Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajemnice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajemnice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 czerwca 2023

„Nocami krzyczą sarny” Katarzyna Zyskowska

Katarzyna Zyskowska to autorka bestsellerowych „Szklanych ptaków” oraz „Sprawy Hoffmanowej”. Tym razem przyszedł czas na poznanie jej najnowszej powieści „Nocami krzyczą sarny”.

Maria wraca po latach do miejsca, w którym zaginęła. Sama nie pamięta, co się wówczas zdarzyło. Nie wie, że przyjdzie jej się zmierzyć z przeszłością i traumą, jakiej doświadczyła 20 lat temu w Górach Sowich.

Mgliste i mroczne tajemnice łączą ze sobą trzy kobiety: Marię, Mereike i Mariannę. Każda coś ukrywa, każda musi milczeć. Ich połączone losy i dramaty z biegiem lat zaczynają o sobie przypominać...

sobota, 4 lutego 2023

„W otchłani” Katarzyna Wolwowicz - recenzja przedpremierowa

Pamiętam, jak jeszcze całkiem niedawno usiadłam do książki „Fałszywe tropy” Katarzyny Wolwowicz i przepadłam. Po raz pierwszy od dawna nie mogłam oderwać się od lektury. Zachwyciłam się stylem autorki i sposobem kreowania bohaterów. Teraz miałam okazję przedpremierowo poznać „W otchłani”. Czy dorównała mojemu poprzedniemu spotkaniu z twórczością pani Wolwowicz?

Pewnego dnia Weronika poznaje Dawida - sporo od siebie starszego onkologa dziecięcego. Zakochuje się w nim bez pamięci i to z wzajemnością. Bardzo szybko decydują się na ślub. Chociaż wszystko zdaje się być idealne, przyjaciółki Weroniki zaczyna niepokoić tempo wydarzeń i brak informacji na temat Dawida. Na domiar złego zaczynają dziać się trudne do wyjaśnienia sytuacje. Weronika odbiera też list, w którym ktoś przyznaje, że zna prawdę o Dawidzie i jego mrocznej przeszłości.

Z kolei Filip ma problem z pogodzeniem się ze śmiercią żony. Postanawia przenieść się na odludzie i tam przeżywać swoją żałobę. Pewnego dnia spotyka w niecodziennych okolicznościach nieznajomą kobietę. 

Czy te historie w jakikolwiek sposób się łączą? Co ma z tym wspólnego Dawid? Czy rzeczywiście jest po uszy zakochanym mężczyzną, czy psychopatą kryjącym swoją mroczną stronę?

niedziela, 27 czerwca 2021

„Zaginiona apteka” Sarah Penner

„Zaginiona apteka” Sarah Penner to książka, po którą nie mogłam nie sięgnąć. Jako farmaceutka nie przeszłam obojętnie obok takiego tytułu. Zapomniana historia... Życie wśród trucizn i zemsty... Brzmi obiecująco.

Caroline Parcewell spędza w Londynie rocznicę ślubu. Przypadkiem trafia na tajemniczy flakon z wygrawerowanym niedźwiedziem. Jako niedoszła historyczka postanawia zbadać pochodzenie przedmiotu. Okazuje się, że historia stojąca za nim, dotyczy tajemniczej aptekarki żyjącej ponad dwieście lat wstecz. Kim była kobieta? Czy była powiązana z serią podejrzanych zgonów? Jaki wpływ będzie miała jej historia na życie Caroline?

piątek, 20 września 2019

„Krewni” Piotr Górski


Nie poznałam do tej pory twórczości pana Piotra Górskiego. „Krewni” było pierwszą powieścią autora, jaką miałam okazję przeczytać, ale czy ostatnią? Hmm… Patrząc na wiele pozytywnych opinii dotyczących zarówno tej książki, jak i poprzednich części, zapewne kiedyś po nie sięgnę. Tym bardziej, że niestety, ta historia nie powaliła mnie na łopatki.

W jednym z gdańskich domów zostaje znalezione ciało uduszonej kobiety. Komisarz Sławomir Kruk dowiaduje się, że przed śmiercią ofiara odkryła pewien sekret. Sprawę utrudnia fakt, że rodzina zamordowanej nie ma zamiaru współpracować z policją i prowadzi własne dochodzenie. Na domiar złego krewni zmarłej nie powstrzymają się przed wymierzeniem sprawiedliwości na własną rękę… Czy komisarz zdąży rozwiązać sprawę zanim będzie za późno?

środa, 15 sierpnia 2018

"Czarodzieje Hateway" Marek Bartłomiej Cabak

"Czarodzieje Hateway" trafili do mnie już jakiś czas temu. Wreszcie nadarzyła się okazja, żeby napisać małe co nieco o tej książce. Kiedy pierwszy raz spojrzałam na okładkę, pomyślałam, że będzie to pewnie jakaś młodzieżowa fantastyka. Czy aby na pewno?

Wydawałoby się, że Demek jest przeciętnym szczecińskim studentem, jednak pewnego dnia jego życie przewraca się do góry nogami. Ojciec ginie w wypadku, a krótko po tym wydarzeniu wychodzą na jaw rodzinne tajemnice. Na domiar złego wokół zaczynają dziać się paranormalne zjawiska...

Przyznaję bez bicia, że bywały momenty, kiedy miałam ochotę odłożyć tę powieść i wrócić do niej trochę później. Jakoś nie mogłam się za bardzo wciągnąć pomimo tego, że nie ma tutaj zbędnych opisów, czy niepotrzebnych dłużyzn. Nie poddałam się i dałam się w końcu porwać bardzo ciekawej fabule, zaskakującym wydarzeniom, zwrotom akcji, a przede wszystkim nietuzinkowemu humorowi, którego jest tutaj całkiem sporo. Podoba mi się pomysł na tę powieść. Coś nowego, coś przygodowego, coś magicznego i to wszystko ładnie ze sobą wymieszane. Niespotykane w realnym świecie postacie, transmutacje, przenoszenie w inne miejsca. Do tego rodzinne sekrety, które ja w literaturze bardzo lubię.

Nie można tutaj pominąć bohaterów. Demek jest bardzo ciekawą postacią, przed którą stoi wiele wyzwań, łącznie z uratowaniem ludzkiego życia. Nagle w jego życiu pojawiają się istoty, jakich próżno szukać w codziennym świecie. Ponadto musi rozwiązać wiele rodzinnych zagadek, w czym jest niesamowicie zdeterminowany. Na początku myślałam, że będzie bardziej fajtłapowaty, jakiś bez wyrazu, ale jednak nie, co pozytywnie mnie zaskoczyło. Warto również zaznaczyć, że cała rodzina Hatewayów ma sporo za uszami, a zazdrość, intrygi i kłamstwa wszystkich i każdego z osobna doprowadzają to nieprzewidywalnych wydarzeń.

"Czarodzieje Hateway" to przyjemna powieść z elementami magii. Pełna zwrotów akcji, humoru i zagadek, które ma się ochotę rozwiązać razem z głównym bohaterem. Wszystkiego dopełniają świetne ilustracje wykonane przez Joahannah, które ułatwiają nam wyobrażenie postaci. Polecam miłośnikom fantastyki. To książka nie tylko dla młodzieży. Również dorosły czytelnik znajdzie tutaj niemałą rozrywkę.

Za możliwość przeczytania dziękuję oficynie Wydajemy Książki 





niedziela, 8 kwietnia 2018

"Na wschód od Edenu" John Steinbeck

Nadszedł moment, kiedy zebrałam się w sobie, aby napisać kilka słów o tej jakże bogatej w treść książce jaką jest "Na wschód od Edenu". Ta powieść jest kolejną zainspirowaną recenzjami Olgi z Wielkiego Buka. Sięgnęłam po nią również dlatego, że miałam ochotę na coś poważniejszego, bardziej wymagającego i pod tym względem raczej trafiłam w przysłowiową dziesiątkę.

Czytając tę książkę poznajemy losy rodziny Trasków. Adam Trask samotnie wychowuje dwóch synów Arona i Kaleba. Niby bracia, a jednak tak bardzo różni od siebie. Jedyne, co ich łączy, to walka o miłość i uznanie ojca. Na domiar złego obaj darzą uczuciem tę samą dziewczynę. Do tego, kiedy Kal odnajduje matkę i na jaw wychodzą tajemnice przeszłości, przepaść między braćmi jeszcze bardziej się uwidacznia. Wszystko to sprawia, że życie bohaterów zmierza ku tragedii...

"Na wschód od Edenu" jest uznawane za najwybitniejsze dzieło Johna Steinbecka i chociaż to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, jestem w stanie w stu procentach w to uwierzyć. To jedna z tych powieści, które się podziwia i w których czytelnik zachwyca się zarówno pomysłem jak i stylem autora. To wspaniała, pełna emocji historia nawiązująca do biblijnych postaci w sposób niekonwencjonalny. Niekoloryzowana, prawdziwa, w wielu momentach (o ile nie w większości) smutna i przygnębiająca, a jednak zachwyca miłośników literatury na całym świecie.

Zdecydowanie widać tutaj talent autora. Niebanalny styl. Wszystko szczegółowo dopracowane. Chociaż ta powieść jest jedną z obszerniejszych, bo liczy blisko dziewięćset stron, nie należy się tym zrażać. Właśnie ten ogrom treści sprawia, że dogłębnie poznajemy historię bohaterów, ich charakter, motywy postępowania i tym podobne. Postacie są bardzo zróżnicowane, kontrastowe, a niektóre wyjątkowo kontrowersyjne. Mamy tutaj całą gamę wydarzeń, postępowań, poglądów na przestrzeni wielu lat. Coś niesamowitego.

Jeżeli chodzi o moje osobiste wrażenia, napiszę tak. Zgadzam się, że jest to dzieło wybitne, wręcz doskonałe, ale mnie przygnębiało na każdym kroku. Tragiczne wydarzenia, intrygi, kłamstwa, nienawiść, zazdrość i wiele innych sprawiły, że trudno było przyznać, że poprawił mi się humor po przeczytaniu tej powieści. Po zakończeniu musiałam sięgnąć po coś zdecydowanie weselszego. Niemniej uważam, że warto zapoznać się z tą książką. Nie po to, żeby się rozerwać, ale żeby poznać klasykę w najczystszej postaci. Podziwiać styl autora i pomysł na fabułę. Dostrzec różnice pomiędzy taką powieścią, a typową, standardową książką obyczajową, którą czyta się dla relaksu wieczorami.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

sobota, 23 grudnia 2017

"Szczypta miłości" Amanda Prowse

Któż by się nie pokusił o szczyptę miłości zwłaszcza w ten magiczny czas? Chyba każdy gdzieś w głębi serca o niej marzy. Marzyła również główna bohaterka, chociaż sprawiała wrażenie, jakby w jej wieku nie miało to najmniejszego sensu...

Pru Plum jest postrzegana jako pewną siebie kobietę sukcesu. Od lat prowadzi słynną piekarnię Mayfair. Wydawałoby się, że nic więcej jej nie potrzeba do szczęścia. Tak naprawdę, cały czas ma wyrzuty sumienia za czyny, jakie popełniła będąc jeszcze młodą dziewczyną. Za wszelką cenę stara się, aby jej sekret nie wyszedł na jaw tym bardziej, że właśnie spotkała miłość swojego życia.

"Szczypta miłości" to bardzo ciekawa i intrygująca książka. Chociaż na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z czymś banalnym, to zapewniam, że tak nie jest. Od początku nie sposób się od niej oderwać, a bohaterowie są tak sympatyczni, że z przyjemnością chce się poznawać ich dalsze losy. Jednak, żeby nie było zbyt cukierkowo, mamy tutaj również do czynienia z mrocznymi sekretami z przeszłości i dotyczą one nie tylko głównej bohaterki. To właśnie to nadaje tej powieści charakteru.

Jest to przepiękna historia o nadziei, przyjaźni i miłości w różnym wymiarze. Pokazuje, że należy najpierw się zastanowić, dlaczego ktoś dokonał takiego, a nie innego wyboru, zanim wyda się wyrok. Życie pisze różne scenariusze i nie każdy ma ten komfort i szczęście przez cały czas. Bywają chwile, gdy sytuacje stają się naprawdę podbramkowe i wówczas trudno ocenić czyjekolwiek postępowanie.

"Szczypta miłości" to wspaniała książka, która niesie ze sobą wiele wartości. Do tego ciekawi bohaterowie, intrygujące wątki i mnóstwo ciepłej atmosfery. To idealna lektura dla miłośników literatury obyczajowej, a także dla wszystkich tych, którzy chcą spędzić przyjemny wieczór z dobrą powieścią. Polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję księgarni Tania Książka


 Wydawnictwo Kobiece

tytuł: "Szczypta miłości"
tytuł oryginału: "A Little Love"
autor: Amanda Prowse
tłumaczenie: Anna Sauvignon
wydawnictwo: Kobiece
data wydania: 2017
liczba stron: 384
okładka: miękka
źródło okładki




środa, 10 sierpnia 2016

"Oczekiwana" Kathleen McGowan

Na tę książkę trafiłam zupełnym przypadkiem. Przeglądałam ofertę jednej z księgarni i nagle trafiłam na "Oczekiwaną". Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to cena. O ile dobrze pamiętam, nie przekraczała ona dwunastu złotych. Później przeczytałam jej opis i bardzo mnie on zaintrygował. Skusiłam się na tę powieść i... absolutnie nie żałuję.

Maureen jest historykiem. Właśnie zajmuje się promocją swojej najnowszej książki, która ukazuje prawdziwe oblicze oczernianych przez wiele lat kobie ważnych dla historii. Szczególną uwagę poświęca Marii Magdalenie. Jednak życie kobiety nie składa się jedynie z poszukiwania prawd dawnych dziejów. Od pewnego czasu Maureen doświadcza wizji. Konsultuje je ze swoim kuzynem Peterem, który jest księdzem. Nie do końca wie, co owe widzenia mogą oznaczać. Ponadto podczas wizyty w Jerozolimie otrzymuje od sprzedawcy w jednym sklepie z pamiątkami pierścień. To nie koniec tajemniczych zdarzeń. Odnajduje ją lord Sainclair, który zdaje się być jedną z nielicznych osób mogących wyjaśnić, co się dzieje. Od tej pory dla Maureen nic nie będzie takie, jak dawniej...

Czytając tę książkę z każdą stroną moje oczy coraz szerzej otwierały się ze zdumienia. Owszem, słyszałam wcześniej o istnieniu Ewangelii według Marii Magdaleny. Tak samo podczas czytania "Kodu Leonarda da Vinci" Dana Browna dowiedziałam się o tym, że według niektórych źródeł była ona ukochaną Jezusa, jednak to, co prezentuje na kartach swojej powieści Kathleen McGowan to coś jeszcze bardziej rozbudowanego. Byłam pod ogromnym wrażeniem, jaką rolę odegrał tutaj między innymi Jan Chrzciciel. Tego się naprawdę nie spodziewałam i przyznam szczerze, do teraz jestem zszokowana. Do tego dochodzą sekretne stowarzyszenia, starożytne dokumenty i wiele, wiele intrygujących elementów.

Fabuła jest naprawdę wspaniała. Bardzo mi się podobała. Zwłaszcza wątek dotyczący relacji pomiędzy Marią Magdaleną, a Jezusem wywołał we mnie pozytywne emocje. To ukazanie przepięknej, czystej miłości, której na próżno szukać wśród innych bohaterów literackich. Nie jeden raz byłam wzruszona podczas lektury.

Autorka przeplata, można powiedzieć, współczesną historię Maureen z dziejami Marii Magdaleny za czasów życia Jezusa. To sprawia, że powieść jest naprawdę bogata w słowa i wydarzenia, a przede wszystkim nie pozwala się od siebie oderwać. Z każdą stroną człowiek zadaje sobie coraz więcej pytań, a momentami zaczyna mieć wątpliwości, czy to, o czym czyta, jest stworzone przez wyobraźnię pisarki, czy też może jest to prawda. Na końcu można przeczytać, co autorka ma w tej sprawie do powiedzenia. Ja pozostawię swoje zdanie dla siebie, ale czytelników zachęcam do zapoznania się z końcówką i do głębszej refleksji.

"Oczekiwana" to powieść, która zostawia nas z wieloma znakami zapytania. Jest to bardzo ciekawa książka, z którą, moim zdaniem, warto się zapoznać. To wiele tajemnic, nieznanych historii, powiązań i mistycznych doświadczeń. Ogrom tego wszystkiego intryguje i sprawia, że nie można oderwać się od lektury. Do tego, oczywiście, jakże piękny wątek o pięknej miłości. Gorąco polecam, a sama mam nadzieję, że niebawem sięgnę po kolejną część, która już czeka na mojej półce.

Wydawnictwo Nowa Proza

tytuł: "Oczekiwana"
autor: Kathleen McGowan
wydawnictwo: Nowa Proza
data wydania: 2007
liczba stron: 579
oprawa: Miękka
cena okładkowa: 34,80 zł

wtorek, 22 września 2015

"Zakochany Dracula" Karen Essex

Kiedy tylko dowiedziałam się o istnieniu tej książki, postanowiłam, że koniecznie muszę ją zdobyć. Wyjątkowo ciągnęło mnie do jej lektury. Zawsze jednak znalazła się jakaś inna i "Zakochany Dracula" schodził na boczny tor. Wreszcie przypomniałam sobie i czym prędzej zamówiłam tę książkę. Jest to jedna z niewielu powieści, które chwyciłam i zabrałam się za czytanie zaraz po jej dostarczeniu do mojej domowej biblioteczki. W ten oto sposób odpłynęłam daleko wraz z Miną i hrabim Draculą w rolach głównych.

A jeśli wszystko, co słyszałeś o wampirze Draculi, nie było prawdą?

XIX wiek. Mina Murray jest wyjątkową kobietą. Wie, że różni się od większości ludzi w swoim otoczeniu. Miewa dziwne sny, budzi się z dala od miejsca, w którym kładła się spać, a na dodatek wyczuwa obecność tajemniczego nieznajomego, który pojawia się w kluczowych momentach jej życia i często ratuje z największych opresji. Dziewczynę zaczyna łączyć niesamowita więź z jej wybawcą. Z czasem dowiaduje się o nim coraz więcej, a jej życie zmienia się diametralnie...

Uwielbiam klimatyczne książki z wątkiem miłosnym. "Zakochany Dracula" niewątpliwie do takowych należy. Kiedy zaczynałam czytać tę powieść mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać, ale jednak wiele momentów mnie zaskoczyło. Historia jest wspaniale zbudowana. Akcja rozwija się powoli, ale bardzo wciąga czytelnika. Nie sposób od razu oderwać się od lektury.

Wyjątkowo spodobała mi się sceneria tej powieści. Dało się wyczuć mroczną atmosferę, chociaż to przecież książka o miłości. Wydawało mi się, że w miejscach, w których przebywają bohaterowie jest bardzo tajemniczo. Miałam wrażenie, że wszystko spowite jest mgłą, a gdzieś z oddali słychać zbliżający się silny wiatr. Najbardziej niesamowitym momentem było dla mnie dopłynięcie do portu Walkirii. Wtedy naprawdę można było poczuć mroczny, tajemniczy klimat, na pewno mrożący krew w żyłach.

Historia miłosna zawarta w tej powieści nie jest historią banalną. Nie mamy tutaj typowego love story ze wspaniałym, cukierkowym happy endem. Jest to opowieść o niebanalnym, nadprzyrodzonym wręcz uczuciu, które jest uczuciem głębokim i bardzo trudnym. Miłość, jaka połączyła bohaterów jest dosłownie długowieczna, pochłaniająca bez reszty. Można powiedzieć, że odbiera zmysły.

Nie należy zapominać tej o tych mniej przyjemnych fragmentach książki. Na przykład kiedy Bogu ducha winna Mina pada ofiarą psychiatrycznych eksperymentów pewnego lekarza. Jest to opis tak smutny i przerażający, że ma się ochotę po prostu wejść do wnętrza powieści i wyciągnąć stamtąd naszą bohaterkę. Tego typu opisy pokazują nam również, w jaki sposób dawniej były traktowane kobiety. Niby damy, ale z drugiej strony gatunek uważany przez mężczyzn za gorszy. Zawsze mnie to bulwersowało, bulwersuje i będzie bulwersować. Ale cóż na to poradzić? Takie były czasy...

Rzadko kiedy zawieram w swoich opiniach o książkach jakiekolwiek uwagi o ich okładkach. Tutaj jednak muszę przyznać, że zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Idealnie ukazuje klimat tej powieści. Tajemniczy, mroczny, a jednocześnie intrygujący do granic możliwości.

Zachęcam do sięgnięcia po "Zakochanego Draculę". Wspaniała powieść o niespotykanym uczuciu. Niebanalna historia, o jakże ostatnim czasem banalnych wampirach. Polecam. 

Wydawnictwo Albatros

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

"Miniaturzystka" Jessie Burton


Nella Oortman w wieku osiemnastu lat trafia do domu swojego męża. Dziewczyna nie ma pojęcia, czego może się spodziewać. Niespodziewanie zamiast ujrzeć małżonka, poznaje jego siostrę, która nie okazuje Nelli cienia sympatii. Johannes pojawia się w domu dopiero po kilku dniach i obdarza swoją młodziutką żonę nietypowym prezentem. Jest nim miniatura ich kamienicy w formie kredensu. Ten maleńki domek ma zostać urządzony przez miniaturzystkę. Kiedy pierwsze figurki trafiają do rąk Nelli, dziewczyna jest zachwycona talentem ich wykonawczyni, jednak z czasem zaczyna odkrywać, że nie do końca wszystko jest tym, na co wygląda...

Rozpoczęłam lekturę tej powieści z wielkim trudem. Z początku wydawała mi się przerażająco nudna. Ciężko mi szło z jej czytaniem. Jednak wreszcie nadszedł taki moment, w którym akcja zaciekawiła mnie do tego stopnia, że nie mogłam się oderwać! W tamtej chwili zaczęłam dostrzegać w tej książce coś niesamowitego. Coś, co bardzo mi się spodobało. 

Historia jest naprawdę bardzo ciekawa. Nietypowa. Przenosimy się do XVII-wiecznej Holandii. "Miniaturzystka" to jedna z tych książek, które potrafią sprawić, że czytając, czujemy się, jakbyśmy faktycznie przebywali między bohaterami powieści. Potrafimy dokładnie wyobrazić sobie scenerię, klimat i ludzi, którzy wówczas żyli. Chociaż nie to jest kluczowym elementem, który sprawia, że fabuła "Miniaturzystki" jest wspaniała. Najbardziej fascynująca jest tytułowa postać. Tajemnicza dziewczyna, o której do końca wiemy niewiele. Praktycznie nic. Dziewczyna, która ma niespotykaną umiejętność. To właśnie przez tę zdolność cieszy się powodzeniem. Z drugiej jednak strony jest to nieco przerażające. Nie każdy chciałby się dowiedzieć, że ktoś zna jego i jego bliskich los...

"Miniaturzystka" to wspaniała opowieść, w której przewija się mnóstwo uczuć i emocji. Jest zakazana miłość, przyjaźń, ale także zdrada, próba zabójstwa, kara śmierci... Cały czas towarzyszą nam tajemnice, które powoli, stopniowo odkrywamy wraz z główną bohaterką. 

Książkę polecam czytelnikom, którzy darzą uznaniem powieści z historycznym tłem. Uwielbiającym wszelkiego rodzaju spiski i sekrety.

Wydawnictwo Literackie

poniedziałek, 29 czerwca 2015

"Czarny bóg" Krzysztof Wroński

autor: Krzysztof Wroński
wydawnictwo: Novae Res
liczba stron: 432
moja ocena: 6/10

Smołdzino to niewielkie miasteczko, w którym zrodziło się wiele mrocznych legend. Zamieszkują je zarówno Niemcy, jak i Słowińcy, Ukraińcy oraz Polacy. Chociaż jest już po wojnie nie jest do końca pewne, czy przedstawiciele różnych narodów są w stanie żyć ze sobą w zgodzie.

Tymczasem do miasteczka przybywa nowy porucznik MO Adam Keller, który nie spodziewa się, że przyjdzie mu borykać się nie tylko z ludźmi nie przestrzegającymi prawa, ale także z czymś o wiele gorszym. Czymś, co ciężko pochwycić w ramy realnego świata...

Wyjątkowo trudno jest mi wypowiedzieć się na temat tej książki. Z jednej strony byłam bardzo zaciekawiona fabułą i zaczęłam ją czytać z wielkim entuzjazmem, jednak chyba nie do końca spodziewałam się takiej historii. Nie oznacza to, że jestem całkowicie zawiedziona.

Bardzo dobry pomysł zestawienia kilku narodowości i to takich, które zaraz po wojnie raczej nie darzyły siebie nawzajem sympatią to właśnie to, co przyciągnęło mnie to tej powieści. Byłam ciekawa, czy mieszkańcy Smołdzina będą stopniowo oswajać się ze sobą, czy też pozostaną we wrogich stosunkach. Swoją ciekawość zaspokoiłam i mogę napisać, że autor przedstawił owe relacje bardzo konkretnie. Czy były negatywne, czy jednak pozytywne, o tym dowiecie się czytając "Czarnego boga".

Dobra książka to dla mnie taka, w której autor stopniowo buduje napięcie. I tego tutaj nie zabrakło. Pojawienie się pewnego mrożącego krew w żyłach sekretu i dążenie do poznania jego źródła to coś, co lubię. Tak samo zakończenie. Jeżeli nie jest banalne i w stu procentach przewidywalne- wspaniale! Tu finał zdecydowanie nie był pospolity. I to mi się podoba.

Nie do końca natomiast przemawiały do mnie fragmenty, gdzie bohaterowie używali "łamanego" języka. Przyznaję, trochę się przy tym namęczyłam i były chwile, kiedy musiałam książkę odłożyć i zrobić sobie przerwę. Gdyby nie to, pewnie jeszcze przyjemniej spędziłabym czas z lekturą.

Książkę polecam osobom, które lubią dreszczyk emocji, wszechobecne napięcie i skrywane długo tajemnice, które nie mają prawa ujrzeć światła dziennego, a przede wszystkim czytelnikom, którzy poszukują czegoś wyjątkowego. Ponadto nie zabrakło tu elementów odbiegających od realnego świata.


Za książkę dziękuję wydawnictwu Novae Res 




środa, 17 września 2014

"Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" Haruki Murakami

autor: Haruki Murakami
wydawnictwo: MUZA S.A.
liczba stron: 352
moja ocena: 9/10

Przyznam szczerze. Nie wiem, dlaczego, ale po przeczytaniu książki Alice Munro "Dziewczęta i kobiety", straciłam ochotę na twórczość najbardziej popularnych pisarzy ostatnich czasów, w tym Murakamiego. Teraz, pod wpływem chwili, sięgnęłam po pożyczoną od kuzynki książkę tegoż właśnie autora i.. jestem oczarowana!

Historia dotyczy inżyniera- Tsukuru, który zajmuje się budową dworców. Jako licealista był członkiem zgranej ekipy przyjaciół, którzy pewnego dnia, z niewiadomych przyczyn, nagle kazali mu się odłączyć. Chłopak, mimo iż nawet nie domyśla się przyczyny takiego postępowania ze strony znajomych, nie próbuje dociec prawdy. Dopiero po kilkunastu latach, po rozmowie z przyjaciółką, postanawia dowiedzieć się, co wydarzyło się w przeszłości. Tak rozpoczyna się jego podróż do wyjaśnienia sprawy i poznania samego siebie...

Dawno nie czytało mi się tak dobrze książki z głębszym przesłaniem. Naprawdę, byłam bardzo sceptycznie do nich nastawiona. I chociaż bardzo chciałam poznać ich treść, zawsze miałam pewne obawy. Haruki Murakami rozwiał je. Tą książkę po prostu uwielbiam. Jest fantastyczna. Nie mogłam się od niej oderwać.

Powieść daje wiele do myślenia. Dzięki niej możemy się naprawdę wiele dowiedzieć. Wyciągnąć wnioski. A nawet inaczej spoglądać na otaczającą nas rzeczywistość. Jest na świecie wiele osób, które uważają, że niewiele znaczą. Nie potrafią zrozumieć, że ktoś może ich szczerze lubić i widzieć w nich coś wartościowego. Ta książka będzie zdecydowanie dla takich osób. Główny bohater przez długi czas uważał się za człowieka "bezbarwnego". Takiego, który niczym się nie wyróżnia. Niczym nie może zabłysnąć. Tak oczywiście nie było, ale zanim Tsukuru doszedł do tego wniosku, minęło mnóstwo czasu.

Bohaterowie dokonali też bardzo ciekawego odkrycia. Gdy została zamordowana jedna z ich bliskich znajomych z początku mocno to przeżywali. Śmierć młodej osoby, to zawsze szok i wiele nasuwających się pytań, refleksji. Jednak po wielu latach dochodzą do wniosku, że być może i oni po części przyczynili się do pozbawienia jej życia. Nie w sensie fizycznym. Wiedzieli, że ma problem, a być może wykazywali zbyt małe zainteresowanie. To było bardzo ciekawe spostrzeżenie z ich strony.

Z pewnością nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością Murakamiego. Niedługo skończy się przerwa wakacyjna i trzeba będzie na trochę odłożyć czytanie książek. Mam jednak nadzieję, że znajdę chociaż trochę czasu i sięgnę po kolejne dwie książki autora, które czekają na mojej półce.

Wydawnictwo MUZA S.A.

Wyzwania:

niedziela, 13 lipca 2014

"Spotkamy się pod drzewem ombu" Santa Montefiore

autor: Santa Montefiore
wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 560
moja ocena: 10/10

Na książkę trafiłam przypadkiem szukając innego tytułu. Zaintrygowała mnie, a skoro była dostępna w bibliotece, to chętnie "zaopiekowałam się" nią. W ten sposób poznałam wspaniałą historię, która dawno mnie tak nie wzruszyła.

Sofia Solanas jest wyjątkowo przebojową dziewczyną wychowywaną w dużej i kochającej się rodzinie. Rozpieszczona, uparta i strasznie dumna. Jej ulubione zajęcia często odbiegają od typowych zabaw jej kuzynek. Zdecydowanie woli grać w polo i wspinać się na drzewa. Jest uwielbiana przez wszystkich, za wyjątkiem swojej matki, której uwagę pragnie za wszelką cenę przyciągnąć. Pewnego dnia wdaje się w romans, który może okryć hańbą całą rodzinę. Rodzice postanawiają wysłać ją za granicę. Nie spodziewają się jednak, że ta decyzja stanowczo zmieni życie wszystkich członków rodziny...

Gdy przyszło mi odebrać książkę z biblioteki, przyznam szczerze, nie spodziewałam się, że jej objętość będzie tak duża. Pewnie, zawsze można sprawdzić w Internecie, ile ma stron, ale jakoś nie zwróciłam wówczas na to uwagi. Pomyślałam, że może wcale nie będzie tak kolorowo z czytaniem. Nic bardziej mylnego. Książka ma 560 stron, ale jest tak wspaniała, że mogłaby mieć ich nawet z tysiąc. Czyta się ją bardzo szybko.

Uwielbiam takie sagi rodzinne. Wszechobecne sekrety i intrygi. Coś, o czym lubię czytać. Tutaj jest tego sporo. Ta książka pokazuje, jak bardzo wszelkie tajemnice i nieczyste zagrania wobec innych, mogą zmienić wydarzenia. Jak jedna źle podjęta decyzja może zaważyć na losie bliskich. Niesamowite. Ile czasu musi minąć, aby rozumieć swoje błędy.

Kiedy skończyłam czytać powieść od razu przypomniał mi się mój maturalny temat: "motyw walki człowieka z przeznaczeniem". Miałam nieodparte wrażenie, że ta książka bardzo by do niego pasowała. Szczególnie, gdy główna bohaterka zaczęła się w pewnym momencie zastanawiać, co by było, gdyby nie uniosła się dumą i postąpiła inaczej. Prawdopodobnie nie mielibyśmy takiego zakończenia, jakie jest (a jest o wiele lepsze i głębsze niż: "i żyli długo, i szczęśliwie"). Sama zaczęłam myśleć o tym, czy aby na pewno Sofia dobrze robi. W wielu kwestiach nie zgadzałam się z nią i bardzo mnie drażniła. Ale cóż, dzięki temu znamy rezultat jej poczynań i zawsze możemy wykorzystać to w naszym życiu, aby zapobiec podjęciu złych decyzji. Kilka razy pomyśleć, zanim coś się zrobi.

Może trochę szkoda, że okładka zdradza z kim Sofia wda się w romans. Z jednej strony można się tego od początku domyślić, ale z drugiej od razu mamy informacje podane jak na tacy. Ja nie zdradzę o kogo chodzi. Po prostu. Jest to miłość zakazana, ale równie piękna. Miłość, która zdarza się raz w życiu. Wyjątkowo szczera i oddana. Która potrafi przetrwać zarówno próbę czasu jak i odległości.

Jest to książka wyjątkowa. Wzruszająca. Uwielbiam takie historie. Chociaż wolałabym, aby jednak skończyła się trochę inaczej i tak jest fantastyczna. Piękna opowieść, która chwyta za serce. Polecam. Długo o niej nie zapomnicie.

Wydawnictwo Świat Książki

Wyzwania:

piątek, 7 marca 2014

"Marina" Carlos Ruiz Zafón

autor: Carlos Ruiz Zafón
wydawnictwo: MUZA
liczba stron: 304

moja ocena: 9/10 


Książka ta już od pewnego czasu leżała sobie spokojnie na jednej z moich półek. Kiedy przeczytałam „Cień wiatru”, sięgnęłam właśnie po nią. Opis z tyłu okładki przykuł moją uwagę. Prędko zabrałam się za lekturę.

Historia dotyczy młodego chłopaka- Óskara, który na co dzień mieszka w internacie. Pewnego dnia za sprawą kota, który na jego oczach upolował bezbronnego ptaka, trafia do tajemniczego domu. Kiedy okazuje się, że nie jest w nim sam, szybko z niego ucieka. Dopiero po czasie orientuje się, że w ręku pozostał mu zegarek, który nieświadomie zabrał z sekretnego miejsca. Kiedy postanawia go oddać, spotyka pewną dziewczynę, która wie, do kogo należy przedmiot. W ten oto sposób poznaje Marinę. Zaprzyjaźniają się ze sobą i wpadają na trop bardzo intrygującej sprawy. Podążają śladem tajemniczej damy. Jeszcze nie wiedzą, że wielka ciekawość zaprowadzi ich do największej i najbardziej niebezpiecznej przygody życia. Przygody, która mogłaby stać się inspiracją, dla najlepszych twórców horrorów…

Jeszcze niedawno byłam sceptycznie nastawiona do twórczości Zafóna. Teraz stwierdzam, że było to zupełnie nieuzasadnione. Póki co, jestem po przeczytaniu jego dwóch książek i nie zawiodłam się na nich. Wręcz przeciwnie. Są jednymi z najlepszych, jakie miałam okazję poznać. Lubię historie, które trzymają w napięciu. Zapewniają ciągłą akcję i nie nudzą zbędnymi opisami. Taka jest właśnie „Marina”. Opowieść, która rozpoczyna się niepozornie, a prowadzi do niezłego thrillera. Nie powiem, czasami można się przerazić podczas czytania. 

„Marina” to także historia o wielkiej przyjaźni i miłości. Pozwala nam się cofać w czasie, by poznać wcześniejsze losy bohaterów, które nie zawsze były przepełnione szczęściem. Bardzo podobała mi się więź, jaka połączyła Óskara z Mariną. Taka przyjaźń z prawdziwego zdarzenia. Gotowa przetrwać najcięższe chwile. Równie wspaniała okazała się dla mnie miłość, jaką darzyła swojego męża Eva Irinova. Nawet w tej najbardziej dramatycznej chwili, nie opuściła swojego ukochanego.

Uwielbiam takie książki. Myślę, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością Zafóna. Czeka na mnie jeszcze „Gra Anioła” i „Więzień Nieba”. Mam nadzieję, że szybko nadarzy się okazja do ich przeczytania. Już teraz „Marinę”, jak i po raz kolejny „Cień wiatru” mogę wszystkim z wielką przyjemnością polecić. 

Wydawnictwo MUZA 

Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta

Wyzwania:

http://pasjonatkaksiazek.blogspot.com/p/2014.html





niedziela, 12 stycznia 2014

"Jezioro cierni" Magdalena Zimniak

autor: Magdalena Zimniak
wydawnictwo: Prozami
liczba stron: 304

moja ocena: 10/10



„Jezioro cierni” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Zimniak. Na przeczytanie tej książki skusiłam się w sumie tyko dlatego, że jest ona napisana przez polską autorkę. Nie spodziewałam się, że będzie to tak szokująca i niesamowicie wciągająca książka.

Historia zaczyna się dość niepozornie. Mamy szczęśliwą rodzinę: Kate, Steven oraz Peter. Mieszkają w USA. Pewnego dnia Peter (syn Kate i Stevena) postanawia poznać swoje korzenie i planuje wyjazd do Polski. Intryguje go, dlaczego matka nigdy nie chciała się przyznać do swojego pochodzenia i nigdy nie dowiedział się niczego o swojej rodzinie. Rodzice nie są zadowoleni z tego pomysłu. Zgadzają się jednak na podróż syna. Chłopak jeszcze nie wie, jaką mroczną tajemnicę skrywają jego bliscy…

Więcej fabuły nie zdradzę. O nie. Opowieść jest tak genialnie skonstruowana, że praktycznie każda strona odkrywa przed nami jakąś nową wskazówkę potrzebną do rozwiązania gigantycznej zagadki. Jestem naprawdę zdumiona, bo dawno nie trafiła mi się książka o takiej budowie. Kiedy już mi się wydawało, że wszystko jest jasne, tutaj nagle ogromny zwrot akcji i wielki znak zapytania: „Jak to możliwe?!”. 

Można powiedzieć, że autorka zrobiła w pewnym sensie psikusa ciekawskim i niecierpliwym czytelnikom, którzy aby dowiedzieć się, czy książka skończy się dobrze, czy źle, przeskakują od razu do ostatniej strony. Zgadzam się, tutaj też można tak zrobić, ale zakończenie wcale nie jest takie na jakie wygląda. W rodzinie bohaterów jest tyle zakrętów losu, tyle sekretów, tyle sytuacji pozbawionych wyjaśnień, że samo zakończenie nic nie da. Trzeba przeczytać całość, która jest fascynująca. 

Autorka doskonale buduje napięcie. W pewnym momencie miałam wrażenie, że szybkość mojego czytania zdecydowanie wzrosła. Zwroty akcji, mnóstwo emocji, kłamstwa intrygi. Książka, która nie daje od siebie odpocząć. Jest to naprawdę świetnie napisany dramat psychologiczny. Gratuluję autorce napisania tak wspaniałej książki. Naturalnie polecam ją czytelnikom zainteresowanym historiami psychologicznymi, poruszającymi trudne tematy. Uważam, że „Jezioro cierni” jest tytułem, na który warto zwrócić uwagę.

Wydawnictwo Prozami

Wyzwania:

http://pasjonatkaksiazek.blogspot.com/p/2014.html
http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2013/10/wyzwanie-polacy-nie-gesi-edycja-druga.html
http://basiapelc.blogspot.com/p/czytam-literature-amerykanska.html


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...