Jeśli obserwujecie moje czytelnicze życie, na pewno zauważyliście, że jestem fanką twórczości Dana Browna. W związku z tym z wielką chęcią sięgam po książki w podobnym klimacie, czyli łączące kryminał i sensację z legendarnymi tajemnicami. Tak było i tym razem, gdy miałam okazję przeczytać „Zakon” Daniela Silvy. Czy powieść ta spełniła moje oczekiwania? Gabriel Allon (znany z poprzednich powieści autora) spędza wakacje w Wenecji. Podczas wypoczynku dowiaduje się o śmierci swojego przyjaciela - papieża Pawła VII. Jako przyczynę śmierci głowy Kościoła podano atak serca, jednak nie wszyscy wierzą w to wyjaśnienie. Osobisty sekretarz papieża wtajemnicza Gabriela w okoliczności jego zgonu. Okazuje się, że wokół wydarzenia jest dużo więcej niewiadomych, a na domiar złego wysuwa się działalność legendarnego Zakonu Świętej Heleny...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sensacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sensacja. Pokaż wszystkie posty
środa, 6 stycznia 2021
piątek, 22 czerwca 2018
"Sześć cztery" Hideo Yokoyama
"Japońskie Millennium - 1000000 egzemplarzy sprzedanych w ciągu zaledwie 6 dni". Taki tekst na okładce, nie powiem, zachęcił mnie do sięgnięcia po tę książkę. Na początku nie przerażała mnie jej objętość (ponad siedemset stron). W końcu, miała być to jedna z lepszych powieści, które wpadły w moje ręce. Czy aby na pewno?Jest rok 1989. Przez niemal tydzień rodzice pewnej siedemnastolatki przeżywają największy koszmar swojego życia. Ich córka została porwana. Aby chronić jej zdrowie i życie spełniają każde życzenie porywacza. Na próżno. Okazuje się, że już nigdy nie zobaczą swojego dziecka, morderca nie zostanie schwytany, a sprawa trafi do katalogu zbrodni niewyjaśnionych. Trzynaście lat później policjant Yoshinobu Mikami próbuje odnaleźć swoją córkę. Nie ma pojęcia, co się dzieje i czy jego dziecko w ogóle żyje. Tymczasem ma dojść do wizyty komisarza generalnego policji. Dziwnym trafem przyjazd ma być związany z porwaniem z 1989 roku. Wydarzenie to sprawia, że Mikami sięga po dawne akta. Czy to możliwe, że przeoczył wówczas bardzo ważne informacje?
"Sześć cztery" jest powieścią dość powszechnie zachwalaną. Jej opis zapowiada niesłychanie wciągającą i intrygującą fabułę. Ja, niestety, znalazłam tu bardzo rozwleczoną, powolną akcję, która zamiast całkowicie mnie pochłonąć, zwyczajnie zniechęciła. Ogrom bohaterów o dość skomplikowanych i jednocześnie podobnych do siebie nazwiskach też nie ułatwiał mi sprawy. Ogólnym plusem jest wyjaśnienie na odwrocie okładki, kto kim jest, powiązania i tym podobne, jednak odrywanie się od powieści, żeby sprawdzić, o kogo chodzi w danym fragmencie, chyba nie jest dobrym rozwiązaniem.
Wyjątkowo dłużyło mi się czytanie tej powieści. Uwielbiam książki, które nie pozwalają mi się od siebie oderwać. W których każda kolejna strona potęguje napięcie. Tutaj tego nie doświadczyłam, czego bardzo żałuję. Większość fabuły opiera się na przepychankach między policją, a dziennikarzami. Spiski, intrygi, tajemnice, podejrzane układy, stołeczne, japońskie służby. Bardzo lubię tego typu elementy w literaturze, ale tym razem zostały one tak skonstruowane, że naprawdę nie byłam w stanie zachwycić się tą powieścią. Momentami wręcz nie mogłam się skupić i przyłapywałam się na tym, że odpływałam myślami z dala od fabuły.
Żywiłam ogromną nadzieję co do tej książki, a wyjątkowo się zawiodłam. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Sam koncept był bardzo dobry, gorzej z wykonaniem. Postanowiłam, że jednak dam jej za jakiś czas drugą szansę. Być może wówczas zauważę jej fenomen, o którym pisze tak wielu czytelników.
Trudno mi napisać, komu polecić "Sześć cztery". Mi nie przypadła do gustu, ale wiem, że ma mnóstwo fanów. Może warto, żeby spróbowały jej osoby, które lubią sensację, a nie przeszkadza im wolno rozkręcająca się akcja.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
wtorek, 10 kwietnia 2018
"Zaginięcie" Remigiusz Mróz
Chyba nikomu nie muszę przedstawiać, kim jest Remigiusz Mróz, prawda? Przygodę z jego twórczością zaczęłam już jakiś czas temu od "Chóru zapomnianych głosów", a następnie sięgnęłam po "Kasację". W zasadzie przeczytałam tę książkę na poczekaniu, ale mimo że tak bardzo mi się podobała, dopiero teraz kontynuuję serię z Chyłką i Zordonem.
Zaginęła trzyletnia dziewczynka. Nic nie wskazuje na to, żeby do porwania doszło z udziałem osób trzecich. Wszystko natomiast dowodzi, że to rodzice stoją za zniknięciem córki i kto wie, być może za jej śmiercią. Obrony małżeństwa podejmuje się niezłomna Joanna Chyłka wraz ze swoim aplikantem — Kordianem Oryńskim. Niestety, sprawa zaczyna przybierać coraz nowszy kształt, a linia obrony powoli upada. Do tego wychodzą na jaw nieznane dotąd fakty...
Ostatnio miałam ogromny czytelniczy kryzys. Liczba książek czytanych miesięcznie drastycznie spadła, a ja często bardziej męczyłam się przy lekturze, niż relaksowałam. Dlatego cieszę się niezmiernie, że coś mnie tknęło i chwyciłam za "Zaginięcie" Remigiusza Mroza. Dzięki tej powieści wróciłam na swoje "czytelnicze tory" i odzyskałam formę, ponieważ jest to niesłychanie wciągająca, trzymająca w napięciu historia, która zaskakuje na każdym kroku. To jedna z tych książek, w których chcesz sobie zrobić chociaż odrobinę przerwy, ale jest to niemożliwe, bo po prostu musisz wiedzieć już, teraz, natychmiast, co się dalej wydarzy.
Co do samych bohaterów, ja ich uwielbiam. Chyłka, Zordon to duet nie do podrobienia. Mnóstwo nieklasycznego humoru, docinki najwyższego kalibru, bezpośredniość są tu na porządku dziennym. Być może nie każdemu tego typu charaktery odpowiadają, ale ja przepadam. Prowadzone dialogi nieraz prawie doprowadziły mnie do łez ze śmiechu. Warto jednak zauważyć, że zachowanie Chyłki, jej sposób bycia, stanowią niejako ochronę, aby nikt nie zdołał przebić się do prawdziwej osoby, która, bardzo możliwe, jest tak naprawdę wyjątkowo wrażliwa. Z drugiej strony Kordian też zdaje się mieć coraz ciekawszy "charakterek". To wyjątkowo barwne postacie i z pewnością zostaną ze mną na długo.
"Zaginięcie" to kolejna powieść autora, która udowadnia, że fenomen jej twórcy. Absolutnie nie dziwi mnie, że praktycznie wszystkie jego książki trafiają na listę bestsellerów. Seria z Chyłką wciągnęła mnie teraz do tego stopnia, że odłożyłam wszystkie inne książki na bok. "Kasacja", "Zaginięcie" i tak tak dalej to tego typu powieści, które czyta się jednym tchem, a przy tym nie są banalne. Nie powiedziałabym również, żeby były w stu procentach przewidywalne. Wręcz przeciwnie, często akcja zaskakuje, nagle zmienia kierunek, zwraca uwagę na innych bohaterów, inne wydarzenia. Moim zdaniem jest to ogromny plus.
Podsumowując, polecam zarówno "Zaginięcie", jak i całą serię z Chyłką. Teoretycznie można czytać poszczególne części w różnej kolejności, ale każda następna nawiązuje do poprzedniej, także zachęcam do rozpoczęcia przygody od "Kasacji". Miłośnicy kryminału, sensacji, thrillerów, to coś dla Was, a fanów Remigiusza Mroza na pewno nie muszę zachęcać. Podejrzewam, że już od jakiegoś czasu mają przeczytane wszystkie jego powieści.
Wydawnictwo Czwarta Strona
Zaginęła trzyletnia dziewczynka. Nic nie wskazuje na to, żeby do porwania doszło z udziałem osób trzecich. Wszystko natomiast dowodzi, że to rodzice stoją za zniknięciem córki i kto wie, być może za jej śmiercią. Obrony małżeństwa podejmuje się niezłomna Joanna Chyłka wraz ze swoim aplikantem — Kordianem Oryńskim. Niestety, sprawa zaczyna przybierać coraz nowszy kształt, a linia obrony powoli upada. Do tego wychodzą na jaw nieznane dotąd fakty...
Ostatnio miałam ogromny czytelniczy kryzys. Liczba książek czytanych miesięcznie drastycznie spadła, a ja często bardziej męczyłam się przy lekturze, niż relaksowałam. Dlatego cieszę się niezmiernie, że coś mnie tknęło i chwyciłam za "Zaginięcie" Remigiusza Mroza. Dzięki tej powieści wróciłam na swoje "czytelnicze tory" i odzyskałam formę, ponieważ jest to niesłychanie wciągająca, trzymająca w napięciu historia, która zaskakuje na każdym kroku. To jedna z tych książek, w których chcesz sobie zrobić chociaż odrobinę przerwy, ale jest to niemożliwe, bo po prostu musisz wiedzieć już, teraz, natychmiast, co się dalej wydarzy.
Co do samych bohaterów, ja ich uwielbiam. Chyłka, Zordon to duet nie do podrobienia. Mnóstwo nieklasycznego humoru, docinki najwyższego kalibru, bezpośredniość są tu na porządku dziennym. Być może nie każdemu tego typu charaktery odpowiadają, ale ja przepadam. Prowadzone dialogi nieraz prawie doprowadziły mnie do łez ze śmiechu. Warto jednak zauważyć, że zachowanie Chyłki, jej sposób bycia, stanowią niejako ochronę, aby nikt nie zdołał przebić się do prawdziwej osoby, która, bardzo możliwe, jest tak naprawdę wyjątkowo wrażliwa. Z drugiej strony Kordian też zdaje się mieć coraz ciekawszy "charakterek". To wyjątkowo barwne postacie i z pewnością zostaną ze mną na długo.
"Zaginięcie" to kolejna powieść autora, która udowadnia, że fenomen jej twórcy. Absolutnie nie dziwi mnie, że praktycznie wszystkie jego książki trafiają na listę bestsellerów. Seria z Chyłką wciągnęła mnie teraz do tego stopnia, że odłożyłam wszystkie inne książki na bok. "Kasacja", "Zaginięcie" i tak tak dalej to tego typu powieści, które czyta się jednym tchem, a przy tym nie są banalne. Nie powiedziałabym również, żeby były w stu procentach przewidywalne. Wręcz przeciwnie, często akcja zaskakuje, nagle zmienia kierunek, zwraca uwagę na innych bohaterów, inne wydarzenia. Moim zdaniem jest to ogromny plus.
Podsumowując, polecam zarówno "Zaginięcie", jak i całą serię z Chyłką. Teoretycznie można czytać poszczególne części w różnej kolejności, ale każda następna nawiązuje do poprzedniej, także zachęcam do rozpoczęcia przygody od "Kasacji". Miłośnicy kryminału, sensacji, thrillerów, to coś dla Was, a fanów Remigiusza Mroza na pewno nie muszę zachęcać. Podejrzewam, że już od jakiegoś czasu mają przeczytane wszystkie jego powieści.
Wydawnictwo Czwarta Strona
Labels:
2018,
Chyłka,
Czwarta Strona,
Czytajmy polską literaturę,
Kryminał,
Polscy autorzy,
Prawo,
Remigiusz Mróz,
Sensacja,
Thriller,
Zaginięcie,
Zordon
czwartek, 22 czerwca 2017
"Czarna wdowa" Daniel Silva
Jak zwykle brak czasu... Tym bardziej, że zaczął się najgorszy czas w życiu każdego studenta, czyli sesja...
Mimo to, udało mi się przeczytać genialną powieść, jaką jest właśnie "Czarna wdowa".
Zamach w Paryżu. Mnóstwo zabitych i rannych. Na domiar złego członkowie ISIS pod dowództwem Saladyna zapowiadają kolejne ataki. Nikt nie wie, kim tak naprawdę jest owy przywódca ani gdzie go szukać. Ochotników pozyskuje przez strony internetowe, na które nie udało się wkraść żadnym służbom wywiadowczym. O pomoc zostaje poproszony agent Gabriel Allon. Postanawia dostać się w samo centrum siatki terrorystycznej wykorzystując do tego młodą lekarkę, która do tej pory nie miała styczności z pracą w wywiadzie. To ogromne ryzyko, ale powodzenie misji może skutkować w udaremnieniu kolejnych zamachów...
Na początku wydawało mi się, że bardzo wynudzę się przy tej książce. Co prawda akcja zaczyna się już od pierwszych stron, ale później różne opisy jakoś mnie zniechęcały i miałam mały zastój w lekturze. Kiedy jednak przeszłam przez około sto pięćdziesiąt stron, wówczas naprawdę zaczęło się rozkręcać. Przypominało to trochę rozpędzającą się lokomotywę. Końcówka to było to, co najbardziej lubię, czyli niemożność oderwania się od czytania. Zarwałam dla tej powieści pół nocy, bo tak mnie wciągnęła. Oczywiście, należy się za to plus.
Sam pomysł na "Czarną wdowę" jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Temat jak najbardziej na czasie. Niestety, strach przed zamachami wisi przez cały czas. Tutaj możemy przyjrzeć się temu jakby od środka. Widać ogromną siłę manipulacji i to do takiego stopnia, że ludzie są w stanie poświęcić swoje własne życie zabijając przy tym niewinne osoby, za co niby mieliby trafić do raju. Wszystko po to, by inni mogli osiągnąć wręcz absolutną władzę. Przerażające...
Z drugiej strony mamy tutaj bohaterkę o niebywałej odwadze. Chodzi o młodą lekarkę Natalie, która, można powiedzieć, stanęła oko w oko z diabłem. Nie wiem, ile kobiet, czy nawet mężczyzn, byłoby w stanie wykonać takie zadanie, jakiego się podjęła. Najpierw dokładnie szkolenie, które miało służyć przemianie w fanatyczkę, a później drugie, już na terenie Syrii, które miało z kolei przygotować ją do dokonaniu zamachu na niewiernych. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, co mogłaby czuć osoba na jej miejscu. Do tego ukazany mrożący krew w żyłach obraz zniszczeń dokonanych przez wojnę. Dosłownie coś potwornego, o czym najchętniej chciałoby się zapomnieć.
"Czarna wdowa" to powieść szpiegowska, która porusza bardzo, niestety, aktualne tematy, jakimi są ataki terrorystyczne. Przybliża strukturę służb wywiadowczych i sposób ich postępowania. Idealna lektura dla miłośników sensacji, a także mrożących krew w żyłach zwrotów akcji. Polecam.
tytuł:"Czarna wdowa"
tytuł oryginału: "The Black Widow"
autor: Daniel Silva
tłumaczenie: Barbara Budzianowska- Budrecka
wydawnictwo: Harper Collins Polska
data wydania: 2017
liczba stron: 528
okładka: miękka
źródło okładki
Mimo to, udało mi się przeczytać genialną powieść, jaką jest właśnie "Czarna wdowa".
Zamach w Paryżu. Mnóstwo zabitych i rannych. Na domiar złego członkowie ISIS pod dowództwem Saladyna zapowiadają kolejne ataki. Nikt nie wie, kim tak naprawdę jest owy przywódca ani gdzie go szukać. Ochotników pozyskuje przez strony internetowe, na które nie udało się wkraść żadnym służbom wywiadowczym. O pomoc zostaje poproszony agent Gabriel Allon. Postanawia dostać się w samo centrum siatki terrorystycznej wykorzystując do tego młodą lekarkę, która do tej pory nie miała styczności z pracą w wywiadzie. To ogromne ryzyko, ale powodzenie misji może skutkować w udaremnieniu kolejnych zamachów...
Na początku wydawało mi się, że bardzo wynudzę się przy tej książce. Co prawda akcja zaczyna się już od pierwszych stron, ale później różne opisy jakoś mnie zniechęcały i miałam mały zastój w lekturze. Kiedy jednak przeszłam przez około sto pięćdziesiąt stron, wówczas naprawdę zaczęło się rozkręcać. Przypominało to trochę rozpędzającą się lokomotywę. Końcówka to było to, co najbardziej lubię, czyli niemożność oderwania się od czytania. Zarwałam dla tej powieści pół nocy, bo tak mnie wciągnęła. Oczywiście, należy się za to plus.
Sam pomysł na "Czarną wdowę" jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Temat jak najbardziej na czasie. Niestety, strach przed zamachami wisi przez cały czas. Tutaj możemy przyjrzeć się temu jakby od środka. Widać ogromną siłę manipulacji i to do takiego stopnia, że ludzie są w stanie poświęcić swoje własne życie zabijając przy tym niewinne osoby, za co niby mieliby trafić do raju. Wszystko po to, by inni mogli osiągnąć wręcz absolutną władzę. Przerażające...
Z drugiej strony mamy tutaj bohaterkę o niebywałej odwadze. Chodzi o młodą lekarkę Natalie, która, można powiedzieć, stanęła oko w oko z diabłem. Nie wiem, ile kobiet, czy nawet mężczyzn, byłoby w stanie wykonać takie zadanie, jakiego się podjęła. Najpierw dokładnie szkolenie, które miało służyć przemianie w fanatyczkę, a później drugie, już na terenie Syrii, które miało z kolei przygotować ją do dokonaniu zamachu na niewiernych. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, co mogłaby czuć osoba na jej miejscu. Do tego ukazany mrożący krew w żyłach obraz zniszczeń dokonanych przez wojnę. Dosłownie coś potwornego, o czym najchętniej chciałoby się zapomnieć.
"Czarna wdowa" to powieść szpiegowska, która porusza bardzo, niestety, aktualne tematy, jakimi są ataki terrorystyczne. Przybliża strukturę służb wywiadowczych i sposób ich postępowania. Idealna lektura dla miłośników sensacji, a także mrożących krew w żyłach zwrotów akcji. Polecam.
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins Polska
tytuł:"Czarna wdowa"
tytuł oryginału: "The Black Widow"
autor: Daniel Silva
tłumaczenie: Barbara Budzianowska- Budrecka
wydawnictwo: Harper Collins Polska
data wydania: 2017
liczba stron: 528
okładka: miękka
źródło okładki
czwartek, 31 marca 2016
"Zdążę cię zabić" James Patterson, Marshall Karp
Tydzień temu dotarły do mnie dwie książkowe paczki, z których bardzo się ucieszyłam. W jednej z nich była właśnie "Zdążę cię zabić". Dla niej przerwałam moją dotychczasową lekturę i w ramach świątecznej przerwy dałam się jej "porwać". Przepadłam na kilka godzin z książką w ręku.
W Nowym Jorku funkcjonuje RED, czyli specjalny oddział policji zaangażowany w śledztwa, w które zamieszane są sławne osoby. Pewnego dnia w Central Parku zostają znalezione zwłoki Evelyn Parker- Steele. To nie pierwsza ofiara wśród wpływowych i znanych ludzi. Sprawą zajmują się Zach Jordan i Kylie MacDonald. Dochodzą do tego, jaki jest motyw zabójcy. Okazuje się, że morderca sam wymierza sprawiedliwość, bowiem jego ofiary nigdy nie zostały pociągnięte do odpowiedzialności za swoje przestępstwa. Para detektywów stara się odkryć, kto stoi za śmiercią tych osób, zanim kolejna straci życie...
Nie miałam wcześniej przyjemności zapoznać się z twórczością autora (James Patterson), chociaż należy on do czołówki najpopularniejszych amerykańskich pisarzy, dlatego bardzo się cieszę, że ta książka trafiła w moje ręce. Jej lektura zapewniła mi niesamowitą rozrywkę podczas świątecznego popołudnia, gdy miałam chwilę dla siebie. "Zdążę cię zabić" jest napisana w taki sposób, że nie można się od niej oderwać nawet na moment. Akcja, która wciąga bez reszty. Akcja, która nie daje wytchnienia. To jest właśnie to, co w książkach uwielbiam i za to trafiają do mojego czytelniczego serca i w tym przypadku właśnie tak się stało. Z napięciem obserwowałam zmagania detektywów czekając, aż prawda wyjdzie na jaw. Z drugiej strony przypatrywałam się tajemniczemu "Czyścicielowi", o którym my, jako czytelnicy, wiemy szybciej i więcej niż nasza para bohaterów. Perfekcyjnie gra on z policją w "kotka i myszkę". Oceniam to oczywiście na plus.
Nie jest to jedyna zaleta. Kolejną są bohaterowie. Bardzo polubiłam Zacha i Kylie. Chętnie poznałabym ich dalsze lub wcześniejsze losy, ponieważ ta para bardzo mnie intryguje. Pomimo tego, że oboje ułożyli sobie jako tako życie, daje się wyczuć jakieś napięcie między nimi. Gdyby autor trochę bardziej rozwinął ich wątek, powieść podobałaby mi się jeszcze bardziej. Innym wartym uwagi bohaterem tej książki jest poszukiwany morderca zwany "Czyścicielem". Nie mogę i nie chcę zdradzić, kto nim jest, więc napiszę tylko, że to postać, która poniekąd miała w swoim zamyśle rację (zwłaszcza, gdy dowiadujemy się, jakie wydarzenie poruszyło w nim chęć samodzielnego wymierzania sprawiedliwości), aczkolwiek z czasem przerodziło się to w chorą satysfakcję. Jakby z ludzkiego cierpienia czerpał niejaką przyjemność. Przerażające.
Z pewnością nie jest to moje ostatnie spotkanie z autorem. Z przyjemnością sięgnę po jego inne powieści. Książka "Zdążę cię zabić" zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest jedną z tych, po przeczytaniu których mogę powiedzieć, że była to naprawdę świetna lektura. Jak już wspomniałam, jedynym dla mnie małym minusem jest niezbyt rozbudowany wątek życia prywatnego Zacha i Kylie. Czuję tutaj lekki niedosyt. Poza tym drobiazgiem powieść jest godna polecenia. W sam raz dla osób uwielbiających wciągającą, szybką akcję, która nie pozwala oderwać się od książki aż do ostatniej strony. To połączenie kryminału, sensacji i thillera, które z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom gatunku. Polecam.
W Nowym Jorku funkcjonuje RED, czyli specjalny oddział policji zaangażowany w śledztwa, w które zamieszane są sławne osoby. Pewnego dnia w Central Parku zostają znalezione zwłoki Evelyn Parker- Steele. To nie pierwsza ofiara wśród wpływowych i znanych ludzi. Sprawą zajmują się Zach Jordan i Kylie MacDonald. Dochodzą do tego, jaki jest motyw zabójcy. Okazuje się, że morderca sam wymierza sprawiedliwość, bowiem jego ofiary nigdy nie zostały pociągnięte do odpowiedzialności za swoje przestępstwa. Para detektywów stara się odkryć, kto stoi za śmiercią tych osób, zanim kolejna straci życie...
Nie miałam wcześniej przyjemności zapoznać się z twórczością autora (James Patterson), chociaż należy on do czołówki najpopularniejszych amerykańskich pisarzy, dlatego bardzo się cieszę, że ta książka trafiła w moje ręce. Jej lektura zapewniła mi niesamowitą rozrywkę podczas świątecznego popołudnia, gdy miałam chwilę dla siebie. "Zdążę cię zabić" jest napisana w taki sposób, że nie można się od niej oderwać nawet na moment. Akcja, która wciąga bez reszty. Akcja, która nie daje wytchnienia. To jest właśnie to, co w książkach uwielbiam i za to trafiają do mojego czytelniczego serca i w tym przypadku właśnie tak się stało. Z napięciem obserwowałam zmagania detektywów czekając, aż prawda wyjdzie na jaw. Z drugiej strony przypatrywałam się tajemniczemu "Czyścicielowi", o którym my, jako czytelnicy, wiemy szybciej i więcej niż nasza para bohaterów. Perfekcyjnie gra on z policją w "kotka i myszkę". Oceniam to oczywiście na plus.
Nie jest to jedyna zaleta. Kolejną są bohaterowie. Bardzo polubiłam Zacha i Kylie. Chętnie poznałabym ich dalsze lub wcześniejsze losy, ponieważ ta para bardzo mnie intryguje. Pomimo tego, że oboje ułożyli sobie jako tako życie, daje się wyczuć jakieś napięcie między nimi. Gdyby autor trochę bardziej rozwinął ich wątek, powieść podobałaby mi się jeszcze bardziej. Innym wartym uwagi bohaterem tej książki jest poszukiwany morderca zwany "Czyścicielem". Nie mogę i nie chcę zdradzić, kto nim jest, więc napiszę tylko, że to postać, która poniekąd miała w swoim zamyśle rację (zwłaszcza, gdy dowiadujemy się, jakie wydarzenie poruszyło w nim chęć samodzielnego wymierzania sprawiedliwości), aczkolwiek z czasem przerodziło się to w chorą satysfakcję. Jakby z ludzkiego cierpienia czerpał niejaką przyjemność. Przerażające.
Z pewnością nie jest to moje ostatnie spotkanie z autorem. Z przyjemnością sięgnę po jego inne powieści. Książka "Zdążę cię zabić" zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Jest jedną z tych, po przeczytaniu których mogę powiedzieć, że była to naprawdę świetna lektura. Jak już wspomniałam, jedynym dla mnie małym minusem jest niezbyt rozbudowany wątek życia prywatnego Zacha i Kylie. Czuję tutaj lekki niedosyt. Poza tym drobiazgiem powieść jest godna polecenia. W sam raz dla osób uwielbiających wciągającą, szybką akcję, która nie pozwala oderwać się od książki aż do ostatniej strony. To połączenie kryminału, sensacji i thillera, które z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom gatunku. Polecam.
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins
Labels:
2016,
Harper Collins,
James Patterson,
Kryminał,
Marshall Karp,
Morderstwo,
Nowy Jork,
Sensacja,
Thriller,
Zdążę cię zabić,
Zemsta
czwartek, 15 października 2015
"Gdy nadejdzie jutro" Sidney Sheldon
Tracy jest szczęśliwą kobietą. Spełniły się jej marzenia. Ma dobrą pracę. Jest narzeczoną wspaniałego, bogatego mężczyzny. Spodziewa się dziecka. Jednak pewnego dnia jej życie legnie w gruzach. Zostaje oskarżona o próbę zabójstwa, a także o kradzież słynnego dzieła sztuki. Na domiar złego staje się ofiarą wielkiej korupcji. Kiedy trafia do więzienia, jej życie zmienia się diametralnie...
"Gdy nadejdzie jutro" to książka, która od razu rzuciła mi się w oczy i postanowiłam ją przeczytać. Nie spodziewałam się jednak tego, jak bardzo ta powieść mnie zaskoczy. Muszę przyznać, że powaliła mnie na łopatki. Dawno nie czytałam tak świetnej książki! Wciągnęła mnie od samego początku, ale co było dla mnie nowością? To, że nie byłam w stanie przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się akcja. Naprawdę, pierwszy raz jestem tak zdumiona fabułą. Oczywiście, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Kiedy zaczynałam przygodę z "Gdy nadejdzie jutro" byłam wstrząśnięta niektórymi fragmentami. Od razu pomyślałam, że bohaterka nie urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą. Chociaż miała wszystko, o czym marzyła, nagle los to zabrał. W zasadzie już w momencie, gdy "poznałam" rodziców jej narzeczonego Chalesa, było mi jej żal. Nie cierpię tego typu ludzi. Uważają się za lepszych, chociaż reprezentują coś zupełnie odmiennego.
Innym ciekawym elementem tej powieści jest wszechobecna korupcja. Warto na to zwrócić uwagę. Żyjemy w czasach, gdzie w bardzo wielu przypadkach prawo zdaje się być tylko biednych, którzy nie mają szans sami się obronić, a "sprawiedliwość" zawsze zostaje po stronie tego, który ma więcej pieniędzy. Patrząc na zachowanie bohaterki można od razu wysnuć wniosek, że walcząc o prawdę, można wiele stracić.
Najbardziej przeraziła mnie ta część książki, w której Tracy zostaje pozbawiona wolności i umieszczona w zakładzie penitencjarnym dla kobiet. Autor dokładnie przedstawia, jak wygląda życie takich skazanych. Istnieje hierarchia, do której należy się zastosować. "Nowe nabytki" mają najgorzej. Właśnie opisy tego, co działo się z Tracy, po jej przybyciu do więzienia, były dla mnie najbardziej wstrząsające. Miałam łzy w oczach, gdy czytałam kolejne zdania o tym, co dzieje się w takich miejscach.
Jednak w tym kluczowym momencie nastąpił przełom. Tracy okazuje się być o wiele silniejsza psychicznie, niż mogło się wydawać na początku. Można przypuszczać, że ciężkie przeżycia podziałały na nią motywująco. Od tego właśnie momentu książka wyjątkowo mnie zaskoczyła.
Ciężko byłoby napisać cokolwiek więcej na temat fabuły, aby nie zdradzić bardzo ważnych i ciekawych momentów. Przyznam jedynie, że powieść stawała się dla mnie coraz bardziej przygodowa. Kulminacyjnym momentem jest pojawienie się Jeffa. Dawno nie "spotkałam" tak pozytywnego bohatera. Trudno nie było się uśmiechać, kiedy tylko się pojawiał. Jednak najlepsze momenty były wówczas, gdy poznali się z Tracy. Wtedy to dopiero się działo... Gdyby komuś było mało, to proszę się nie przejmować. Dodatkowych atrakcji w trakcie czytania zapewnia nam detektyw Cooper ze swoją tajemniczą przeszłością.
"Gdy nadejdzie jutro" to fantastyczna powieść, którą z całą pewnością mogę polecić każdemu, kto lubi wątki sensacyjne. Takiej akcji w książce dawno nie doświadczyłam i gwarantuję, że Wy również będziecie zaskoczeni. Poznacie tutaj bohaterów, o których długo nie będziecie mogli zapomnieć i z pewnością, tak jak ja, ich polubicie. Z jednej strony żałuję, że nie zdradziłam do końca fabuły, ale z drugiej strony będzie na Was czekać niemała niespodzianka.
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu HarperCollins
Wydawnictwo HarperCollins
niedziela, 9 sierpnia 2015
"W milczeniu" Erica Spindler
autor: Erica Spindler
wydawnictwo: Mira Harlequin
liczba stron: 496
moja ocena: 8/10
Książka trafiła do mnie przypadkiem. Ostatnio miałam ochotę na dobrą sensację, więc sięgnęłam po nią. O Erice Spindler słyszałam już kiedyś, ale nie miałam okazji wcześniej zapoznać się z jej twórczością. Przyszedł czas, aby to zmienić.
Avery Chauvin dowiaduje się o tragicznej śmierci swojego ojca. Myśl, że miał on się targnąć na własne życie, bardzo jej ciąży. Powrót do małego Cypress Springs ma pomóc jej w odnalezieniu odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Niestety, okazuje się, że zamiast rozwiązania problemów, pojawia się jeszcze więcej zagadek....
Lubię od czasu do czasu przeczytać dobrą książkę sensacyjną. Teraz właśnie nadeszła ta chwila. Muszę przyznać, że mimo iż jest to pierwsza powieść Spindler, którą miałam okazję przeczytać, jestem nastawiona bardzo pozytywnie. Tak, jak lubię, akcja przypomina rozpędzającą się lokomotywę. Przy tej książce nie da się nudzić. Myślę, że z powodzeniem można by ją przeczytać w jeden dzień.
Nie mogę zdradzić, kto jest tym złym, ale muszę napisać o tym, że największe wrażenie wywarło na mnie to, kogo wzięła sobie ta osoba za swoich "wspólników"... To był dla mnie szok. Chyba większy niż sposób, w jaki czarny charakter "zajmował się" swoimi ofiarami. Dla takich zaskakujących momentów warto czytać sensacyjne książki, kryminały, thrillery i tym podobne.
Polecam książkę fanom właśnie takiej literatury, jak wymieniłam wyżej. Myślę, że się nie zawiedziecie. Dobry kryminał raz na jakiś czas jest świetnym pomysłem.
Wydawnictwo Mira Harlequin
wydawnictwo: Mira Harlequin
liczba stron: 496
moja ocena: 8/10
Książka trafiła do mnie przypadkiem. Ostatnio miałam ochotę na dobrą sensację, więc sięgnęłam po nią. O Erice Spindler słyszałam już kiedyś, ale nie miałam okazji wcześniej zapoznać się z jej twórczością. Przyszedł czas, aby to zmienić.
Avery Chauvin dowiaduje się o tragicznej śmierci swojego ojca. Myśl, że miał on się targnąć na własne życie, bardzo jej ciąży. Powrót do małego Cypress Springs ma pomóc jej w odnalezieniu odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Niestety, okazuje się, że zamiast rozwiązania problemów, pojawia się jeszcze więcej zagadek....
Lubię od czasu do czasu przeczytać dobrą książkę sensacyjną. Teraz właśnie nadeszła ta chwila. Muszę przyznać, że mimo iż jest to pierwsza powieść Spindler, którą miałam okazję przeczytać, jestem nastawiona bardzo pozytywnie. Tak, jak lubię, akcja przypomina rozpędzającą się lokomotywę. Przy tej książce nie da się nudzić. Myślę, że z powodzeniem można by ją przeczytać w jeden dzień.
Nie mogę zdradzić, kto jest tym złym, ale muszę napisać o tym, że największe wrażenie wywarło na mnie to, kogo wzięła sobie ta osoba za swoich "wspólników"... To był dla mnie szok. Chyba większy niż sposób, w jaki czarny charakter "zajmował się" swoimi ofiarami. Dla takich zaskakujących momentów warto czytać sensacyjne książki, kryminały, thrillery i tym podobne.
Polecam książkę fanom właśnie takiej literatury, jak wymieniłam wyżej. Myślę, że się nie zawiedziecie. Dobry kryminał raz na jakiś czas jest świetnym pomysłem.
Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta
Wydawnictwo Mira Harlequin
czwartek, 21 maja 2015
"Brudny świat" Agnieszka Lingas- Łoniewska
autor: Agnieszka Lingas- Łoniewska
wydawnictwo: Novae Res
liczba stron: 296
moja ocena: 10/10
Sława. Pieniądze. Zabawa. Tak wygląda życie Tommy'ego Cordella i jego zespołu. Tak wygląda jego "brudny świat" do czasu, aż na jego drodze stanie istota zdolna do tego, aby ten świat oczyścić...
Chyba nie ma odpowiednich słów, którymi dałabym radę opisać to, co czułam, gdy czytałam tę książkę. Wywołała we mnie tyle emocji. Od złości poprzez radość, wzruszenie, a na smutku kończąc. Pierwszy raz zdarzyło mi się naprawdę rozpłakać po zakończeniu powieści. I tak, to jest "dramat, który złamie niejedno serce". Mi złamał. Na tysiąc kawałków. Jeszcze wczoraj chciałam napisać w recenzji, że błagam o jakieś alternatywne zakończenie, byle nie takie. Teraz jednak stwierdzam, że to jest o wiele głębsze. Skłania do refleksji nad życiem.
Uwielbiam wszystkich bohaterów, których stworzyła Agnieszka Lingas- Łoniewska. Tutaj... tutaj Tommy powalił mnie na łopatki. Chociaż denerwował mnie niesamowicie na samym początku, tak z każdą kolejną stroną coraz bardziej go lubiłam. Później znowu tak mnie wkurzył, że sama miałam ochotę go uderzyć. Za moment znowu uzyskiwał sympatię. A zakończenie... zakończenie ukazuje go najlepiej.
O Kati też oczywiście warto wspomnieć. Wspaniała, oddana dziewczyna. Jak można przewidzieć, z zupełnie innego świata niż Tommy, a mimo to uczucie, jakie ich połączyło było nierozerwalne. Przeszło wiele prób i ciężkich chwil, a przetrwało. Kati można nazwać poniekąd aniołem, który przyszedł na pomoc Tommy'emu i ratował w każdej sytuacji. Nawet tej najgorszej.
"Brudny świat" to wspaniała historia. Uwierzcie, to nie jest kolejna banalna opowieść o miłości, która kończy się standardowym "i żyli długo i szczęśliwie". Nie. To książka, w której przedstawione jest silne uczucie, jakie związało dwoje młodych ludzi, ale musieli oni nie raz przechodzić przez wiele przeciwności losu, aby nadal być ze sobą. Walczyli z własnymi charakterami. Cierpieli. Zadawali sobie pytania o siebie samych. Do tego wszystkiego cały czas żyli w otoczce sławy, paparazzi, skandali, plotek i tym podobnych, które na pewno nie ułatwiały wspólnego życia i wzajemnego zaufania. Ale to jeszcze nie wszystko, bo przecież najgorsza była przeszłość, która do nich wróciła i starała się rozdzielić na zawsze...
Jestem naprawdę pod wrażeniem. Chociaż uwielbiam wszystkie książki Agnieszki Lingas- Łoniewskiej, ta jest zdecydowanie najlepsza. Do tej pory pierwsze miejsce w moim osobistym rankingu zajmowała książka, którą i tak dalej będę darzyć ogromnym sentymentem, czyli "Bez przebaczenia".
Zapraszam. Polecam. Ta książka jest naprawdę warta uwagi.
Wydawnictwo Novae Res
wydawnictwo: Novae Res
liczba stron: 296
moja ocena: 10/10
Sława. Pieniądze. Zabawa. Tak wygląda życie Tommy'ego Cordella i jego zespołu. Tak wygląda jego "brudny świat" do czasu, aż na jego drodze stanie istota zdolna do tego, aby ten świat oczyścić...
Chyba nie ma odpowiednich słów, którymi dałabym radę opisać to, co czułam, gdy czytałam tę książkę. Wywołała we mnie tyle emocji. Od złości poprzez radość, wzruszenie, a na smutku kończąc. Pierwszy raz zdarzyło mi się naprawdę rozpłakać po zakończeniu powieści. I tak, to jest "dramat, który złamie niejedno serce". Mi złamał. Na tysiąc kawałków. Jeszcze wczoraj chciałam napisać w recenzji, że błagam o jakieś alternatywne zakończenie, byle nie takie. Teraz jednak stwierdzam, że to jest o wiele głębsze. Skłania do refleksji nad życiem.
Uwielbiam wszystkich bohaterów, których stworzyła Agnieszka Lingas- Łoniewska. Tutaj... tutaj Tommy powalił mnie na łopatki. Chociaż denerwował mnie niesamowicie na samym początku, tak z każdą kolejną stroną coraz bardziej go lubiłam. Później znowu tak mnie wkurzył, że sama miałam ochotę go uderzyć. Za moment znowu uzyskiwał sympatię. A zakończenie... zakończenie ukazuje go najlepiej.
O Kati też oczywiście warto wspomnieć. Wspaniała, oddana dziewczyna. Jak można przewidzieć, z zupełnie innego świata niż Tommy, a mimo to uczucie, jakie ich połączyło było nierozerwalne. Przeszło wiele prób i ciężkich chwil, a przetrwało. Kati można nazwać poniekąd aniołem, który przyszedł na pomoc Tommy'emu i ratował w każdej sytuacji. Nawet tej najgorszej.
"Brudny świat" to wspaniała historia. Uwierzcie, to nie jest kolejna banalna opowieść o miłości, która kończy się standardowym "i żyli długo i szczęśliwie". Nie. To książka, w której przedstawione jest silne uczucie, jakie związało dwoje młodych ludzi, ale musieli oni nie raz przechodzić przez wiele przeciwności losu, aby nadal być ze sobą. Walczyli z własnymi charakterami. Cierpieli. Zadawali sobie pytania o siebie samych. Do tego wszystkiego cały czas żyli w otoczce sławy, paparazzi, skandali, plotek i tym podobnych, które na pewno nie ułatwiały wspólnego życia i wzajemnego zaufania. Ale to jeszcze nie wszystko, bo przecież najgorsza była przeszłość, która do nich wróciła i starała się rozdzielić na zawsze...
Jestem naprawdę pod wrażeniem. Chociaż uwielbiam wszystkie książki Agnieszki Lingas- Łoniewskiej, ta jest zdecydowanie najlepsza. Do tej pory pierwsze miejsce w moim osobistym rankingu zajmowała książka, którą i tak dalej będę darzyć ogromnym sentymentem, czyli "Bez przebaczenia".
Zapraszam. Polecam. Ta książka jest naprawdę warta uwagi.
Wydawnictwo Novae Res
poniedziałek, 15 września 2014
"Czarna loteria" Tess Gerritsen
autor: Tess Gerritsen
wydawnictwo: Harlequin Mira
liczba stron: 286
moja ocena: 9/10
Jestem wielką fanką książek Tess Gerritsen. Mam zamiar przeczytać absolutnie każdą, którą autorka napisze. Kilka mam już na koncie, ale to wciąż mało. Znudzona dwoma tytułami, które właśnie czytałam, sięgnęłam po "Czarną loterię", która od kilku dni jest w domowej biblioteczce. Od razu nabrałam nowej chęci na przygodę z literaturą.
Kate Chesne jest świetnym anestezjologiem. Pewnego dnia przystępuje do rutynowego zabiegu. Na stole operacyjnym leży jej koleżanka. Wszystko przebiega bez żadnych komplikacji. Jednak w pewnym momencie serce pacjentki zatrzymuje się. Mimo szybkiej i profesjonalnej operacji, nie udaje się jej uratować. Nikt nie może w to uwierzyć, szczególnie Kate, która zaraz po tym zostaje oskarżona o błąd w sztuce lekarskiej. Kobieta jest przekonana o swojej niewinności. Postanawia odkryć prawdę. Wynajęty przeciwko niej adwokat jest przekonany o winie lekarki, jednak kiedy śmierć ponosi kolejny pracownik szpitala, zaczyna mieć wątpliwości...
Tess Gerritsen to jedna z moich ulubionych pisarek. Każda jej książka jest dla mnie wyjątkowa. Dosłownie "pożeram" treść każdej z nich. Uwielbiam, gdy książka buduje takie napięcie, że choćby nie wiem, ile miała stron, czytam jednym tchem do końca (ta akurat ma ich zaledwie 286). Nigdy do końca nie wiadomo, kto jest prawdziwym mordercą. Tak samo tutaj. Podejrzewałam kogoś innego i jakże zaskoczyło mnie zakończenie. Do tego akcja, która biegnie szaleńczym tempem od samego początku. To wszystko wskazuje na kolejny literacki sukces autorki.
Podoba mi się również to, że bohaterowie książek Tess Gerritsen to osoby o złożonej psychice, z konkretnym charakterem. Z racji tego, że moja opinia dotyczy w tej chwili "Czarnej loterii", wezmę za przykład postaci z tej powieści. Główna bohaterka jest bardzo inteligenta. Zaangażowana w swoją pracę, jak mało kto. Nie jest przysłowiową szarą myszką, która nie potrafi walczyć o swoje. Wręcz odwrotnie. Uparcie dąży do udowodnienia swojej niewinności. Jej jedyną wadą (chociaż w sumie, ciężko powiedzieć, czy jest to wada) jest strach przed uczuciem. David- adwokat. Z początku przekonany o winie młodej lekarki. Wyjątkowo uczciwy. Pragnie za wszelką cenę poznać prawdę. Nie zależy mu na pieniądzach, a na tym, by ten, kto zasłużył, poniósł karę. Traumatyczne wydarzenia z przeszłości blokują go emocjonalnie, przez co uznaje, że nie jest już zdolny do miłości. Wreszcie ci negatywni bohaterowie. Nie zdradzę ich imion, jednakże napiszę, że osoba, która była podejrzewana jako potencjalny morderca, miała wyjątkowo ciężkie życie. Wydarzenia, które przeżyła, niewątpliwie wpłynęły na stan jej osobowości i postrzegania świata.
Powtórzę, książki Tess Gerritsen uwielbiam, ubóstwiam i chciałabym, aby autorka stworzyła ich jak najwięcej. Fanom dobrego kryminału i sensacji polecam! Po prostu musicie przeczytać chociaż jedną książkę tej autorki. Gwarantuję niezapomniane wrażenia.
Wydawnictwo Harlequin Mira
Wyzwania:
wydawnictwo: Harlequin Mira
liczba stron: 286
moja ocena: 9/10
Jestem wielką fanką książek Tess Gerritsen. Mam zamiar przeczytać absolutnie każdą, którą autorka napisze. Kilka mam już na koncie, ale to wciąż mało. Znudzona dwoma tytułami, które właśnie czytałam, sięgnęłam po "Czarną loterię", która od kilku dni jest w domowej biblioteczce. Od razu nabrałam nowej chęci na przygodę z literaturą.
Kate Chesne jest świetnym anestezjologiem. Pewnego dnia przystępuje do rutynowego zabiegu. Na stole operacyjnym leży jej koleżanka. Wszystko przebiega bez żadnych komplikacji. Jednak w pewnym momencie serce pacjentki zatrzymuje się. Mimo szybkiej i profesjonalnej operacji, nie udaje się jej uratować. Nikt nie może w to uwierzyć, szczególnie Kate, która zaraz po tym zostaje oskarżona o błąd w sztuce lekarskiej. Kobieta jest przekonana o swojej niewinności. Postanawia odkryć prawdę. Wynajęty przeciwko niej adwokat jest przekonany o winie lekarki, jednak kiedy śmierć ponosi kolejny pracownik szpitala, zaczyna mieć wątpliwości...
Tess Gerritsen to jedna z moich ulubionych pisarek. Każda jej książka jest dla mnie wyjątkowa. Dosłownie "pożeram" treść każdej z nich. Uwielbiam, gdy książka buduje takie napięcie, że choćby nie wiem, ile miała stron, czytam jednym tchem do końca (ta akurat ma ich zaledwie 286). Nigdy do końca nie wiadomo, kto jest prawdziwym mordercą. Tak samo tutaj. Podejrzewałam kogoś innego i jakże zaskoczyło mnie zakończenie. Do tego akcja, która biegnie szaleńczym tempem od samego początku. To wszystko wskazuje na kolejny literacki sukces autorki.
Podoba mi się również to, że bohaterowie książek Tess Gerritsen to osoby o złożonej psychice, z konkretnym charakterem. Z racji tego, że moja opinia dotyczy w tej chwili "Czarnej loterii", wezmę za przykład postaci z tej powieści. Główna bohaterka jest bardzo inteligenta. Zaangażowana w swoją pracę, jak mało kto. Nie jest przysłowiową szarą myszką, która nie potrafi walczyć o swoje. Wręcz odwrotnie. Uparcie dąży do udowodnienia swojej niewinności. Jej jedyną wadą (chociaż w sumie, ciężko powiedzieć, czy jest to wada) jest strach przed uczuciem. David- adwokat. Z początku przekonany o winie młodej lekarki. Wyjątkowo uczciwy. Pragnie za wszelką cenę poznać prawdę. Nie zależy mu na pieniądzach, a na tym, by ten, kto zasłużył, poniósł karę. Traumatyczne wydarzenia z przeszłości blokują go emocjonalnie, przez co uznaje, że nie jest już zdolny do miłości. Wreszcie ci negatywni bohaterowie. Nie zdradzę ich imion, jednakże napiszę, że osoba, która była podejrzewana jako potencjalny morderca, miała wyjątkowo ciężkie życie. Wydarzenia, które przeżyła, niewątpliwie wpłynęły na stan jej osobowości i postrzegania świata.
Powtórzę, książki Tess Gerritsen uwielbiam, ubóstwiam i chciałabym, aby autorka stworzyła ich jak najwięcej. Fanom dobrego kryminału i sensacji polecam! Po prostu musicie przeczytać chociaż jedną książkę tej autorki. Gwarantuję niezapomniane wrażenia.
Wydawnictwo Harlequin Mira
Wyzwania:
Labels:
2014,
Czarna loteria,
Czytam literaturę amerykańską,
Harlequin Mira,
Hawaje,
Kryminał,
Miłość,
Morderstwo,
Sensacja,
Szpital,
Tess Gerritsen,
Thriller
środa, 27 sierpnia 2014
"Moneta Św. Piotra" Daniel Holbe
autor: Daniel Holbe
wydawnictwo: Vis-a-Vis Etiuda
liczba stron: 372
moja ocena: 5/10
Książka ta bardzo długo leżała na mojej półce. Zabierałam się za jej przeczytanie i zabrać się nie mogłam. W końcu postanowiłam, że czas najwyższy. Niestety, książka nie okazała się wcale taka wspaniała.
Doktor historii Marlena Schönberg po dziwnej rozmowie telefonicznej dotyczącej monety świętego Piotra postanawia wyruszyć na spotkanie z tajemniczym rozmówcą. Mężczyzna jest podejrzany o morderstwo i obecnie przebywa w więzieniu we Francji. Kobieta wraz z adwokatem aresztowanego przeprowadza śledztwo. Czy sekretna relikwia ma związek ze zbrodnią, przez którą mężczyzna przebywa w więzieniu?
Dana Browna "pokochałam" za jego "Kod Leonarda da Vinci" oraz "Anioły i demony". Niestety, po przeczytaniu książki Gulio Leoni "Reguła mroku" coraz sceptyczniej podchodzę do tego typu literatury. Tym razem powieść jest lepsza, ale nie jest to coś, czego się spodziewałam. Przeczytałam, ale bez większego entuzjazmu.
Ogólnie rzecz ujmując fabuła nie jest zła. Jest tło historyczne, jest jako takie napięcie. Mimo to czegoś mi brakowało. Nie raz książka bardzo mi się dłużyła. Z bohaterami też jakoś specjalnie się nie zżyłam.
Niestety, mi "Moneta Św. Piotra" nie przypadła do gustu i naprawdę będę uważać na książki o podobnej tematyce, chyba że będzie to powieść Dana Browna albo Toma Knoxa. Tych autorów jestem pewna.
Wydawnictwo Vis-a-Vis Etiuda
Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta
Wyzwania:
wydawnictwo: Vis-a-Vis Etiuda
liczba stron: 372
moja ocena: 5/10
Książka ta bardzo długo leżała na mojej półce. Zabierałam się za jej przeczytanie i zabrać się nie mogłam. W końcu postanowiłam, że czas najwyższy. Niestety, książka nie okazała się wcale taka wspaniała.
Doktor historii Marlena Schönberg po dziwnej rozmowie telefonicznej dotyczącej monety świętego Piotra postanawia wyruszyć na spotkanie z tajemniczym rozmówcą. Mężczyzna jest podejrzany o morderstwo i obecnie przebywa w więzieniu we Francji. Kobieta wraz z adwokatem aresztowanego przeprowadza śledztwo. Czy sekretna relikwia ma związek ze zbrodnią, przez którą mężczyzna przebywa w więzieniu?
Dana Browna "pokochałam" za jego "Kod Leonarda da Vinci" oraz "Anioły i demony". Niestety, po przeczytaniu książki Gulio Leoni "Reguła mroku" coraz sceptyczniej podchodzę do tego typu literatury. Tym razem powieść jest lepsza, ale nie jest to coś, czego się spodziewałam. Przeczytałam, ale bez większego entuzjazmu.
Ogólnie rzecz ujmując fabuła nie jest zła. Jest tło historyczne, jest jako takie napięcie. Mimo to czegoś mi brakowało. Nie raz książka bardzo mi się dłużyła. Z bohaterami też jakoś specjalnie się nie zżyłam.
Niestety, mi "Moneta Św. Piotra" nie przypadła do gustu i naprawdę będę uważać na książki o podobnej tematyce, chyba że będzie to powieść Dana Browna albo Toma Knoxa. Tych autorów jestem pewna.
Wydawnictwo Vis-a-Vis Etiuda
Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta
Wyzwania:
piątek, 22 sierpnia 2014
"Spirala zbrodni" Tami Hoag
autor: Tami Hoag
wydawnictwo: Harlequin Mira
liczba stron: 412
moja ocena: 8/10
Jestem po przeczytaniu drugiej książki autorstwa Tami Hoag. Kolejny raz jestem pod wrażeniem i na pewno nie jest to ostatnie dzieło pisarki, które poznam.
Dochodzi do brutalnego morderstwa rodziny Haasów. Głównym podejrzanym jest Karl Dahl. Nic więc dziwnego, że wszystkim spada kamień z serca, gdy mężczyzna zostaje aresztowany. Niestety, sędzia Moore orzeka, że nie ma jednoznacznych dowodów, aby powiązać oskarżonego z popełnioną zbrodnią. Większość mieszkańców sprzeciwia się prawniczce. Na domiar złego w wyniku zamieszania i bójki z więzienia ucieka Dahl, a sędzia zostaje brutalnie zaatakowana. Na domiar złego w sprawę wkracza niestabilny emocjonalnie policjant...
Dla takich książek warto poświęcić dzień lub dwa. Dla takich książek w ogóle warto czytać! Chociaż pierwsze pięćdziesiąt stron nie szło mi tak szybko (mimo że akcja dzieje się od samego początku), uważam, że "Spirala zbrodni" jest świetną pozycją. Rosnące napięcie, zwroty akcji, a także to, co bardzo lubię- pomimo moich domysłów do samego końca nie wiem, kto jest tak naprawdę winny. Moim zdaniem to jest to, co powinien w sobie zawierać porządny kryminał.
Jeżeli mamy zwrócić uwagę na bohaterów to po raz kolejny mamy do czynienia ze świetnym policyjnym duetem, jakim jest Sam Kovac i Nikki Liska. Kojarzą mi się z typowymi amerykańskimi agentami (takie mam przynajmniej wyobrażenie z filmów). Bardzo ich polubiłam. Myślę jednak, że w przypadku tej powieści najważniejszym bohaterem, a w zasadzie bohaterką jest Carey Moore. Za nic w świecie nie chciałabym przeżyć tego, przez co musiała przejść ta kobieta. Z drugiej strony można jej pozazdrościć niebywałej odwagi i opanowania. Na pewno nie zazdroszczę jej męża.. Sami się przekonacie, dlaczego. Tacy ludzie jak on powinni trzymać się z daleka od normalnych osób... A co z Karlem Dahlem? Przyznam szczerze, zaintrygowało mnie to w jaki sposób maskował się przed otaczającą go rzeczywistością. Niesłychane.
"Spirala zbrodni"- książka, którą warto przeczytać. Miłośnicy wszelkiej sensacji, kryminałów, thrillerów biegnijcie czym prędzej do księgarni. Naprawdę, nie pożałujecie.
Wydawnictwo Harlequin Mira
Wyzwania:
wydawnictwo: Harlequin Mira
liczba stron: 412
moja ocena: 8/10
Jestem po przeczytaniu drugiej książki autorstwa Tami Hoag. Kolejny raz jestem pod wrażeniem i na pewno nie jest to ostatnie dzieło pisarki, które poznam.
Dochodzi do brutalnego morderstwa rodziny Haasów. Głównym podejrzanym jest Karl Dahl. Nic więc dziwnego, że wszystkim spada kamień z serca, gdy mężczyzna zostaje aresztowany. Niestety, sędzia Moore orzeka, że nie ma jednoznacznych dowodów, aby powiązać oskarżonego z popełnioną zbrodnią. Większość mieszkańców sprzeciwia się prawniczce. Na domiar złego w wyniku zamieszania i bójki z więzienia ucieka Dahl, a sędzia zostaje brutalnie zaatakowana. Na domiar złego w sprawę wkracza niestabilny emocjonalnie policjant...
Dla takich książek warto poświęcić dzień lub dwa. Dla takich książek w ogóle warto czytać! Chociaż pierwsze pięćdziesiąt stron nie szło mi tak szybko (mimo że akcja dzieje się od samego początku), uważam, że "Spirala zbrodni" jest świetną pozycją. Rosnące napięcie, zwroty akcji, a także to, co bardzo lubię- pomimo moich domysłów do samego końca nie wiem, kto jest tak naprawdę winny. Moim zdaniem to jest to, co powinien w sobie zawierać porządny kryminał.
Jeżeli mamy zwrócić uwagę na bohaterów to po raz kolejny mamy do czynienia ze świetnym policyjnym duetem, jakim jest Sam Kovac i Nikki Liska. Kojarzą mi się z typowymi amerykańskimi agentami (takie mam przynajmniej wyobrażenie z filmów). Bardzo ich polubiłam. Myślę jednak, że w przypadku tej powieści najważniejszym bohaterem, a w zasadzie bohaterką jest Carey Moore. Za nic w świecie nie chciałabym przeżyć tego, przez co musiała przejść ta kobieta. Z drugiej strony można jej pozazdrościć niebywałej odwagi i opanowania. Na pewno nie zazdroszczę jej męża.. Sami się przekonacie, dlaczego. Tacy ludzie jak on powinni trzymać się z daleka od normalnych osób... A co z Karlem Dahlem? Przyznam szczerze, zaintrygowało mnie to w jaki sposób maskował się przed otaczającą go rzeczywistością. Niesłychane.
"Spirala zbrodni"- książka, którą warto przeczytać. Miłośnicy wszelkiej sensacji, kryminałów, thrillerów biegnijcie czym prędzej do księgarni. Naprawdę, nie pożałujecie.
Wydawnictwo Harlequin Mira
Wyzwania:
czwartek, 14 sierpnia 2014
"Kradzione róże" Anna Łacina
autor: Anna Łacina
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
liczba stron: 352
moja ocena: 8/10
"Kradzione róże" rozpoczęłam zaraz po przeczytaniu "Czynnika miłości". W zasadzie, ciężko mi powiedzieć, od której z nich powinno się zacząć. Wydaje mi się, że nie ma to większego znaczenia. Mi taka kolejność jak najbardziej odpowiada.
Tym razem opowieść dotyczy rodziny nauczycielki Patrycji i Magdy- Iwony Celer. W trakcie wakacji jej córki: Róża i Jaśmina opuszczają dom. Róża wyrusza na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, a Jaśmina wraz ze znajomymi wyjeżdża na pełen przygód wypad do Grecji. Dla obu dziewczyn te wakacje będą wyjątkowe. I nie zawsze w sensie pozytywnym...
Zdecydowanie "Kradzione róże" są książką lepszą niż "Czynnik miłości". Zdecydowanie więcej akcji, więcej napięcia. To swego rodzaju powieść sensacyjna. Czytając ją, przypomniała mi się twórczość Małgorzaty Wardy. Temat, jaki porusza tutaj Anna Łacina jest bardzo ważny. Często słyszy się o zaginięciach nastolatek. Zwłaszcza w okolicy wakacji. Zdarza się, że wydaje im się, że idą za głosem serca i spotkała ich wielka miłość. Niestety, w większości przypadków okazują się ofiarami manipulacji. Właśnie w tej książce jest poruszony temat manipulacji młodymi osobami. To bardzo ważne w dzisiejszych czasach, aby o tym mówić. Nie zdradzę, co spotkało bohaterkę, ale wiedzcie, że było to przerażające.
Drugim wątkiem jest wątek miłosny. Tu jest trochę weselej, chociaż druga siostra wyjątkowo mnie irytowała. Nie specjalnie ją polubiłam za jej poglądy i zachowanie wobec innych, zwłaszcza jej potencjalnego narzeczonego. Kompletnie mi to nie pasowało, aż do samego końca. Za to Romka (właśnie tego potencjalnego narzeczonego) bardzo polubiłam. W "Czynniku miłości" nie poznałam go za dobrze, ale tutaj stał się bardzo pozytywną postacią.
Tym razem z chęcią polecę książkę Anny Łaciny. "Kradzione róże" naprawdę warto przeczytać. Nie dlatego, że czyta się dobrze, ale dlatego, że niesie daje nam bardzo ważną lekcję. Uważać zarówno na siebie jak i swoich bliskich.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta
Wyzwania:
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
liczba stron: 352
moja ocena: 8/10
"Kradzione róże" rozpoczęłam zaraz po przeczytaniu "Czynnika miłości". W zasadzie, ciężko mi powiedzieć, od której z nich powinno się zacząć. Wydaje mi się, że nie ma to większego znaczenia. Mi taka kolejność jak najbardziej odpowiada.
Tym razem opowieść dotyczy rodziny nauczycielki Patrycji i Magdy- Iwony Celer. W trakcie wakacji jej córki: Róża i Jaśmina opuszczają dom. Róża wyrusza na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, a Jaśmina wraz ze znajomymi wyjeżdża na pełen przygód wypad do Grecji. Dla obu dziewczyn te wakacje będą wyjątkowe. I nie zawsze w sensie pozytywnym...
Zdecydowanie "Kradzione róże" są książką lepszą niż "Czynnik miłości". Zdecydowanie więcej akcji, więcej napięcia. To swego rodzaju powieść sensacyjna. Czytając ją, przypomniała mi się twórczość Małgorzaty Wardy. Temat, jaki porusza tutaj Anna Łacina jest bardzo ważny. Często słyszy się o zaginięciach nastolatek. Zwłaszcza w okolicy wakacji. Zdarza się, że wydaje im się, że idą za głosem serca i spotkała ich wielka miłość. Niestety, w większości przypadków okazują się ofiarami manipulacji. Właśnie w tej książce jest poruszony temat manipulacji młodymi osobami. To bardzo ważne w dzisiejszych czasach, aby o tym mówić. Nie zdradzę, co spotkało bohaterkę, ale wiedzcie, że było to przerażające.
Drugim wątkiem jest wątek miłosny. Tu jest trochę weselej, chociaż druga siostra wyjątkowo mnie irytowała. Nie specjalnie ją polubiłam za jej poglądy i zachowanie wobec innych, zwłaszcza jej potencjalnego narzeczonego. Kompletnie mi to nie pasowało, aż do samego końca. Za to Romka (właśnie tego potencjalnego narzeczonego) bardzo polubiłam. W "Czynniku miłości" nie poznałam go za dobrze, ale tutaj stał się bardzo pozytywną postacią.
Tym razem z chęcią polecę książkę Anny Łaciny. "Kradzione róże" naprawdę warto przeczytać. Nie dlatego, że czyta się dobrze, ale dlatego, że niesie daje nam bardzo ważną lekcję. Uważać zarówno na siebie jak i swoich bliskich.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta
Wyzwania:
Labels:
2014,
Anna Łacina,
Czytajmy polską literaturę,
Kradzione róże,
Miłość,
Nasza Księgarnia,
Polscy autorzy,
Przyjaźń,
Sensacja,
Zaginięcie,
Zaufanie
środa, 30 lipca 2014
"Dziewczyna #9" Tami Hoag
autor: Tami Hoag
wydawnictwo: Harlequin Mira
liczba stron: 416
moja ocena: 10/10
Zawsze podziwiałam twórców wszelkiego rodzaju literackiej sensacji. To, jak potrafią budować napięcie. Jeżeli autor jest w tym dobry, książka staje się fenomenem. Myślę, że Tami Hoag do takich autorów należy, bo "Dziewczyna #9" jest wprost genialną powieścią.
Minneapolis. Rozpoczyna się Nowy Rok. Większość ludzi ma zamiar bawić się do białego rana. I właśnie tą wspaniałą zabawę przerywa makabryczne wydarzenie. Z jadącego samochodu wypada ciało kobiety, prosto pod koła nadjeżdżającego auta. Nikt nie jest pewny, czy żyła zanim została przejechana. Jej twarz jest okaleczona do tego stopnia, że wstępna identyfikacja jest w zasadzie niemożliwa. Dodatkowo dziewczyna nie ma przy sobie żadnych dokumentów. Jest to kolejna anonimowa ofiara zamordowana w mijającym roku. Detektywi Kovac i Liska podejrzewają, że sprawa może mieć związek z seryjnym mordercą nazwanym Doc Holiday i że tym razem zabija z jeszcze większym okrucieństwem.
Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki. Uwielbiam historie, które tak wciągają, jak ta. Czyta się ją jednym tchem, nie mogąc się oderwać. Z każdą stroną czytelnik jest coraz bardziej zaangażowany w fabułę. Chce coraz więcej informacji. To jest coś, co naprawdę lubię. I myślę, że nie tylko ja. Oczywiście, nie obyłoby się bez wspaniałych zwrotów akcji i momentów, które niesamowicie zaskakują. Myślisz, że już znasz mordercę, a tu taki "psikus" ze strony autorki. Świetne!
Ta historia pokazuje również problemy współczesnej młodzieży. Brak akceptacji ze strony rówieśników, a także najbliższej rodziny. Wykorzystywanie seksualne. Chęć bycia najlepszym bez względu na konsekwencje. I wreszcie, chęć bycia lubianym przez klasową "elitę".
Książkę jak najbardziej polecam. Jest wspaniałą lekturą. Szokującą, pełną napięcia, szybkiej akcji. Świetnie napisana. Ta powieść porwie was bez reszty. Gwarantuję.
Wydawnictwo Harlequin Mira
Wyzwania:
wydawnictwo: Harlequin Mira
liczba stron: 416
moja ocena: 10/10
Zawsze podziwiałam twórców wszelkiego rodzaju literackiej sensacji. To, jak potrafią budować napięcie. Jeżeli autor jest w tym dobry, książka staje się fenomenem. Myślę, że Tami Hoag do takich autorów należy, bo "Dziewczyna #9" jest wprost genialną powieścią.
Minneapolis. Rozpoczyna się Nowy Rok. Większość ludzi ma zamiar bawić się do białego rana. I właśnie tą wspaniałą zabawę przerywa makabryczne wydarzenie. Z jadącego samochodu wypada ciało kobiety, prosto pod koła nadjeżdżającego auta. Nikt nie jest pewny, czy żyła zanim została przejechana. Jej twarz jest okaleczona do tego stopnia, że wstępna identyfikacja jest w zasadzie niemożliwa. Dodatkowo dziewczyna nie ma przy sobie żadnych dokumentów. Jest to kolejna anonimowa ofiara zamordowana w mijającym roku. Detektywi Kovac i Liska podejrzewają, że sprawa może mieć związek z seryjnym mordercą nazwanym Doc Holiday i że tym razem zabija z jeszcze większym okrucieństwem.
Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki. Uwielbiam historie, które tak wciągają, jak ta. Czyta się ją jednym tchem, nie mogąc się oderwać. Z każdą stroną czytelnik jest coraz bardziej zaangażowany w fabułę. Chce coraz więcej informacji. To jest coś, co naprawdę lubię. I myślę, że nie tylko ja. Oczywiście, nie obyłoby się bez wspaniałych zwrotów akcji i momentów, które niesamowicie zaskakują. Myślisz, że już znasz mordercę, a tu taki "psikus" ze strony autorki. Świetne!
Ta historia pokazuje również problemy współczesnej młodzieży. Brak akceptacji ze strony rówieśników, a także najbliższej rodziny. Wykorzystywanie seksualne. Chęć bycia najlepszym bez względu na konsekwencje. I wreszcie, chęć bycia lubianym przez klasową "elitę".
Książkę jak najbardziej polecam. Jest wspaniałą lekturą. Szokującą, pełną napięcia, szybkiej akcji. Świetnie napisana. Ta powieść porwie was bez reszty. Gwarantuję.
Wydawnictwo Harlequin Mira
Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta
Wyzwania:
czwartek, 3 lipca 2014
"Wybaczenie" Agnieszka Lingas- Łoniewska
autor: Agnieszka Lingas- Łoniewska
wydawnictwo: Novae Res
liczba stron: 232
moja ocena: 9/10
Dzisiaj w moje ręce wpadło "Wybaczenie". Jak tylko wróciłam do domu z książką, zaczęłam czytać. W zasadzie przeczytałam ją jednym tchem, co oznacza, że jest ona równie wspaniała, jak pozostałe tytuły autorki.
Mamy ostatnią część trylogii "Łatwopalnych". Monika jest w szczęśliwym związku z Jarkiem, z którym wychowują swoją małą córeczkę. Tym razem opowieść w większym stopniu dotyczy ich przyjaciół- Berniego i Sylwii oraz Grześka i Doroty. Ci pierwsi będą musieli poukładać swoje życie. Wyprostować wiele spraw. Dodatkową "rozrywką" od losu okaże się córka Berniego- Milena. Niestety, pozostaje jeszcze kwestia Marcina- byłego męża Sylwii. U Grześka i Doroty widać coraz lepiej. Jednak kobieta będzie musiała zmierzyć się po raz kolejny ze swoją przeszłością, która wcale nie była kolorowa...
Jak zwykle po przeczytaniu książki Agnieszki Lingas- Łoniewskiej czuję lekki smutek. Że to już koniec. Że muszę się rozstać z bohaterami, których naprawdę lubię. Ba! Gdyby istnieli, chętnie bym ich poznała osobiście. Na szczęście pozostaje mi mieć nadzieje, że autorka stworzy kolejne wspaniałe książki, w których znów choć na chwilę pojawią się moi ulubieni bohaterowie. Tak samo jak w "Przebudzeniu" i teraz w "Wybaczeniu" po raz kolejny spotykamy Lukasa, Kasię Borowską (trylogia "Zakręty losu"), a również zostaje wspomniany Michał Langer ("W zapomnieniu"). Świetny pomysł!
Książki autorstwa Agnieszki Lingas- Łoniewskiej uwielbiam. Każda z nich jest moją ulubioną. Uwielbiam za to, że jest w nich: wielka miłość, bezgraniczna przyjaźń, a także nuta sensacji. Ktoś może powiedzieć:"wielka miłość? Pfff... Nuda. Jak wszędzie", ale zarówno w "Wybaczeniu" jak i w innych powieściach autorki nie jest to tandetne i przesłodzone uczucie. Bezgraniczna przyjaźń- taka, którą chyba każdy człowiek chciałby przeżyć. To przyjaźń w stylu "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Szczera. Przyjaźń, która łączy ludzi o trudnych charakterach. Sensacja- zawsze dodaje tą odrobinę napięcia. Stawia bohaterów w pełnej gotowości do działania. Wtedy do akcji wkracza właśnie wielkie uczucie i przyjaźń, które pozwalają pokonać wszelkie przeciwności losu.
"Wybaczenie" jest ostatnią częścią trylogii "Łatwopalni". Powtórzę się, ale jest to świetna książka. Jeżeli zaczęliście już "Łatwopalnych" musicie dojść i do tej. Jeżeli lubicie styl autorki, to na pewno przypadnie Wam do gustu.
Wydawnictwo Novae Res
Wyzwania:
Zobacz również: | Łatwopalni | | Przebudzenie |
wydawnictwo: Novae Res
liczba stron: 232
moja ocena: 9/10
Dzisiaj w moje ręce wpadło "Wybaczenie". Jak tylko wróciłam do domu z książką, zaczęłam czytać. W zasadzie przeczytałam ją jednym tchem, co oznacza, że jest ona równie wspaniała, jak pozostałe tytuły autorki.
Mamy ostatnią część trylogii "Łatwopalnych". Monika jest w szczęśliwym związku z Jarkiem, z którym wychowują swoją małą córeczkę. Tym razem opowieść w większym stopniu dotyczy ich przyjaciół- Berniego i Sylwii oraz Grześka i Doroty. Ci pierwsi będą musieli poukładać swoje życie. Wyprostować wiele spraw. Dodatkową "rozrywką" od losu okaże się córka Berniego- Milena. Niestety, pozostaje jeszcze kwestia Marcina- byłego męża Sylwii. U Grześka i Doroty widać coraz lepiej. Jednak kobieta będzie musiała zmierzyć się po raz kolejny ze swoją przeszłością, która wcale nie była kolorowa...
Jak zwykle po przeczytaniu książki Agnieszki Lingas- Łoniewskiej czuję lekki smutek. Że to już koniec. Że muszę się rozstać z bohaterami, których naprawdę lubię. Ba! Gdyby istnieli, chętnie bym ich poznała osobiście. Na szczęście pozostaje mi mieć nadzieje, że autorka stworzy kolejne wspaniałe książki, w których znów choć na chwilę pojawią się moi ulubieni bohaterowie. Tak samo jak w "Przebudzeniu" i teraz w "Wybaczeniu" po raz kolejny spotykamy Lukasa, Kasię Borowską (trylogia "Zakręty losu"), a również zostaje wspomniany Michał Langer ("W zapomnieniu"). Świetny pomysł!
Książki autorstwa Agnieszki Lingas- Łoniewskiej uwielbiam. Każda z nich jest moją ulubioną. Uwielbiam za to, że jest w nich: wielka miłość, bezgraniczna przyjaźń, a także nuta sensacji. Ktoś może powiedzieć:"wielka miłość? Pfff... Nuda. Jak wszędzie", ale zarówno w "Wybaczeniu" jak i w innych powieściach autorki nie jest to tandetne i przesłodzone uczucie. Bezgraniczna przyjaźń- taka, którą chyba każdy człowiek chciałby przeżyć. To przyjaźń w stylu "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Szczera. Przyjaźń, która łączy ludzi o trudnych charakterach. Sensacja- zawsze dodaje tą odrobinę napięcia. Stawia bohaterów w pełnej gotowości do działania. Wtedy do akcji wkracza właśnie wielkie uczucie i przyjaźń, które pozwalają pokonać wszelkie przeciwności losu.
"Wybaczenie" jest ostatnią częścią trylogii "Łatwopalni". Powtórzę się, ale jest to świetna książka. Jeżeli zaczęliście już "Łatwopalnych" musicie dojść i do tej. Jeżeli lubicie styl autorki, to na pewno przypadnie Wam do gustu.
Wydawnictwo Novae Res
Wyzwania:
Zobacz również: | Łatwopalni | | Przebudzenie |
Labels:
2014,
Agnieszka Lingas- Łoniewska,
Czytajmy polską literaturę,
Łatwopalni,
Miłość,
Novae Res,
Polscy autorzy,
Przyjaźń,
Sensacja,
Wybaczenie
wtorek, 1 lipca 2014
"Anioł z Missisipi" Greg Iles
autor: Greg Iles
wydawnictwo: Albatros
liczba stron: 494
moja ocena: 9/10
Kiedyś przez przypadek natknęłam się na tytuł "Anioł z Missisipi". Opis z tyłu okładki zaciekawił mnie, ale nie było jakoś okazji, by zdobyć książkę i bardziej się nią zainteresować. Jakiś czas temu przypomniało mi się o niej. Okazało się, że jest dostępna w bibliotece, więc pomyślałam- czemu nie? Tak oto "Anioł z Missisipi" trafił w moje ręce.
Natchez to małe miasteczko w stanie Missisipi. Słynie z porządku, harmonii. Nagle, sielankowe życie przerywa straszna tragedia. Ginie młoda dziewczyna, która była chlubą miasta. Stypendystka Harvardu, cheerleaderka, anioł nie człowiek. Społeczeństwo jest wstrząśnięte. Na domiar złego głównym podejrzanym okazuje się miejscowy lekarz- Drew Elliot. Do akcji wkracza dawny prokurator Penn Cage. Chce dowieść prawdy. Nie wierzy w winę doktora. Tymczasem w mieście ginie kolejny nastolatek, a na jaw wychodzą fakty z nie do końca grzecznego życia zamordowanej nastolatki...
Kiedy zaczynałam czytać "Anioła z Missisipi" miałam takie mieszane uczucia. Niby ciekawie się zapowiadało, ale tak bez większych fajerwerków. Na szczęście szybko się to zmieniło i fabuła porwała mnie bez reszty. Autor świetnie dozował akcję, która rozpędzała się niczym lokomotywa. Bardzo podobało mi się to, że do samego końca nie było wiadomo, kto stoi za morderstwem. W zasadzie w pewnym momencie sama zwątpiłam, czy osoba, którą z góry uznałam za niewinną, na pewno nie popełniła zbrodni.
Powieść ta przekazuje też wiele informacji. Uświadamia nam, jak zmienia się ludzkie społeczeństwo. Dawniej młodzież grała w piłkę, bawiła się. Teraz ich główną rozrywką są imprezy, narkotyki i seks. Nic poza tym. Wiele osób byłoby w szoku dowiadując się o tym, co ich dzieci robią poza domem, ale patrząc na to, jak zmienia się świat, w którym żyjemy, nic już może nie dziwić.
"Anioł z Missisipi" stał się jedną z moich ulubionych książek. Lubię taką sensację. Lubię, kiedy coś się dzieje. Kiedy historia nie pozwala mi się od siebie oderwać. Zapraszam do lektury osoby, które gustują w sensacji, thrillerach, kryminałach. Myślę, że bardzo Wam się spodoba.
Wydawnictwo Albatros
Wyzwania:
wydawnictwo: Albatros
liczba stron: 494
moja ocena: 9/10
Kiedyś przez przypadek natknęłam się na tytuł "Anioł z Missisipi". Opis z tyłu okładki zaciekawił mnie, ale nie było jakoś okazji, by zdobyć książkę i bardziej się nią zainteresować. Jakiś czas temu przypomniało mi się o niej. Okazało się, że jest dostępna w bibliotece, więc pomyślałam- czemu nie? Tak oto "Anioł z Missisipi" trafił w moje ręce.
Natchez to małe miasteczko w stanie Missisipi. Słynie z porządku, harmonii. Nagle, sielankowe życie przerywa straszna tragedia. Ginie młoda dziewczyna, która była chlubą miasta. Stypendystka Harvardu, cheerleaderka, anioł nie człowiek. Społeczeństwo jest wstrząśnięte. Na domiar złego głównym podejrzanym okazuje się miejscowy lekarz- Drew Elliot. Do akcji wkracza dawny prokurator Penn Cage. Chce dowieść prawdy. Nie wierzy w winę doktora. Tymczasem w mieście ginie kolejny nastolatek, a na jaw wychodzą fakty z nie do końca grzecznego życia zamordowanej nastolatki...
Kiedy zaczynałam czytać "Anioła z Missisipi" miałam takie mieszane uczucia. Niby ciekawie się zapowiadało, ale tak bez większych fajerwerków. Na szczęście szybko się to zmieniło i fabuła porwała mnie bez reszty. Autor świetnie dozował akcję, która rozpędzała się niczym lokomotywa. Bardzo podobało mi się to, że do samego końca nie było wiadomo, kto stoi za morderstwem. W zasadzie w pewnym momencie sama zwątpiłam, czy osoba, którą z góry uznałam za niewinną, na pewno nie popełniła zbrodni.
Powieść ta przekazuje też wiele informacji. Uświadamia nam, jak zmienia się ludzkie społeczeństwo. Dawniej młodzież grała w piłkę, bawiła się. Teraz ich główną rozrywką są imprezy, narkotyki i seks. Nic poza tym. Wiele osób byłoby w szoku dowiadując się o tym, co ich dzieci robią poza domem, ale patrząc na to, jak zmienia się świat, w którym żyjemy, nic już może nie dziwić.
"Anioł z Missisipi" stał się jedną z moich ulubionych książek. Lubię taką sensację. Lubię, kiedy coś się dzieje. Kiedy historia nie pozwala mi się od siebie oderwać. Zapraszam do lektury osoby, które gustują w sensacji, thrillerach, kryminałach. Myślę, że bardzo Wam się spodoba.
Wydawnictwo Albatros
Wyzwania:
środa, 25 czerwca 2014
"Przebudzenie. Łatwopalni II" Agnieszka Lingas- Łoniewska
autor: Agnieszka Lingas- Łoniewska
wydawnictwo: Filia
liczba stron: 282
moja ocena: 9/10
Agnieszka Lingas- Łoniewska to moja ulubiona pisarka. Przeczytam absolutnie wszystko, co napisze. Każda jej książka staje się moją ulubioną. Każdą z nich czytam w błyskawicznym tempie.
Poznajcie dalsze losy bohaterów "Łatwopalnych". Moniki, Jarka, Sylwii, Berniego i Grześka. Czy Monika wybaczy Jarkowi, czy też wróci do swojej dawnej miłości- Grześka? Czy Sylwia będzie próbowała ratować swoje małżeństwo? Czy Bernie w końcu znajdzie miłość swojego życia? O tym dowiecie się czytając "Przebudzenie".
Na początku przyznam było trochę zbyt sielankowo. Miłość tu, miłość tam. Wielkie uczucie, wszystko zbyt idealne. Jednak autorka nie pozwoliła nam się nudzić. Wprowadziła wątek sensacyjny, bardzo wciągający, który doskonale urozmaicił całą historię. Aczkolwiek mi najbardziej podobało się to, że został przypomniany mój ulubiony bohater z "Zakrętów losu" (również autorstwa Agnieszki Lingas- Łoniewskiej)- Lukas. Wspaniale było go ponownie "spotkać". Swoją obecnością ubarwił wiele momentów.
"Przebudzenie" to nie tylko historia o miłości. To także opowieść o wielkiej przyjaźni, a także relacjach między zupełnie skrajnymi osobowościami. Bardzo podobało mi się to, kiedy trójka mężczyzn o niebywale trudnych charakterach musiała (mimo swojej wzajemnej niechęci) współpracować, aby ocalić bezbronną kobietę. To było naprawdę niezłe.
Cóż, autorka pozostawia nas z pewnym znakiem zapytania. Cały czas się zastanawiam, jak się potoczą dalsze losy zarówno Berniego jak i Sylwii. Z jednej strony lubię taką niepewność, bo to zmusza to sięgnięcia po kolejną część przygód naszych bohaterów, ale z drugiej to jest bardzo frustrujące, bo bardzo mi zależało, aby obojgu udało się w końcu osiągnąć życiową równowagę.
Kolejna książka pani Agnieszki, która trafiła do mojego czytelniczego serca. Kolejna, która stała się moją ulubioną.
Wydawnictwo Filia
Wyzwania:
wydawnictwo: Filia
liczba stron: 282
moja ocena: 9/10
Agnieszka Lingas- Łoniewska to moja ulubiona pisarka. Przeczytam absolutnie wszystko, co napisze. Każda jej książka staje się moją ulubioną. Każdą z nich czytam w błyskawicznym tempie.
Poznajcie dalsze losy bohaterów "Łatwopalnych". Moniki, Jarka, Sylwii, Berniego i Grześka. Czy Monika wybaczy Jarkowi, czy też wróci do swojej dawnej miłości- Grześka? Czy Sylwia będzie próbowała ratować swoje małżeństwo? Czy Bernie w końcu znajdzie miłość swojego życia? O tym dowiecie się czytając "Przebudzenie".
Na początku przyznam było trochę zbyt sielankowo. Miłość tu, miłość tam. Wielkie uczucie, wszystko zbyt idealne. Jednak autorka nie pozwoliła nam się nudzić. Wprowadziła wątek sensacyjny, bardzo wciągający, który doskonale urozmaicił całą historię. Aczkolwiek mi najbardziej podobało się to, że został przypomniany mój ulubiony bohater z "Zakrętów losu" (również autorstwa Agnieszki Lingas- Łoniewskiej)- Lukas. Wspaniale było go ponownie "spotkać". Swoją obecnością ubarwił wiele momentów.
"Przebudzenie" to nie tylko historia o miłości. To także opowieść o wielkiej przyjaźni, a także relacjach między zupełnie skrajnymi osobowościami. Bardzo podobało mi się to, kiedy trójka mężczyzn o niebywale trudnych charakterach musiała (mimo swojej wzajemnej niechęci) współpracować, aby ocalić bezbronną kobietę. To było naprawdę niezłe.
Cóż, autorka pozostawia nas z pewnym znakiem zapytania. Cały czas się zastanawiam, jak się potoczą dalsze losy zarówno Berniego jak i Sylwii. Z jednej strony lubię taką niepewność, bo to zmusza to sięgnięcia po kolejną część przygód naszych bohaterów, ale z drugiej to jest bardzo frustrujące, bo bardzo mi zależało, aby obojgu udało się w końcu osiągnąć życiową równowagę.
Kolejna książka pani Agnieszki, która trafiła do mojego czytelniczego serca. Kolejna, która stała się moją ulubioną.
Wydawnictwo Filia
Wyzwania:
Zobacz również: | Łatwopalni | | Wybaczenie |
Labels:
2014,
Agnieszka Lingas- Łoniewska,
Czytajmy polską literaturę,
Filia,
Łatwopalni,
Miłość,
Polscy autorzy,
Przebudzenie,
Przyjaźń,
Sensacja,
Seria z tulipanem
sobota, 12 kwietnia 2014
"Reguła mroku" Giulio Leoni
autor: Giulio Leoni
wydawnictwo:KEFAS
liczba stron: 393
moja ocena: 5/10
Wydawnictwo: KEFAS
Za możliwość przeczytania dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta
Wyzwania:
2014 rok z 52 książkami!
wydawnictwo:KEFAS
liczba stron: 393
moja ocena: 5/10
Uwielbiam twórczość Dana Browna. „Kod Leonarda da Vinci” czy
też „Anioły i Demony” to jedne z moich ulubionych książek. Pewnego dnia miałam
okazję zapoznać się z ofertą wydawnictwa KEFAS. Przeglądałam kilka różnych
tytułów i to właśnie „Reguła mroku” najbardziej przykuła moją uwagę, zarówno
okładką, jak i opisem.
Przenosimy się do wczesnorenesansowej Italii, gdzie króluje
intryga i chęć posiadania władzy za wszelką cenę. Pewnego dnia zostaje w
brutalny sposób zabity drukarz. Nikt nie wie, jaki był motyw zbrodni. Lorenzo
Medyceusz wysyła młodego Pico Mirandola do Rzymu, by tam znalazł przyczynę tego
oraz innych popełnionych w tym czasie morderstw. Okazuje się, że śmierć
ponieśli ludzie związani poniekąd z tajemniczą regułą mroku, która ponoć ma moc
wskrzeszania zmarłych. Do tego na ulicach Wiecznego Miasta pojawia się
piękność, która jest uznawana za zmarłą Simonettę Vespucci. Czy faktycznie ówcześni
myśliciele posiedli zdolność przyzywania tych, którzy odeszli?
Przyznam szczerze. Jest mi niezmiernie przykro, że książka
została tak napisana. Naprawdę. Pomysł był bardzo dobry, a wykonanie, no cóż,
średnio. Moim zdaniem za dużo zdarzeń, wątków, bohaterów. Do tego kłania się
miejscami starodawny język, który nie ułatwia czytania. Wielka szkoda, po
fabuła mogłaby dorównać Danowi Brownowi. Tak się jednak nie stało.
Ciężko się wdrożyć w to, co w danym momencie się dzieje. Raz
za razem zmienia się akcja, która co rusz dotyczy innego bohatera. Czasami
miałam wrażenie, że pewne wątki urwały się bez zakończenia. Trochę przypomina
to sen, w którym obrazy nie zawsze są ze sobą spójne i przerzucają nas w różne
miejsca. Raz jedno, raz drugie. Nie podobało mi się to. Zabrakło mi tego
napięcia, które po każdym przeczytanym rozdziale nie pozwala nam skończyć
czytać, tylko dalej podążać za bohaterami.
Nie wątpię, że pomysł był świetny. XV wiek, Rzym, idealna
przestrzeń do stworzenia genialnego thrillera. Intrygi, tajemnicze postacie,
reguła, która może przyzywać zmarłych zza grobu. To był świetny plan. Niestety,
tu spotkałam się z ciągnącą się w nieskończoność akcją, która często zamiast
zachęcać do lektury, po prostu nudziła. Wciągających momentów (według mnie)
było jak na lekarstwo. Przeczytanie stu stron nie jest dla mnie wielkim
wyczynem. Tutaj jednak było inaczej i czasami nawet dziesięć stron szło, jak po
grudzie.
Bardzo żałuję, że książka okazała się taka, a nie inna, bo
naprawdę można było stworzyć z niej coś fantastycznego. Niemniej jednak, jeżeli
ktoś ma chęć, to proszę bardzo. Może Wam akurat się spodoba.
Wydawnictwo: KEFAS
Za możliwość przeczytania dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta
Wyzwania:
2014 rok z 52 książkami!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















