Rok 2500. Po długiej międzygalaktycznej podróży załogowy statek kosmiczny ląduje na nieznanej planecie. Znajduje się ona w Pasie Oriona. Zastany przez przybyszów świat zdaje się być ziemskim bratem bliźniakiem. Jest atmosfera, woda, roślinność. Co najbardziej zaskakujące, są tam też ludzie, ale... nie oni są panami tego uniwersum. Dlaczego ta nieznana planeta jest tak uderzająco podobna do Ziemi? Dlaczego władzę sprawują tu małpy i dlaczego to one reprezentują gatunek najwyższej inteligencji?
To nie jest zwykła książka. To ponadczasowa historia, do której można wracać i która daje bardzo wiele do myślenia. Wbrew pozorom nie jest to opowieść o małpach, które mają swój świat. Autor obnaża tu ludzką naturę. Ludzkie słabości. Moim skromnym zdaniem wskazuje przede wszystkim na pychę i brak poszanowania innych gatunków przez człowieka. Wpędza nas, czytelników, tym samym w pewien dylemat. Z jednej strony małpy są okrutne, pełne pogardy dla ludzi, a z drugiej dobrze wiemy, że my wcale nie jesteśmy w naszym świecie lepsi. Dzięki tej historii mamy poniekąd szansę stanąć po tej drugiej, słabszej stronie i zobaczyć, że inteligencja ludzkiego gatunku wcale nie stawia nas na pierwszym miejscu wśród innych stworzeń.
Druga kwestia, która mnie zatrzymuje i skłania do refleksji to manipulacja. To powszechne zjawisko, którego głównym celem jest najczęściej sięgnięcie po władze. Temat ten jest często pokazywany w kontekście polityki, powieści sensacyjnych itp. Pierre Boulle dał nam coś więcej. Dał nam to w genialnym opakowaniu science fiction. Pokazuje nam, że rzeczywistość rzeczywistością, ale to, jaką historię poznajemy zależy od tego, kto aktualnie rządzi i jakie ma z tego korzyści. Przerażające? Owszem, a do tego zawsze aktualne...
„Planeta małp” to książka, którą powinien przeczytać każdy, niezależnie czy lubi science fiction, czy nie. To ponadczasowa opowieść o dominacji, braku szacunku do słabszych i konsekwencjach kłamstwa. Choć napisana wiele lat temu, czyta się ją szybko i z przyjemnością, mimo że nie opisuje lekkich scen. A zakończenie... cóż... Nie ukrywam, że nieco wbija w fotel. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Wam tę książkę.
Wydawnictwo ArtRage

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli dotarliście tutaj, nie zapomnijcie zostawić chociaż jednego słowa :)