięcia po tę wspaniałą książkę. "Prędkość ucieczki" to niesamowicie wciągająca książka, od której nie można się tak po prostu oderwać. To historia, którą jak najbardziej warto poznać nie tylko ze względu na aspekt II wojny światowej, ale także dlatego, że to wspaniale napisana powieść. Przemyślana, ze świetnie wykreowanymi bohaterami. Pełna zwrotów akcji. A zakończenie... no cóż... nie pozwala na to, by nie sięgnąć po "Horyzont zdarzeń", czyli drugą część cyklu Parabellum.

Mnie bez dwóch zdań zachwyciła. Mam nadzieję, że zachwyci i Was.



Instytut Wydawniczy Erica


tytuł: "Parabellum. Prędkość ucieczki" 
wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
data wydania: 2013
liczba stron: 411
oprawa: Miękka
cena okładkowa: 34,90 zł
źródło okładki

wtorek, 2 sierpnia 2016

"Berlin, późne lato" Grzegorz Kozera

Ostatnio szczególnie zaczęłam interesować się II wojną światową. Stało się tak po wizycie w Państwowym Muzeum Auschwitz- Birkenau w Oświęcimiu. Na dodatek niedługo później obejrzałam "Chłopca w pasiastej piżamie". Film ten zrobił na mnie ogromne wrażenie. Postanowiłam poszukać książek o tej tematyce. Natrafiłam na wiele ciekawych tytułów, w tym na "Berlin, późne lato".

Berlin, sierpień 1943 rok. Samotny pisarz Otto Peters niespodziewanie znajduje kobietę. Jak się okazuje, to Polka poszukiwana przez Gestapo. Mężczyzna ryzykując swoje życie, postanawia jej pomóc. Rodzi się pomiędzy nimi uczucie. Czy w tak trudnym czasie miłość jest w stanie przetrwać?

Ta książka ma wiele zalet. Jedną z nich są bohaterowie. Otto nie ma nikogo bliskiego na świecie. Kiedy pewnego dnia spotyka Halinę, jego życie się odmienia. Właśnie wtedy możemy go bliżej poznać. To człowiek o wielkim sercu. Jest w stanie poświęcić naprawdę wiele. Ryzykuje własne życie dla dobra drugiej osoby. Podczas lektury byłam pod wrażeniem jego determinacji i zaangażowania w pomoc nowo poznanej kobiecie. Myślę, że takie zachowanie zasługuje na ogromny podziw. W końcu w czasach wojny, kiedy nikt nigdzie nie był bezpieczny, nie każdy podjąłby się takiego wyzwania. Halina również zasługuje na uwagę. Chociaż poznajemy ją nieco słabiej niż Otto, dużo można wywnioskować. Na pewno jest to kobieta wielce odważna. Udało jej się uciec z obozu koncentracyjnego, co w zasadzie graniczyło z cudem. Ponadto cały czas musiała się ukrywać. Każdego dnia walczyła o życie. Była niebywale wytrwała. Kiedy opowiada o zbrodniach, jakich dokonują naziści, włos się jeży na głowie. Takie opisy zawsze robią na mnie niemałe wrażenie. Za każdym razem jestem nimi przerażona.

Sam wątek miłosny również jest warty uwagi. W czasie II wojny światowej miłość pomiędzy Niemcem, a Polką (zwłaszcza tą, której poszukuje Gestapo) była nie do pomyślenia. Groziła za to najsurowsza kara. Mimo to, uczucie nie zna granic. Potrafi związać ze sobą dwa przeciwieństwa. Pochodzenie, majątek nie grają dla niego żadnej roli. Jest to siła, z którą nic nie może się mierzyć. I chociaż bohaterów takie potężne uczucie połączyło, nie kończy się ono hasłem: "żyli długo i szczęśliwie". Bardzo nad tym ubolewam, ponieważ uważam, że Otto zasłużył na szczęście i lepszy los.

Mimo tego, że zakończenie nie jest zbyt optymistyczne, co tu dużo pisać, jest po prostu smutne, to uważam je za kolejny plus tej książki. Naprawdę. Dlaczego? Dlatego, że według mnie jest ono o wiele bardziej romantyczne, niż w większości typowych love story. Bardzo przypomina mi to z "Romea i Julii" Williama Szekspira. Kiedy przeczytałam ostatnią stronę, miałam ochotę płakać, a jednocześnie bić brawo autorowi za takie zakończenie historii.

"Berlin, późne lato" to książka, którą polecać będę każdemu. Przeczytałam ją jednym tchem. Jestem nią zachwycona, oczarowana i mogłabym tak pisać w nieskończoność. To moje tegoroczne odkrycie, ponieważ żadna książka, a przeczytałam ich dość sporo w tym roku, nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia. Szczególnie zachęcam do lektury osoby, które lubią książki z klimatem II wojny światowej, a przede wszystkim tym, którzy uwielbiają smutne, romantyczne historie.

Wydawnictwo Dobra Literatura

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

"Złodziejka książek" Markus Zusak


"Złodziejka książek" czekała na mnie ładnych parę lat. Pomimo tego, że wiele osób zachwycało się tą powieścią, ja nadal zwlekałam. Ostatnio popatrzyłam na półkę, na której stała i postanowiłam, że będzie to właśnie ten dzień, kiedy sięgnę po tę powieść.

To niesamowita historia. Narratorem jest śmierć, która wcale nie wydaje się być taką, jaką zawsze sobie wyobrażamy. Tutaj gra rolę obserwatora. Przypatruje się tytułowej Złodziejce książek. Dziewczynkę spotyka niefortunny los. Wraz z małym braciszkiem ma zostać adoptowana przez rodzinę mieszkającą niedaleko Monachium. W trakcie podróży chłopiec umiera. Podczas skromnego i szybkiego pogrzebu mała Liesel kradnie pierwszą książkę. Jest nią "Podręcznik grabarza". Niedługo później dziewczynka musi pożegnać się ze swoją matką i rozpocząć życie jako członek rodziny Hubermannów. Cały czas ma ze sobą książkę. Dzięki niej uczy się czytać i poznaje potęgę słów...

"Złodziejka książek" to powieść osadzona w czasie II wojny światowej. W trakcie lektury można poczuć mrożący krew w żyłach klimat tego strasznego czasu. Nikt nie mógł być pewien, że dożyje jutra. Zagrożenie czaiło się z każdej strony. Dzień w dzień ktoś tracił swoich bliskich. To okres, w którym śmierć miała dużo pracy, co zresztą sam daje do zrozumienia (bo śmierć jest tutaj rodzaju męskiego). Przygląda się ludziom. Interesuje się nimi. Poznaje ich historie. Najbardziej skupia się jednak na Złodziejce książek. Ma wrażenie, że ona również go widzi. Obraz wojny z punktu widzenia śmierci jest czymś nowym. Czymś, z czym do tej pory nie miałam okazji się zmierzyć. Książek o tematyce II wojny światowej jest mnóstwo, jednak nie spotkałam się wcześniej z takim postrzeganiem owych wydarzeń, co zdecydowanie należy uznać za ogromną zaletę tej powieści.

Kolejnym jej atutem jest motyw książek. Książek przez tak wiele osób niedocenianych. Liesel odkrywa potęgę słów. Dowiaduje się, jak wiele można dzięki nim zdziałać. Jaką mają moc. Jej zachwyt, zwłaszcza, gdy trafia do pokoju pełnego wszelkiego rodzaju tytułów, jest tak ogromny i przejmujący, że nie można wobec niego przejść obojętnie. Bohaterka musiała się natrudzić, aby zdobyć nową lekturę. Mimo tego, że w czasach wojny, kiedy o wszystko było trudno, poszukiwała nowych książek, które mogłaby przeczytać.

Warto również zauważyć, że dzieło Markusa Zusaka stworzone jest w niebanalny sposób. Mimo, że nie jest to powieść lekka i przyjemna, czyta się ją bardzo szybko. Nie wiem, jak udało się to osiągnąć autorowi, ale nie sposób oderwać się od lektury, chociaż jest to trudny temat, a historia wcale nie należy do wesołych. Po raz kolejny jestem oczarowana stylem pana Zusaka. "Posłańca" czytałam jakoś ponad rok temu i już wówczas byłam zachwycona.

"Złodziejka książek" to pozycja, po którą naprawdę warto sięgnąć nie tylko ze względu na temat II wojny światowej. To powieść, która wzbudza wiele emocji. Smuci, szokuje, dołuje, a mimo to jest niebywale wciągająca. Polecam ją wszystkim czytelnikom. Zwłaszcza tym, którzy poszukują czegoś nietuzinkowego.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...