Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Intryga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Intryga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 marca 2023

„Innym razem” Katarzyna Majgier

Rodzinne tajemnice, wielkie namiętności i zakazana miłość, a w tle historyczny Kraków z jego malowniczą bohemą, blichtrem, ale i ciemnymi zaułkami, gdzie toczy się prawdziwe życie.

Idąc za ciosem postanowiłam napisać kilka słów o trzecim tomie cyklu Kuchennymi drzwiami Katarzyny Majgier, czyli „Innym razem”. Seria wciągnęła mnie do tego stopnia, że przeczytałam całość ciągiem bez przerwy na inne książki. A co nas czeka w tej części?

Pokolenie poznanej w pierwszym tomie Zosi dorasta. Cała rodzina rozpierzchła się po świecie po zakończeniu I wojny światowej. Bronek pozostał w Austrii. Franciszka z kolei nadal przebywa w Anglii, gdzie dotychczas zajmowała się synem Wiktorii. Ten postanawia spisać wspomnienia swojej przybranej matki, dzięki czemu nawiązuje kontakt z krewnymi w Polsce przekonanymi, że kobieta zginęła w katastrofie Titanica.

Tymczasem na gospodarstwie Muchów pozostaje Staszek, który wraz z żoną wychowuje gromadkę dzieci oraz syna Janki - Józka. Z kolei córka Janki - Wanda zostaje przygarnięta przez Klimę i Olka zamieszkałych w Krakowie. Gdy dziewczyna odkrywa swoje pochodzenie jest wstrząśnięta. Nagle okazuje się, że świat jest zupełnie inny niż jej się wydawało, a wszędzie otacza ją kłamstwo. Daje się ponieść modnym klubom jazzowym, gdzie może rozwijać swój talent i marzyć o wielkiej sławie. 



W czasie, gdy bohaterowie starają się pozbierać po jednej wojnie, nadciąga druga, która pokrzyżuje wszelkie plany...

poniedziałek, 20 marca 2023

„Gra pozorów” Katarzyna Majgier

Lekko przytłoczona ilością przeczytanych ostatnim czasem kryminałów, postanowiłam zmienić czytelniczy kierunek i podążyć drogą sag rodzinnych. Tak trafiła w moje ręce „Gra pozorów” Katarzyny Majgier, czyli pierwsza część serii Kuchennymi drzwiami.

Kraków i okolice, XIX wiek. Zosia, młoda służąca, zostaje zwolniona z pracy. Nikt nie wie, że spodziewa się dziecka swojego pracodawcy - Karola Rozchodowskiego. Dziewczyna nie może liczyć na pomoc matki, postanawia zatem udać się do Krakowa, do swojej ciotki Antoniny i jej córki Franciszki. Antonina wszak niegdyś była w podobnej sytuacji. Kobieta przyjmuje Zosię z otwartymi ramionami i od tej pory życie dziewczyny diametralnie się zmienia.

Tymczasem pewien bogaty mieszkaniec Krakowa - Teodor Lutoborski spisuje testament i popełnia samobójstwo. Okazuje się, że majątek ma przypaść służącemu Marcelowi oraz Florianowi - dalekiemu kuzynowi, który jest artystą. 

W jaki sposób losy tych bohaterów się połączą i co z tego wyniknie?

piątek, 10 kwietnia 2020

„Ziemia przeklęta” Juan Francisco Ferrándiz

Zawsze doceniam autorów, którzy zabierają się za pisanie powieści historycznych. Uważam, że muszą włożyć naprawdę dużo pracy i poświęcić wiele czasu, aby rzetelnie oddać klimat przeszłości. Jednocześnie muszą poprowadzić tak akcję, żeby nie znudzić czytelnika i nie zasypać go mnóstwem suchych faktów. Jest to nie lada wyzwanie zwłaszcza, jeśli powieść obejmuje kilkaset stron. Czy „Ziemia przeklęta” spełniła te kryteria i pomimo swojej objętości (blisko 760 stron) nie zanudza czytelnika?

Marchia hiszpańska, IX wiek. Przesiąknięta wojną, atakami muzułmanów, żądzą władzy chciwych monarchów coraz bardziej pogrąża się w mroku i rozpaczy. Na granicy cesarstwa i emiratu położone jest małe miasteczko Barcelona. Ograbiona doszczętnie, poddana władzy absolutnej, zaniedbana i pełna strachu. Biskupem tejże mieścinki zostaje Frodoi, którego misją staje się wyzbycie się pogaństwa wśród mieszkańców i zapewnienie ciągłości władzy. Z chwilą przyjęcia nominacji biskup staje w oku cyklonu wielu intryg, spisków i pragnień...

środa, 15 sierpnia 2018

"Czarodzieje Hateway" Marek Bartłomiej Cabak

"Czarodzieje Hateway" trafili do mnie już jakiś czas temu. Wreszcie nadarzyła się okazja, żeby napisać małe co nieco o tej książce. Kiedy pierwszy raz spojrzałam na okładkę, pomyślałam, że będzie to pewnie jakaś młodzieżowa fantastyka. Czy aby na pewno?

Wydawałoby się, że Demek jest przeciętnym szczecińskim studentem, jednak pewnego dnia jego życie przewraca się do góry nogami. Ojciec ginie w wypadku, a krótko po tym wydarzeniu wychodzą na jaw rodzinne tajemnice. Na domiar złego wokół zaczynają dziać się paranormalne zjawiska...

Przyznaję bez bicia, że bywały momenty, kiedy miałam ochotę odłożyć tę powieść i wrócić do niej trochę później. Jakoś nie mogłam się za bardzo wciągnąć pomimo tego, że nie ma tutaj zbędnych opisów, czy niepotrzebnych dłużyzn. Nie poddałam się i dałam się w końcu porwać bardzo ciekawej fabule, zaskakującym wydarzeniom, zwrotom akcji, a przede wszystkim nietuzinkowemu humorowi, którego jest tutaj całkiem sporo. Podoba mi się pomysł na tę powieść. Coś nowego, coś przygodowego, coś magicznego i to wszystko ładnie ze sobą wymieszane. Niespotykane w realnym świecie postacie, transmutacje, przenoszenie w inne miejsca. Do tego rodzinne sekrety, które ja w literaturze bardzo lubię.

Nie można tutaj pominąć bohaterów. Demek jest bardzo ciekawą postacią, przed którą stoi wiele wyzwań, łącznie z uratowaniem ludzkiego życia. Nagle w jego życiu pojawiają się istoty, jakich próżno szukać w codziennym świecie. Ponadto musi rozwiązać wiele rodzinnych zagadek, w czym jest niesamowicie zdeterminowany. Na początku myślałam, że będzie bardziej fajtłapowaty, jakiś bez wyrazu, ale jednak nie, co pozytywnie mnie zaskoczyło. Warto również zaznaczyć, że cała rodzina Hatewayów ma sporo za uszami, a zazdrość, intrygi i kłamstwa wszystkich i każdego z osobna doprowadzają to nieprzewidywalnych wydarzeń.

"Czarodzieje Hateway" to przyjemna powieść z elementami magii. Pełna zwrotów akcji, humoru i zagadek, które ma się ochotę rozwiązać razem z głównym bohaterem. Wszystkiego dopełniają świetne ilustracje wykonane przez Joahannah, które ułatwiają nam wyobrażenie postaci. Polecam miłośnikom fantastyki. To książka nie tylko dla młodzieży. Również dorosły czytelnik znajdzie tutaj niemałą rozrywkę.

Za możliwość przeczytania dziękuję oficynie Wydajemy Książki 





piątek, 20 lipca 2018

„Zawisza Czarny. Wielka Wojna” Szymon Jędrusiak

Jak ja uwielbiam zaczytywać się czasami w powieściach historycznych. Przenoszenie się w przeszłość i poznawanie autentycznych postaci z dawnych dziejów zawsze sprawia mi przyjemność. Tym razem również nie mogłam sobie odmówić takiej lektury. W końcu Zawisza Czarny to nie byle jaki bohater.

Nieuchronnie zbliża się bitwa pod Grunwaldem. Zakon krzyżacki pragnie pogrążyć Polskę i Litwę. W czasie, gdy wszyscy szykują się do nadchodzącego starcia Zawisza stara się przeciwdziałać buntowi przeciwko Witoldowi i porozumieniu Krzyżaków z Zygmuntem Luksemburskim.

Mam nieco mieszane uczucia co do tej powieści. Z jednej strony czyta się ją dobrze. Jest dość ciekawie, mamy do czynienia z wieloma intrygami, spiskami, zdradami i tym podobnymi, co w gruncie rzeczy napędza akcję. Z drugiej strony jestem bardzo zawiedziona przedstawieniem Zawiszy. Trochę mi go tutaj było za mało. Miałam wręcz wrażenie, że nie jest tytułowym bohaterem, a jedynie postacią drugoplanową, choć wyjątkowo istotną.

Jak już wcześniej wspomniałam, ta książka to jedna wielka intryga. Ja, akurat, uznaję to za jej zaletę, jednak gdyby się tak głębiej zastanowić, można by dojść do wniosku, jak wielka panowała wówczas hipokryzja. Powoływanie się na Boga, a z drugiej strony zdrada, morderstwa na zlecenie i tak dalej. Samo to, że pojęcie śmierci wydawało się wtedy czymś jakby bardziej normalnym, oczywistym, niż teraz. Dopuszczasz się czegoś złego - umierasz ty lub twoi bliscy i w zasadzie nikogo to nie dziwi. To przerażające, ale jak idealnie odwzorowujące tamtejsze realia.

Książka podobała mi się całościowo. Owszem, trochę zabrakło mi Zawiszy, ale poza tym czytało mi się ją bardzo dobrze. Nie ma zbędnych dłużyzn i opisów, akcja biegnie szybko. Na każdym kroku czai się na bohaterów niebezpieczeństwo. Nie wiadomo, komu tak naprawdę można zaufać. Do tego jest to ciekawa lektura, która ukazuje w przystępny sposób średniowieczną rzeczywistość, jakże różną od obecnej.

"Zawisza Czarny. Wielka Wojna" to trzeci tom przygód słynnego polskiego rycerza. Pomimo tego, że nie jest to pierwsza część, można śmiało od niej zacząć. Dobra pozycja dla miłośników średniowiecznych klimatów, historii i powieści przygodowych.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Bukowy Las

piątek, 22 czerwca 2018

"Sześć cztery" Hideo Yokoyama

"Japońskie Millennium - 1000000 egzemplarzy sprzedanych w ciągu zaledwie 6 dni". Taki tekst na okładce, nie powiem, zachęcił mnie do sięgnięcia po tę książkę. Na początku nie przerażała mnie jej objętość (ponad siedemset stron). W końcu, miała być to jedna z lepszych powieści, które wpadły w moje ręce. Czy aby na pewno?
Jest rok 1989. Przez niemal tydzień rodzice pewnej siedemnastolatki przeżywają największy koszmar swojego życia. Ich córka została porwana. Aby chronić jej zdrowie i życie spełniają każde życzenie porywacza. Na próżno. Okazuje się, że już nigdy nie zobaczą swojego dziecka, morderca nie zostanie schwytany, a sprawa trafi do katalogu zbrodni niewyjaśnionych. Trzynaście lat później policjant Yoshinobu Mikami próbuje odnaleźć swoją córkę. Nie ma pojęcia, co się dzieje i czy jego dziecko w ogóle żyje. Tymczasem ma dojść do wizyty komisarza generalnego policji. Dziwnym trafem przyjazd ma być związany z porwaniem z 1989 roku. Wydarzenie to sprawia, że Mikami sięga po dawne akta. Czy to możliwe, że przeoczył wówczas bardzo ważne informacje?

"Sześć cztery" jest powieścią dość powszechnie zachwalaną. Jej opis zapowiada niesłychanie wciągającą i intrygującą fabułę. Ja, niestety, znalazłam tu bardzo rozwleczoną, powolną akcję, która zamiast całkowicie mnie pochłonąć, zwyczajnie zniechęciła. Ogrom bohaterów o dość skomplikowanych i jednocześnie podobnych do siebie nazwiskach też nie ułatwiał mi sprawy. Ogólnym plusem jest wyjaśnienie na odwrocie okładki, kto kim jest, powiązania i tym podobne, jednak odrywanie się od powieści, żeby sprawdzić, o kogo chodzi w danym fragmencie, chyba nie jest dobrym rozwiązaniem.

Wyjątkowo dłużyło mi się czytanie tej powieści. Uwielbiam książki, które nie pozwalają mi się od siebie oderwać. W których każda kolejna strona potęguje napięcie. Tutaj tego nie doświadczyłam, czego bardzo żałuję. Większość fabuły opiera się na przepychankach między policją, a dziennikarzami. Spiski, intrygi, tajemnice, podejrzane układy, stołeczne, japońskie służby. Bardzo lubię tego typu elementy w literaturze, ale tym razem zostały one tak skonstruowane, że naprawdę nie byłam w stanie zachwycić się tą powieścią. Momentami wręcz nie mogłam się skupić i przyłapywałam się na tym, że odpływałam myślami z dala od fabuły.

Żywiłam ogromną nadzieję co do tej książki, a wyjątkowo się zawiodłam. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Sam koncept był bardzo dobry, gorzej z wykonaniem. Postanowiłam, że jednak dam jej za jakiś czas drugą szansę. Być może wówczas zauważę jej fenomen, o którym pisze tak wielu czytelników.

Trudno mi napisać, komu polecić "Sześć cztery". Mi nie przypadła do gustu, ale wiem, że ma mnóstwo fanów. Może warto, żeby spróbowały jej osoby, które lubią sensację, a nie przeszkadza im wolno rozkręcająca się akcja.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

czwartek, 3 maja 2018

"Spacer na krawędzi" Sherri Smith


 Ostatnio dosyć często wpadają mi w ręce różnego rodzaju kryminały i thrillery. Tym razem nie było inaczej i dopiero co skończyłam kolejny, czyli „Spacer na krawędzi” Sherri Smith. Książka o tyle intrygująca, że wywołała we mnie zupełnie skrajne wrażenia.

Główna bohaterka, Mia, wraca do rodzinnego miasta, ponieważ okazuje się, że jej brat bliźniak, Lucas, jest oskarżony o morderstwo tutejszej nastolatki, z którą w dodatku miał romans. Podejrzany nie został jednak złapany. Ślad po nim zaginął. Załamana Mia nie wierzy w winę brata. Niestety, w zasadzie nikt nie podziela jej zdania, a policja zdaje się być bezradna w całej sytuacji. Kobieta, przekonana o niewinności Lucasa, postanawia sama dowieść prawdy. Szybko przekona się, że komuś najwyraźniej zależy na tym, żeby jej przeszkodzić…

Dlaczego ta książka wywołała u mnie skrajne wrażenia? Dlatego, że na początku czytanie szło mi opornie. Akcja zupełnie mnie nie wciągała, a bohaterowie irytowali na każdym kroku. Po kilkudziesięciu stronach musiałam zrobić sobie przerwę. Z takimi interwałami dotarłam do połowy powieści i ku mojemu zdumieniu zaczęło się dziać. Okazało się, że historia wcale nie jest nudna jak przysłowiowe flaki z olejem, ale zaczyna nabierać barw i to całkiem wyraźnych. Autorka daje nam nagle do wyboru kilka opcji, kogo podejrzewać. Oczami wyobraźni głównej bohaterki poznajemy argumenty, które dowodzą o motywach zbrodni poszczególnych osób, co było dosyć ciekawe. Akcja nabiera tempa, a nowe fakty zaczynają wychodzić na światło dzienne. To zdecydowanie zasługuje na plus.

Niestety, jeśli chodzi o minusy, zaliczyłabym tu bohaterów. Mimo wszystko, zupełnie nie przypadli mi do gustu. Mia momentami bardzo mnie irytowała swoim zachowaniem. Czasami miałam wrażenie, ze mam do czynienia z naiwną bohaterką typowego horroru, która podejmuje totalnie złe decyzje. Rozumiem motyw jej działania, w końcu chciała dowieść niewinności swojego brata, ale patrząc na całokształt, jakoś mnie do siebie nie przekonała. Pozostali bohaterowie też niespecjalnie wpadli mi w czytelnicze oko. Eric, Garret, czy mieszkańcy Wayoaty… nie, zdecydowanie nie. Na pewno nie będę ich wspominać z sentymentem. A tamtejsze nastolatki? To już zupełnie pozostawię bez komentarza.

Inny minus w moim odczuciu, to niektóre wątki, które zostały za mało rozwinięte, jak relacje Bailey i Madison, czy ogólnie coś więcej o rodzinie Wilkesowów. Czegoś mi tutaj zabrakło. Być może, gdyby autorka podała więcej szczegółów, nieco rozciągnęła te wątki, historia mogłaby się okazać naprawdę genialna.

Podsumowując „Spacer na krawędzi” to niezły kryminał, który, chociaż ma nieciekawych bohaterów, jest w ostateczności bardzo wciągającą, trzymającą w napięciu książką. Ciekawe zwroty akcji, rzucanie światła na nowych podejrzanych, czy nagle wychodzące na jaw fakty z przeszłości, zagrały na korzyść tej historii. Mimo, że ten tytuł nie znajdzie się na liście moich ulubionych, myślę, że wielu z Was, miłośnikom tego typu książek, może się spodobać.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska

czwartek, 15 lutego 2018

"13 minut" Sarah Pinborough

Od czego zaczęła się moja przygoda z książką?
W zasadzie dowiedziałam się o tej książce przypadkiem. Oglądałam różne recenzje na YouTube i właśnie tam po raz pierwszy trafiłam na "13 minut". Opinia Olgi z Wielkiego Buka bardzo mnie zachęciła do sięgnięcia po tę powieść. Gdy tylko nadarzyła się okazja do zrobienia książkowego zamówienia, właśnie ten tytuł wpadł do koszyka.

O kim? O czym?
Nastoletnia Natasha zostaje wyciągnięta z lodowatej wody. Cudem udaje się jej przeżyć. Okazuje się, że przez 13 minut była... martwa. Trudno wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia. Dziewczyna niczego sobie nie przypomina, wie jednak, że na pewno nie był to przypadek. Z czasem zaczyna podejrzewać swoje najlepsze przyjaciółki. W końcu często trudno odróżnić przyjaciół od wrogów...

Wrażenia po przeczytaniu.
Wow! Wow! I jeszcze raz wow! To było coś niesamowitego. Dla tej książki zarwałam noc. Nie mogłam jej tak po prostu odłożyć i zasnąć. Musiałam dowiedzieć się, jak ta historia się zakończy. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i kierunku, w jakim pobiegnie akcja. Momentami było naprawdę strasznie. Zwłaszcza, gdy odkrywało się tajemnice ukryte w umyśle jednej z bohaterek. Mroziło krew na miejscu. Przy jednym fragmencie pokusiłam się nawet o skojarzenie z "Carrie" Stephena Kinga. Od razu stanęła mi przed oczami jedna scena. Nie są one identyczne, ale mi przyszła na myśl automatycznie. Nie będę zdradzać, która. Kto czytał "Carrie" i sięgnie po "13 minut", ten może się domyślić.

Bohaterowie.
Tu można się rozpisywać, a rozpisywać. Wiadomo, nastolatki często kierują się zazdrością, intrygą, miłością i nienawiścią jednocześnie. Taki wiek. Jednak w tej powieści zdecydowanie to wszystko wymknęło się spod kontroli. Nie będę opisywać poszczególnych bohaterek. Wolę się skupić na całokształcie. Chora zazdrość o miłość przyjaciółek nie doprowadziła tutaj do młodzieńczego konfliktu. Tu sprawy zaszły za daleko. Śmierć, kara, załamanie psychiczne. Nie tak powinno wyglądać życie młodych ludzi. Do tego wszystkiego alkohol, narkotyki i pozwolenie na wszystko ze strony rodziców, którzy zdawali się zbytnio nie przejmować zachowaniem swoich dzieci. Mnie z kolei najbardziej przerażał charakter jednej z głównych bohaterek. Do teraz nie mogę pojąć, skąd w jej umyśle takie wnioski, plany. Dlaczego? Zero poczucia przyzwoitości, zero zahamować, zero poszanowania dla innych ludzi...

Co zapamiętam z tej historii?
Z tej powieści można wyciągnąć wiele. Od refleksji na temat tego, dokąd zmierza ludzkość, po chore uczucia, które coraz częściej wychodzą na światło dzienne i doprowadzają do tragedii. Miałam wrażenie, że świat pozostawał obojętny na to, co działo się między "przyjaciółkami". Kiedy wydarzyła się krzywda, większość osób odwracała oczy. Kiedy wydarzyła się prawdziwa tragedia, dopiero wówczas dostrzeżono kogoś, kto według przyjętych "norm" był nikim, bo przecież w hierarchii społeczności liczą się tylko ci przebojowi, odważni, pewni siebie, z którymi wszyscy chcą zawierać bliższe znajomości... I tak, tutaj jest to fikcja literacka, ale przecież w realnym świecie nie jest trudno zauważyć podobne sytuacje. Może warto się nad tym zastanowić, zanim będzie za późno.

Polecić, czy nie?
Polecić, polecić! I to bardzo! "13 minut" to jedna z najbardziej wciągających powieści, jakie czytałam. Pełna zwrotów akcji, napięcia. Wywołująca strach i ciarki na rękach. Z mnóstwem emocji, różnych zachowań, psychologicznej analizy ze świetnym nawiązaniem do gry w szachy. A zakończenie... wstrząsające i wcale nie takie oczywiste. Zachęcam do lektury wszystkich czytelników, a zwłaszcza tych, którzy lubią naprawdę mocne i dobre thrillery. Gwarantuję, że dla tej książki warto zarwać noc.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

czwartek, 2 listopada 2017

"Królowa zbrodni" Andrew Wilson

Jakiś czas temu sięgnęłam po dość interesujący tytuł, jakim jest "Królowa zbrodni" Andrew Wilsona. Właściwie, chyba każdemu od razu przychodzi na myśl Agatha Christie, prawda? I słusznie...

Londyn, 1926. Agatha Christie stoi zamyślona na peronie dworca. W pewnym momencie czuje, że ktoś ją popycha. O mały włos nie upada na tory, gdy z opresji ratuje ją nieznajomy mężczyzna. Jednak czy aby na pewno jest on wybawcą? Od tej pory nic już nie będzie takie samo, a słynna pisarka przeżyje sytuacje, które z całą pewnością mogłyby się przydarzyć bohaterom jej kryminałów...

Ta książka jest dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Czytanie jej było ciekawym doświadczeniem, bo miałam do czynienia z kryminałem połączonym poniekąd z biografią jakże słynnej pisarki. Z czymś takim jeszcze się nie spotkałam. Tak samo nie spodziewałam się takiego przedstawienia głównej bohaterki. Agatha Christie jest tutaj pokazana jako kochająca matka, żona, przyjaciółka, która tym razem sama pada ofiarą spisku. Jej genialny umysł i stalowe nerwy z pewnością pomogą jej w uwolnieniu się z niebezpiecznej intrygi.

Muszę przyznać, że autor miał naprawdę świetny pomysł na fabułę. Chociaż momentami można się domyślić, co się wydarzy, zupełnie to nie przeszkadza. Zwłaszcza, że niektóre fragmenty wręcz przeciwnie, szokują. Dobrze poprowadzona akcja biegnie szybko, wciąga i nie pozwala się oderwać, co w przypadku tego typu powieści jest ważne i na pewno zasługuje na plus. Dzięki temu udało mi się całość pochłonąć w trakcie jednej, trzygodzinnej podróży pociągiem.

Bardzo lubię tego typu książki. Lektura ich sprawia mi niemałą przyjemność. W tym przypadku oprócz przypadającej mi do gustu fabuły i bohaterów, spodobał mi się również styl, jakim jest napisana. Bez zbędnego przynudzania, dużo się dzieje, a w ostateczności wszystko składa się w piękną całość.

"Królowa zbrodni" to bardzo dobry kryminał, który opowiada przygodę słynnej pisarki, Agathy Christie. Na ile jest to fikcja literacka, a na ile fakty, pozostawiam Wam do przemyślenia. Tak, czy siak, jest to świetna powieść, którą polecam każdemu fanowi gatunku, czytelnikom szukającym dobrej rozrywki z lekkim dreszczykiem, a także wszystkim tym, którzy chcą miło spędzić długi jesienny wieczór z lekturą.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Bukowy Las

tytuł: "Królowa zbrodni"
tytuł oryginału: "A Talent of Murder"
autor: Andrew Wilson
tłumaczenie: Magda Białoń- Chalecka
wydawnictwo: Bukowy Las
data wydania: 2017
liczba stron: 304
okładka: miękka
źródło okładki






środa, 2 sierpnia 2017

"Wzgórze Niezapominajek" Anna Bichalska

Ostatnio miałam okazję zapoznać się z bardzo przyjemną książką, jaką jest "Wzgórze Niezapominajek". Właśnie tego typu historie "chodziły" za mną od dłuższego czasu, dlatego tym bardziej nie mogłam jej sobie odmówić.

Lena planuje swój ślub, jednak okazuje się, że nic z tego. Kobieta postanawia wyjechać do rodzinnej miejscowości, aby odreagować zaistniałą sytuację. Na miejscu dowiaduje się, że jej dawna przyjaciółka Julia, która niedawno zmarła, zostawiła jej pewną zagadkę. Zaintrygowana Lena postanawia ją rozwiązać i poznać sekret.

To wyjątkowo ciekawa i wciągająca historia. Mamy tutaj do czynienia z wydarzeniami sprzed lat i mroczną tajemnicą, jednak dla mnie najbardziej interesujący jest sposób, w jaki Julia postanowiłą wyjawić prawdę. Treść zagadki wcale nie jest prosta, więc tym bardziej zachęca do czytania tej książki, żeby dowiedzieć się wraz z bohaterką, co takiego się stało. Dla mnie jest to ogromna zaleta tej historii.

Co do samych bohaterów wzbudzili moją sympatię, zdecydowanie. Lena, chociaż ma "pod górkę" nie rozkleja się specjalnie i do znudzenia nie użala nad sobą pomimo tego, co ją spotkało. Natomiast Julia przeszła jeszcze więcej. Jest mi jej bardzo szkoda. Zwłaszcza, że musiała wiele lat żyć z gryzącą ją od środka tajemnicą. Na uwagę zasługuje również babcia Leny, która pomimo wieku wydaje się być dość przebojowa.

Warto zastanowić się również nad pewnym problemem, o którym wspomina ta historia. Jest nim zamknięcie w sobie i nieśmiałość, która z różnych powodów wręcz obezwładnia niektóre osoby. Przerażające jest jednak najbardziej to, że ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, co ci nieśmiali przechodzą, kiedy muszą się, na przykład, wypowiedzieć. Często wywołuje to śmiech, co tym bardziej zamyka te osoby w sobie. Nie rozumiem, jak można zachowywać się w ten sposób, ponieważ to wcale nie jest zabawne, a na dłuższą metę stanowi spore ograniczenie w uczestniczeniu w życiu społecznym.

"Wzgórze Niezapominajek" to pełna tajemnic historia, która wciąga bez reszty. Oprócz obowiązkowego wątku miłosnego, którego nie mogę teraz zdradzić, porusza ważne życiowe tematy. Idealna książka dla miłośników obyczajówek i świetny sposób na spędzenie letniego popołudnia z lekturą. Polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska



wtorek, 2 maja 2017

"Hrabia Monte Christo. Część 2" Aleksander Dumas

Tak! Wreszcie dotarłam do ostatniej strony "Hrabiego Monte Christo"! Jest to zdecydowanie odkrycie sezonu i najlepsza książka, jaką ostatnio przeczytałam. Pełna przygód, spisków, intryg, czyli czegoś, co uwielbiam.

W tym tomie przypatrujemy się słynnej zemście Monte Christa. Edmund Dantès do tej pory znany nam jako ubogi marynarz, szlachetny, ale i naiwny, zmienia się w pewnego siebie, niewzruszonego bogacza, któremu cały świat pada do stóp. Ogarnięty żądzą zemsty doprowadza swoich wrogów do rozpaczy, planując wyjątkowe i przemyślane intrygi, w które ich wplątuje.

Podsumowując całą powieść. To ogromna dawka przygód. Pełna zwrotów akcji i fragmentów trzymających w napięciu. Niejeden raz można poczuć ciarki przechodzące po plecach. Wszystko jest dokładnie dopracowane w najmniejszych szczegółach. Zdecydowanie Aleksander Dumas stworzył wspaniałe, ponadczasowe dzieło, które dostarcza czytelnikowi wiele rozrywki, ale także przestrzega. Przestrzega przed zazdrością, zawiścią, kłamstwem. Czytając tę książkę widać, że życie potrafi zweryfikować winnych i odpowiednio ich ukarać, a tym, którzy wycierpieli, dać nagrodę. Jestem pod wrażeniem tej powieści. Brakuje słów, aby opisać, jak bardzo mi się ona podoba.

Sami bohaterowie również są bardzo dobrze wykreowani. Zwłaszcza Hrabia Monte Christo. Metamorfoza, jaką przeszedł, wręcz szokuje. Z jednej strony staje się poniekąd postacią negatywną, ale z drugiej, ta pewność siebie, nieugiętość w dążeniu do celu i bezwzględność, mają swój urok. To, w jaki sposób wymyślał zemstę na swoich oprawcach, jest niesamowite. Okrutne, ale jakże przemyślane. Trzeba nie lada wyobraźni, bystrości oraz szczęścia, aby dokonać takich intryg i nie zostać zdemaskowanym. Bardzo mi się to podoba. Właśnie taki Edmund Dantès zachwycił mnie najbardziej i zajmuje miejsce wśród moich ulubionych bohaterów literackich.

O tej powieści można byłoby pisać i pisać. Dzieje się tak wiele. Mamy do czynienia z tyloma bohaterami, że dokładne opisanie, co chwyciło mnie za serce, zajęłoby stanowczo za dużo czasu. Po prostu zakochałam się w tej książce. Trudno mi nawet wyłonić, który fragment podoba mi się najbardziej. Na pewno genialnym wątkiem jest ten dotyczący rodziny pana de Villefort i truciciela, który doprowadza do śmierci członków rodziny prokuratora. Równie spodobał mi się ten poświęcony Benedetto, zwłaszcza fragment, w którym przedstawia przed sądem swoje pochodzenie.  

"Hrabia Monte Christo" to arcydzieło w najczystszej postaci. Książka wspaniała, w stu procentach dopracowana. Pełna przygód, spisków i intryg. Pełna charakterystycznych bohaterów. Pełna akcji. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, ponieważ nie sposób nie chcieć wiedzieć, co wydarzy się dalej. To ponadczasowa powieść, po którą powinien sięgnąć każdy, nie tylko miłośnik klasyki literatury czy twórczości Aleksandra Dumasa. Gorąco polecam, jeżeli jeszcze jej nie czytaliście.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MG




tytuł:"Hrabia Monte Christo. Część 2"
tytuł oryginału: "Le comte de Monte Christo"
autor: Aleksander Dumas (ojciec)
tłumaczenie: Klemens Łukasiewicz
wydawnictwo: MG
data wydania: 2017
liczba stron: 624
okładka: twarda
źródło okładki





wtorek, 21 marca 2017

"Hrabia Monte Christo. Część 1" Aleksander Dumas

Już od ubiegłych wakacji zabierałam się za przeczytanie "Hrabiego Monte Christo", jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Jakiś czas temu dostałam przepiękne wydanie tego dzieła, co tym razem zmotywowało mnie do czytania.

Pierwsza część dotyczy losów Edmunda, kiedy to wraca do Marsylii. Wydaje się być człowiekiem niezwykle szczęśliwym. Już niebawem ma ożenić się z ukochaną Mercedes, a na horyzoncie widnieje awans. Niestety, przed śmiercią dowódcy statku, Edmund został poproszony o dostarczenie pewnych dokumentów, które zostały zabrane z Elby, czyli miejsca uwięzienia Napoleona.

Niefortunny bieg zdarzeń sprawia, że przesyłka stanie się świetnym pretekstem dla wrogów Edmunda, aby został on skazany na więzienie. I to nie byle jakie... Tam dokonuje się przemiana bohatera, który misternie zaplanuje swoją zemstę na tych, którzy pozbawili go szczęścia...

W moim przypadku bywa, niestety, tak, że klasyki rzadko trafiają w mój gust. Tym razem było zupełnie inaczej. "Hrabia Monte Christo. Część 1" to wciągająca, pełna przygód opowieść, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Takiej akcji nie doświadczyłam już dawno w żadnej powieści. Dzieje się naprawdę mnóstwo, a Aleksander Dumas za każdym razem jest w stanie zaskoczyć czytelnika czymś, czego ten się nie spodziewa. Jest to ogromna zaleta tej książki.

Bardzo podoba mi się również to, że fabuła jest skonstruowana wyjątkowo przemyślanie. Mimo ogromu treści, wątków, bohaterów, wszystko jest klarowne, nie ma jakichś skomplikowanych zawirowań. Widać, że wszystko tworzy wspaniałą całość niczym wieloelementowe puzzle.

Oczywiście, sam pomysł na tę historię jest według mnie fenomenalny. Mamy do czynienia z całym arsenałem intryg, sekretów, spisków i to wszystko po kolei w odpowiednim tempie wychodzi na jaw zaskakując raz po raz każdego, kto tylko chce zagłębić się w treść tej powieści. Po prostu coś niesamowitego, co wyjątkowo chwyciło mnie za moje czytelnicze serce. Poza tym, uwielbiam, gdy bohater danej historii zmienia się nie do poznania, a to właśnie dzieje się z Edmundem po wielu latach spędzonych w twierdzy If. W tym wypadku chęć zemsty jest uzasadniona. Zresztą, Edmund dokonuje jej w sposób dość nietypowy, robiący wrażenie nie tylko na czytelniku, ale również na bohaterach, których owa zemsta dosięga.

"Hrabia Monte Christo. Część 1" trafiła do kolekcji moich ulubionych, a wręcz ukochanych powieści. Od razu zabrałam się za kolejną, drugą część, bo nie mogłabym tak po prostu oderwać się od tylu wspaniałych przygód. To niesamowita historia o tym, do czego doprowadza zazdrość, o potędze intryg i spisków, zemście, a także ludzkiej przemianie, która dokonuje się pod wpływem trudnych życiowych sytuacji. Z pewnością jest to idealna, a nawet obowiązkowa lektura dla miłośników przygód, spisków i ogromu akcji, które wypełniają po brzegi tę powieść. Na pewno przeczytanie drugiej części nie będzie moim ostatnim spotkaniem z twórczością Aleksandra Dumasa, a Wam już teraz gorąco polecam "Hrabiego Monte Christo" i niech Was nie przerazi liczba stron. Naprawdę warto sięgnąć po to ponadczasowe dzieło.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MG



tytuł:"Hrabia Monte Christo. Część 1"
tytuł oryginału: "Le comte de Monte Christo"
autor: Aleksander Dumas (ojciec)
tłumaczenie: Klemens Łukasiewicz
wydawnictwo: MG
data wydania: 2017
liczba stron: 704
okładka: twarda
źródło okładki





środa, 23 listopada 2016

"Muza" Jessie Burton

Miałam już przyjemność zapoznać się z twórczością Jessie Burton. Bardzo podobała mi się "Miniaturzystka". Teraz nadszedł czas na najnowszą powieść, czyli "Muzę", która moim zdaniem jest genialna.

Czego dotyczy? To historia tajemniczego obrazu, który został namalowany przez słynnego hiszpańskiego malarza w latach 30. XX wieku, a zaginął w czasie II wojny światowej. W 1967 roku dzieło trafia do renomowanej londyńskiej galerii, czym wzbudza niemałe poruszenie wśród marszandów. Przez przypadek stenotypistka (Odelle Bastien) wpada na trop bardzo intrygującej zagadki sprzed trzydziestu lat. Jeszcze nie wie, że jest bliska odkrycia sekretu, którego ujawnienie wywołałoby wielką burzę w świecie sztuki..

Ostatnio przychodzi mi z trudem znalezienie takiej książki, od której nie mogłabym się oderwać i która byłaby tak dobra, że zepchnęłaby moje obowiązki na dalszy plan. Tym razem udało się. "Muza" pochłonęła mnie bez reszty, a zeszły wieczór uznaję za jeden z najlepszych pod względem spędzania czasu z lekturą. Uwielbiam wciągające, intrygujące historie, które z każdą stroną odkrywają coraz więcej. Taka właśnie jest najnowsza powieść Jessie Burton. Daję jej ogromnego plusa.

Bohaterowie również są bardzo ciekawi. Każdy z nich jest inny, każdy z nich jest wyjątkowy, ale los niesamowicie potrafi ich połączyć za sprawą jednego obrazu i to nawet na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Zdecydowaną faworytką wśród postaci jest dla mnie Teresa. Ta postać jest najciekawsza i najbardziej tajemnicza. Oczywiście, pozostali również są warci uwagi. Olivia ze swoim niebywałym talentem malarskim. Izaak, o którym nie można powiedzieć, żeby był nudny. Jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych bohaterów tej powieści. Odelle także da się polubić. Poza tym to właśnie dzięki niej możemy poznać tę fantastyczną historię.

Ponadto jest to piękne przedstawienie emocji związanych ze sztuką i nie tylko z nią. Widać tutaj złość, miłość, przyjaźń, nienawiść. Wyczuwa się wszechobecną atmosferę jakiegoś tajemniczego wydarzenia, które niewątpliwie rzutuje na teraźniejszość. To powieść, która ukazuje potęgę ludzkiego umysłu jako narzędzia do tworzenia wspaniałych wizualizacji własnej wyobraźni.

Fabuła "Muzy" jest bardzo dobrze przemyślana, co zasługuje na kolejny plus. Uwielbiam książki, które potrafią zaciekawić już od pierwszych stron. Ta zdecydowanie do takich należy. Ponadto jest napisana w bardzo przystępny sposób. Czyta się ją szybko za sprawą niesamowitej historii, jaką przedstawia, a także stylu autorki, który z pewnością będzie odpowiadał wielu czytelnikom.

Najnowsza powieść Jessie Burton to wspaniała lektura, która wciąga bez reszty. To opowieść o tajemnicach, intrygach i strzeżeniu prawdy. Do tego jest to duży zastrzyk emocji. Mam nadzieję, że spodoba się Wam tak, jak i mnie. "Muza" Jessie Burton trafia na moją półkę jako kolejna ulubiona powieść. Gorąco polecam ją wszystkim tym, którym spodobała się "Miniaturzystka". Warto, aby sięgnęły po nią te osoby, które gustują w historiach ze sztuką w tle, a także wszyscy ci, którzy chcieliby przeczytać niesłychanie wciągającą, pełną sekretów książkę, która na pewno nie pozostanie Wam obojętna.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackiemu 



tytuł:"Muza"
tytuł oryginału: "The Muse: A Novel"
autor: Jessie Burton
tłumaczenie: Anna Sak
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 2016
liczba stron: 475
okładka: twarda





środa, 3 sierpnia 2016

"Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta" Renata Czarnecka


Ta książka już od dawna stała sobie na półce. I pewnie nadal pozostałaby nietknięta, gdybym nie postanowiła wybrać jej sobie w ramach mojego książkowego wyzwania na ten rok. Zmotywowana do działania wreszcie po nią sięgnęłam.

Historia dotyczy ostatniej miłości Zygmunta Augusta. Po śmierci Barbary Radziwiłłówny król jest zrozpaczony. Chociaż minęło wiele lat od jej odejścia, ciągle nie może się z tym pogodzić. Na domiar złego traci nadzieję na lepsze jutro przez nieudane małżeństwo z Katarzyną Habsburżanką. Pewnego dnia poznaje piękną kobietę. Barbara Giżanka jest łudząco podobna do zmarłej miłości Zygmunta Augusta. Dzięki niej król zaczyna odzyskiwać chęć do życia. Niestety, nie każdemu taki obrót sprawy przypada do gustu...

Intryga, intryga i jeszcze raz intryga. Wszędzie spiski i knowania. To moja pierwsza myśl po przeczytaniu tej książki. Nie było to dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ mam za sobą kilka powieści historycznych i za każdym razem spotkałam się z czymś podobnym. To musiało być naprawdę okropne. Życie, które dla wielu osób z niższych sfer było marzeniem, często okazywało się koszmarem. Plotki krążyły wszędzie. Na każdym kroku istniała możliwość natknięcia się na szpiega. Gdy ktoś komuś nie pasował, raz dwa można było znaleźć coś przeciwko niemu. Do teraz jestem pod wrażeniem, ile złego był i jest w stanie zrobić człowiek tylko i wyłącznie dla własnej korzyści.

Współczuję Barbarze Giżance takiego życia. Niby blisko króla, a jednak wytykana przez innych palcami. Mimo wszystko zawsze w cieniu. Jednak najgorszym, co ją spotkało to ogromny zawód miłosny i rozczarowanie osobą, którą naprawdę kochała. Ten fragment powieści wywarł na mnie największe wrażenie. To kolejny dowód na to, że dla niektórych liczy się tylko majątek. Tak samo bardzo zrobiło mi się jej żal, kiedy dopiero co po urodzeniu dziecka, dowiadywała się o królewskich nałożnicach. I to wszystko było jak najbardziej w porządku. Nie potrafię tego zrozumieć. Jak ktoś może kochać drugą osobę, a jednocześnie ją zdradzać, bo ma do tego prawo? Jeszcze bardziej zdenerwował mnie fakt, że w dużej mierze owe królewskie zachowanie było efektem manipulacji dworzan. Do tej pory nie mogę tego znieść.

Sam król nie zyskał mojej sympatii po przeczytaniu tej powieści. To człowiek naiwny, dający sobą sterować jak marionetka. Wierzył w rzeczy wielce nieprawdopodobne. Wystarczyło, żeby ktoś powiedział, że takim a takim sposobem będzie mógł ujrzeć zmarłą Radziwiłłównę, a on już chciał tego spróbować. Innym razem zaufał obserwacjom astrologa chyba nawet nie zastanawiając się, czy "przypadkiem" nie został on przekupiony, aby powiedzieć królowi to, co władca chciał usłyszeć. Ponadto wydaje się, że Zygmunt August patrzył tylko na swoje dobro. Tak, jak on chciał, tak miało być. Rozumiem, że był monarchą i do pewnych rzeczy miał prawo, jednak z perspektywy czasu wiele z jego zachowań wyglądało na bardzo egoistycznych.

Po przeczytaniu tej książki doszłam do wniosku, że od dawien dawna ludzie za wszelką cenę dążyli do władzy i pieniędzy. Jakby było to zapisane w naszych genach. Wielu osobom żądza bycia na piedestale przysłania cały świat. Jest to bardzo prosta droga do zgubienia człowieczeństwa w nas samych. Nie liczy się nikt inny. "Po trupach do celu" to jakby motyw przewodni takiego zachowania. Do tego dochodzi oczywiście zazdrość, która niejako często idzie w parze z chęcią władzy. Jest to naprawdę przerażające i niestety, wciąż aktualne.

"Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta" to powieść, która spodobała mi się głównie ze względu na temat, jaki porusza. Czasy panowania Jagiellonów uważam za jeden z najciekawszych okresów w dziejach naszego kraju. Dzięki tej książce zdobyłam wiele ciekawych informacji. Polecam ją miłośnikom powieści historycznych. Myślę, że szczególnie spodoba się osobom zainteresowanym historią Polski, a zwłaszcza okresem panowania dynastii Jagiellonów.

Wydawnictwo Książnica



tytuł: "Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta"
autor: Renata Czarnecka
wydawnictwo: Książnica
data wydania: 2013r.
liczba stron: 352
oprawa: Miękka
cena okładkowa: 35,00 zł

sobota, 13 lutego 2016

"Królowe" Sherry Jones

Lubię od czasu do czasu przeczytać jakąś powieść historyczną. Zawsze podziwiam autorów zajmujących się tego typu literaturą za rzetelne i ciekawe przedstawienie faktów i postaci z dawnych czasów. Tym razem mój wybór padł na "Królowe".

Poznajemy losy czterech sióstr, których głównym celem w życiu, wyznaczonym głównie przez ich matkę, było stać się królowymi. Kobieta zadbała o to, by jej dzieci trafiły na odpowiednich mężów. W ten sposób wszystkie doszły do władzy. Małgorzata jako królowa Francji, Eleonora jako królowa Anglii, Sancha jako królowa Niemiec i Beatrycze jako królowa Sycylii.

Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki. Dawno nie czytałam powieści, w której intrygi, spiski, zdrady i żądza władzy wręcz wylewały się z kartek. Do teraz jestem zaszokowana faktem, ile ludzie byli w stanie zrobić złego, aby osiągnąć swój cel. Tutaj aż roi się od ciągłych podchodów, podsłuchów i zdrad. Nawet najbliżsi mogli stać się śmiertelnymi wrogami. Ludzie musieli być niesamowicie ostrożni w kontaktach z innymi, ponieważ każde najdrobniejsze słowo mogło stać się dla nich zagrożeniem.

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj również kwestia małżeństw. Autorka ukazuje nam dobitnie, że ślub jest tylko umową. Transakcją pomiędzy dwoma znaczącymi rodami, która ma przynieść korzyść dla obu stron. Przekonujemy się, że średniowieczna miłość wcale nie idzie w parze małżeństwem. Przyjmuje się zasadę, że dobro rodziny jest najważniejsze, a skoro zamążpójście miałoby być najlepszym dla niej rozwiązaniem, to tak należy postąpić. Miłość nie gra tu żadnej roli. Zwłaszcza jeden fragment, dotyczący tego tematu, zapadł mi w pamięć:

 — Miłość? Między mężem i żoną? — roześmiał się Ryszard.
 — A co jest w tym takiego śmiesznego? — obruszyła się Sancha. — Moi rodzice też się kochali.
 — Wzajemnie się szanowali — Ryszard poklepał ją po policzku. — Lecz miłość, moja najsłodsza,   jest niczym delikatna oliwa. Małżeństwo zaś jak ocet. Nie mieszają się. Czy mam rację, Lordzie Pembroke?
 — Małżeństwo to jedno, miłość to co innego — odparł hrabia. — To dlatego mężczyźni mają kochanki.

Podczas lektury doszłam do wniosku, że w gruncie rzeczy ludzie tamtych czasów, choć będący wysoko w hierarchii społeczeństwa, wcale nie byli szczęśliwi. Bo czy można być szczęśliwym, kiedy zostaje się "skazanym" na życie z kimś, kogo nie darzy się zbytnim uczuciem? Nie wydaje mi się. Nic zatem dziwnego, że zdrada była tak powszechnym zjawiskiem, które tak naprawdę nikogo w głębi duszy nie szokowało. Dlatego uważam, że każda z sióstr wykazała się niebywałą lojalnością wobec rodziców, a zwłaszcza matki, wychodząc za mąż tylko dla dobra ich rodziny. Według mnie było to ogromne poświęcenie, za które je podziwiam.

W tej historii spostrzegłam jeszcze jedną ciekawostkę, a mianowicie podejście do religii. Takiej hipokryzji i zakłamania dawno nie doświadczyłam podczas czytania książki. Jak wiadomo czasy średniowiecza słyną z wielkiego oddania Bogu, ale czy aby na pewno? W "Królowych" jest dobitnie pokazane, że wiara w Boga często to karta przetargowa dla osiągnięcia jakiejś korzyści. Chociaż mnie najbardziej zirytowało postępowanie króla Ludwika. Człowiek na pozór ogromnie wierzący, powołujący się na Stworzyciela, doznający okaleczania w ramach pokuty za swoje winy, modlący się w zasadzie bez przerwy, wyprowadza swoje wojsko, aby zabijać niewinnych ludzi. Jest to dla mnie przejaw największego zakłamania. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy w imię Boga są w stanie pozbawić życia innych.

Co do głównych bohaterek tej powieści. Tak, jak już wspomniałam, były to kobiety niesłychanie oddane swojej rodzinie. Ponadto nie jeden raz wykazały się odwagą, za co również je podziwiam. Często musiały pomagać swoim mężom i starać się kierować ich decyzjami, aby nie doszło do niepotrzebnych konfliktów. Oprócz tego należy je doceniać za wytrzymałość, bo choć doświadczały zdrady, starały się wytrwać w małżeństwie i nie pozwolić na to, by związek się rozpadł. Myślę, że mogłyby stać się motywacją do wielu kobiet. Są przykładem niesamowitej kobiecej siły, która jest w stanie dokonać wielkich rzeczy.

"Królowe" jak najbardziej polecam fanom literatury historycznej. Uważam, że jest to pozycja absolutnie godna uwagi. Dla mniej entuzjastycznie podchodzących do tego typu powieści dodam, że warto po nią sięgnąć mimo wszystko. Przełamać swoją niechęć. Myślę, że dzięki "Królowym" z większym optymizmem podejdziecie do takich lektur.

Za możliwość przeczytania dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta


Wydawnictwo Pascal

niedziela, 13 lipca 2014

"Spotkamy się pod drzewem ombu" Santa Montefiore

autor: Santa Montefiore
wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 560
moja ocena: 10/10

Na książkę trafiłam przypadkiem szukając innego tytułu. Zaintrygowała mnie, a skoro była dostępna w bibliotece, to chętnie "zaopiekowałam się" nią. W ten sposób poznałam wspaniałą historię, która dawno mnie tak nie wzruszyła.

Sofia Solanas jest wyjątkowo przebojową dziewczyną wychowywaną w dużej i kochającej się rodzinie. Rozpieszczona, uparta i strasznie dumna. Jej ulubione zajęcia często odbiegają od typowych zabaw jej kuzynek. Zdecydowanie woli grać w polo i wspinać się na drzewa. Jest uwielbiana przez wszystkich, za wyjątkiem swojej matki, której uwagę pragnie za wszelką cenę przyciągnąć. Pewnego dnia wdaje się w romans, który może okryć hańbą całą rodzinę. Rodzice postanawiają wysłać ją za granicę. Nie spodziewają się jednak, że ta decyzja stanowczo zmieni życie wszystkich członków rodziny...

Gdy przyszło mi odebrać książkę z biblioteki, przyznam szczerze, nie spodziewałam się, że jej objętość będzie tak duża. Pewnie, zawsze można sprawdzić w Internecie, ile ma stron, ale jakoś nie zwróciłam wówczas na to uwagi. Pomyślałam, że może wcale nie będzie tak kolorowo z czytaniem. Nic bardziej mylnego. Książka ma 560 stron, ale jest tak wspaniała, że mogłaby mieć ich nawet z tysiąc. Czyta się ją bardzo szybko.

Uwielbiam takie sagi rodzinne. Wszechobecne sekrety i intrygi. Coś, o czym lubię czytać. Tutaj jest tego sporo. Ta książka pokazuje, jak bardzo wszelkie tajemnice i nieczyste zagrania wobec innych, mogą zmienić wydarzenia. Jak jedna źle podjęta decyzja może zaważyć na losie bliskich. Niesamowite. Ile czasu musi minąć, aby rozumieć swoje błędy.

Kiedy skończyłam czytać powieść od razu przypomniał mi się mój maturalny temat: "motyw walki człowieka z przeznaczeniem". Miałam nieodparte wrażenie, że ta książka bardzo by do niego pasowała. Szczególnie, gdy główna bohaterka zaczęła się w pewnym momencie zastanawiać, co by było, gdyby nie uniosła się dumą i postąpiła inaczej. Prawdopodobnie nie mielibyśmy takiego zakończenia, jakie jest (a jest o wiele lepsze i głębsze niż: "i żyli długo, i szczęśliwie"). Sama zaczęłam myśleć o tym, czy aby na pewno Sofia dobrze robi. W wielu kwestiach nie zgadzałam się z nią i bardzo mnie drażniła. Ale cóż, dzięki temu znamy rezultat jej poczynań i zawsze możemy wykorzystać to w naszym życiu, aby zapobiec podjęciu złych decyzji. Kilka razy pomyśleć, zanim coś się zrobi.

Może trochę szkoda, że okładka zdradza z kim Sofia wda się w romans. Z jednej strony można się tego od początku domyślić, ale z drugiej od razu mamy informacje podane jak na tacy. Ja nie zdradzę o kogo chodzi. Po prostu. Jest to miłość zakazana, ale równie piękna. Miłość, która zdarza się raz w życiu. Wyjątkowo szczera i oddana. Która potrafi przetrwać zarówno próbę czasu jak i odległości.

Jest to książka wyjątkowa. Wzruszająca. Uwielbiam takie historie. Chociaż wolałabym, aby jednak skończyła się trochę inaczej i tak jest fantastyczna. Piękna opowieść, która chwyta za serce. Polecam. Długo o niej nie zapomnicie.

Wydawnictwo Świat Książki

Wyzwania:

poniedziałek, 19 maja 2014

"Sen Kleopatry" Christian Jacq

autor: Christian Jacq
wydawnictwo: Znak literanova
liczba stron: 368
moja ocena: 8/10

Któż nie zna Kleopatry? Najsłynniejsza władczyni Egiptu. Ukochana Juliusza Cezara. Kobieta o nieprzeciętnej urodzie. Od dawna ciekawił mnie jej żywot. Któregoś dnia przeglądałam w księgarni różne tytuły. Jedne zainteresowały mnie bardziej, inne mniej. Do tych, które zwróciły moją uwagę, należała właśnie ta- "Sen Kleopatry". Bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że jest ona dostępna w bibliotece. Tak oto trafiła w moje ręce.

Królową Egiptu poznajemy, gdy staje się ofiarą spisku i intryg swoich poddanych. Zmuszona, ucieka wraz ze swoimi służącymi z Aleksandrii. Z daleka od swojego ukochanego miasta składnia ku sobie coraz większą ludność. Tymczasem w aleksandryjskim pałacu Potejnos oraz Teodot chcąc dojść do nieograniczonej władzy, posługują się młodym Ptolemeuszem XIII- bratem Kleopatry.

Dzięki tej książce o wiele bliższa stała mi się historia słynnej władczyni. Lubię powieści, które w sprytny sposób przemycają dużo faktów, a jednocześnie pozostają przyjemne do czytania. Tak jest właśnie ze "Snem Kleopatry". Możemy się dowiedzieć, jak królowa odzyskała władzę w Aleksandrii, jak doszło do jej spotkania z wielkim Juliuszem Cezarem, a także jakie zwyczaje panowały w starożytnym Egipcie.

Co mi się jeszcze podobało? To, że bohaterowie są bardzo dobrze scharakteryzowani. Widać wyraźnie, kto jest zły, kto dobry. Kto jest dobrym strategiem, kto intrygantem i tak dalej. Nadal jestem pod wielkim wrażeniem postaci Kleopatry, a także Juliusza Cezara. Uczucie jakie ich połączyło niewątpliwie jest jednym z największych i najsłynniejszych w historii starożytnej. Z drugiej strony nie zabrakło w powieści tych złych bohaterów. Można powiedzieć, że spiskowców i intrygantów spotyka się na każdym kroku. Myślę, że najlepszym określeniem pasującym do tych ludzi byłoby: "Po trupach do celu". Chcieli oni osiągnąć władzę absolutną nie patrząc na to, ile ludzi mogłoby przez to zginąć. Co tu dużo mówić.. Byli gotowi pozbawić głowy największych władców. Jestem pełna podziwu, że zarówno Kleopatra, jak i Juliusz Cezar potrafili tak długo przetrwać ze swoją miłością wśród tylu wrogów.

Znalazło się też kilka elementów fantastyki, między innymi widzialna działalność egipskich bogów, którzy ochraniali królową i wielkiego imperatora. Równie tajemniczą postacią był Hermes. Wróżbita, który pojawiał się i znikał. Dawał wiele cennych wskazówek królowej i to jemu królowa wiele zawdzięczała.

Książkę uważam za bardzo dobrą. Jeżeli lubicie przenosić się w przeszłość i poznawać starożytne dzieje, to zapraszam do lektury. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Nie ma zbędnych opisów, a historia jest przedstawiona w tak przyjazny sposób, że nie sposób się nudzić. 

Wydawnictwo Znak literanova

Wyzwania:
http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/p/w-200-ksiazek-dookoa-swiata.html
http://babskieczytadla.blogspot.com/p/autorskie-wyzywanie-europa-da-sie-lubic.html?showComment=1398234608572



wtorek, 22 kwietnia 2014

"Kwiaty na poddaszu" Virginia C. Andrews

autor: Virginia C. Andrews
wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 384
moja ocena: 10/10

"Kwiaty na poddaszu" już od bardzo, bardzo dawna leżały na mojej półce. Jakoś tak nigdy nie miałam okazji po nie sięgnąć, zainteresować się. Zawsze znajdowałam coś "lepszego" do przeczytania. Pewnego dnia przeglądałam mojego ulubionego bloga z recenzjami i zaciekawiła mnie opinia na temat właśnie tej książki. Wreszcie wczoraj wzięłam ją do ręki i praktycznie przeczytałam ją jednym tchem (oprócz końcówki, którą dzisiaj doczytałam).

Historia dotyczy czwórki dzieci, które wiodą bardzo szczęśliwe życie. Mają kochających rodziców, ich miłość, dom, zabawki. Istny raj. Pewnego dnia sielanka zostaje przerwana. W wypadku samochodowym ginie ukochany tata... Matka, pozbawiona środków do życia, nie przyzwyczajona do pracy zarobkowej, postanawia wraz z dziećmi przeprowadzić się do domu swoich bogatych rodziców, którzy wyrzekli się córki zaraz po jej ślubie. Dzieci jeszcze nie wiedzą, że ich wspaniała mama sprawi im prawdziwe piekło...

Nie ma co zdradzać więcej fabuły. Z tym się zgodzę z niektórymi blogerami, którzy podawali właśnie taką opinię. W tej książce dzieje tak wiele, że naprawdę, sami musicie poznać szczegóły. Warto! Czytam wiele książek, ale nie pamiętam, kiedy któraś wzbudziła we mnie tyle emocji. Nie pamiętam, kiedy jakiś bohater literacki tak na mnie wpłynął... Już od samego początku mamy "psychologiczną ucztę". Uwielbiam książki, które przynoszą historię o tajemnicach rodzinnych, intrygach. To jest właśnie to. Z tym, że jest to chyba najlepsza lektura w tym stylu, jaką miałam okazję przeczytać.

Jeżeli chodzi o mnie uczucia, to tak mi było żal tych biednych dzieci, że nie raz miałam ochotę się rozpłakać. Żeby własna matka tak się wobec nich zachowała?! To jest dla mnie niepojęte. Czy naprawdę dla niektórych osób pieniądze grają tak ważną rolę w życiu, że nie liczą się nawet najbliższe osoby? Straszne... Naprawdę podziwiam całą czwórkę: Chrisa, Cathy, Carrie i Cory'ego. Nie wiem, jak poradzą sobie w przyszłym życiu (ale mam nadzieję się tego dowiedzieć w dalszych częściach cyklu). Przez cały czas kibicowałam im, aby przetrwali, by się nie poddawali. Kiedy pojawiał się fragment z ich matką, czy babcią, miałam ochotę, dosłownie, przenieść się na strony powieści i zrobić tam porządek! Żeby tak blisko spokrewnione osoby były tak okrutne dla dzieci... Czy one były pozbawione serca?

Opowiadać o uczuciach, jakie wywołuje ta książka, można co nie miara. Historia jest absolutnie fenomenalna. Nie mogę się doczekać, aż poznam dalsze losy bohaterów. Ciekawi mnie też, co kierowało Corrine, że tak potraktowała własne dzieci. Muszę się tego koniecznie dowiedzieć.

Powieść serdecznie polecam wszystkim. Bo warto. Akcja i styl nie pozwolą się wam od niej oderwać. Uwierzcie.

Wydawnictwo Świat Książki


Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta

Wyzwania:
http://basiapelc.blogspot.com/p/czytam-literature-amerykanska.html
http://recenzjeami.blogspot.com/2014/02/wyzwanie-czytam-opase-tomiska_4.html?showComment=1398234243969#c8873752113531142001

2014 rok z 52 książkami!

Zobacz również: | Kwiaty na poddaszu || Płatki na wietrze || A jeśli ciernie || Kto wiatr sieje |
| Ogród cieni |

niedziela, 12 stycznia 2014

"Jezioro cierni" Magdalena Zimniak

autor: Magdalena Zimniak
wydawnictwo: Prozami
liczba stron: 304

moja ocena: 10/10



„Jezioro cierni” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Zimniak. Na przeczytanie tej książki skusiłam się w sumie tyko dlatego, że jest ona napisana przez polską autorkę. Nie spodziewałam się, że będzie to tak szokująca i niesamowicie wciągająca książka.

Historia zaczyna się dość niepozornie. Mamy szczęśliwą rodzinę: Kate, Steven oraz Peter. Mieszkają w USA. Pewnego dnia Peter (syn Kate i Stevena) postanawia poznać swoje korzenie i planuje wyjazd do Polski. Intryguje go, dlaczego matka nigdy nie chciała się przyznać do swojego pochodzenia i nigdy nie dowiedział się niczego o swojej rodzinie. Rodzice nie są zadowoleni z tego pomysłu. Zgadzają się jednak na podróż syna. Chłopak jeszcze nie wie, jaką mroczną tajemnicę skrywają jego bliscy…

Więcej fabuły nie zdradzę. O nie. Opowieść jest tak genialnie skonstruowana, że praktycznie każda strona odkrywa przed nami jakąś nową wskazówkę potrzebną do rozwiązania gigantycznej zagadki. Jestem naprawdę zdumiona, bo dawno nie trafiła mi się książka o takiej budowie. Kiedy już mi się wydawało, że wszystko jest jasne, tutaj nagle ogromny zwrot akcji i wielki znak zapytania: „Jak to możliwe?!”. 

Można powiedzieć, że autorka zrobiła w pewnym sensie psikusa ciekawskim i niecierpliwym czytelnikom, którzy aby dowiedzieć się, czy książka skończy się dobrze, czy źle, przeskakują od razu do ostatniej strony. Zgadzam się, tutaj też można tak zrobić, ale zakończenie wcale nie jest takie na jakie wygląda. W rodzinie bohaterów jest tyle zakrętów losu, tyle sekretów, tyle sytuacji pozbawionych wyjaśnień, że samo zakończenie nic nie da. Trzeba przeczytać całość, która jest fascynująca. 

Autorka doskonale buduje napięcie. W pewnym momencie miałam wrażenie, że szybkość mojego czytania zdecydowanie wzrosła. Zwroty akcji, mnóstwo emocji, kłamstwa intrygi. Książka, która nie daje od siebie odpocząć. Jest to naprawdę świetnie napisany dramat psychologiczny. Gratuluję autorce napisania tak wspaniałej książki. Naturalnie polecam ją czytelnikom zainteresowanym historiami psychologicznymi, poruszającymi trudne tematy. Uważam, że „Jezioro cierni” jest tytułem, na który warto zwrócić uwagę.

Wydawnictwo Prozami

Wyzwania:

http://pasjonatkaksiazek.blogspot.com/p/2014.html
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2013/10/wyzwanie-polacy-nie-gesi-edycja-druga.html
http://basiapelc.blogspot.com/p/czytam-literature-amerykanska.html


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...