Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 czerwca 2025

„Kolaborantka” Barbary Wysoczańskiej – miłość i manipulacje w ogniu okupacji

Kiedy dowiedziałam się o wydaniu kolejnej powieści Barbary Wysoczańskiej, wiedziałam, że koniecznie muszę ją przeczytać. To autorka znana z tworzenia postaci silnych kobiet-bohaterek. To też autorka, która wzbudza niesamowite emocje. Chociaż „Kolaborantka” osadzona jest w mrocznej, okupacyjnej rzeczywistości i tutaj potrafi sprawić, że szybciej zabije serce. Z różnych powodów...

Kiedy Stefania i Adam spotykają się po raz pierwszy, są jeszcze tylko cieniem tych, którymi mają się stać. Ona – młoda kobieta z dobrego domu, zagubiona w świecie konwenansów. On – idealista, kierujący się zasadami i honorem. Ich przypadkowe spotkanie kończy się zbyt szybko, ale odciska na nich piętno, które nie znika mimo upływu lat.

Powracają do siebie w zupełnie innej rzeczywistości. Stefania stała się Stellą von Ulfeldt – żoną austriackiego arystokraty, który wierzy w ideologię nazistowską. Adam zdobył międzynarodową renomę jako etnolog. Tym razem ich spotkanie przeradza się w namiętny romans, lecz historia znów nie pozwala im być razem.

Tuż przed wojną Stella wraca do Krakowa. W czasie okupacji prowadzi kawiarnię odebraną żydowskiej rodzinie, zbliżając się do niemieckich elit i podpisując volkslistę. Gdy do miasta przybywa Adam, dawni kochankowie znów stają naprzeciw siebie – po dwóch stronach moralnej przepaści.

Czy można ocalić miłość, gdy świat wokół płonie? Czy wybory podyktowane strachem i przetrwaniem można wybaczyć?

piątek, 4 kwietnia 2025

„Zalotnice i wiedźmy” Joanna Miszczuk

Jak wiecie po raz kolejny przepadłam za serią Sekret Dziedzictwa Joanny Miszczuk. Na nowo, po latach pokochałam ten cykl. Dzisiaj przychodzę z ponowną opinią na temat drugiego tomu, pt. „Zalotnice i wiedźmy”. 

Główna bohaterka, Joanna, staje przed życiowym wyzwaniem - wraz z córką opuszcza Polskę i zaczyna wszystko od nowa w Berlinie. Ułożenie nowej rzeczywistości zostaje zaburzone przez niespodziewane pojawienie się byłego męża. Nie jest łatwo, ale kobieta ma odskocznię w postaci kolejnych dokumentów potwierdzających niebywałe losy jej przodkiń. Przed Joanną stają otworem fascynujące, pełne miłości, namiętności i odwagi historii kobiet z jej rodu. Okazuje się, że wiele z nich miało bliższe kontakty z postaciami znanymi z historii. Tymczasem Asia poznaje pewnego przystojnego Marokańczyka. Czy kobieta odnajdzie wreszcie własne szczęście?

sobota, 29 marca 2025

„Matki, żony, czarownice” Joanna Miszczuk

Do cyklu Sekret Dziedzictwa Joanny Miszczuk wróciłam po ponad 10 latach. Wiem, że nie ma przypadków i te powieści miały ponownie trafić w moje ręce właśnie w tym czasie. Nadal jestem nimi zachwycona, chociaż odbieram je inaczej - dojrzalej, bardziej osobiście. Powróćmy zatem razem do tej wspaniałej historii zaczynając od pierwszego tomu, czyli „Matki, żony, czarownice”.

Pierwszy tom bestsellerowej sagi Sekret Dziedzictwa to opowieść o niezwykłej sile kobiet, które z pokolenia na pokolenie przekazują sobie dar – zarówno ten magiczny, jak i ten, który pozwala im przetrwać w świecie rządzonym przez mężczyzn.

Asia, czterdziestoletnia żona i matka, wiedzie spokojne życie, dopóki nagła zdrada męża nie burzy jej uporządkowanego świata. Wydaje się, że wszystko stracone, ale los otwiera przed nią nowe drzwi. Niespodziewanie odkrywa tajemniczą historię swojego rodu – sekrety kobiet, które przez wieki kochały, walczyły i nie pozwalały, by przeciwności losu odebrały im godność.

Punktem zwrotnym okazuje się odnaleziony testament Laverny – prababki Asi. Choć kryje się w nim nie tylko bogactwo materialne, jego wartość jest nieoceniona. To klucz do rodzinnej przeszłości, która zmienia wszystko.

Na Sekret Dziedzictwa trafiłam ponownie w bardzo podobnym punkcie mojego życia, jakiego doświadcza główna bohaterka. Zmiana życia o 180 stopni w każdym aspekcie, trudne wybory, mierzenie się z nową rzeczywistością, która nie zawsze jest jasna i kolorowa. Okazuje się, że potrzebowałam tej historii, jak powietrza. Jednym z głównych motywów powieści jest siła kobiet i ich zdolność do przetrwania w trudnych czasach. To odważne, niezależne i pełne pasji postacie, które mogą służyć za ponadczasowy wzór. To kobiety, dla których prawdziwa miłość jest wartością najwyższą. To kobiety, które niejednokrotnie muszą się mierzyć z niesprawiedliwością czasów, zasadami patriarchatu i podziałami społecznymi. Muszę tu nadmienić, że nie oznacza to powieści stricte feministycznej, gdzie mężczyźni są ukazani jedynie ze złej perspektywy. Napiszę tak - każdy dostaje swój opis wedle zasług. Co ciekawe, poruszony jest także wątek miłości do samego siebie.

Pismo Święte mówi: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". dlaczego zawsze koncentrujemy się na bliźnim, a zapominamy o sobie?

Człowiek często nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważne jest dbanie o siebie. Jak ważny jest taki zdrowy egoizm. Niestety, nierzadko dowiaduje się tego bardzo późno, a odbudowywanie własnego ja nie jest wcale takie proste. Jeżeli również jesteście w podobnym momencie swojego życia, doświadczyłyście zranienia, Wasze zaufanie zostało zawiedzione, a poświęciłyście wiele dla drugiej osoby, koniecznie sięgnijcie po „Matki, żony, czarownice” Joanny Miszczuk. Mi pomogła wiele zrozumieć.

Wracając do samej fabuły. Autorka zgrabnie wplata tu postacie historyczne, jak chociaż Maria Kalergis. Sama przyznaje się, że nieco ubarwiła ich życiorysy, aby pasowały do fabuły, niemniej zrobiła to tak zgrabnie, że nie sposób mieć o to pretensje. Poza tym bardzo interesującym elementem są nawiązania do ludowych wierzeń czy procesów czarownic, jakie miały miejsce w średniowieczu. Nie mogłabym też nie wspomnieć o tym, że pojawia się wątek pewnej dziedziczonej, nadprzyrodzonej cechy, która odgrywa bardzo ważną rolę w całej historii.

Joanna Miszczuk ma lekkie pióro. Przystępny, niekiedy zabawny język sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Na początku można poczuć się trochę zdezorientowanym przez przeskoki pomiędzy bohaterkami i czasami, w jakich występują, jednak gwarantuję, że w ostateczności te puzzle ułożą się we wspaniałą historię. Narracja pozwala na głębsze poznanie i zrozumienie uczuć i myśli bohaterek. Nie brakuje także zwrotów akcji, które sprawiają, że powieść jest jeszcze bardziej intrygująca i wciągająca.

„Matki, żony, czarownice” Joanny Miszczuk to pierwszy tom cyklu Sekret Dziedzictwa. Historia niebanalna, wielopokoleniowa, zahaczająca o wydarzenia sprzed wieków. Z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom sag rodzinnych, silnych kobiecych postaci, a także wątków historycznych. Poza tym jest to książka, która skłania do refleksji nad rolą kobiet, poczucia własnej wartości, a także o tym, jak przeszłość wpływa na naszą teraźniejszość. Polecam.

Wydawnictwo Prószyński Media

wtorek, 9 lipca 2024

„Aptekarka” Magda Skubisz

Z racji mojego zawodu zawsze chętnie sięgam po książki, w których przewija się motyw ziołolecznictwa. Jakże zatem miałabym nie przeczytać pierwszego tomu sagi rodu Tyszkowskich Magdy Skubisz, czyli „Aptekarki”? To byłoby po prostu niemożliwe.

Katja jest młodą zielarką. Jej zdolności są doceniane w całej okolicy, a może i całej Galicji. Kobieta kocha rośliny i nie w głowie jej żadne romanse. Tym bardziej, że nie należy do zamożnych osób. Mieszkając na pańskich dworach raczej jako służąca, musi cierpieć uszczypliwe i niesprawiedliwe uwagi zarówno ze strony możnowładców, jak i miejscowego lekarza. Na domiar złego Katja nie jest kobietą, która zawsze siedzi potulnie. Jedynie czasami uda jej się ugryźć w język, zanim powie coś niestosownego. Pewien przypadek sprawia, że musi się opiekować Antonim – przystojnym, bogatym szlachcicem. Jest to człowiek, który wyjątkowo działa na nerwy zielarki. On z kolei nie stroni od niewybrednych uwag, a jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Ale, jak to mówią, kto się lubi, ten się czubi. Czy tutaj to przysłowie ma swoje zastosowanie?

środa, 29 marca 2023

„Światło i cień” Katarzyna Majgier

Kilka dni temu napisałam parę słów o pierwszej części cyklu Kuchennymi drzwiami Katarzyny Majgier, czyli o „Grze pozorów”. Jak już wiecie, bardzo mi się podobała ta książka, dlatego od razu sięgnęłam po kolejny tom. Czy jest to równie ciekawa powieść?

Mija dwadzieścia lat od śmierci Teodora Lutoborskiego. Dzieci Zosi dorastają. Najstarsza - Klementyna zaczyna interesować się fotografią. Bronek świetnie radzi sobie w szkole. Staszek zapowiada się na bardzo dobrego gospodarza. Sen z powiek spędza najmłodsza - Janka, która jest świadoma swojego sprytu i urody.

Tymczasem kuzynka Zosi - Franciszka otrzymuje wreszcie niedoręczone przez lata listy od swojej miłości. Czy prawda zrujnuje jej dotychczasowe małżeństwo? Z kolei Olek Dąbrowski postanawia pójść w ślady ojca i zostać lekarzem, a Kazik Rozchodowski myśli o karierze wojskowego. Chłopaka męczą okoliczności śmierci jego ojca i postanawia przeprowadzić własne śledztwo, które zaprowadzi go zdecydowanie dalej, niż planuje.



W tle dzieje się historia. Zatonięcie Titanica, zamach na księcia Ferdynanda w Sarajewie, wybuch I wojny światowej, epidemia hiszpanki... Te wszystkie wydarzenia również mają ogromny wpływ na los bohaterów. 

poniedziałek, 20 marca 2023

„Gra pozorów” Katarzyna Majgier

Lekko przytłoczona ilością przeczytanych ostatnim czasem kryminałów, postanowiłam zmienić czytelniczy kierunek i podążyć drogą sag rodzinnych. Tak trafiła w moje ręce „Gra pozorów” Katarzyny Majgier, czyli pierwsza część serii Kuchennymi drzwiami.

Kraków i okolice, XIX wiek. Zosia, młoda służąca, zostaje zwolniona z pracy. Nikt nie wie, że spodziewa się dziecka swojego pracodawcy - Karola Rozchodowskiego. Dziewczyna nie może liczyć na pomoc matki, postanawia zatem udać się do Krakowa, do swojej ciotki Antoniny i jej córki Franciszki. Antonina wszak niegdyś była w podobnej sytuacji. Kobieta przyjmuje Zosię z otwartymi ramionami i od tej pory życie dziewczyny diametralnie się zmienia.

Tymczasem pewien bogaty mieszkaniec Krakowa - Teodor Lutoborski spisuje testament i popełnia samobójstwo. Okazuje się, że majątek ma przypaść służącemu Marcelowi oraz Florianowi - dalekiemu kuzynowi, który jest artystą. 

W jaki sposób losy tych bohaterów się połączą i co z tego wyniknie?

czwartek, 7 marca 2019

„Tatuażysta z Auschwitz” Heather Morris

Pierwsza moja myśl, kiedy rzuciła mi się w oczy jakiś czas temu ta książka? Muszę ją mieć! Bardzo lubię powieści, które nawiązują do tematyki II wojny światowej. Po zapoznaniu się z opisem uznałam, że na pewno trafi w mój czytelniczy gust i... nie pomyliłam się.

To historia oparta na faktach. Lale trafia do obozu w Auschwitz. Krótko po tym zostaje mu przydzielone zadanie, jakim jest tatuowanie nowo przybyłych więźniów. Pewnego dnia wśród nich zauważa piękną dziewczynę Gitę. Od tej pory wszystko się zmienia...

piątek, 20 lipca 2018

„Zawisza Czarny. Wielka Wojna” Szymon Jędrusiak

Jak ja uwielbiam zaczytywać się czasami w powieściach historycznych. Przenoszenie się w przeszłość i poznawanie autentycznych postaci z dawnych dziejów zawsze sprawia mi przyjemność. Tym razem również nie mogłam sobie odmówić takiej lektury. W końcu Zawisza Czarny to nie byle jaki bohater.

Nieuchronnie zbliża się bitwa pod Grunwaldem. Zakon krzyżacki pragnie pogrążyć Polskę i Litwę. W czasie, gdy wszyscy szykują się do nadchodzącego starcia Zawisza stara się przeciwdziałać buntowi przeciwko Witoldowi i porozumieniu Krzyżaków z Zygmuntem Luksemburskim.

Mam nieco mieszane uczucia co do tej powieści. Z jednej strony czyta się ją dobrze. Jest dość ciekawie, mamy do czynienia z wieloma intrygami, spiskami, zdradami i tym podobnymi, co w gruncie rzeczy napędza akcję. Z drugiej strony jestem bardzo zawiedziona przedstawieniem Zawiszy. Trochę mi go tutaj było za mało. Miałam wręcz wrażenie, że nie jest tytułowym bohaterem, a jedynie postacią drugoplanową, choć wyjątkowo istotną.

Jak już wcześniej wspomniałam, ta książka to jedna wielka intryga. Ja, akurat, uznaję to za jej zaletę, jednak gdyby się tak głębiej zastanowić, można by dojść do wniosku, jak wielka panowała wówczas hipokryzja. Powoływanie się na Boga, a z drugiej strony zdrada, morderstwa na zlecenie i tak dalej. Samo to, że pojęcie śmierci wydawało się wtedy czymś jakby bardziej normalnym, oczywistym, niż teraz. Dopuszczasz się czegoś złego - umierasz ty lub twoi bliscy i w zasadzie nikogo to nie dziwi. To przerażające, ale jak idealnie odwzorowujące tamtejsze realia.

Książka podobała mi się całościowo. Owszem, trochę zabrakło mi Zawiszy, ale poza tym czytało mi się ją bardzo dobrze. Nie ma zbędnych dłużyzn i opisów, akcja biegnie szybko. Na każdym kroku czai się na bohaterów niebezpieczeństwo. Nie wiadomo, komu tak naprawdę można zaufać. Do tego jest to ciekawa lektura, która ukazuje w przystępny sposób średniowieczną rzeczywistość, jakże różną od obecnej.

"Zawisza Czarny. Wielka Wojna" to trzeci tom przygód słynnego polskiego rycerza. Pomimo tego, że nie jest to pierwsza część, można śmiało od niej zacząć. Dobra pozycja dla miłośników średniowiecznych klimatów, historii i powieści przygodowych.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Bukowy Las

środa, 27 grudnia 2017

"Jadwiga z Andegawenów Jagiełłowa. Album rodzinny" Janina Lesiak

Miałam już okazję poznać twórczość pani Janiny Lesiak. W niezwykły sposób udaje jej się ukazać życiorysy kobiet, które w dużej mierze przyczyniły się do takiego, a nie innego biegu historii naszego kraju. Tym razem mamy okazję poznać bliżej królową Jadwigę.

Jadwiga Andegaweńska jest wyjątkowo znaną postacią historyczną. Słynna królowa Polski, która zmarła młodo. Uznana za świętą. Teraz, dzięki Janinie Lesiak możemy dowiedzieć się, co o niej myśleli jej najbliżsi: matka, siostra, pierwszy mąż - Wilhelm Habsburg, a także Władysław Jagiełło. Jaka była naprawdę? Możemy tylko się domyślać na podstawie opowieści pozostałych bohaterów książki.

Po raz kolejny jestem pod wrażeniem faktów, z jakimi miałam okazję się zapoznać w trakcie czytania. Niesamowita dawka ciekawostek historycznych, które ponownie udowodniły, że bycie na szczycie społeczeństwa wcale nie oznaczało szczęścia, a wręcz przeciwnie. To pasmo wyrzeczeń, intryg i stu procentowego podporządkowania sprawom polityki i dobra narodu. Smutne, ale niestety, prawdziwe...

Zaletą tej, jak również poprzednich książek autorki, są szczegóły, których dostarcza czytelnikowi. Dzięki temu możemy sobie dokładnie wyobrazić całą scenerię opisanych wydarzeń. Chociaż muszę przyznać, że dość detaliczny opis Jagiełły według krążących opowieści nieco przeraża, co akurat nie do końca mi się podoba.

Cała książka to wspaniały zbiór bardzo ciekawych informacji, których nie znajdzie się w zwykłym podręczniku. Do tego napisana jest przystępnie dla każdego. Nie nudzi. Bez problemu można ją pochłonąć w ciągu jednego popołudnia. Z całą pewnością jest to lektura dla każdego miłośnika historii. Spodoba się także fanom autorki. Osobiście polecam ją również tym, którzy poszukują niebanalnej, krótkiej lektury, pogłębiającej wiedzę.

 Jest to już moje czwarte spotkanie z twórczością pani Lesiak i z pewnością nie ostatnie.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MG


tytuł: "Jadwiga z Andegawenów Jagiełłowa. Album rodzinny"
autor: Janina Lesiak
wydawnictwo: MG
data wydania: 2017
liczba stron: 224
okładka: twarda
źródło okładki







poniedziałek, 13 lutego 2017

"Dobrawa pisze CV" Janina Lesiak

Postacie historyczne to bardzo ciekawy temat. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z bohaterkami. Tym razem dzięki autorce dostajemy szansę na poznanie Dobrawy Przemyślidki. Kobiety mądrej, odważnej i pełnej miłości.

Dobrawa, jako młoda dziewczyna, stała się ofiarą pijaństwa i rozpusty margrabiego Miśni Guntera z Merseburga. To nieszczęśliwe zdarzenie sprawiło, że wkrótce na świat przyszedł syn - Guncelin - Ekkehard. Chociaż dziecko było wynikiem okrutnego czynu, Dobrawa obdarzyła je ogromną miłością. Niestety, wówczas wszędzie liczyła się tylko polityka i władza. Jako córka Bolka Srogiego została przeznaczona do zamążpójścia bez większej chęci. Wszystko dla korzyści ojca i przyszłego męża. Musiała pożegnać się z ukochanym synem i równie ukochaną siostrą, którą z kolei los zaprowadził do zakonu. Dobrawa, będąc żoną władcy, narażała się na intrygi i spiski. Była jednak głęboko wierząca i nie poddawała się nawet w trudnych chwilach.

Miałam okazję przeczytać poprzednie książki autorki. Uważam, że z każdą kolejną jest coraz lepiej. Zdecydowanie spośród tych trzech wygrywa Dobrawa. Przede wszystkim bardzo podoba mi się to, że w sposób lekki i przyjemny możemy poszerzyć naszą historyczną wiedzę. Pewnie mało kto sięgnąłby po jakieś "suche" informacje dotyczące tej postaci, prawda? A po tego typu książkę już prędzej. Tym bardziej, że autorka nie zadręcza nas długimi opisami, które mogłyby zanudzać. Owszem, czasami bywa dość szczegółowo, ale wszystko odpowiednio wyważone i z pewnością nie zniechęca do lektury.

Mnie zaciekawiła też sama Dobrawa. Kobieta inteligentna, mądra, kochająca. Nie sposób nie poczuć do niej sympatii. Bardzo było mi jej żal, kiedy musiała pożegnać się na zawsze ze swoimi bliskimi i ruszyć w zasadzie w nieznane. Nie każdy byłby na tyle silny, aby przetrwać rozłąkę i stawić czoła nowym wyzwaniom, często bardzo trudnym, w otoczeniu osób, które w pewnej chwili mogą uknuć jakąś intrygę. Tak samo umiejętność komunikacji z mężem należy do jej mocnych stron. Potrafiła rozmawiać z Mieszkiem w taki sposób, aby ani go nie urazić, ani nie rozgniewać, a jednak przedstawić swoje zdanie. Uważam, że Dobrawa zasługuje zatem na miano jednej z najwspanialszych kobiet będących u boku władcy Polski.

"Dobrawa pisze CV" to wyjątkowo interesująca książka, dzięki której można przybliżyć sobie postać księżnej. To zaledwie dwieście stron wspaniałej historii o wyjątkowej kobiecie, która poświęciła, można powiedzieć, całe swoje życie dla innych. Której odebrano cenny skarb, jakim był jej syn. Która często musiała wykazywać się umiejętnością prowadzenia konwersacji, aby nie doprowadzić do niepotrzebnego konfliktu. Ta powieść zdecydowanie przypadła mi do gustu i jeżeli lubicie tego typu książki lub interesujecie się historią, to tym bardziej polecam.


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MG


tytuł:"Dobrawa pisze CV"
autor: Janina Lesiak
wydawnictwo: MG
data wydania: 2016
liczba stron: 208
okładka: twarda
źródło okładki








sobota, 3 września 2016

"Miłosna kareta Anny J." Janina Lesiak

Po "Miłosną karetę Anny J." sięgnęłam, ponieważ na początku ubiegłego miesiąca przeczytałam ciekawą powieść historyczną poświęconą miłości Zygmunta Augusta. Pojawiła się w niej także królewska siostra, Anna. Postać ta bardzo mnie zaintrygowała, więc z chęcią zaczytałam się w nowej książce autorstwa Janiny Lesiak.

To opowieść o Annie Jagiellonce jako kobiecie, która kochała i chciała być kochaną. Poznajemy ją jako siostrę, narzeczoną, żonę i ciotkę. To postać, w życiu której bardzo dużą rolę odegrało aż czterech królów Polski.

Za każdym razem, kiedy mam do czynienia z książkami z historią w tle, przekonuję się, że życie na dworze królewskim wcale nie było takie wspaniałe, jak to bywa w bajkach. Wręcz przeciwnie. To ogrom intryg, podchodów, zdrad, nienawiści i zakazanej miłości. Teraz było podobnie. Po raz kolejny widać, że wszystko było robione dla polityki, bogactwa itp. Nie liczyły się uczucia innych. Bardzo współczułam Annie, która, niestety, przez większość swojego życia była niedoceniana jako kobieta głównie ze względu na swoją nieszczególną urodę. Miłością nie darzył jej brat, Zygmunt August, na którego bardzo liczyła. Nie doszło do ślubu z Henrykiem Walezym, a małżeństwo ze Stefanem Batorym zdecydowanie odbiegało od marzeń. Szczęście odnalazła dopiero dzięki swojemu siostrzeńcu, Zygmuntowi III Wazie, którego kochała jak własnego syna.

"Miłosna kareta Anny J." to także szczegółowy opis nie tylko wyglądu ówczesnego dworu, ale również wszelkich dolegliwości, które dopadały nawet tych najwyżej ustawionych w hierarchii społeczeństwa. To nieszczególnie przypadło mi do gustu, ponieważ niektóre fragmenty są wręcz odpychające. Z drugiej strony można sobie dokładnie wyobrazić, jakie paskudztwa dosięgały samych królów i ich żony. Dzięki temu postacie stają się bardziej realne i ludzkie, a nie wyidealizowane ze względu na pełnione funkcje.

Lubię od czasu do czasu sięgnąć po biografie sławnych osób napisane w takim stylu, jak właśnie "Miłosna kareta Anny J.". Zawsze podziwiam autorów za trud włożony w poszukiwanie i przekazanie w przystępny sposób wielu ciekawych informacji o życiu znanych nam z kart historii ludzi. Dzięki temu udało mi się poszerzyć wiedzę na temat, między innymi, królów Polski.

Było to moje drugie spotkanie z twórczością autorki i uważam je za udane. Chociaż szczegółowe opisy przypadłości władców nie przypadły mi do gustu, całą książkę oceniam na plus. Za bardzo ciekawe informacje dotyczące Anny Jagiellonki. Za dokładność, dzięki której można wyobrazić sobie wystrój dworu i wygląd postaci go zamieszkujących. Zaletą jest również sposób, w jaki autorka napisała tę książkę. Nie można się przy niej nudzić.

Polecam wszystkim miłośnikom historii, a także tym, którzy chcą zgłębić swoją wiedzę zwłaszcza na temat Anny Jagiellonki.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MG


tytuł: "Miłosna kareta Anny J."
autor: Janina Lesiak
wydawnictwo: MG
data wydania: 2016
liczba stron: 224
oprawa: Twarda
cena okładkowa: 34,90 zł

środa, 10 sierpnia 2016

"Oczekiwana" Kathleen McGowan

Na tę książkę trafiłam zupełnym przypadkiem. Przeglądałam ofertę jednej z księgarni i nagle trafiłam na "Oczekiwaną". Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to cena. O ile dobrze pamiętam, nie przekraczała ona dwunastu złotych. Później przeczytałam jej opis i bardzo mnie on zaintrygował. Skusiłam się na tę powieść i... absolutnie nie żałuję.

Maureen jest historykiem. Właśnie zajmuje się promocją swojej najnowszej książki, która ukazuje prawdziwe oblicze oczernianych przez wiele lat kobie ważnych dla historii. Szczególną uwagę poświęca Marii Magdalenie. Jednak życie kobiety nie składa się jedynie z poszukiwania prawd dawnych dziejów. Od pewnego czasu Maureen doświadcza wizji. Konsultuje je ze swoim kuzynem Peterem, który jest księdzem. Nie do końca wie, co owe widzenia mogą oznaczać. Ponadto podczas wizyty w Jerozolimie otrzymuje od sprzedawcy w jednym sklepie z pamiątkami pierścień. To nie koniec tajemniczych zdarzeń. Odnajduje ją lord Sainclair, który zdaje się być jedną z nielicznych osób mogących wyjaśnić, co się dzieje. Od tej pory dla Maureen nic nie będzie takie, jak dawniej...

Czytając tę książkę z każdą stroną moje oczy coraz szerzej otwierały się ze zdumienia. Owszem, słyszałam wcześniej o istnieniu Ewangelii według Marii Magdaleny. Tak samo podczas czytania "Kodu Leonarda da Vinci" Dana Browna dowiedziałam się o tym, że według niektórych źródeł była ona ukochaną Jezusa, jednak to, co prezentuje na kartach swojej powieści Kathleen McGowan to coś jeszcze bardziej rozbudowanego. Byłam pod ogromnym wrażeniem, jaką rolę odegrał tutaj między innymi Jan Chrzciciel. Tego się naprawdę nie spodziewałam i przyznam szczerze, do teraz jestem zszokowana. Do tego dochodzą sekretne stowarzyszenia, starożytne dokumenty i wiele, wiele intrygujących elementów.

Fabuła jest naprawdę wspaniała. Bardzo mi się podobała. Zwłaszcza wątek dotyczący relacji pomiędzy Marią Magdaleną, a Jezusem wywołał we mnie pozytywne emocje. To ukazanie przepięknej, czystej miłości, której na próżno szukać wśród innych bohaterów literackich. Nie jeden raz byłam wzruszona podczas lektury.

Autorka przeplata, można powiedzieć, współczesną historię Maureen z dziejami Marii Magdaleny za czasów życia Jezusa. To sprawia, że powieść jest naprawdę bogata w słowa i wydarzenia, a przede wszystkim nie pozwala się od siebie oderwać. Z każdą stroną człowiek zadaje sobie coraz więcej pytań, a momentami zaczyna mieć wątpliwości, czy to, o czym czyta, jest stworzone przez wyobraźnię pisarki, czy też może jest to prawda. Na końcu można przeczytać, co autorka ma w tej sprawie do powiedzenia. Ja pozostawię swoje zdanie dla siebie, ale czytelników zachęcam do zapoznania się z końcówką i do głębszej refleksji.

"Oczekiwana" to powieść, która zostawia nas z wieloma znakami zapytania. Jest to bardzo ciekawa książka, z którą, moim zdaniem, warto się zapoznać. To wiele tajemnic, nieznanych historii, powiązań i mistycznych doświadczeń. Ogrom tego wszystkiego intryguje i sprawia, że nie można oderwać się od lektury. Do tego, oczywiście, jakże piękny wątek o pięknej miłości. Gorąco polecam, a sama mam nadzieję, że niebawem sięgnę po kolejną część, która już czeka na mojej półce.

Wydawnictwo Nowa Proza

tytuł: "Oczekiwana"
autor: Kathleen McGowan
wydawnictwo: Nowa Proza
data wydania: 2007
liczba stron: 579
oprawa: Miękka
cena okładkowa: 34,80 zł

środa, 3 sierpnia 2016

"Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta" Renata Czarnecka


Ta książka już od dawna stała sobie na półce. I pewnie nadal pozostałaby nietknięta, gdybym nie postanowiła wybrać jej sobie w ramach mojego książkowego wyzwania na ten rok. Zmotywowana do działania wreszcie po nią sięgnęłam.

Historia dotyczy ostatniej miłości Zygmunta Augusta. Po śmierci Barbary Radziwiłłówny król jest zrozpaczony. Chociaż minęło wiele lat od jej odejścia, ciągle nie może się z tym pogodzić. Na domiar złego traci nadzieję na lepsze jutro przez nieudane małżeństwo z Katarzyną Habsburżanką. Pewnego dnia poznaje piękną kobietę. Barbara Giżanka jest łudząco podobna do zmarłej miłości Zygmunta Augusta. Dzięki niej król zaczyna odzyskiwać chęć do życia. Niestety, nie każdemu taki obrót sprawy przypada do gustu...

Intryga, intryga i jeszcze raz intryga. Wszędzie spiski i knowania. To moja pierwsza myśl po przeczytaniu tej książki. Nie było to dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ mam za sobą kilka powieści historycznych i za każdym razem spotkałam się z czymś podobnym. To musiało być naprawdę okropne. Życie, które dla wielu osób z niższych sfer było marzeniem, często okazywało się koszmarem. Plotki krążyły wszędzie. Na każdym kroku istniała możliwość natknięcia się na szpiega. Gdy ktoś komuś nie pasował, raz dwa można było znaleźć coś przeciwko niemu. Do teraz jestem pod wrażeniem, ile złego był i jest w stanie zrobić człowiek tylko i wyłącznie dla własnej korzyści.

Współczuję Barbarze Giżance takiego życia. Niby blisko króla, a jednak wytykana przez innych palcami. Mimo wszystko zawsze w cieniu. Jednak najgorszym, co ją spotkało to ogromny zawód miłosny i rozczarowanie osobą, którą naprawdę kochała. Ten fragment powieści wywarł na mnie największe wrażenie. To kolejny dowód na to, że dla niektórych liczy się tylko majątek. Tak samo bardzo zrobiło mi się jej żal, kiedy dopiero co po urodzeniu dziecka, dowiadywała się o królewskich nałożnicach. I to wszystko było jak najbardziej w porządku. Nie potrafię tego zrozumieć. Jak ktoś może kochać drugą osobę, a jednocześnie ją zdradzać, bo ma do tego prawo? Jeszcze bardziej zdenerwował mnie fakt, że w dużej mierze owe królewskie zachowanie było efektem manipulacji dworzan. Do tej pory nie mogę tego znieść.

Sam król nie zyskał mojej sympatii po przeczytaniu tej powieści. To człowiek naiwny, dający sobą sterować jak marionetka. Wierzył w rzeczy wielce nieprawdopodobne. Wystarczyło, żeby ktoś powiedział, że takim a takim sposobem będzie mógł ujrzeć zmarłą Radziwiłłównę, a on już chciał tego spróbować. Innym razem zaufał obserwacjom astrologa chyba nawet nie zastanawiając się, czy "przypadkiem" nie został on przekupiony, aby powiedzieć królowi to, co władca chciał usłyszeć. Ponadto wydaje się, że Zygmunt August patrzył tylko na swoje dobro. Tak, jak on chciał, tak miało być. Rozumiem, że był monarchą i do pewnych rzeczy miał prawo, jednak z perspektywy czasu wiele z jego zachowań wyglądało na bardzo egoistycznych.

Po przeczytaniu tej książki doszłam do wniosku, że od dawien dawna ludzie za wszelką cenę dążyli do władzy i pieniędzy. Jakby było to zapisane w naszych genach. Wielu osobom żądza bycia na piedestale przysłania cały świat. Jest to bardzo prosta droga do zgubienia człowieczeństwa w nas samych. Nie liczy się nikt inny. "Po trupach do celu" to jakby motyw przewodni takiego zachowania. Do tego dochodzi oczywiście zazdrość, która niejako często idzie w parze z chęcią władzy. Jest to naprawdę przerażające i niestety, wciąż aktualne.

"Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta" to powieść, która spodobała mi się głównie ze względu na temat, jaki porusza. Czasy panowania Jagiellonów uważam za jeden z najciekawszych okresów w dziejach naszego kraju. Dzięki tej książce zdobyłam wiele ciekawych informacji. Polecam ją miłośnikom powieści historycznych. Myślę, że szczególnie spodoba się osobom zainteresowanym historią Polski, a zwłaszcza okresem panowania dynastii Jagiellonów.

Wydawnictwo Książnica



tytuł: "Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta"
autor: Renata Czarnecka
wydawnictwo: Książnica
data wydania: 2013r.
liczba stron: 352
oprawa: Miękka
cena okładkowa: 35,00 zł

sobota, 13 lutego 2016

"Królowe" Sherry Jones

Lubię od czasu do czasu przeczytać jakąś powieść historyczną. Zawsze podziwiam autorów zajmujących się tego typu literaturą za rzetelne i ciekawe przedstawienie faktów i postaci z dawnych czasów. Tym razem mój wybór padł na "Królowe".

Poznajemy losy czterech sióstr, których głównym celem w życiu, wyznaczonym głównie przez ich matkę, było stać się królowymi. Kobieta zadbała o to, by jej dzieci trafiły na odpowiednich mężów. W ten sposób wszystkie doszły do władzy. Małgorzata jako królowa Francji, Eleonora jako królowa Anglii, Sancha jako królowa Niemiec i Beatrycze jako królowa Sycylii.

Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki. Dawno nie czytałam powieści, w której intrygi, spiski, zdrady i żądza władzy wręcz wylewały się z kartek. Do teraz jestem zaszokowana faktem, ile ludzie byli w stanie zrobić złego, aby osiągnąć swój cel. Tutaj aż roi się od ciągłych podchodów, podsłuchów i zdrad. Nawet najbliżsi mogli stać się śmiertelnymi wrogami. Ludzie musieli być niesamowicie ostrożni w kontaktach z innymi, ponieważ każde najdrobniejsze słowo mogło stać się dla nich zagrożeniem.

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj również kwestia małżeństw. Autorka ukazuje nam dobitnie, że ślub jest tylko umową. Transakcją pomiędzy dwoma znaczącymi rodami, która ma przynieść korzyść dla obu stron. Przekonujemy się, że średniowieczna miłość wcale nie idzie w parze małżeństwem. Przyjmuje się zasadę, że dobro rodziny jest najważniejsze, a skoro zamążpójście miałoby być najlepszym dla niej rozwiązaniem, to tak należy postąpić. Miłość nie gra tu żadnej roli. Zwłaszcza jeden fragment, dotyczący tego tematu, zapadł mi w pamięć:

 — Miłość? Między mężem i żoną? — roześmiał się Ryszard.
 — A co jest w tym takiego śmiesznego? — obruszyła się Sancha. — Moi rodzice też się kochali.
 — Wzajemnie się szanowali — Ryszard poklepał ją po policzku. — Lecz miłość, moja najsłodsza,   jest niczym delikatna oliwa. Małżeństwo zaś jak ocet. Nie mieszają się. Czy mam rację, Lordzie Pembroke?
 — Małżeństwo to jedno, miłość to co innego — odparł hrabia. — To dlatego mężczyźni mają kochanki.

Podczas lektury doszłam do wniosku, że w gruncie rzeczy ludzie tamtych czasów, choć będący wysoko w hierarchii społeczeństwa, wcale nie byli szczęśliwi. Bo czy można być szczęśliwym, kiedy zostaje się "skazanym" na życie z kimś, kogo nie darzy się zbytnim uczuciem? Nie wydaje mi się. Nic zatem dziwnego, że zdrada była tak powszechnym zjawiskiem, które tak naprawdę nikogo w głębi duszy nie szokowało. Dlatego uważam, że każda z sióstr wykazała się niebywałą lojalnością wobec rodziców, a zwłaszcza matki, wychodząc za mąż tylko dla dobra ich rodziny. Według mnie było to ogromne poświęcenie, za które je podziwiam.

W tej historii spostrzegłam jeszcze jedną ciekawostkę, a mianowicie podejście do religii. Takiej hipokryzji i zakłamania dawno nie doświadczyłam podczas czytania książki. Jak wiadomo czasy średniowiecza słyną z wielkiego oddania Bogu, ale czy aby na pewno? W "Królowych" jest dobitnie pokazane, że wiara w Boga często to karta przetargowa dla osiągnięcia jakiejś korzyści. Chociaż mnie najbardziej zirytowało postępowanie króla Ludwika. Człowiek na pozór ogromnie wierzący, powołujący się na Stworzyciela, doznający okaleczania w ramach pokuty za swoje winy, modlący się w zasadzie bez przerwy, wyprowadza swoje wojsko, aby zabijać niewinnych ludzi. Jest to dla mnie przejaw największego zakłamania. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy w imię Boga są w stanie pozbawić życia innych.

Co do głównych bohaterek tej powieści. Tak, jak już wspomniałam, były to kobiety niesłychanie oddane swojej rodzinie. Ponadto nie jeden raz wykazały się odwagą, za co również je podziwiam. Często musiały pomagać swoim mężom i starać się kierować ich decyzjami, aby nie doszło do niepotrzebnych konfliktów. Oprócz tego należy je doceniać za wytrzymałość, bo choć doświadczały zdrady, starały się wytrwać w małżeństwie i nie pozwolić na to, by związek się rozpadł. Myślę, że mogłyby stać się motywacją do wielu kobiet. Są przykładem niesamowitej kobiecej siły, która jest w stanie dokonać wielkich rzeczy.

"Królowe" jak najbardziej polecam fanom literatury historycznej. Uważam, że jest to pozycja absolutnie godna uwagi. Dla mniej entuzjastycznie podchodzących do tego typu powieści dodam, że warto po nią sięgnąć mimo wszystko. Przełamać swoją niechęć. Myślę, że dzięki "Królowym" z większym optymizmem podejdziecie do takich lektur.

Za możliwość przeczytania dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta


Wydawnictwo Pascal

sobota, 21 listopada 2015

"Turniej cieni" Elżbieta Cherezińska



Lata 30. XIX wieku. Rosja i Wielka Brytania walczą o swoje wpływy na terenie Azji. Głównym celem jest zdobycie panowania nad Afganistanem. Wielka Gra trwa. Chociaż nie dochodzi do bitwy wrogich wojsk, walka dyplomatyczna trwa. Szpiedzy są na każdym kroku. Nigdy nie można być pewnym, czy osoba, z którą rozmawiamy, jest tym, za kogo się podaje.

Zawsze podziwiam pisarzy, którzy potrafią dobrze napisać powieść historyczną. Wymaga to zapewne niesamowitego zaangażowania w swój pomysł. Jak wiele czasu trzeba poświęcić na przeglądanie różnego rodzaju źródeł, aby w pełni wyczerpać temat. Do tego należy powieść skonstruować w taki sposób, aby nie zanudziła czytelnika. Suche fakty przedstawić tak, żeby idealnie wplatały się we wciągającą historię i stanowiły dla niej wspaniałe tło. Właśnie za to będę zawsze chylić czoło przed autorami tego typu książek. Elżbietę Cherezińską podziwiam szczególnie za to, że podejmuje się tematów, które dotychczas nie spotkały się z wielkim entuzjazmem. Tak było w przypadku "Gry w kości", tak jest i teraz w "Turnieju cieni".

Nowa powieść autorki to bardzo złożona historia. Składa się z wielu wątków, które tworzą wspaniałą fabułę. Zawiera wiele historycznych szczegółów. Z pewnością dzięki tej książce poszerzycie swoją wiedzę na temat Wielkiej Gry, jaka odbyła się między Rosją, a Wielką Brytanią. "Turniej cieni" to przykład powieści, która w przyjemny sposób przemyca ogrom ważnych historycznych informacji.

W książce aż roi się od zdrajców i szpiegów. To, jakie wykorzystują sytuacje i metody, by uzyskać ważne dla siebie informacje, jest zaskakujące. Z kolei inni byli w stanie dokonać zdrady własnej ojczyzny, aby uchronić się przed niezbyt przyjemnym losem. Jednak pomiędzy tymi negatywnymi postaciami byli i tacy, którzy wykazali się niesłychanym patriotyzmem. Byli gotowi oddać własne życie za dobro kraju, w którym się urodzili. Wiele takich osób zostało pozbawionych życia lub zesłanych na Syberię. "Turniej cieni" jest świetnym przykładem książki, dzięki której możemy poznać postawy różnych osób w obliczu walki o ojczyznę.

Elżbieta Cherezińska stworzyła wspaniałą powieść, dzięki której możemy dowiedzieć się tylu nowych ciekawych rzeczy. Jestem pod wrażeniem ilości informacji, jaką przekazuje czytelnikowi ta książka. Do tego dzięki rozdziałom opatrzonym datą i miejscem mamy wrażenie, że przenosimy się w czasie, a dzięki załączonym mapkom, że przenosimy się w miejsca wydarzeń. Niewątpliwie wpływa to bardzo mocno na klimat tej powieści.

"Turniej cieni" polecam fanom autorki, jak również osobom, które gustują w tematach historycznych, zwłaszcza takich, które wcześniej nie budziły zainteresowania.

Za możliwość przeczytania dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta 


Wydawnictwo Zysk i S-ka

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

"Miniaturzystka" Jessie Burton


Nella Oortman w wieku osiemnastu lat trafia do domu swojego męża. Dziewczyna nie ma pojęcia, czego może się spodziewać. Niespodziewanie zamiast ujrzeć małżonka, poznaje jego siostrę, która nie okazuje Nelli cienia sympatii. Johannes pojawia się w domu dopiero po kilku dniach i obdarza swoją młodziutką żonę nietypowym prezentem. Jest nim miniatura ich kamienicy w formie kredensu. Ten maleńki domek ma zostać urządzony przez miniaturzystkę. Kiedy pierwsze figurki trafiają do rąk Nelli, dziewczyna jest zachwycona talentem ich wykonawczyni, jednak z czasem zaczyna odkrywać, że nie do końca wszystko jest tym, na co wygląda...

Rozpoczęłam lekturę tej powieści z wielkim trudem. Z początku wydawała mi się przerażająco nudna. Ciężko mi szło z jej czytaniem. Jednak wreszcie nadszedł taki moment, w którym akcja zaciekawiła mnie do tego stopnia, że nie mogłam się oderwać! W tamtej chwili zaczęłam dostrzegać w tej książce coś niesamowitego. Coś, co bardzo mi się spodobało. 

Historia jest naprawdę bardzo ciekawa. Nietypowa. Przenosimy się do XVII-wiecznej Holandii. "Miniaturzystka" to jedna z tych książek, które potrafią sprawić, że czytając, czujemy się, jakbyśmy faktycznie przebywali między bohaterami powieści. Potrafimy dokładnie wyobrazić sobie scenerię, klimat i ludzi, którzy wówczas żyli. Chociaż nie to jest kluczowym elementem, który sprawia, że fabuła "Miniaturzystki" jest wspaniała. Najbardziej fascynująca jest tytułowa postać. Tajemnicza dziewczyna, o której do końca wiemy niewiele. Praktycznie nic. Dziewczyna, która ma niespotykaną umiejętność. To właśnie przez tę zdolność cieszy się powodzeniem. Z drugiej jednak strony jest to nieco przerażające. Nie każdy chciałby się dowiedzieć, że ktoś zna jego i jego bliskich los...

"Miniaturzystka" to wspaniała opowieść, w której przewija się mnóstwo uczuć i emocji. Jest zakazana miłość, przyjaźń, ale także zdrada, próba zabójstwa, kara śmierci... Cały czas towarzyszą nam tajemnice, które powoli, stopniowo odkrywamy wraz z główną bohaterką. 

Książkę polecam czytelnikom, którzy darzą uznaniem powieści z historycznym tłem. Uwielbiającym wszelkiego rodzaju spiski i sekrety.

Wydawnictwo Literackie

wtorek, 7 kwietnia 2015

"Krucjata" Philippa Gregory

autor: Philippa Gregory
wydawnictwo: Egmont
liczba stron: 295
moja ocena: 8/10


To niesamowite, ale na tę książkę czekałam ponad rok. Ponad rok ktoś ją przetrzymywał, zanim trafiła ponownie do biblioteki. Na szczęście, doczekałam się! W zasadzie pochłonęłam ją od razu, jak tylko wpadła w moje ręce.

Pamiętacie Luka Vero i jego przyjaciół, którzy towarzyszą mu w podróży? Jeżeli czytaliście "Odmieńca", to na pewno ich wszystkich pamiętacie- Freize, Izoldę i Iszrak. Tym razem spotykają na szlaku młodego chłopaka, za którym idą tłumy dzieci. Jak się okazuje młodzieniec ma zdolności prorocze i uważa, że jest pośrednikiem Boga. Wie o zbliżającym się końcu świata i prowadzi lud do Ziemi Świętej. Zainteresowani chłopcem podróżnicy postanawiają przyjrzeć się z bliska działalności przywódcy krucjaty i podążyć za nim. Jeszcze nie wiedzą, do czego doprowadzi ogromny dar przemawiania i przekonywania tego skromnego i pobożnego chłopca...

Tak, jak już wcześniej wspomniałam, bardzo długo czekałam na to, aby poznać dalsze losy Luki, Freize, Izoldy i Iszrak. Mimo wszystko warto było uzbroić się w cierpliwość, bo ta część "Zakonu Ciemności" jest zdecydowanie lepsza niż "Odmieniec", a przynajmniej ja tak to odczuwam. Bardzo podobała mi się akcja, jaka rozgrywa się w tej powieści. Niestety, nie mogę napisać, który fragment najbardziej utkwił w mojej głowie, ponieważ zdradziłabym za dużo,a nie o to chodzi.

Po przeczytaniu "Krucjaty" bardzo polubiłam Iszrak, ale przestała mi się podobać Izolda. W pewnym momencie miałam ochotę dosłownie wejść do tej książki, wstrząsnąć tą dziewczyną i krzyknąć, że ma się opamiętać i przestać opowiadać takie bzdury. Z kolei Iszrak zapunktowała swoim nowoczesnym, jak na tamte czasy podejściem, odwagą i pewnością siebie. Bardzo ją za to polubiłam.

O samej książce, jako książce, mogę napisać, że czyta się ją bardzo szybko. Jest to zdecydowanie lektura na jeden dzień, a dla niektórych nawet na jeden wieczór. Na pewno nie da się przy niej wynudzić, bo zawsze coś się dzieje. Zwłaszcza w pewnym momencie, ale również nie mogę zdradzić, w którym. Ci, którzy przeczytają, na pewno domyślą się, o który fragment mi chodzi.

Polecam. Zwłaszcza osobom, które przeczytały "Odmieńca", ale także i tym, którzy chcą przeżyć bardzo ciekawą przygodę z bohaterami cyklu "Zakon Ciemności". Zapraszam do lektury.

Wydawnictwo Egmont

Zobacz również: | Odmieniec | Krucjata | Złoto głupców |

sobota, 16 listopada 2013

"Jeździec miedziany" Paullina Simons

autor: Paullina Simons
wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 720
moja ocena: 8/10



O „Jeźdźcu miedzianym” słyszałam niejednokrotnie. Wiele osób polecało mi tę książkę. Stwierdziłam, że skoro ma tyle pozytywnych opinii, warto ją przeczytać. Z wielką przyjemnością mogę uznać, że faktycznie, „Jeździec miedziany” jest wspaniałą książką.

Jest czerwiec roku 1941r. Niemiecka armia wkracza na teren Związku Radzieckiego. Młoda Tatiana Mietanowa żyje beztrosko i jeszcze nie wie, czym tak naprawdę grozi wstąpienie wrogich wojsk na teren jej ojczyzny. Pewnego dnia, kiedy zostaje wysłana po zakupy, ogarnia ją wielka ochota na lody. Zapomina o wszystkim i kieruje się do budki z przysmakami. Po chwili zauważa przystojnego żołnierza. On również zwraca na nią swoją uwagę. Rozpoczynają rozmowę i od tej pory życie obojga już nigdy nie będzie takie samo… Jak się później okaże atrakcyjny mężczyzna jest obiektem westchnień siostry Tani- Daszy. Aleksander, bo tak ma na imię przystojny oficer, coraz częściej odwiedza dom Mietanowów wraz ze swoim przyjacielem Dmitrijem. Jednak jego serce zaczyna bić nie dla Daszy, ale Tatiany. Młodzi coraz bardziej się w sobie zakochują. Niestety, ich uczucie musi pozostać w ukryciu. Tymczasem wojna dociera do ich miasta- Leningradu. Zaczyna się walka o przetrwanie. Czy miłość zdoła przetrwać piekło, jakie jest w stanie zgotować wojna?

„Jeździec miedziany” to piękna historia o wielkiej miłości. Historia ta wyciska mnóstwo łez, ale też rodzi nadzieje. Uczucie, jakie pojawiło się pomiędzy Tatianą i Aleksandrem jest na tyle ogromne, że jest w stanie przetrwać wszystko. Bohaterowie również mają bardzo silną osobowość i charakter. Potrafili przeżyć tak ciężkie i straszne czasy. Młoda Tania przeżyła śmierć całej swojej rodziny. Patrzyła, jak odchodzą w potwornym bólu i cierpieniu. Sama dała radę przejść tak wiele.. Tak samo Aleksander przeżył śmierć swoich bliskich. Wiele razy spojrzał śmierci w oczy podczas wielu bojowych akcji.. 

Miłość naprawdę potrafi wiele przetrzymać. I Tania i Aleksander, aby chronić siebie nawzajem byli w stanie zrobić wszystko. Dziewczyna wróciła ze spokojnej wioski do ciągle bombardowanego Leningradu, żeby podtrzymać swojego ukochanego na duchu. On, pragnąc uniknąć jej zgubnego losu, chciał ją za wszelką cenę utrzymać z dala od siebie.

Takich emocji, jakie dostarcza ta książką, dawno nie doświadczyłam. Jest napisana głębokim, dobrym stylem. Nie nudzi. Jest po prostu wspaniała. Większość czytelników z pewnością będzie ją oceniać bardzo pozytywnie. Ja z pewnością, dlatego serdecznie wszystkim polecam!

Wydawnictwo: Świat Książki 

Zobacz również: | Tatiana i Aleksander |
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...