wtorek, 5 grudnia 2017

"Zdobyć Rosie. Początek gry" Kirsty Moseley

Z moim wolnym czasem jest teraz gorzej, niż było kiedykolwiek do tej pory, dlatego dopiero teraz znalazłam chwilę, którą chciałabym poświęcić na napisanie kilku słów o bardzo pozytywnej książce, jaką jest "Zdobyć Rosie. Początek gry" Kirsty Moseley.

Nate Peters jest wyjątkowo pewnym siebie podrywaczem, któremu nie może oprzeć się żadna dziewczyna. Jego życie składa się w zasadzie wyłącznie z pracy i przelotnych romansów. Pewnego dnia, patrząc na udane rodzinne życie swojego przyjaciela, Nate powoli zaczyna zmieniać podejście do pewnych spraw. Zwłaszcza, że na horyzoncie pojawiła się właśnie dziewczyna, która jako pierwsza opiera się jego wdziękom. Brak zainteresowania z jej strony tylko go nakręca. Czy wreszcie uda mu się zdobyć uznanie i serce Rosie?

Jak miło było oderwać się od szarej rzeczywistości i sięgnąć po taką książkę. Wciągnęła mnie od razu, a kiedy coraz bliżej poznawałam bohaterów, tym bardziej chciałam wiedzieć, jak ta historia się potoczy. Przyznam szczerze, że Nate na początku mnie denerwował. Jego przedmiotowe traktowanie kobiet zdecydowanie mi nie odpowiadało, jednak z każdym kolejnym fragmentem zyskiwał moją sympatię. Może dlatego, że potrafił walczyć o uczucie i przyznać się do błędu, co w dzisiejszych czasach jest dość rzadkim zjawiskiem, a szkoda... Z kolei Rosie powinna być przykładem dla wielu kobiet. Nie sztuką jest "dać się złapać" pierwszemu lepszemu facetowi, a patrząc jak "spuszcza ze schodów" Nate'a, można spokojnie bić jej brawo. Natomiast wymiana zdań pomiędzy tymi ludźmi jest momentami tak zabawna, że nie sposób się mimo woli nie uśmiechnąć w trakcie czytania.

Sama historia to wspaniałe ukazanie rodzącego się uczucia pomiędzy dwojgiem, zdawałoby się, zupełnie niepasujących do siebie ludzi. Można łatwo zauważyć, że tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych, jeżeli chodzi o miłość, która potrafi zaskoczyć i pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. Chyba to jest właśnie w tym wszystkim najpiękniejsze.

"Zdobyć Rosie. Początek gry" to powieść, która chwyta za serce. Z jednej strony lekka, przyjemna i zabawna, a z drugiej wcale nie taka znowu przewidywalna. Pełna radości i uczucia. Pokazująca, jak łatwo zmienić podejście do życia, kiedy pojawia się w nim ktoś wyjątkowy.

Zdecydowanie polecam wszystkim fanom historii o miłości. Jest to idealna lektura na smutne i ponure popołudnia, jakie towarzyszą nam ostatnim czasem. Osobiście już nie mogę się doczekać kolejnej części przygód Rosie i Nate'a.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnicwu Harper Collins Polska

tytuł: "Zdobyć Rosie. Początek gry"
tytuł oryginału: "Enjoying the Chase"
autor: Kirsty Moseley
tłumaczenie: Krzysztof Obłucki

wydawnictwo: Harper Collins Polska
data wydania: 2017
liczba stron: 320
okładka: miękka
źródło okładki




czwartek, 2 listopada 2017

"Królowa zbrodni" Andrew Wilson

Jakiś czas temu sięgnęłam po dość interesujący tytuł, jakim jest "Królowa zbrodni" Andrew Wilsona. Właściwie, chyba każdemu od razu przychodzi na myśl Agatha Christie, prawda? I słusznie...

Londyn, 1926. Agatha Christie stoi zamyślona na peronie dworca. W pewnym momencie czuje, że ktoś ją popycha. O mały włos nie upada na tory, gdy z opresji ratuje ją nieznajomy mężczyzna. Jednak czy aby na pewno jest on wybawcą? Od tej pory nic już nie będzie takie samo, a słynna pisarka przeżyje sytuacje, które z całą pewnością mogłyby się przydarzyć bohaterom jej kryminałów...

Ta książka jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Czytanie jej było ciekawym doświadczeniem, bo miałam do czynienia z kryminałem połączonym poniekąd z biografią jakże słynnej pisarki. Z czymś takim jeszcze się nie spotkałam. Tak samo nie spodziewałam się takiego przedstawienia głównej bohaterki. Agatha Christie jest tutaj pokazana jako kochająca matka, żona, przyjaciółka, która tym razem sama pada ofiarą spisku. Jej genialny umysł i stalowe nerwy z pewnością pomogą jej w uwolnieniu się z niebezpiecznej intrygi.

Muszę przyznać, że autor miał naprawdę świetny pomysł na fabułę. Chociaż momentami można się domyślić, co się wydarzy, zupełnie to nie przeszkadza. Zwłaszcza, że niektóre fragmenty wręcz przeciwnie, szokują. Dobrze poprowadzona akcja biegnie szybko, wciąga i nie pozwala się oderwać, co w przypadku tego typu powieści jest ważne i na pewno zasługuje na plus. Dzięki temu udało mi się całość pochłonąć w trakcie jednej, trzygodzinnej podróży pociągiem.

Bardzo lubię tego typu książki. Lektura ich sprawia mi niemałą przyjemność. W tym przypadku oprócz przypadającej mi do gustu fabuły i bohaterów, spodobał mi się również styl, jakim jest napisana. Bez zbędnego przynudzania, dużo się dzieje, a w ostateczności wszystko składa się w piękną całość.

"Królowa zbrodni" to bardzo dobry kryminał, który opowiada przygodę słynnej pisarki, Agathy Christie. Na ile jest to fikcja literacka, a na ile fakty, pozostawiam Wam do przemyślenia. Tak, czy siak, jest to świetna powieść, którą polecam każdemu fanowi gatunku, czytelnikom szukającym dobrej rozrywki z lekkim dreszczykiem, a także wszystkim tym, którzy chcą miło spędzić długi jesienny wieczór z lekturą.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Bukowy Las

tytuł: "Królowa zbrodni"
tytuł oryginału: "A Talent of Murder"
autor: Andrew Wilson
tłumaczenie: Magda Białoń- Chalecka
wydawnictwo: Bukowy Las
data wydania: 2017
liczba stron: 304
okładka: miękka
źródło okładki






sobota, 21 października 2017

"Impuls" Tomasz Duszyński

Niedawno miałam okazję zapoznać się z bardzo interesującą książką, jaką jest "Impuls" Tomasza Duszyńskiego. Z czymś takim jeszcze nie miałam do czynienia. Alternatywna rzeczywistość sprzed kilkudziesięciu lat. To mogło się wydarzyć...

Rok 1932, od ponad dziesięciu lat trwa wojna. Młodym polskim żołnierzom towarzyszy niezłomny duch walki i głęboko zakorzeniony patriotyzm. Tymczasem na przedmieściach Warszawy dochodzi do wypadku z udziałem kapsuły transportowej. Wybitny inżynier, Andrzej Winnicki, jeszcze nie wie, że zostanie wplątany w spisek zbrojeniowy. Nie wie również, że jego syn stanie na czele tajnej misji. Kiedy wychodzi na jaw, że projekt "Golem" ma zostać wykorzystany w innym celu niż przewidywano, zaczyna się walka z czasem...

Ta książka jest dla mnie niemałym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Myślałam, że fabuła jednak mnie nie zachęci, ale bardzo się myliłam. Jest to intrygująca historia, łącząca fakty z fikcją, realność z elementami pokroju science fiction. Moim zdaniem to ciekawe połączenie, które nadaje innowacyjności. Projekt "Golem" jest czymś niesamowitym, genialnym, wyprzedzającym epokę, a jednocześnie przerażającym. Podczas lektury widziałam oczami wyobraźni te mrożące krew w żyłach "stworzenia". Warto również zauważyć, że tytuł jest bardzo ważnym nawiązaniem do głównego wątku tej historii. Odgrywa wręcz kluczową rolę.

Kolejnym plusem są bohaterowie. Interesujące przedstawienie postaci zarówno historycznych jak i fikcyjnych sprawiło, że tym bardziej chciało się poznać ich dalsze losy, a do tego spiski, intrygi, powiązania między nimi. Wszystko to zaowocowało w naprawdę świetną powieść z motywem wojennym, która zdecydowanie należy do najciekawszych książek, po jakie miałam okazję sięgnąć.

"Impuls" to wspaniała powieść przedstawiająca alternatywną rzeczywistość z okresu II Rzeczypospolitej, która z pewnością spodoba się miłośnikom motywu wojennego z nutą niesamowitości. Książka ciekawa, wciągająca, zachęcająca momentami do refleksji, bo gdyby projekt w niej opisany doszedł do skutku, losy całego świata mogłyby zostać przesądzone już w XX wieku i kto wie, czy teraz mielibyśmy okazję żyć w takiej rzeczywistości albo w ogóle żyć... Polecam.

Wydawnictwo Sine Qua Non

Za możliwość przeczytania dziękuję księgarni Tania Książka


tytuł: "Impuls"
autor: Tomasz Duszyński
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 2017
liczba stron: 368
okładka: miękka
źródło okładki








czwartek, 21 września 2017

"Zakochać się" Cecelia Ahern

Ostatnio brakowało mi jakiejś naprawdę przemawiającej do mnie obyczajówki. Takiej, po przeczytaniu której, mogłabym powiedzieć: "Tak, to jest dokładnie to, co lubię najbardziej". Wreszcie na taką trafiłam. "Zakochać się" Cecelii Ahern to powieść, która zawładnęła moim czytelniczym sercem.

Christine i Adam spotykają się po raz pierwszy w dość nietypowych okolicznościach. Mężczyzna, przytłoczony swoimi życiowymi problemami, postanawia ze sobą skończyć. Christine nie chce do tego dopuścić. Decyduje się zawrzeć z nim umowę. Adam zrezygnuje z popełnienia samobójstwa, jeżeli do swoich trzydziestych piątych urodzin nowa znajoma udowodni mu, że warto żyć. Czy uda jej się to osiągnąć w przeciągu dwóch tygodni?

Wiem, że ta książka jest raczej przewidywalna, jednak wcale mi to nie przeszkadza. Lubię co jakiś czas sięgać po powieści, które dostarczają mi rozrywki, a że dobrze się czuję czytając książki o miłości, tym bardziej teraz mi się podobało. Zwłaszcza, że niesamowicie ciekawiło mnie, w jaki sposób Christine przekona Adama. Jakby się tak dłużej zastanowić, to zadanie nie należało do najłatwiejszych. Przecież w dzisiejszych czasach ludzie zdają się być częściej nieszczęśliwi, niż pełni optymizmu, przez otaczającą nas rzeczywistość.

Bardzo polubiłam zarówno Christine jak i Adama, chociaż to właśnie bohaterka zyskała moją największą sympatię. Życzliwa, pomocna, a przy tym zabawna. Mam wrażenie, że momentami już sama jej obecność dawała innym świadectwo tego, że życie może być całkiem pozytywne. Podobała mi się jej determinacja i chęć niesienia pomocy innym, nie oczekując niczego w zamian. Nie każdego byłoby stać na takie poświęcenie. Co do Adama, owszem, wiele problemów spadło na niego w jednym czasie, ale nie były one warte odebrania sobie życia. Czy w ogóle jakiekolwiek są tego warte? Raczej nie. Ważne, aby mieć obok siebie kogoś, kto pomoże nam się uporać z przeciwnościami losu.

Ta książka to ukazanie dobra i miłości do drugiego człowieka. Miłości nie tylko takiej typowej, ale jako bezinteresownej pomocy, gdy ktoś jej naprawdę potrzebuje. Christine zdaje się być jakby aniołem stróżem zarówno swoich podopiecznych, jak i Adama. Gdyby po świecie chodziło więcej takich osób, z pewnością byłby on lepszy. Ponadto dzięki tej powieści można zauważyć, że w życiu tak naprawdę wszystko jest możliwe i nawet sytuacje, z początku wydające się nie do przejścia, mogą okazać się drogą do lepszej przyszłości. Ile przypadków, drobnostek, szczegółów może czasami diametralnie zmienić bieg wydarzeń. Warto się nad tym zastanowić.

"Zakochać się" to wspaniała historia o chęci niesienia pomocy, o miłości do drugiego człowieka, o odzyskiwaniu siebie na nowo. To książka, przy której miło spędza się czas, a przy okazji daje trochę do myślenia. Zdecydowanie polecam fanom autorki, jak również czytelnikom, którzy lubią w miarę lekkie powieści o miłości. Idealna lektura dla tych, którzy chcą sobie poprawić humor.

Wydawnictwo Akurat

tytuł: "Zakochać się"
tytuł oryginału: "How to fall in love"
autor: Cecelia Ahern
tłumaczenie: Natalia Wiśniewska
wydawnictwo: Akurat
data wydania: 2014
liczba stron: 416
okładka: miękka
źródło okładki






niedziela, 17 września 2017

"Czarna Madonna" Remigiusz Mróz

Na tę książkę polowałam już jakiś czas temu, jednak z racji tego, że czekał mnie lot samolotem, wolałam zająć się nią po powrocie (z wiadomych powodów opis z tyłu okładki). W tej chwili jestem ponad tydzień po jej przeczytaniu i nadal, na wspomnienie niektórych fragmentów, przechodzą mnie dreszcze...

"Boeing 747 irlandzkich linii lotniczych miał wylądować w Tel Awiwie o trzeciej w nocy. Nigdy nie dotarł na miejsce, a kontakt z maszyną utracono gdzieś nad Morzem Śródziemnym". 

Już wiecie, dlaczego wolałam wstrzymać się z lekturą do powrotu. Czułabym się z nią niekomfortowo w trakcie lotu. Wracając do fabuły. Na pokładzie samolotu znajdowała się między innymi narzeczona Filipa (głównego bohatera), która pielgrzymowała do Ziemi Świętej. Przez pierwsze godziny po podaniu informacji o zaginięciu maszyny, jest jeszcze nadzieja, że się odnajdzie. Co się stało z boeingiem i jego pasażerami? Co stoi za kolejnymi nie dającymi się wyjaśnić zjawiskami, które szczególnie dotkną Filipa? Jaki związek z tym wszystkim ma obraz Matki Bożej, nazywany Czarną Madonną? Może lepiej byłoby te pytania pozostawić bez odpowiedzi...

"Mam nadzieję, że podobne przeżycia nie towarzyszyły Ci podczas lektury. A zarazem, że chociaż raz udało mi się przestraszyć Cię choćby trochę..."

Tak, zdecydowanie i to nie trochę. Do tej pory nie czytałam książki, która przeraziłaby mnie w taki sposób, że pomimo niesamowicie wciągającej fabuły, musiałam sobie robić krótkie przerwy przed kolejnym fragmentem. Autentycznie momentami przechodziły mnie dreszcze ze strachu, ale nie był to strach przed czymś wyimaginowanym. To świadomość, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Może nie wszystkie, ale większość tak i może to dosięgnąć w zasadzie każdego. Tak, to jest przerażające i to bardzo, a przynajmniej dla mnie, ale patrząc pod względem książki, to coś, co jest jej ogromną zaletą, bo chyba każdy czytelnik uwielbia powieści, które wywołują w nim prawdziwe emocje.

W "Czarnej Madonnie" podoba mi się także to, że koniec rozdziału zostawiał mnie z oczami "jak pięć złotych" i nie pozostawiał innego wyjścia, jak rozpoczęcie kolejnego, żeby wiedzieć, co się dalej wydarzy. Niektóre zakończenia były naprawdę mrożące krew w żyłach. Uwielbiam książki, które nie dają się od siebie oderwać ze względu na biegnącą akcję.

Co do samych bohaterów. Byłam nimi momentami przerażona. To, co się z nimi działo i że w zasadzie nie mieli za wiele szans na ratunek, również nadawało tej powieści mrocznego klimatu. Do teraz, kiedy przypomnę sobie fragmenty, gdy nadprzyrodzone moce brały górę, czuję się nieswojo. Boję się wszelkiego rodzaju paranormalnych zjawisk, a tutaj czytałam o tym sporo. Najbardziej jednak przeraża mnie fakt, że człowiek sam w sobie tak naprawdę jest bezsilny wobec tego wszystkiego i gdyby nie inna siła, nigdy nie byłby w stanie chociaż trochę zapanować nad złem w takim wymiarze.

Wiem, że "Czarna Madonna"ma zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy czują się nią zawiedzeni, ponieważ spodziewali się czegoś zupełnie innego. Przyznam, że ja sama po opisie podejrzewałam nieco inną historię, ale mimo to jestem tą powieścią zachwycona. Bardzo mi się podoba i uważam ją za jedną z najlepszych, jakie przeczytałam, a to głównie dlatego, że wywołała we mnie tak silne emocje i skłoniła do myślenia nad niektórymi sprawami, a także poniekąd dlatego, że faktycznie mnie przestraszyła. W końcu, o to chodziło.

Polecam ją fanom twórczości Remigiusza Mroza, którzy jeszcze nie mieli okazji sięgnąć po ten tytuł. Mam nadzieję, że spodoba się także tym uwielbiającym powieści wywołujące dreszcze, opisujące przedziwne zjawiska wybiegające poza granice ludzkiego rozumu.

Wydawnictwo Czwarta Strona



tytuł: "Czarna Madonna"
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Czwarta Strona
data wydania: 2017
liczba stron: 460
okładka: miękka ze skrzydełkami
źródło okładki







piątek, 15 września 2017

Wrześniowo/październikowe nowości wydawnictwa Psychoskok

Powoli odkopuję się z zaległości. W niedzielę pojawi się recenzja "Czarnej Madonny" Remigiusza Mroza, także bądźcie czujni :) Tymczasem, zapraszam do przejrzenia jesiennych nowości wydawnictwa Psychoskok.




 Taniec z motylami  - Anna Wysocka-Kalkowska
DATA PREMIERY 8.09.2017

 „Kiedy zawodowo zajmujesz się malowaniem portretów poznajesz tysiące twarzy, szkicujesz ołówkiem ich zmarszczki, uśmiechy, dotykasz ich troski zapisane w głębinach spojrzeń i zgadujesz marzenia, które tak szczelnie starają się ukryć” Od takich słów zaczyna się kolejna powieść Anny Wysockiej Kalkowskiej pt. „ Taniec z motylami”, powieść, która zabiera nas w podróż szlakiem ludzkich tęsknot, pragnień i marzeń. Bohaterowie powieści stają w obliczu diametralnej zmiany ich dotychczasowego życia a w wszystko to za sprawą jednej tajemnicy. Główna bohaterka Zuzanna, mierzy się z przeszłością, od której od wielu lat uciekała odkrywając po drodze największe sekrety swojej matki. Czy możliwym jest aby rodzinna tajemnica odmieniła życie nie tylko jej ale i wielu przypadkowych osób? Jak wielki wpływ na nasze życie może mieć spotkanie odpowiedniej osoby w odpowiednim momencie? Taniec z motylami to pełna zmiennych emocji powieść o tym co w życiu najważniejsze, to powieść o miłości i przyjaźni, powieść o zapomnianych marzeniach, o akceptacji i przebaczeniu, wreszcie to powieść o tęsknocie i związanym z nią lęku


  Miłość do trzech zuckerbrinów - Wiktor Pielewin  
DATA PREMIERY 20.10.2017

Wiktor Pielewin kolejny raz do głębi porusza pokolenie konsumentów i wywraca ich świat na nice. Autor nie obawia się dotykania najbardziej bolesnych zjawisk naszego życia – niewolnictwa informacyjnego, różnego rodzaju uzależnień. Topowy, trendowy, uznany i podziwiany, przekorny fantasta, satyryk i wizjoner na tle szalenie popularnej gry komputerowej „Angry Birds” dynamicznie ukazuje społeczeństwo internetu, konsumeryzmu, seksu i… terroryzmu. Główny bohater powieści szamocze się w sztywnych ramach społeczeństwa, z których chciałby się wydostać, lecz zastane warunki tak naprawdę go satysfakcjonują, dzięki czemu staje się postronnym obserwatorem. Dynamiczne rozważania przeplatane są mało radosnymi wnioskami, które tworzą dobry grunt dla uświadomienia sobie roli rosyjskiego konsumenta w życiu swego kraju. Co więctakiego niezwykłego proponuje Autor jako panaceum na choroby i bolączki naszego dystopijnego świata? Spojrzeć co rano w lustro. Powtarzać: „nie kłam, nie oszukuj, nie zabijaj”. Tylko tyle. 

 
  Mroczny spadek  - Małgorzata Mossakowska-Górnikowska
DATA PREMIERY  10.09.2017

  Fascynująca, trzymająca w napięciu historia dziewczyny, która w odziedziczonym mieszkaniu znajduje tajemniczy skarb. Okazuje się jednak, że liczba chętnych do jego przejęcia jest zaskakująco długa. Majka Zalewska walczy nie tylko z długami, niespłaconymi kredytami, ale także musi zmierzyć się z demonami dzieciństwa. Na jaw zaczyna wychodzić podwójna tożsamość jej dziadka – pierwszego właściciela lokalu, który okazuje się radzieckim żołnierzem oddelegowanym do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego na terenie Polski. Wielkie emocje, dramatyczne zwroty akcji i …miłość do intrygującego intelektualisty na motorze. Z pomocą przyjaciółki stara się odnaleźć skrytkę, do której klucz wmurował w ścianę łazienki jej przyszywany dziadek. Komu ostatecznie przypadnie spadek i jaką mroczną historię skrywa znalezisko z warszawskiej kamienicy?


  Na pilską nutę... Spacerkiem po muzycznej - Pile Arno Giese
DATA PREMIERY 15.09.2017
http://www.psychoskok.pl/produkt/pilska-nute-spacerkiem-muzycznej-pile
 To dokument historyczno - wspomnieniowy, w którym autor, wspomagając się bogatą bibliografią, opisuje dzieje ruchu muzycznego w mieście Piła od 1945 roku. To znaczy od chwili powrotu tych ziem, po 173 latach niewoli, do Macierzy, do Polski. Na stronach tej książki autor wprowadza czytelnika w tajniki rozwijającej się, z postępem lat, kultury muzycznej w mieście Piła. Przedstawia ludzi i instytucje, które w wielkim mozole i poświęceniu, nie patrząc na zaszczyty, w mieście nie posiadającym żadnej spuścizny i tradycji „Ojców Naszych”, odbudowywali wszystko to co przez prawie dwieście lat poskąpił miastu okupant...



  Opowieści minionego lata - Grażyna Krynicka
DATA PREMIERY 04.09.2017  

„Opowieści minionego lata” jest to swobodna kontynuacja pierwszej powieści autorki pod tytułem „Ukryte znaczenia”. Grażyna Krynicka w „Opowieściach minionego lata”, zainspirowana Mazurami, ich naturalnym urokiem, zagadką i tajemnicą, wykreowała niezwykły, wręcz baśniowy świat, ze wszystkimi jego cudownościami. Jednym z jego elementów są bohaterowie. Czytelnik poznaje zawsze rozczochranego skrzata Frumosa, który przychodzi na ratunek dzieciom właśnie wtedy, kiedy znalazły się w sytuacji bez wyjścia. Kacper i Marta muszą bowiem dotrzeć do tajemniczej skrzynki, zawierającej magiczne przedmioty. Będziemy świadkami rozwijającej się groźnej walki Dobra ze Złem, z której bohaterowie nie tylko wyjdą zwycięsko, ale też zrozumieją, że nawet gdy nie szukamy przygód, to one i tak zawsze nas znajdą. Zawsze, gdy tylko to potrzebne jest światu.


  Pułapka - Jolanta Maria Kaleta  
DATA PREMIERY 5.10.2017

„Pułapka” Jolanty Marii Kalety to powieść przygodowa z elementami grozy. W tytułową pułapkę zamienia się stara gajówka stojąca na Mokrej Przełęczy w Górach Izerskich, zamykając w swym ponurym wnętrzu braci Czarnowskich wraz z żonami, którzy przyjechali w to miejsce w poszukiwaniu mitycznej „szczeliny jeleniogórskiej”, skrywającej ponoć bajeczne skarby ukryte przez Niemców pod koniec wojny. O schowku dowiaduje się także Justus Schwarz, obywatel RFN, który wraz ze swoim polskim wspólnikiem docierają w Góry Izerskie i ruszają na poszukiwania. Na izerski trop „szczeliny” wpada także Jacek Sulima, dziennikarz miesięcznika „Tropiciel” zajmującego się rozwiązywaniem tajemnic i zagadek Dolnego Śląska. Katastrofalne opady śniegu, syberyjski mróz oraz nietypowi mieszkańcy Gór Izerskich utrudnią bohaterom powieści dotarcie do prawdy, a niektórzy za swoją chciwość słono zapłacą. 

 
  Siedem Koron. Tom I. Narodziny Smoka  - Andrew Blage
DATA PREMIERY 15.09.2017  

Ta niezwykła historia, widziana oczami wszechwiedzącego narratora, pozwoli każdemu przenieść się do świata magii, smoków i niezwykłych zdarzeń. Głównym bohaterem książki jest Drago. To na jego losach oparta jest fabuła i to jego poznajemy już od momentu narodzin. Jak się okazuje, życie chłopca nie jest usłane różami. Już jako małe dziecko doświadcza ogromnego okrucieństwa, którego nie wytrzymałby niejeden dorosły. Jak potoczą się jego losy? Czy do końca swojego życia będzie skazany na klęskę? Co kryje w sobie mały Drago, który nie jest zwykłym chłopcem? ,,Siedem koron. Tom I. Narodziny Smoka” to znakomita propozycja dla tych, którzy pragną trochę ubarwić swoją szarą codzienność. Autor wykazał się niezwykłą kreatywnością nie tylko w sposobie aranżowania zdarzeń i bohaterów, lecz także dzięki grze, jaką proponuje czytelnikowi. Niektóre słowa celowo napisane są z błędem, aby później można było ułożyć z nich pewne przesłanie. Jak można się przekonać – lektura tej książki bawi lepiej, niż cokolwiek innego.
Andrew Blage, debiutant, zafascynowany kulturą Japonii jak i mitologii, postanowił otworzyć drzwi do swojego świata wyobraźni. Light Novel to powieść zawierające rysunki w mangowym stylu


 Migawka - Igor Kruk
DATA PREMIERY 18.09.2017
http://www.psychoskok.pl/produkt/migawka
 Pojawić się, „mignąć” na chwilę w polu czyjegoś widzenia i szybko z niego zniknąć, pozostawiając jednocześnie wrażenie swojej obecności. Odbiorca nie jest pewien czy sytuacja wydarzyła się naprawdę czy była tylko wyobrażeniem w jego umyśle.
Książka wyjątkowa, niebanalna, zaskakująca czytelnika już samą budową. Rozdziały w niej przeplatają się. Od samego początku poznajemy równolegle dwie historie „teraźniejszą” i porwanie Sylwii sprzed roku. Jesteśmy świadkami krótkich ujęć, wspomnień, przez co powoli wciągamy się w treść książki, a historia rozwija wątki do końcowego finału, który nie jest oczywisty.
Główny bohater, Tomek pod wpływem poznania Sylwii przechodzi przemianę. Dlatego kilka dni z jego życia, ukazuje pewien kontrast jego postaci od samego początku. Podróżujemy wraz z mężczyzną przez wszystkie wydarzenia, które kształtują jego osobowość. Poznajemy go jako podrywacza, szukającego okazji w klubie, następnie jesteśmy świadkami zakochania się w dziewczynie i finalnym poznaniu prawdy, chęci skazania oprawców Sylwii.


Znaleźliście coś dla siebie? Moim zdaniem kilka tytułów jest szczególnie wartych uwagi, między innymi "Mroczny spadek" :)

czwartek, 7 września 2017

Trylogia "Eel" Krzysztof Bonk


Jakiś czas temu otrzymałam propozycję przeczytania trylogii science fiction. Kiedyś bardzo wzbraniałam się przed czytaniem tego typu książek, ale od czasu poznania"Chóru zapomnianych głosów", zaczęłam chętniej sięgać po ten gatunek. Dlatego nie mogłam sobie odmówić trylogii "Eel" tym bardziej, że opis jest bardzo zachęcający:

"Niepokojąca wizja dwudziestego trzeciego wieku – światem zawładnęły systemy policyjne i wielkie korporacje. W futurystycznym Vancouver znikają ludzie. W sprawę uwikłani zostają: obdarzony zdolnościami paranormalnymi terapeuta Max i komandos sił specjalnych Alla. Oboje z genetyczną ułomnością przebudzeni po blisko dwustu latach z krioprezerwacji. Początkowa rutynowa sprawa przyjmuje globalny wymiar. Cały świat się zmieni, wszechświat także nie pozostanie obojętny. Nadchodzą czasy ostateczne.
Trylogia o hybrydach – Eel – to Biblia pisana na nowo w dwudziestym trzecim wieku. Na kartach powieści pojawią się takie postacie jak Jan Chrzciciel, Maria Magdalena czy Judasz. Nie zabraknie także dwunastu apostołów oraz nowego Mesjasza."

W zasadzie pochłonęłam wszystkie trzy części za jednym zamachem. Obawiałam się nieco na początku, że nie dam rady wdrożyć się w nową rzeczywistość, jaką wykreował autor, jednak wcale nie było tak źle. Wręcz przeciwnie. W miarę szybko ogarnęłam "współczesność" i z chęcią dałam się porwać lekturze, chociaż muszę przyznać, że wizja przyszłego świata jest przerażająca. Pełna komputeryzacja. Sztuczna inteligencja to nic nadzwyczajnego. Niby wszystko ma się rozwijać w kierunku lepszego i bardziej komfortowego życia, a tak naprawdę mamy do czynienia ze wszechobecną sztucznością i inwigilacją wnikającą nawet w ludzkie myśli, nastroje. Chyba nikt nie chciałby żyć w czasach, gdzie nawet to, co dzieje się w naszej głowie, byłoby dostępne dla kogokolwiek innego.

Najbardziej jednak należy skupić się na sztucznej inteligencji, która odgrywa tutaj największą rolę. Nie mogę zdradzić za wiele, ale pierwsza część trylogii, czyli "Genesis", jest idealnym wstępem do niesamowicie fantastycznej historii, a jej zakończenie nie pozwala na to, żeby nie sięgnąć po kolejne tomy. W trakcie czytania zrobiło na mnie także ogromne wrażenie nawiązanie do Biblii. Wszystko tak do siebie pasuje, że trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że to realizacja jej słów w wersji... hybryd. Uważam to za bardzo ciekawy pomysł. A co do bohaterów, są to również interesujące postacie, z których większość reprezentuje dość silne i zdecydowane charaktery.  

Bardzo podoba mi się konstrukcja tej historii. Zwłaszcza to, że autor umiejętnie buduje napięcie i czasami ma się wrażenie, że gra z nami w przysłowiowego kotka i myszkę. Przynajmniej ja odniosłam takie odczucie podczas lektury. Już myślałam, że jednak coś skończy się dobrze, a tutaj nagły zwrot akcji, a później nic nie stawało się oczywiste i odwrotnie. Zwłaszcza drugi tom wydaje mi się najbardziej mroczny i drastyczny. W zasadzie był nieco przygnębiający, ale nie w sensie stylu autora, tylko wydarzeń, których doświadczali bohaterowie. A zakończenie całej trylogii. Cóż... jakby to napisać, żeby nie zdradzić szczegółów? Niespodziewane, pełne emocji, uczuć, a czy pozytywnych, czy negatywnych, tego nie ujawnię.

Trylogia "Eel" jest dla mnie niemałym zaskoczeniem. Przyznam, że na początku nie spodziewałam się tak dobrej rozrywki, a jednak. Lubię być pozytywnie zaskakiwana i w tym przypadku to się sprawdziło. Jest to jedna z najbardziej nietypowych i intrygujących historii, jakie miałam okazję przeczytać. Mnóstwo akcji, ciekawe nawiązania, nowa rzeczywistość. Świetna lektura dla miłośników science fiction. Na pewno sprawdzi się jako idealna rozrywka dla tych, którzy lubią nawiązania do Biblii i nie mają oporów przed gatunkiem. Polecam.


Za możliwość przeczytania dziękuję autorowi - Panu Krzysztofowi Bonkowi


Wydawnictwo Self Publishing


środa, 2 sierpnia 2017

"Wzgórze Niezapominajek" Anna Bichalska

Ostatnio miałam okazję zapoznać się z bardzo przyjemną książką, jaką jest "Wzgórze Niezapominajek". Właśnie tego typu historie "chodziły" za mną od dłuższego czasu, dlatego tym bardziej nie mogłam jej sobie odmówić.

Lena planuje swój ślub, jednak okazuje się, że nic z tego. Kobieta postanawia wyjechać do rodzinnej miejscowości, aby odreagować zaistniałą sytuację. Na miejscu dowiaduje się, że jej dawna przyjaciółka Julia, która niedawno zmarła, zostawiła jej pewną zagadkę. Zaintrygowana Lena postanawia ją rozwiązać i poznać sekret.

To wyjątkowo ciekawa i wciągająca historia. Mamy tutaj do czynienia z wydarzeniami sprzed lat i mroczną tajemnicą, jednak dla mnie najbardziej interesujący jest sposób, w jaki Julia postanowiłą wyjawić prawdę. Treść zagadki wcale nie jest prosta, więc tym bardziej zachęca do czytania tej książki, żeby dowiedzieć się wraz z bohaterką, co takiego się stało. Dla mnie jest to ogromna zaleta tej historii.

Co do samych bohaterów wzbudzili moją sympatię, zdecydowanie. Lena, chociaż ma "pod górkę" nie rozkleja się specjalnie i do znudzenia nie użala nad sobą pomimo tego, co ją spotkało. Natomiast Julia przeszła jeszcze więcej. Jest mi jej bardzo szkoda. Zwłaszcza, że musiała wiele lat żyć z gryzącą ją od środka tajemnicą. Na uwagę zasługuje również babcia Leny, która pomimo wieku wydaje się być dość przebojowa.

Warto zastanowić się również nad pewnym problemem, o którym wspomina ta historia. Jest nim zamknięcie w sobie i nieśmiałość, która z różnych powodów wręcz obezwładnia niektóre osoby. Przerażające jest jednak najbardziej to, że ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, co ci nieśmiali przechodzą, kiedy muszą się, na przykład, wypowiedzieć. Często wywołuje to śmiech, co tym bardziej zamyka te osoby w sobie. Nie rozumiem, jak można zachowywać się w ten sposób, ponieważ to wcale nie jest zabawne, a na dłuższą metę stanowi spore ograniczenie w uczestniczeniu w życiu społecznym.

"Wzgórze Niezapominajek" to pełna tajemnic historia, która wciąga bez reszty. Oprócz obowiązkowego wątku miłosnego, którego nie mogę teraz zdradzić, porusza ważne życiowe tematy. Idealna książka dla miłośników obyczajówek i świetny sposób na spędzenie letniego popołudnia z lekturą. Polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska



czwartek, 27 lipca 2017

"Chata" William Paul Young

O "Chacie" słyszałam i czytałam dosyć sporo. Na samym jednak początku przykuła moją uwagę jej okładka, która od razu skojarzyła mi się z pełną ciepła i nadziei powieścią. Do tego doszły rekomendacje innych, więc nie było wyjścia i kiedy tylko miałam okazję, sięgnęłam po nią.

Wakacje, które miały być cudownym czasem spędzonym w rodzinnym gronie, okazują się dla Mackenziego największym koszmarem. Chwila uzasadnionej nieuwagi wystarcza, aby jego najmłodsza córka Missy została porwana. Niestety, wszystko wskazuje na to, że dziewczynka padła ofiarą seryjnego, psychopatycznego mordercy, który do tej pory pozostaje nieuchwytny. Kilka lat po tych wydarzeniach Mack jest pogrążony w Wielkim Smutku. Cały czas nie może się pogodzić z tym, co miało miejsce. Niespodziewanie dostaje list od Boga, który zaprasza go na weekend do chaty, w której wcześniej znaleziono dowody zbrodni. Zrozpaczony Mack postanawia przyjąć owe zaproszenie, chociaż nie uważa swojego zachowania za racjonalne. Jednak to, czego doświadcza na miejscu, przechodzi jego najśmielsze oczekiwania. Ma szanse znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania i wyleczenie ze smutku dzięki Trójcy Świętej, która ukazuje mu się zupełnie niestandardowo.

"Chata" to przepiękna opowieść o niewiarygodnej sile miłości, nadziei i dobra. To niesamowite przedstawienie Boga i jego wszechmocy w sposób przystępny dla każdego człowieka. Już dawno nie trafiłam na książkę, która niosłaby ze sobą tyle uczuć i emocji. Ukazuje, że bezinteresowna miłość jest w stanie pokonać wszystko, co najgorsze. Dzięki niej człowiek jest zdolny żyć w wewnętrznej radości i spokoju ducha nawet ze świadomością, że w jego życiu wydarzyło się coś bardzo złego. To trudne do wyobrażenia, ale po przeczytaniu tej historii, wydaje się być możliwe. Z miłością idzie w parze również wybaczenie, które często dużo nas kosztuje. Zwłaszcza, gdy winowajca dopuścił się wyjątkowego zła. Tutaj wyraźnie widać, w jaki sposób można z czystym sumieniem takiej osobie wybaczyć i że dzięki temu my sami poczujemy się lepiej.

Jestem pod wrażeniem wizerunku Boga, jaki został przedstawiony w tej książce. Często jest On ukazywany jako starzec, niekiedy groźny, innym razem niezrozumiały. Tym razem bliżej Mu do ludzi. Dzięki tej książce sami możemy znaleźć łatwiejsze do pojęcia odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Myślę, że dla wielu ludzi pokazanie Boga, który wychodzi do człowieka i staje się dla niego widzialny, napawa nadzieją, a być może sprawia, że odetchną z ulgą, bo od teraz będą mieć świadomość, że w górze naprawdę jest ktoś, kto kocha i wspiera nawet, gdy się zbłądzi.

"Chatę" jak najbardziej polecam. To pełna ciepła opowieść, która dodaje skrzydeł. Opowieść o miłości, której nie da się opisać słowami. Daje niesamowite poczucie bycia kochanym. Napawa nadzieją. Skłania do refleksji, a kto wie, może i do nawrócenia. Jeszcze raz polecam.


Za możliwość przeczytania dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta



Wydawnictwo Nowa Proza


 tytuł: "Chata"
tytuł oryginału: "The Shack"
autor: William Paul Young
tłumaczenie: Anna Reszka
wydawnictwo: Nowa Proza
data wydania: 2017
liczba stron: 304
okładka: twarda
źródło okładki






wtorek, 25 lipca 2017

"Koralina" Neil Gaiman

źródło okładki
Już dawno temu obiecywałam sobie i nie tylko, że napiszę kilka słów o "Koralinie". Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Neila Gaimana. Do tej pory zawsze chciałam przeczytać "Amerykańskich bogów", ale wyszło nieco inaczej i jako pierwsza w moje ręce wpadła właśnie "Koralina".

Tytułowa Koralina postanawia zwiedzić nowy dom. Spośród wielu drzwi trafia na jedne, które są zamknięte na klucz. Do tej pory można było za nimi zobaczyć jedynie ścianę z cegieł, jednak dziewczynka odkrywa teraz przejście do innego domu, który na pierwszy rzut oka wygląda, jak jej własny. Na początku wydaje się jej, że "nowy" dom i "nowi rodzice" są wprost idealni. Na obiad jada tylko smakołyki, a pokój wypełniony jest przeróżnymi zabawkami. Spełnienie marzeń. Niestety, to tylko pozory...

Na pewno to nie moje ostatnie spotkanie z książkami Neila Gaimana. Chociaż "Koralina" to bardziej historia dla młodszych, mi także się podoba. Moim zdaniem jest świetnie skonstruowana. Przypomina mi trochę baśń. Bardzo lubię takie klimatyczne opowieści. Nieco mroczna, ale jednak nie pozostawia po sobie uczucia strachu czy smutku. Wręcz przeciwnie. Poza tym wynika z niej pewna nauka. Należy doceniać, co się ma, bo często to, co wydaje nam się być o niebo lepszym i wymarzonym, może okazać się koszmarem.

To bardzo krótka książka, z pewnością na jeden dzień, ale dostarcza mnóstwa rozrywki i wrażeń. Chociaż przeczytałam ją już jakiś czas temu, nadal o niej pamiętam. Uważam, że była jedną z najlepszych, po które sięgnęłam w tym roku. Styl autora również przypadł mi do gustu. Nie męczyłam się przy lekturze, a sama fabuła nie pozwalała mi się od niej oderwać. Wszystkiego dopełniały adekwatne ilustracje, momentami przerażające (do teraz mam przed oczami te, no właśnie, oczy z guzików). Z pewnością oddające jednak klimat. Pokusiłabym się nawet przez to o stwierdzenie, że to horror dla młodszych.

"Koralinę" polecam zarówno tym mniejszym, jak i większym. Tym, którzy lubią przygodę, lekko mroczną i strachliwą atmosferę. Nieco baśniową. Konieczna lektura dla fanów autora. Ja natomiast za jakiś czas mam nadzieję na możliwość przeczytania "Amerykańskich bogów".

Wydawnictwo MAG


tytuł: "Koralina"
tytuł oryginału: "Coraline"

autor: Neil Gaiman
tłumaczenie: Paulina Braiter
wydawnictwo: MAG
data wydania: 2017
liczba stron: 112
okładka: twarda
źródło okładki







poniedziałek, 24 lipca 2017

"Behawiorysta" Remigiusz Mróz

Jestem na świeżo po przeczytaniu kolejnej książki autorstwa Remigiusza Mroza. Do tej pory byłam zachwycona wszystkimi jego powieściami, po które sięgnęłam. Jak było tym razem?

Zamachowiec barykaduje się w przedszkolu grożąc, że pozbawi życia zarówno wychowawców, jak i dzieci. Policja jest w zasadzie bezradna. Mężczyzna niczego nie oczekuje w zamian za zakładników. Nikt tak naprawdę nie wie, czego oczekuje. Wiadomo natomiast, że z wnętrza przedszkola jest prowadzona transmisja na żywo, którą każdy może oglądać w sieci. Służby proszą o pomoc specjalistę do spraw komunikacji niewerbalnej, Gerarda Edlinga. Okazuje się, że trafia on na godnego siebie przeciwnika w tej dziedzinie...

Wiem, że wiele osób uważa "Behawiorystę" za najlepsze działo autora, ale mimo wszystko, dla mnie mistrzostwem była i nadal jest trylogia "Parabellum". Wracając jednak do tej powieści. Przyznaję, jest to dla mnie coś nowego. Nie spotkałam się wcześniej z takimi bohaterami. Także to, ile informacji można wyciągnąć poprzez znajomość mowy ciała, to coś, z czym do tej pory nie miałam styczności. Z jednej strony, jeżeli ktoś potrafi czytać z czyichś ruchów, jak z otwartej księgi, zasługuje na ogromny podziw, ale z drugiej nieco przeraża.

Dużym plusem tej powieści jest to, że zaskakuje nas na każdym kroku. I chociaż momentami nie miałam problemu, żeby ją odłożyć na chwilę, sama nie umiem wyjaśnić, dlaczego, to zdarzały się fragmenty, przy czytaniu których robiłam wielkie oczy, a napięcie rosło z każdym kolejnym wersem. Na pewno nie można zarzucić tej historii tego, że jest banalna. Co to, to nie. Wszystko składa się w genialną całość i trudno tak naprawdę przewidzieć, co się wydarzy. A samo zakończenie? Cóż, takiego obrotu sprawy w ogóle się nie spodziewałam. Ta powieść ma w sobie coś, co wnika dogłębnie w czytelnika i nie pozwala pozostać obojętnym. Można powiedzieć, że poniekąd wzbudza swego rodzaju strach, niczym najlepszy horror. Niewątpliwie przyczynia się do tego ukazana tutaj ludzka natura, a szczególnie jej mroczna strona.

Podsumowując, "Behawiorysta" to szokująca, wywołująca dreszczyk emocji historia, która nie daje o sobie zapomnieć. Zachęca do refleksji. Często szokuje i napawa strachem. Świetna lektura dla czytelników o mocnych nerwach i oczywiście, pozycja obowiązkowa dla fanów autora (o ile jeszcze nie zapoznali się z tym tytułem).

Wydawnictwo Filia


tytuł: "Behawiorysta"  
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Filia
data wydania: 2016
liczba stron: 496
okładka: miękka
źródło okładki








niedziela, 23 lipca 2017

"Upadłe anioły" Graham Masterton

Źródło okładki
Do tej pory nie miałam okazji do przeczytania książki Grahama Mastertona. W te wakacje wreszcie mi się to udało. Wrażenia? Hmm... myślę, że sięgnę po więcej.

Młoda pani detektyw Katie Maguire ma do podjęcia ważne decyzje dotyczące jej życia prywatnego. Zastanawia się, czy porzucić rozwijającą się policyjną karierę i wyjechać wraz z narzeczonym, czy też zostać na miejscu i zajmować się tutejszymi sprawami. W tym czasie dochodzi do bardzo podejrzanych zbrodni. Ktoś dokonuje porwań księży, a następnie pozbawia ich życia. Na domiar złego ciała ofiar są wyjątkowo okaleczone. Zaczynają wychodzić na jaw dawne sekrety duchownych, którzy prawdopodobnie dopuszczali się molestowania nieletnich...

Ta książka porusza bardzo trudny i kontrowersyjny temat jakim jest wykorzystywanie seksualne nieletnich przez księży. Dla wielu osób to wciąż niewyobrażalne, że osoby, które powinny być wzorem do naśladowania, bliższe Bogu, mogłyby dokonać takich rzeczy. Niestety, rzeczywistość nie pozostawia złudzeń i chociaż w "Upadłych aniołach" Mastertona to fikcja literacka, to jest w tym wiele prawdy. Wyrządzanie tego typu krzywdy nie tylko dotyka bezpośrednio fizyczności, ale w ogromnej mierze psychiki, która często już nigdy nie będzie taka sama, jak w przypadku innych ludzi. Na zawsze pozostanie blizna, z którą nie każdy chce żyć. To naprawdę przerażające.

Pomijając ten wątek, ta książka to właśnie genialne ukazanie ludzkiego umysłu, rozumienia czy postrzegania rzeczywistości. Często ci winni próbowali wytłumaczyć swoje zachowanie tłem religijnym. W końcu wszystko miało wydarzyć się dla chwały Boga. Co bardziej zaskakujące, te osoby w pewnym momencie zdawały się faktycznie wierzyć w to, że być może to nie jest dobre, ale robione w najwyższym celu, w związku z czym nie będzie to przecież uznane za grzech. Niestety, to po latach wróciło, a pierwotne założenie stworzenia niebiańskiego dzieła, przyczyniło się tak naprawdę to stworzenia potworów...

Warto również zaznaczyć, że autor bardzo dokładnie opisuje tortury, jakim poddawano porwanych księży. Nie każdy lubi czytać o wyrządzanej krzywdzie zwłaszcza, jeżeli wszystko jest ukazane wyjątkowo naturalistycznie, a tutaj jest tego całkiem sporo. Momentami musiałam nawet przymykać oczy (chociaż to, oczywiście, nie pomagało), ponieważ nie sposób było okazać innej reakcji po przeczytaniu jakiegoś drastycznego fragmentu.

Podsumowując całość. Ogólnie jestem na tak. Być może nie powaliła mnie ta powieść na łopatki, ale chętnie sięgnę jeszcze kiedyś po jakąś autorstwa Grahama Mastertona. Lubię książki, które czyta się szybko i których akcja nie pozwala się oderwać, a ta z pewnością do takich należy.

Polecam fanom autora, którzy do tej pory nie sięgnęli po "Upadłe anioły" oraz wszystkim tym, którzy szukają dobrej powieści psychologicznej zakrawającej na horror.

Wydawnictwo Albatros

tytuł: "Upadłe anioły"
tytuł oryginału: "Broken angels"

autor: Graham Masterton
tłumaczenie: Wiesław Marcysiak
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 2016
liczba stron: 400
okładka: miękka
źródło okładki







piątek, 14 lipca 2017

"Za sceną" Olivia Cunning

Jakiś czas temu był ogromny wysyp książek w stylu Greya. Co więcej, nadal zaskakuje mnie ilość tego typu powieści w księgarniach. Przeglądając część z nich, jakoś nie miałam na nie większej ochoty, jednak seria Olivii Cunning przyciągnęła mnie do siebie. Tak oto pierwsza część poświęcona Sinnersom trafiła na moją półkę.

Myrna Evans jest seksuologiem. Jej dotychczasowa praca oraz ludzie, z którymi musi współpracować, powoli zaczynają ją nudzić. Za zgodą kultowego zespołu rockowego Sinners, wyrusza w trasę koncertową chcąc przeprowadzić badania na fankach, które gotowe są na wiele, aby tylko być blisko swoich idoli. Przy okazji Myrna nawiązuje bliższą relację z gitarzystą- Brianem. Czy prawdziwe uczucie jest możliwe do utrzymania w takich warunkach?

Pomijając mnóstwo scen erotycznych, których jest tutaj na pęczki i to w różnych konfiguracjach, co może niektórym przeszkadzać, ta książka to świetna rozrywka i bardzo dobrze bawiłam się w trakcie czytania. Szczerze, pomimo tego całego boomu na tego typu literaturę, w tym przypadku wcale nie czuję się źle, że po nią sięgnęłam. Może nie jest to klasyka ani nic wymagającego, ale czego chcieć na lato, jak nie dobrej rozrywki? Taką właśnie zapewnia "Za sceną" Olivii Cunning.

Co do postaci. Podoba mi się to, że główna bohaterka, czyli Myrna, nie jest biedną, wstydliwą, zagubioną dziewczyną, nagle znajdującą bogatego faceta. Wręcz przeciwnie, to odważna kobieta, która dobrze wie, czego chce, zwłaszcza w sferze łóżkowej, czym zyskała sobie moją sympatię, bo bohaterek w stylu Anastaci Steele mam już trochę dość. Co ciekawe, badania Myrny dają sporo do myślenia na temat fascynacji ukochanym zespołem. Z kolei sami Sinnersi są boscy. Naprawdę trudno było mi ich nie polubić, mimo odstającego od normy stylu życia. Po prostu uwielbiam tego typu charaktery. Niby źli, aroganccy w mniejszym lub większym stopniu, ale w rzeczywistości bardzo sympatyczni i pełni uczuć. Dla mnie jest to jak najbardziej na plus.

Samo czytanie było czystą przyjemnością. Lekko, szybko, raz dwa i koniec. Trzeba było od razu zaopatrzyć się w drugą część, którą już powoli kończę i muszę przyznać, że jest jeszcze lepsza, choć i na pierwszą nie narzekam.

Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić "Za sceną" wszystkim miłośnikom tego typu literatury oraz tym, którzy szukają czegoś pikantnego, a jednocześnie rozrywkowego do przeczytania.

Wydawnictwo Amber


tytuł: "Za sceną"
tytuł oryginału: "Backstage Pass"
 
autor: Olivia Cunning 
tłumaczenie: Barbara Kwiatkowska 
wydawnictwo: Amber
data wydania: 2012
liczba stron: 362
okładka: miękka
źródło okładki

 




środa, 12 lipca 2017

"Wszystko wina kota!" Agnieszka Lingas- Łoniewska

Kto czyta moje opinie o książkach, ten wie, że twórczość Agnieszki Lingas- Łoniewskiej nie jest mi obca. To moja ulubiona polska autorka i staram się czytać wszystko, co stworzyła. Teraz przyszedł czas na "Wszystko wina kota!"

Tym razem historia dotyczy sławnej pisarki - Lidii Makowskiej, która pod pseudonimem wydała mnóstwo bestsellerów. Tysiące kobiet nie mogą się doczekać, aż w księgarniach pojawi się jej kolejne dzieło. Mimo ogromnego zachwytu, jest jedna osoba, która zawsze znajdzie jakieś niedociągnięcie. Jack Sparrow, bo o nim właśnie mowa, to wierny, aczkolwiek niesłychanie wymagający recenzent punktujący wszelkie niedogodności w powieściach Lidii. Czy i tym razem nie obejdzie się bez jego krytyki?

Tymczasem nasza bohaterka, namawiana przez swoją przyjaciółkę, postanawia w końcu ujawnić swoją tożsamość udzielając wywiadu, jednakże pod jednym warunkiem. To właśnie Jack Sparrow ma poprowadzić ową rozmowę. Napięcie rośnie, ponieważ on również pokaże, kim jest naprawdę.

Poza życiem zawodowym Lidki w jej prywatnym też zaczyna dziać się ciekawie. W dużej mierze dzięki Jamsowi, czyli kotu, który notorycznie odwiedza sypialnię jakże przystojnego i intrygującego sąsiada pisarki...

Czy muszę po raz kolejny przypominać, że uwielbiam książki Agnieszki Lingas- Łoniewskiej? Mam nadzieję, że nie trzeba, ale tak, to kolejna powieść autorki, która bardzo mi się spodobała. Część czytelników może uważać, że to zwykła obyczajówka. Przewidywalna, banalna i tym podobne, ale przecież nie zawsze ma się ochotę na, na przykład, typową klasykę. Czasami potrzeba zanurzyć się w książkowy świat, w którym czujemy się lekko i przyjemnie. Tak po prostu dla relaksu. Właśnie za to uwielbiam te powieści. Za przekierowanie do zwykłej, choć różnej od mojej, rzeczywistości. Do bohaterów, których nie sposób nie polubić. Jednak mnie najbardziej chwyta za serce to, że twórczość naszej rodzimej pisarki za każdym razem napawa mnie jakąś specyficzną nadzieją i pozytywną energią, której często mi brakuje.

To tak ogólnie. A szczegółowo o tej powieści? Tym razem bardzo spodobało mi się to, że rozdziały są podzielone na poszczególne postaci. Te kilka wątków, jak również perspektywa tych samych wydarzeń widzianych oczami różnych osób ukazuje je w pełni i za to daję plusa. Po drugie, nie obyło się również bez motywów miłosnych. Banalne? Niekoniecznie. Także miłość jest tutaj pokazana z różnych stron. Miłość między dwojgiem zakochanych. Miłość rodzicielska. Miłość w przyjaźni. Cały przekrój. Kolejna zaleta. Po trzecie, to momentami bardzo zabawna historia. Tak, jak zostało napisane na okładce: "romantyczna komedia omyłek" i zgadzam się z tym w stu procentach.

Co do samego czytania, to lekka i przyjemna lektura w sam raz na letnie popołudnie. Pochłania się ją w ekspresowym tempie. Dzieje się dosyć sporo, a zakończenia rozdziałów nie pozwalają na to, by spokojnie odłożyć książkę na później, tylko jeszcze bardziej podsycają chęć poznania dalszych losów bohaterów.

Kolejna powieść pani Agnieszki trafia do moich ulubionych. "Wszystko wina kota!" to świetny sposób na relaks. Idealna książka na wakacje. Pełna dobrego humoru, ciepła i uczucia. Gorąco polecam wszystkim fanom autorki, którzy jeszcze nie zapoznali się z tym tytułem, jak również tym, którzy lubią przyjemne historie i literaturę obyczajową.

Wydawnictwo Novae Res
 

tytuł:"Wszystko wina kota!"
autor:  Agnieszka Lingas- Łoniewska
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 2017
liczba stron: 400
okładka: miękka
źródło okładki


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...