Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAG. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 października 2023

„451° Fahrenheita” Ray Bradbury

„451 stopni Fahrenheita: temperatura, w której papier książkowy zajmuje się ogniem i spala.”
Ta opowieść chodziła za mną już od dłuższego czasu. Wręcz można powiedzieć, że od lat. Wreszcie zebrałam się, aby ją przeczytać. Zwłaszcza, że tak wiele osób ją zachwalało. Czy podzielam ich zdanie?

Świat postliteracki. Książki to zło. Należy je niszczyć. W tej nowej rzeczywistości strażacy wzniecają pożary, zamiast je gasić. Ich celem jest pozbycie się książek - najbardziej zakazanego ze wszystkich dóbr, źródła nieszczęść. Guy Montag jest jednym ze strażaków. Do tej pory nie zastanawiał się, czy to co robi jest właściwe, czy nie. Wszystko zmienia się, gdy poznaje prawdziwą przeszłość. Przeszłość, w której ludzie żyli w spokoju. Mężczyzna zaczyna ukrywać w domu książki, choć grozi mu przez to śmiertelne niebezpieczeństwo.

wtorek, 25 lipca 2017

"Koralina" Neil Gaiman

źródło okładki
Już dawno temu obiecywałam sobie i nie tylko, że napiszę kilka słów o "Koralinie". Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Neila Gaimana. Do tej pory zawsze chciałam przeczytać "Amerykańskich bogów", ale wyszło nieco inaczej i jako pierwsza w moje ręce wpadła właśnie "Koralina".

Tytułowa Koralina postanawia zwiedzić nowy dom. Spośród wielu drzwi trafia na jedne, które są zamknięte na klucz. Do tej pory można było za nimi zobaczyć jedynie ścianę z cegieł, jednak dziewczynka odkrywa teraz przejście do innego domu, który na pierwszy rzut oka wygląda, jak jej własny. Na początku wydaje się jej, że "nowy" dom i "nowi rodzice" są wprost idealni. Na obiad jada tylko smakołyki, a pokój wypełniony jest przeróżnymi zabawkami. Spełnienie marzeń. Niestety, to tylko pozory...

Na pewno to nie moje ostatnie spotkanie z książkami Neila Gaimana. Chociaż "Koralina" to bardziej historia dla młodszych, mi także się podoba. Moim zdaniem jest świetnie skonstruowana. Przypomina mi trochę baśń. Bardzo lubię takie klimatyczne opowieści. Nieco mroczna, ale jednak nie pozostawia po sobie uczucia strachu czy smutku. Wręcz przeciwnie. Poza tym wynika z niej pewna nauka. Należy doceniać, co się ma, bo często to, co wydaje nam się być o niebo lepszym i wymarzonym, może okazać się koszmarem.

To bardzo krótka książka, z pewnością na jeden dzień, ale dostarcza mnóstwa rozrywki i wrażeń. Chociaż przeczytałam ją już jakiś czas temu, nadal o niej pamiętam. Uważam, że była jedną z najlepszych, po które sięgnęłam w tym roku. Styl autora również przypadł mi do gustu. Nie męczyłam się przy lekturze, a sama fabuła nie pozwalała mi się od niej oderwać. Wszystkiego dopełniały adekwatne ilustracje, momentami przerażające (do teraz mam przed oczami te, no właśnie, oczy z guzików). Z pewnością oddające jednak klimat. Pokusiłabym się nawet przez to o stwierdzenie, że to horror dla młodszych.

"Koralinę" polecam zarówno tym mniejszym, jak i większym. Tym, którzy lubią przygodę, lekko mroczną i strachliwą atmosferę. Nieco baśniową. Konieczna lektura dla fanów autora. Ja natomiast za jakiś czas mam nadzieję na możliwość przeczytania "Amerykańskich bogów".

Wydawnictwo MAG


tytuł: "Koralina"
tytuł oryginału: "Coraline"

autor: Neil Gaiman
tłumaczenie: Paulina Braiter
wydawnictwo: MAG
data wydania: 2017
liczba stron: 112
okładka: twarda
źródło okładki







sobota, 30 stycznia 2016

"Cień doskonały" Brent Weeks

Dawno temu trafiła w moje ręce trylogia Brenta Weeksa i byłam nią oczarowana, chociaż na początku bardzo ciężko było mi się wdrożyć w całą fabułę. Wreszcie dziś przyszedł czas, aby dopełnić poznaną wcześniej historię i tak oto "Cień doskonały", czyli nowela ze świata "Nocnego Anioła", została przeze mnie przeczytana.

W tej krótkiej książce poznajemy początki Durzo Blinta. Przez setki lat nosił wiele imion, które przeszły do legendy. Tym razem jako Gaelan Gwiezdny Żar prowadzi spokojne, proste życie. Jest szczęśliwym mężem i ojcem, ale nieśmiertelność i talent do walki nie pozwalają mu być zwykłym człowiekiem. Zostaje zmuszony do wykonania zadania poleconego przez kurtyzanę— Gwinvere Kirenę, która jest uznawana za władczynię przestępczego świata. Zadaniem Gaelana jest pozbycie się najlepszych zabójców na świecie.

Po kilku latach wróciłam do niesamowitego świata stworzonego przez Brenta Weeksa. Nie zapomnę, jak długo męczyłam się, żeby przebrnąć przez "Drogę cienia". Wiele osób narzekało na początki, jednakże nie wolno się zrażać. Każdy, kto dobrnął do końca "Poza cieniem", wie, o czym mówię. "Nocny Anioł" to jedna z najlepszych trylogii, jakie miałam okazję przeczytać. Niesłychanie wciągająca, rozbudowana fabuła. Mnóstwo akcji. Naprawdę wszystkie trzy części są warte uwagi.

Co do "Cienia doskonałego" jest to dopełnienie całości. Ja, niestety, nie byłam na bieżąco z wydarzeniami z trylogii, bo czytałam ją ładnych parę lat temu, dlatego na początku musiałam sobie nieco poprzypominać.Teoretycznie można ją przeczytać niezależnie od pozostałych tomów Nocnego Anioła, aczkolwiek lepiej jest się z nią zaznajomić na końcu. Kiedy znamy całą fabułę, łatwiej jest nam się zorientować, o co chodzi w "Cieniu doskonałym".

Mimo tego, że w książce dzieje się sporo, nie jestem nią tak zachwycona, jak poprzednimi trzema częściami. Być może jest to spowodowane dość długą przerwą pomiędzy powieściami "Nocnego Anioła", a tą nowelą. Jednakże pamiętam, jak kilka lat temu historia wciągnęła mnie bez reszty. Nie mogłam się od niej oderwać. Siedziałam z nosem w książce tak długo, aż ją przeczytałam. Teraz, mimo że to zaledwie sto dwadzieścia stron, przerywałam lekturę bez większego żalu. Cały czas miałam wrażenie, że czegoś tym razem zabrakło.

Całą trylogię "Nocnego Anioła" gorąco polecam, bo jest to naprawdę kawał świetnej literackiej roboty. Co do "Cienia doskonałego" to już zależy od Was. Są osoby, które zachwycają się tą nowelą, a są i takie, które bardzo się na niej zawiodły. Ja czuję, że jestem pośrodku. Z jednej strony nie uważam, żeby była to naprawdę beznadziejna książka, a z drugiej nie powaliła mnie na łopatki. Dlatego pozostanę przy rekomendowaniu samej trylogii bez dodatku.

Wydawnictwo MAG

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytam fantastykę IV"
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...