piątek, 10 marca 2023
„Ona” Adrian Bednarek
niedziela, 26 lutego 2023
„Wyrok diabła” Adrian Bednarek
środa, 2 listopada 2022
„Pamiętnik diabła” Adrian Bednarek
środa, 2 lutego 2022
„Najpierw głowa, później dom” Klaudia Tokarz-Laska
„Najpierw głowa, później dom” to moje drugie spotkanie z twórczością pani Klaudii Tokarz-Laski. Pierwsza książka autorki zrobiła na mnie ogromne wrażenie i zachęciła do przeczytania kolejnych. I tym razem się nie zawiodłam.
To poradnik ukazujący, w jaki sposób poradzić sobie z trudnymi sytuacjami, doświadczeniami z dzieciństwa i w jaki sposób mogły one wpłynąć na takie, a nie inne wybory w dorosłym życiu. Dlaczego pomimo świadomości o dorastaniu w patologicznej rodzinie, samemu wchodzi się w toksyczne relacje. O tym, że ważniejszy jest porządek w głowie niż porządek w domu.
poniedziałek, 27 grudnia 2021
„Oczami dziecka” Klaudia Tokarz-Laska
„Oczami dziecka” to nie zwykła książka, a swego rodzaju nietypowy poradnik i kompendium wskazówek, jak radzić sobie z emocjami dziecka niezależnie od jego wieku. Jak wiele z pozoru błahych sytuacji z dzieciństwa ma wpływ na postrzeganie świata w dorosłym życiu.
czwartek, 15 lutego 2018
"13 minut" Sarah Pinborough
W zasadzie dowiedziałam się o tej książce przypadkiem. Oglądałam różne recenzje na YouTube i właśnie tam po raz pierwszy trafiłam na "13 minut". Opinia Olgi z Wielkiego Buka bardzo mnie zachęciła do sięgnięcia po tę powieść. Gdy tylko nadarzyła się okazja do zrobienia książkowego zamówienia, właśnie ten tytuł wpadł do koszyka.
O kim? O czym?
Nastoletnia Natasha zostaje wyciągnięta z lodowatej wody. Cudem udaje się jej przeżyć. Okazuje się, że przez 13 minut była... martwa. Trudno wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia. Dziewczyna niczego sobie nie przypomina, wie jednak, że na pewno nie był to przypadek. Z czasem zaczyna podejrzewać swoje najlepsze przyjaciółki. W końcu często trudno odróżnić przyjaciół od wrogów...
Wrażenia po przeczytaniu.
Wow! Wow! I jeszcze raz wow! To było coś niesamowitego. Dla tej książki zarwałam noc. Nie mogłam jej tak po prostu odłożyć i zasnąć. Musiałam dowiedzieć się, jak ta historia się zakończy. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i kierunku, w jakim pobiegnie akcja. Momentami było naprawdę strasznie. Zwłaszcza, gdy odkrywało się tajemnice ukryte w umyśle jednej z bohaterek. Mroziło krew na miejscu. Przy jednym fragmencie pokusiłam się nawet o skojarzenie z "Carrie" Stephena Kinga. Od razu stanęła mi przed oczami jedna scena. Nie są one identyczne, ale mi przyszła na myśl automatycznie. Nie będę zdradzać, która. Kto czytał "Carrie" i sięgnie po "13 minut", ten może się domyślić.
Bohaterowie.
Tu można się rozpisywać, a rozpisywać. Wiadomo, nastolatki często kierują się zazdrością, intrygą, miłością i nienawiścią jednocześnie. Taki wiek. Jednak w tej powieści zdecydowanie to wszystko wymknęło się spod kontroli. Nie będę opisywać poszczególnych bohaterek. Wolę się skupić na całokształcie. Chora zazdrość o miłość przyjaciółek nie doprowadziła tutaj do młodzieńczego konfliktu. Tu sprawy zaszły za daleko. Śmierć, kara, załamanie psychiczne. Nie tak powinno wyglądać życie młodych ludzi. Do tego wszystkiego alkohol, narkotyki i pozwolenie na wszystko ze strony rodziców, którzy zdawali się zbytnio nie przejmować zachowaniem swoich dzieci. Mnie z kolei najbardziej przerażał charakter jednej z głównych bohaterek. Do teraz nie mogę pojąć, skąd w jej umyśle takie wnioski, plany. Dlaczego? Zero poczucia przyzwoitości, zero zahamować, zero poszanowania dla innych ludzi...
Co zapamiętam z tej historii?
Z tej powieści można wyciągnąć wiele. Od refleksji na temat tego, dokąd zmierza ludzkość, po chore uczucia, które coraz częściej wychodzą na światło dzienne i doprowadzają do tragedii. Miałam wrażenie, że świat pozostawał obojętny na to, co działo się między "przyjaciółkami". Kiedy wydarzyła się krzywda, większość osób odwracała oczy. Kiedy wydarzyła się prawdziwa tragedia, dopiero wówczas dostrzeżono kogoś, kto według przyjętych "norm" był nikim, bo przecież w hierarchii społeczności liczą się tylko ci przebojowi, odważni, pewni siebie, z którymi wszyscy chcą zawierać bliższe znajomości... I tak, tutaj jest to fikcja literacka, ale przecież w realnym świecie nie jest trudno zauważyć podobne sytuacje. Może warto się nad tym zastanowić, zanim będzie za późno.
Polecić, czy nie?
Polecić, polecić! I to bardzo! "13 minut" to jedna z najbardziej wciągających powieści, jakie czytałam. Pełna zwrotów akcji, napięcia. Wywołująca strach i ciarki na rękach. Z mnóstwem emocji, różnych zachowań, psychologicznej analizy ze świetnym nawiązaniem do gry w szachy. A zakończenie... wstrząsające i wcale nie takie oczywiste. Zachęcam do lektury wszystkich czytelników, a zwłaszcza tych, którzy lubią naprawdę mocne i dobre thrillery. Gwarantuję, że dla tej książki warto zarwać noc.
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
poniedziałek, 24 lipca 2017
"Behawiorysta" Remigiusz Mróz
Zamachowiec barykaduje się w przedszkolu grożąc, że pozbawi życia zarówno wychowawców, jak i dzieci. Policja jest w zasadzie bezradna. Mężczyzna niczego nie oczekuje w zamian za zakładników. Nikt tak naprawdę nie wie, czego oczekuje. Wiadomo natomiast, że z wnętrza przedszkola jest prowadzona transmisja na żywo, którą każdy może oglądać w sieci. Służby proszą o pomoc specjalistę do spraw komunikacji niewerbalnej, Gerarda Edlinga. Okazuje się, że trafia on na godnego siebie przeciwnika w tej dziedzinie...
Wiem, że wiele osób uważa "Behawiorystę" za najlepsze działo autora, ale mimo wszystko, dla mnie mistrzostwem była i nadal jest trylogia "Parabellum". Wracając jednak do tej powieści. Przyznaję, jest to dla mnie coś nowego. Nie spotkałam się wcześniej z takimi bohaterami. Także to, ile informacji można wyciągnąć poprzez znajomość mowy ciała, to coś, z czym do tej pory nie miałam styczności. Z jednej strony, jeżeli ktoś potrafi czytać z czyichś ruchów, jak z otwartej księgi, zasługuje na ogromny podziw, ale z drugiej nieco przeraża.
Dużym plusem tej powieści jest to, że zaskakuje nas na każdym kroku. I chociaż momentami nie miałam problemu, żeby ją odłożyć na chwilę, sama nie umiem wyjaśnić, dlaczego, to zdarzały się fragmenty, przy czytaniu których robiłam wielkie oczy, a napięcie rosło z każdym kolejnym wersem. Na pewno nie można zarzucić tej historii tego, że jest banalna. Co to, to nie. Wszystko składa się w genialną całość i trudno tak naprawdę przewidzieć, co się wydarzy. A samo zakończenie? Cóż, takiego obrotu sprawy w ogóle się nie spodziewałam. Ta powieść ma w sobie coś, co wnika dogłębnie w czytelnika i nie pozwala pozostać obojętnym. Można powiedzieć, że poniekąd wzbudza swego rodzaju strach, niczym najlepszy horror. Niewątpliwie przyczynia się do tego ukazana tutaj ludzka natura, a szczególnie jej mroczna strona.
Podsumowując, "Behawiorysta" to szokująca, wywołująca dreszczyk emocji historia, która nie daje o sobie zapomnieć. Zachęca do refleksji. Często szokuje i napawa strachem. Świetna lektura dla czytelników o mocnych nerwach i oczywiście, pozycja obowiązkowa dla fanów autora (o ile jeszcze nie zapoznali się z tym tytułem).
Wydawnictwo Filia
tytuł: "Behawiorysta"
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Filia
data wydania: 2016
liczba stron: 496
okładka: miękka
źródło okładki
niedziela, 23 lipca 2017
"Upadłe anioły" Graham Masterton
![]() |
| Źródło okładki |
Młoda pani detektyw Katie Maguire ma do podjęcia ważne decyzje dotyczące jej życia prywatnego. Zastanawia się, czy porzucić rozwijającą się policyjną karierę i wyjechać wraz z narzeczonym, czy też zostać na miejscu i zajmować się tutejszymi sprawami. W tym czasie dochodzi do bardzo podejrzanych zbrodni. Ktoś dokonuje porwań księży, a następnie pozbawia ich życia. Na domiar złego ciała ofiar są wyjątkowo okaleczone. Zaczynają wychodzić na jaw dawne sekrety duchownych, którzy prawdopodobnie dopuszczali się molestowania nieletnich...
Ta książka porusza bardzo trudny i kontrowersyjny temat jakim jest wykorzystywanie seksualne nieletnich przez księży. Dla wielu osób to wciąż niewyobrażalne, że osoby, które powinny być wzorem do naśladowania, bliższe Bogu, mogłyby dokonać takich rzeczy. Niestety, rzeczywistość nie pozostawia złudzeń i chociaż w "Upadłych aniołach" Mastertona to fikcja literacka, to jest w tym wiele prawdy. Wyrządzanie tego typu krzywdy nie tylko dotyka bezpośrednio fizyczności, ale w ogromnej mierze psychiki, która często już nigdy nie będzie taka sama, jak w przypadku innych ludzi. Na zawsze pozostanie blizna, z którą nie każdy chce żyć. To naprawdę przerażające.
Pomijając ten wątek, ta książka to właśnie genialne ukazanie ludzkiego umysłu, rozumienia czy postrzegania rzeczywistości. Często ci winni próbowali wytłumaczyć swoje zachowanie tłem religijnym. W końcu wszystko miało wydarzyć się dla chwały Boga. Co bardziej zaskakujące, te osoby w pewnym momencie zdawały się faktycznie wierzyć w to, że być może to nie jest dobre, ale robione w najwyższym celu, w związku z czym nie będzie to przecież uznane za grzech. Niestety, to po latach wróciło, a pierwotne założenie stworzenia niebiańskiego dzieła, przyczyniło się tak naprawdę to stworzenia potworów...
Warto również zaznaczyć, że autor bardzo dokładnie opisuje tortury, jakim poddawano porwanych księży. Nie każdy lubi czytać o wyrządzanej krzywdzie zwłaszcza, jeżeli wszystko jest ukazane wyjątkowo naturalistycznie, a tutaj jest tego całkiem sporo. Momentami musiałam nawet przymykać oczy (chociaż to, oczywiście, nie pomagało), ponieważ nie sposób było okazać innej reakcji po przeczytaniu jakiegoś drastycznego fragmentu.
Podsumowując całość. Ogólnie jestem na tak. Być może nie powaliła mnie ta powieść na łopatki, ale chętnie sięgnę jeszcze kiedyś po jakąś autorstwa Grahama Mastertona. Lubię książki, które czyta się szybko i których akcja nie pozwala się oderwać, a ta z pewnością do takich należy.
Polecam fanom autora, którzy do tej pory nie sięgnęli po "Upadłe anioły" oraz wszystkim tym, którzy szukają dobrej powieści psychologicznej zakrawającej na horror.
Wydawnictwo Albatros
tytuł: "Upadłe anioły"
tytuł oryginału: "Broken angels"
autor: Graham Masterton
tłumaczenie: Wiesław Marcysiak
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 2016
liczba stron: 400
okładka: miękka
źródło okładki
piątek, 14 lipca 2017
"Za sceną" Olivia Cunning
Myrna Evans jest seksuologiem. Jej dotychczasowa praca oraz ludzie, z którymi musi współpracować, powoli zaczynają ją nudzić. Za zgodą kultowego zespołu rockowego Sinners, wyrusza w trasę koncertową chcąc przeprowadzić badania na fankach, które gotowe są na wiele, aby tylko być blisko swoich idoli. Przy okazji Myrna nawiązuje bliższą relację z gitarzystą- Brianem. Czy prawdziwe uczucie jest możliwe do utrzymania w takich warunkach?
Pomijając mnóstwo scen erotycznych, których jest tutaj na pęczki i to w różnych konfiguracjach, co może niektórym przeszkadzać, ta książka to świetna rozrywka i bardzo dobrze bawiłam się w trakcie czytania. Szczerze, pomimo tego całego boomu na tego typu literaturę, w tym przypadku wcale nie czuję się źle, że po nią sięgnęłam. Może nie jest to klasyka ani nic wymagającego, ale czego chcieć na lato, jak nie dobrej rozrywki? Taką właśnie zapewnia "Za sceną" Olivii Cunning.
Co do postaci. Podoba mi się to, że główna bohaterka, czyli Myrna, nie jest biedną, wstydliwą, zagubioną dziewczyną, nagle znajdującą bogatego faceta. Wręcz przeciwnie, to odważna kobieta, która dobrze wie, czego chce, zwłaszcza w sferze łóżkowej, czym zyskała sobie moją sympatię, bo bohaterek w stylu Anastaci Steele mam już trochę dość. Co ciekawe, badania Myrny dają sporo do myślenia na temat fascynacji ukochanym zespołem. Z kolei sami Sinnersi są boscy. Naprawdę trudno było mi ich nie polubić, mimo odstającego od normy stylu życia. Po prostu uwielbiam tego typu charaktery. Niby źli, aroganccy w mniejszym lub większym stopniu, ale w rzeczywistości bardzo sympatyczni i pełni uczuć. Dla mnie jest to jak najbardziej na plus.
Samo czytanie było czystą przyjemnością. Lekko, szybko, raz dwa i koniec. Trzeba było od razu zaopatrzyć się w drugą część, którą już powoli kończę i muszę przyznać, że jest jeszcze lepsza, choć i na pierwszą nie narzekam.
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić "Za sceną" wszystkim miłośnikom tego typu literatury oraz tym, którzy szukają czegoś pikantnego, a jednocześnie rozrywkowego do przeczytania.
Wydawnictwo Amber
tytuł: "Za sceną"
tytuł oryginału: "Backstage Pass"
autor: Olivia Cunning
tłumaczenie: Barbara Kwiatkowska
wydawnictwo: Amber
data wydania: 2012
liczba stron: 362
okładka: miękka
źródło okładki
sobota, 18 marca 2017
"Nigdy nie jesteś sama" Renata Adwent
Historia dotyczy w zasadzie czterech sióstr, chociaż ta jedna — Aniela, odgrywa tutaj znaczącą rolę. Na początku wszystko wydaje się być w porządku. Zgodna rodzina, bez większych problemów, a jedynie jakieś drobnostki, które szybko udaje się zniwelować. Niestety, pewnego dnia dochodzi do tragedii, którą każdy przeżywa na swój sposób. Jednak nie to jest najgorsze. Najgorsze dopiero nadejdzie i dotknie właśnie bezpośrednio Anielę...
Dlaczego zdecydowałam się przeczytać tę powieść? Zaintrygował mnie jej opis. Dawno nie czytałam książki, w której bohater czy bohaterka musi się zmierzyć z przeciwnością losu, jaką jest choroba psychiczna. Wiadomo, jest to przerażające, ale z drugiej strony bardzo ciekawe. Poruszenie tak trudnego tematu to nie lada wyzwanie. Chociaż wiedziałam, bo w końcu zaznajomiłam się z opisem na okładce, czego mniej więcej się spodziewać, byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i tego, co dokładnie stanie się z główną bohaterką. Aż ciarki przechodzą po ciele...
Nie chcę zdradzać szczegółów tej strasznej dolegliwości, jaka zabrała Anieli radość życia. Warto natomiast skupić się na tym, co doprowadziło ją do takiego stanu, ponieważ osób o podobnym charakterze i sposobie myślenia jest na tym świecie całkiem sporo. Chodzi o poczucie, że czegoś nam brakuje, że wszyscy wokół są od nas lepsi, mają więcej, wszystko im się udaje i tak dalej. Często dochodzi do tego stopniowa utrata wiary w siebie, brak akceptacji, poczucie osamotnienia i ciągłe poszukiwanie drogi do zainteresowania innych swoją osobą. Chęć zaimponowania. Jednym do rozwiązania tego typu problemu wystarczy rozmowa z rodziną, przyjaciółmi, znalezienie nowego hobby. Niestety, inni idą dalej, co może doprowadzić do swego rodzaju obsesji, która z kolei może zakończyć się tragedią. Jest to przerażające, ale też często występujące zjawisko w rzeczywistości. Z jednej strony mnóstwo bogatych celebrytów, którym, wydawałoby się, wszystko się udaje, a z drugiej strony coraz więcej osób z kompleksami, niskim poczuciem własnej wartości, wszechobecna depresja. Myślę, że warto się nad tym zastanowić.
To moja kluczowa refleksja po przeczytaniu tej powieści. Co do samej książki i jej bohaterów muszę napisać, że są to bardzo ciekawe postacie. Każda z nich jest inna, wyrazista. Każda ma inny charakter. Jedne lubi się bardziej, drugie mniej. Wszystkie są, moim zdaniem, bardzo dobrze wykreowane. Nie będę opisywać po kolei, kto jaki jest, bo zajęłoby to zdecydowanie za wiele miejsca. Największą uwagę należy jednak zwrócić na Anielę, ponieważ to ona odgrywa tutaj znaczącą rolę i momentami nadaje historii klimat dobrego dreszczowca, za co przyznaję tej książce ogromnego plusa.
Skupiając się na stylu autorki, jest to bardzo lekko napisana powieść, chociaż dotyka trudnych tematów. Ostatnio miałam problem z czytaniem tak, jak dawniej, czyli po trzysta stron dziennie, nie tylko ze względu na brak czasu, ale przełamałam to właśnie przy "Nigdy nie jesteś sama", co świadczy o tym, że jest to historia wciągająca i nie dająca się odłożyć nawet na chwilę. Pochłonęłam ją prawie na poczekaniu. To kolejna jej zaleta.
O tej powieści mogłabym pisać i pisać, ponieważ bardzo przypadła mi do gustu i nie pozostawiła mnie po przeczytaniu bez kilku refleksji, a takie lektury wprost uwielbiam i najbardziej cenię. Chwyciła mnie za serce nie tylko fabułą i niebanalnymi bohaterami, ale przede wszystkim próbą poruszenia trudnego tematu, jakim jest choroba psychiczna, a także przekazaniem czytelnikowi tego wszystkiego w sposób niezwykle przystępny. Gorąco polecam.
wydawnictwo: Feeria
data wydania: 2017
liczba stron: 416
okładka: miękka
źródło okładki
sobota, 29 października 2016
"Amfetamina" Stefania Jagielnicka
Iza jest sławną diwą operową, którą pokocha niemal każdy, kto choć raz ją usłyszy. Dla niej natomiast liczy się tylko kariera. Rezygnuje z tradycyjnej rodziny, dzieci, męża. Sama sobie jest królową i sama siebie wielbi. Jednak nic nie jest wieczne. Na jej miejsce szykują się młodsze śpiewaczki, a gwiazda Izy powoli gaśnie. Zaczyna do niej docierać, że grozi jej samotność. Na domiar złego doświadcza dziwnych halucynacji. Oto składa jej wizytę sam diabeł prosto z opery "Faust". Kusi ją i namawia do coraz to gorszych czynów. Czy Izie uda się oprzeć pokusie i uchronić swoją duszę przed ogniem piekielnym?
Jestem tą książką po prostu oczarowana. Dużo książek wywarło na mnie ogromne wrażenie, ale zdecydowanie ta staje na czele listy. To historia, która zabiera nas w głąb ludzkiej psychiki. Nieprawdopodobne, co może dziać się w głowie bardzo wrażliwej osoby, na dodatek będącej cały czas pod wpływem amfetaminy. Kiedy czytałam tę książkę, byłam tym przerażona. Sama zaczęłam się zastanawiać, jaką siłę mają niektóre substancje, a przede wszystkim, w jaki sposób mózg jest w stanie kreować tak realne obrazy. Z jednej strony jest to niesamowite, a z drugiej napawa lękiem. Przynajmniej mnie.
Innym przykładem działania na ludzki umysł jest manipulacja i to w jednej z najgorszych postaci, kiedy steruje się ludźmi za pomocą religii. Chociaż w zasadzie z Bogiem i religią miało to niewiele wspólnego. Nie mogłam uwierzyć, do jakiego stopnia ci manipulatorzy byli w stanie omamić naiwnych, słabych ludzi. To okrutne, kiedy ktoś dla własnej korzyści doprowadza ludzi do stanu, w którym czują się zagubieni i ślepo wierzą w to, co im się powie, zasłaniając się wiarą w Boga.
Jednak to, co najbardziej ujęło mnie w tej książce, to postawa głównej bohaterki. Ucieleśnienie ludzkiej wędrówki przez życie. Walki dobra ze złem. Ukazanie od wewnątrz ludzkiej codzienności, kiedy zastanawiamy się, jaką drogą pójść. Przecież praktycznie każdego dnia musimy mierzyć się z własnymi słabościami, pokusami. Większość z nas zastanawia się, do czego zmierza w życiu, czego szuka. Co jest tak naprawdę dobre, a co złe? Jak rozumieć to, że pozornie to właśnie zło zwycięża dobro? Często gubimy się, nie wiedząc, co dalej począć. Czujemy się jakby w sytuacji bez wyjścia. Co wtedy zrobić? Do kogo udać się po pomoc?
"Amfetamina" to książka, która wciąga i nie pozwala oderwać się już od pierwszej strony. Przeżycia bohaterki są obdarzone ogromnym ładunkiem emocjonalnym, dzięki czemu nie sposób obojętnie odłożyć lektury na później. Do tego jest to niesamowity thriller psychologiczny, który momentami mrozi krew w żyłach i wywołuje dreszcze. To także powieść, która ukazuje rozterki codzienności. Przekaz wielu życiowych filozofii, z których każdy może wybrać dogodną dla siebie. Opowieść o ludzkiej słabości. O walce z pokusami. O poszukiwaniu Boga, miłości, spokoju ducha. Historia, w której ukazany jest odwieczny konflikt dobra ze złem.
Gorąco polecam wszystkim, którzy mają ochotę przeczytać coś innego niż klasyczny romans, kryminał czy coś pokroju fantastyki. Z pewnością nie zawiodą się tą powieścią czytelnicy, którzy gustują w psychologii, filozofii, a także ci, których interesuje potęga ludzkiego umysłu.
tytuł: "Amfetamina"
autor: Stefania Jagielnicka
wydawnictwo: Psychoskok
data wydania: 2016
liczba stron: 376
okładka: miękka
cena: 34,90 zł
źródło okładki
poniedziałek, 26 września 2016
"Naśladowca" Erica Spindler
Kilka lat temu zamordowano trzy dziewczynki. Każda z nich straciła życie we własnym pokoju, we własnym łóżku, ale co ciekawe, każda z nich została upozorowana na anioła. Na miejscach zbrodni nie ma żadnych śladów mordercy. W sprawę bardzo emocjonalnie angażuje się detektyw Kitt Lundgren. Niestety, zabójca nie zostaje zidentyfikowany, co kończy się nieszczęśliwie dla Kitt. Popada w alkoholizm. Rozpada się jej rodzina. Teraz Morderca Śpiących Aniołków wraca. Detektyw Lundgren po raz kolejny musi stawić mu czoła. Tym razem sprawę prowadzi Riggio, która niekoniecznie ma ochotę pracować ze starszą koleżanką, jednak z czasem sprawy przybierają taki obrót, że nie ma wyjścia, a Kitt staje się kluczową postacią w całej akcji...
Uwielbiam dobre kryminały, dobrą sensację. Są to z reguły niesamowicie wciągające książki, które czyta się jednym tchem. Przykładem takiej powieści jest właśnie "Naśladowca". Już od pierwszych stron nie mogłam się od niej oderwać. Mamy tutaj do czynienia z mordercą idealnym, jeżeli można tak go nazwać. Nie pozostawia po sobie śladów. Widać, że jest profesjonalistą w swoim fachu. I nagle po kilku latach pojawia się ten drugi. Tym razem ofiary wyglądają nieco inaczej. Zagadka zbrodni jest bardzo zagmatwana. Nie ma za wiele dowodów, poszlak. Rozwiązanie wydaje się być bardzo trudne. To ogromny kłopot dla osób, zajmujących się tą sprawą, ale jakże wielki plus dla książki.
Ponadto Morderca Śpiących Aniołków kontaktuje się z detektyw Kitt i zdaje się włączać ją w swoją dziwną, makabryczną grę. Mówi, że tym razem to nie on pozbawia życia niewinne dziewczynki, a jedynie ktoś go naśladuje. Na domiar złego mężczyzna wie dużo. Przerażająco dużo. Granie na ludzkich uczuciach. Manipulacja. Wchodzenie w czyjąś psychikę. To wszystko można odnaleźć w tej powieści. Uważam to za jej ogromny atut.
Właśnie ten aspekt psychologiczny bardzo mnie tutaj zainteresował. Mamy do czynienia z problemem alkoholizmu, depresją, odrzuceniem. To wszystko ma swoją przyczynę i rezultat. Śmierć ukochanego dziecka, a do tego umknięcie mordercy niewinnych dziewczynek, to na pewno ogromny cios dla kogoś, kto bardzo się w to zaangażował. Niewątpliwie człowiek jest wtedy podatny na wszelkiego rodzaju słabości i może spadać na dno. Zwłaszcza, jeżeli do tego wszystkiego rozpada się małżeństwo. Los rzuca coraz więcej kłód pod nogi. Trudno to wszystko udźwignąć. Jest jeszcze jedno - manipulacja. Ludzie zdolni do sterowania innymi i tacy, którzy im ulegają. To problem, z którym wiele osób mierzyło się i będzie się mierzyć. To z jednej strony bardzo ciekawe zjawisko, a z drugiej przerażające, bo często wymyka się spod kontroli. Szczególnie, jeżeli ktoś nie należy do osób asertywnych, a ta silniejsza jednostka jest w stanie wmówić słabszej, że wszystko powinna jej zawdzięczać. To kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po tę książkę.
"Naśladowca" to powieść, która bardzo mi się spodobała. Oczywiście, trafia do grona moich ulubionych. Zyskała moje uznanie nie tylko za świetnie poprowadzoną akcję, trudną do rozwiązania zagadkę i dreszczyk emocji, ale głównie za problemy natury psychologicznej, jakie porusza. Polecam ją miłośnikom gatunku, miłośnikom autorki, a także tym wszystkim, którzy mają ochotę na dobrą książkę.
tytuł: "Naśladowca"
tytuł oryginału: "Copycat"
autor: Erica Spindler
tłumaczenie: Krzysztof Puławski
wydawnictwo: Harper Collins
data wydania: 2016
liczba stron: 480
okładka: miękka
cena okładkowa: 36,99 zł
źródło okładki
wtorek, 16 sierpnia 2016
"Bankiet wysuszonych kasztanów" Joanna Stańda
Historia dotyczy pięciu kobiet, które trafiają na oddział geriatrii jednego ze szpitali. Pojawiają się kolejno: pani Kuruc, pani Kobel, pani Mirela, pani Anastazja, a na końcu Oliwia. Pacjentki bardzo różnią się od siebie. W czasie pobytu w ośrodku zdrowia wymieniają się swoimi poglądami i spostrzeżeniami dotyczącymi współczesnego świata.
Co najbardziej spodobało mi się w tym krótkim utworze literackim, jakim jest "Bankiet wysuszonych kasztanów"? Przede wszystkim odmienność bohaterek. Pomimo tego, że jest to książka, która liczy zaledwie sto czterdzieści cztery strony, zdążymy poznać różne osobowości. Każda z pacjentek jest inna. Każda ma inne priorytety i inaczej patrzy na otaczającą ją rzeczywistość. Dla jednej ważne jest, aby związać koniec z końcem. Dla drugiej najważniejszy jest wygląd. Jeszcze inna uważa, że brak pieniędzy wśród osób starszych to wynik braku zorganizowania i brak kształtowania się w wielu kierunkach.
Bardzo ciekawe jest również to, że często słuchając innych ludzi, zastanawiając się nad ich poglądami, przemyśleniami i tym podobnymi, sami dochodzimy do pewnych wniosków. Mamy okazję spojrzeć na wiele spraw czy sytuacji z innej perspektywy, a być może dostrzec własne błędy. To także szansa na przyznanie się przed samym sobą, co mogło się zrobić źle i co ewentualnie naprawić. Tak często zdarza się oceniać ludzi bez poznania ich historii, a przecież właśnie przeżycia, doświadczenia nas kształtują. To przez nie uważamy tak, a nie inaczej. Łatwo powiedzieć o kimś, że jest taki i taki. A czy za każdym razem staramy się dowiedzieć, co sprawiło, że ta osoba ma takie przekonania? Dlaczego tak się zachowuje? To już nie takie proste. To jedna z myśli, która przyszła mi do głowy w trakcie poznawania bohaterek tej książki.
"Bankiet wysuszonych kasztanów" to książka, która bardzo mi się spodobała. Dawno nie miałam do czynienia z tak różnymi postaciami na raz. To intrygująca historia kilku kobiet, które dzielą się swoimi spostrzeżeniami i przeżyciami. Są oceniane i oceniają innych. Polecam ją wszystkim czytelnikom, którzy lubią ciekawie wykreowanych bohaterów o przeróżnych profilach osobowościowych.
autor: Joanna Stańda
wydawnictwo: Psychoskok
data wydania: 2016
liczba stron: 144
oprawa: Miękka
cena okładkowa: 25,90 zł
środa, 9 grudnia 2015
"Zajmę się tobą" Mary Kubica
Miałam do wyboru wiele książek, jednak opis tej, wyjątkowo przykuł moją uwagę:
Zaprosiła Willow pod swój dach, mimo protestów rodziny. Powinna dokładnie wypytać ją o przeszłość, powinna ustalić, przed kim i dlaczego ucieka, kto jest ojcem jej dziecka. Ale Heidi woli nie wiedzieć. Zapłaci za to wysoką cenę i skrzywdzi tych, których najbardziej kocha.


















