Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 listopada 2023

„Cena wolności” Barbara Wysoczańska

Niedawno miałam okazję przeczytać najnowszą powieść Barbary Wysoczańskiej, czyli „Cenę wolności”. Przyznaję bez bicia, że na początku spodziewałam się pewnego schematu. Nie liczyłam na nic przełomowego. Jak myślicie? Pomyliłam się i dałam się zaskoczyć?

Warszawa, początek XX wieku. Klara jest młodą feministką i aktywnie uczestniczy w życiu społecznym, a także walce o prawa kobiet. Buntuje się przeciwko wszechobecnym konwenansom i carskiemu reżimowi. Uczęszcza na zajęcia Latającego Uniwersytetu. Pisze artykuły dla gazety „Bluszcz”. Przyjaźni się z Jędrzejem - synem warszawskiego fabrykanta.

Jej życie diametralnie się zmienia, kiedy spotyka Aleksandra Kirsanova - rosyjskiego kapitana. Po pewnych tragicznych wydarzeniach Klara zostaje zmuszona zapłacić wysoką cenę za miłość, niezależność i bezpieczeństwo. Kobieta zaczyna rozumieć, że walka toczy się nie tylko o niepodległość Polski, ale też niepodległość serca i własnego zdania... 

czwartek, 26 marca 2020

Seria „Bezlitosna siła” Agnieszka Lingas - Łoniewska


Kto śledzi moją książkową historię, ten wie, że twórczość Agnieszki Lingas – Łoniewskiej nie jest mi obca. Do tej pory raczej nie czułam się zawiedziona powieściami autorki. Każda miała w sobie coś wyjątkowego i magnetycznego. Czy tak było tym razem?

Seria „Bezlitosna siła” dotyczy grupy mężczyzn uprawiających walki MMA. Każdy z nich przeszedł niemało w swoim życiu i ciągle walczy z demonami przeszłości. To także historia o kobietach. Kobietach, które doświadczały przemocy i które połączyła fundacja FemiHelp. Czy ludzie z wielkim bagażem nieszczęść i przeciwnościami losu mają szansę na normalne życie?

niedziela, 1 grudnia 2019

„Świat po powodzi” Kassandra Montag

Ostatnio coś mnie ciągnęło do książek postapo. Zaczęło się od słynnego już „Metra” Dmitra Glukhovsky'ego, przez „Silosa” Hugh C. Howeya, aż do „Świata po powodzi” Kassandry Montag. Byłam bardzo ciekawa apokaliptycznej wizji świata w tej powieści. Na pierwszą myśl przyszła mi historia biblijnego Noego. Poza tym spodziewałam się mrożącej krew w żyłach walki o przeżycie. Jakie wrażenie zrobiła na mnie ta powieść?

środa, 24 lipca 2019

„Stara baśń” Józef Ignacy Kraszewski

Lubicie wracać do klasyki literatury? Ja taki okres miałam w swoim życiu jakieś osiem lat temu, kiedy zakochałam się w „Quo Vadis”. Opasłej powieści, którą przeczytałam sama dla siebie, a nie ze szkolnego przymusu. Teraz mam podobnie, ale tym razem wybór padł na „Starą baśń” Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Kiedy słońce było bogiem, czyli czasy staropolskie, pełne czysto słowiańskiego klimatu, wierzeń, legend. Gdzie akcja rozgrywa się przed powstaniem państwa polskiego. Gdzie władzę sprawuje okrutny Chwostek wraz z żoną Brunhildą. Miejscowi kmiecie nie godzą się z Chwostkowym pragnieniem władzy absolutnej. Wybucha bunt przeciwko władcy, który wzywa na pomoc niemieckich popleczników. W tle tych wydarzeń rozgrywa się wątek miłosny pomiędzy Domanem a Dziwą.

poniedziałek, 22 lipca 2019

„Reguły Gry” James Frey

Endgame to seria, którą czytałam zdecydowanie najdłużej. Nie mam pojęcia, od czego to zależało, jednak jakoś nie mogłam się z nią polubić. Najdziwniejsze jest to, że wszystkie części, w tym „Reguły Gry”, zostały napisane w taki sposób, że w zasadzie trudno się do czegokolwiek „przyczepić”. Mamy tutaj szybką akcję, jej zwroty, krótkie (niekiedy bardzo krótkie rozdziały), co mi jako czytelnikowi zawsze umila lekturę i sprawia, że czytam szybciej i czerpię z tego oczekiwaną rozrywkę. Dlatego cały czas staram się zrozumieć, z jakiego powodu seria nie zachwyciła mnie tak, jak Igrzyska Śmierci Suzanne Collins.

Krótko przypominając fabułę Endgame. W różne miejsca na świecie spadają meteoryty wyrządzając tym samym ogromne szkody zabierając za sobą wiele istnień. Tylko niewielka liczba ludzi wie, co tak naprawdę oznacza ten kataklizm. To potomkowie starożytnych cywilizacji. To ludzie obdarzeni pewnymi cechami i to wcale nie nadzwyczajnymi. Przygotowywali się na ten dzień od dawna. Rozpoczyna się walka o życie...

czwartek, 2 maja 2019

„Klucz Niebios” James Frey


„Klucz Niebios” to drugi tom serii Endgame autorstwa Jamesa Freya. Pierwszy już od dawna za mną i choć nie zachwyciłam się tą powieścią, ciekawość zwyciężyła i postanowiłam dokończyć całą trylogię. Prawdę powiedziawszy sięgając po Endgame spodziewałam się czegoś w rodzaju Igrzysk Śmierci Suzanne Collins, które ubóstwiam od wielu lat, ale niestety, tym razem nie mogę napisać o totalnym zachwycie po lekturze. Nie oznacza to jednak, że ta historia jest beznadziejna i w ogóle niewarta uwagi.

Nie chcąc za wiele spojlerować wspomnę jedynie, że walka o przetrwanie gatunku ludzkiego trwa.  Machina zagłady została uruchomiona, a wybrańcy muszą rozwiązać szereg zagadek, aby dostać się do Klucza Niebios. Gdzie i czym jrest owy klucz – tego żadne z nich nie wie. Bohaterowie po raz kolejny zostają wystawieni na próbę. Ważą się losy świata. Czy uda się ocalić ludzi? A może wcale nie chodzi o wygraną? Może jest jakiś sposób, aby zatrzymać Endgame?

sobota, 21 października 2017

"Impuls" Tomasz Duszyński

Niedawno miałam okazję zapoznać się z bardzo interesującą książką, jaką jest "Impuls" Tomasza Duszyńskiego. Z czymś takim jeszcze nie miałam do czynienia. Alternatywna rzeczywistość sprzed kilkudziesięciu lat. To mogło się wydarzyć...

Rok 1932, od ponad dziesięciu lat trwa wojna. Młodym polskim żołnierzom towarzyszy niezłomny duch walki i głęboko zakorzeniony patriotyzm. Tymczasem na przedmieściach Warszawy dochodzi do wypadku z udziałem kapsuły transportowej. Wybitny inżynier, Andrzej Winnicki, jeszcze nie wie, że zostanie wplątany w spisek zbrojeniowy. Nie wie również, że jego syn stanie na czele tajnej misji. Kiedy wychodzi na jaw, że projekt "Golem" ma zostać wykorzystany w innym celu niż przewidywano, zaczyna się walka z czasem...

Ta książka jest dla mnie niemałym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Myślałam, że fabuła jednak mnie nie zachęci, ale bardzo się myliłam. Jest to intrygująca historia, łącząca fakty z fikcją, realność z elementami pokroju science fiction. Moim zdaniem to ciekawe połączenie, które nadaje innowacyjności. Projekt "Golem" jest czymś niesamowitym, genialnym, wyprzedzającym epokę, a jednocześnie przerażającym. Podczas lektury widziałam oczami wyobraźni te mrożące krew w żyłach "stworzenia". Warto również zauważyć, że tytuł jest bardzo ważnym nawiązaniem do głównego wątku tej historii. Odgrywa wręcz kluczową rolę.

Kolejnym plusem są bohaterowie. Interesujące przedstawienie postaci zarówno historycznych jak i fikcyjnych sprawiło, że tym bardziej chciało się poznać ich dalsze losy, a do tego spiski, intrygi, powiązania między nimi. Wszystko to zaowocowało w naprawdę świetną powieść z motywem wojennym, która zdecydowanie należy do najciekawszych książek, po jakie miałam okazję sięgnąć.

"Impuls" to wspaniała powieść przedstawiająca alternatywną rzeczywistość z okresu II Rzeczypospolitej, która z pewnością spodoba się miłośnikom motywu wojennego z nutą niesamowitości. Książka ciekawa, wciągająca, zachęcająca momentami do refleksji, bo gdyby projekt w niej opisany doszedł do skutku, losy całego świata mogłyby zostać przesądzone już w XX wieku i kto wie, czy teraz mielibyśmy okazję żyć w takiej rzeczywistości albo w ogóle żyć... Polecam.

Wydawnictwo Sine Qua Non

Za możliwość przeczytania dziękuję księgarni Tania Książka


tytuł: "Impuls"
autor: Tomasz Duszyński
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 2017
liczba stron: 368
okładka: miękka
źródło okładki








niedziela, 8 maja 2016

"Królowie Dary" Ken Liu

 
Długi czas zajęło mi czytanie "Królów Dary". Całe szczęście nie było to winą książki, a jedynie innymi obowiązkami. Od samego początku byłam bardzo zainteresowana jej fabułą. Jest to jedna z tych książek, od których nie można się oderwać.

Dwóch głównych bohaterów. Wspólny cel. Każdy z nich pragnie wolności dla swojego kraju. Absolutna i okrutna władza cesarza jest udręką dla wszystkich mieszkańców. Strach paraliżuje każdego. Kuni Garu oraz Mata Zyndu chcą odmienić ich i swoje losy. Czy uda im się to osiągnąć?

"Królowie Dary" to wielowątkowa i bardzo rozbudowana powieść, która wciąga bez reszty. Napisana jest w taki sposób, że koniecznie chce się poznać dalsze losy bohaterów (swoją drogą są oni świetnie wykreowani - zwłaszcza Mata Zyndu i Kuni Garu). Nie jeden raz zaskakuje zwrotem akcji. Jestem zachwycona fabułą i niesamowitym światem przedstawionym. Wszystko jest dopracowane w największym stopniu. Czytając tę książkę nie sposób nie wyobrażać sobie stworzonej przez autora rzeczywistości. Uwielbiam tego typu powieści. Lubię, gdy książka od samego początku nie daje mi o sobie zapomnieć. Od tej nie sposób się oderwać. Daję jej za to dużego plusa.

Muszę przyznać, że moją uwagę najbardziej przykuła żądza władzy. Wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy, jak może ona zmienić człowieka. Niestety, mało jest ludzi, którzy nie zatracili siebie mając możliwość panowania. Bardzo dobrym przykładem jest zachowanie jednego z bohaterów - Huno Krimy. Często nawet ci najbardziej praworządni dają się kusić perspektywami władzy. To temat, który jest zawsze na czasie. Dlatego uważam, że warto sięgnąć po "Królów Dary".

Duch walki o wolność w klimacie fantastycznego Orientu, to dla mnie nowość i właśnie ta nowość okazała się strzałem w dziesiątkę. Z pewnością sięgnę po kolejną część cyklu "Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu". Póki co serdecznie zachęcam do zabrania się za "Królów Dary". Ta powieść z pewnością spodoba się fanom gatunku, a także wszystkim, którzy lubią rozbudowaną fabułę w niecodziennym klimacie. Polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non



Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytam Fantastykę IV

sobota, 9 stycznia 2016

"Drzewo migdałowe" Michelle Cohen Corasanti

Tydzień temu do mojej domowej biblioteczki trafiła interesująca książka— "Drzewo migdałowe". Już kiedyś chciałam ją przeczytać, ale niestety, nie miałam okazji. Teraz takowa się nadarzyła, więc raz dwa zabrałam się za lekturę.

Ahmad to młody Palestyńczyk. Żyje w czasach, w których każdy dzień jest niepewny. Zewsząd czai się niebezpieczeństwo. Dwunaste urodziny okazują się najgorszymi ze wszystkich. Jego młodsza siostra ginie, ojciec trafia do więzienia, a wojsko konfiskuje praktycznie cały dorobek rodziny. Czując się odpowiedzialnym za byt swoich bliskich, postanawia zrobić wszystko, aby im pomóc. Tymczasem jego nauczyciel, widząc w nim potencjał naukowca, sugeruje mu wziąć udział w konkursie, którego wygranie może polepszyć przyszłość chłopaka. Ahmad podejmuje decyzję, która zaważy na jego dalszym życiu...

Autorka porusza problem konfliktu między Żydami i Palestyńczykami. Już sam początek "Drzewa migdałowego" jest wstrząsający. Z każdej strony może przyjść niebezpieczeństwo, które nie omija nawet tych najmłodszych. Ludzie są bezlitośni. Wyrządzają krzywdę innym, uważając się za lepszych, a przecież tak naprawdę wszyscy jesteśmy równi. W wyniku walki giną niewinni. Bieda dotyka większość społeczeństwa. Żołnierze pozbawiają Palestyńczyków wszystkiego. Są okrutni i bezwzględni. Do tej pory nie mogę zapomnieć o tym, o czym przeczytałam w tej książce. Jestem przerażona faktem, że takie rzeczy mają miejsce na świecie. Że człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować takie piekło. Liczy się tylko objęcie rządów, terytorium, władzy. Życie innych to żadna wartość. Nikt nie przejmuje się uczuciami. Mieszkając w kraju, w którym nie ma konfliktu zbrojnego, ciężko wyobrazić sobie, że takie sytuacje dzieją się naprawdę. Warto się nad tym zastanowić przez chwilę.

"Drzewo migdałowe" to nie tylko powieść o walce pomiędzy dwoma narodami. Tutaj rozgrywa się również walka o lepszą przyszłość. Ahmad to wyjątkowo inteligentny i mądry człowiek. Żyjąc w takim, a nie innym miejscu pozornie nie ma szansy na to, by uzyskać lepsze wykształcenie, chociaż drzemie w nim ogromny potencjał. Okazuje się jednak, że wszystko jest możliwe, gdy się tego naprawdę pragnie. Bohater stał się dla mnie wzorem do naśladowania. Jego postawa niesłychanie motywuje mnie do jakiegokolwiek działania. Ponadto jestem pod wrażeniem jego podejścia do niektórych spraw. Z pewnością poglądy Ahmada są wynikiem wpływu ojca, który przekazuje niesamowite mądrości życiowe. Pokazuje on, że nienawiść to tak naprawdę puste uczucie, które nigdzie nie prowadzi. Dzięki niej nie da się niczego osiągnąć. Kluczem do szczęścia jest próba zrozumienia drugiej osoby i wybaczenie.

Warto również wspomnieć o tytułowym drzewie migdałowym. Drzewo to staje się poniekąd symbolem nadziei na lepsze jutro. Odgrywa bardzo dużą rolę w życiu bohaterów. Jest świadkiem wielu wydarzeń. Chociaż wszystko wokół jest niszczone i równane z ziemią, roślina pozostaje nienaruszona, jakby miała być jedynym bezpiecznym miejscem, w którym można się ukryć przed wszechobecnym złem.

Powieść Michelle Cohen Corasanti to ogromny ładunek emocji. Czytam wiele książek, ale nie wszystkie są w stanie tak mnie poruszyć, jak ta. Fabuła wyciska z oczu łzy. Często są to łzy smutku i żalu, wywoływane przez poczucie bezradności. Czasami zaś, można się po prostu wzruszyć, zwłaszcza gdy Ahmad dochodzi do kulminacyjnego momentu swojego życia.

"Drzewo migdałowe" to niesamowita historia. Chociaż w tle ciągle dochodzi do walk narodowościowych i śmierci niewinnych ludzi, niesie ona nadzieję na lepszą przyszłość. Wystarczy być silnym, wytrwałym, cierpliwym i wyrozumiałym, aby przejść przez ciężkie chwile. Należy również pamiętać, aby nie marnować swoich zdolności i pasji, bo to właśnie one są naszą drogą do sukcesu. Jednak najważniejszym przesłaniem tej powieści jest według mnie pokazanie, że nienawiść do innych nie prowadzi do niczego dobrego, a tylko zrozumienie i wybaczenie drugiej osobie jest przejściem do harmonii i szczęścia. O tym należy pamiętać.

Jest do lektura warta uwagi. Polecam ją każdemu, ponieważ jest zbiorem wielu mądrości. To powieść, po przeczytaniu której z pewnością poświęcicie chwilę na refleksje.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non

http://www.wsqn.pl/

niedziela, 27 grudnia 2015

"Gra o tron" George R.R. Martin


Tak oto nadeszła wielka chwila. Wreszcie udało mi się zakończyć lekturę jakże słynnej "Gry o tron". Zabierałam się za nią wiele razy przez trzy lata i zawsze poddawałam się na samym początku. Gubiłam się. Nie mogłam zapamiętać, kto jest kim, co bardzo utrudniało mi czytanie. Tak było za każdym razem. Zresztą z serialem podobnie. Utknęłam na pierwszym odcinku i tyle. To dość ciekawe, bo bardzo chciałam poznać historię, którą wszyscy zachwalali i mimo ogromnych chęci, nic mi z tego nie wychodziło. Nastąpił przełomowy moment i rozpoczęłam po raz kolejny tę samą przygodę, zaczynając od serialu. Jaki był tego efekt? Efekt był taki, że przepadłam. W końcu przyszedł czas, kiedy "Gra o tron" wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie mogłam się od niej oderwać. Gdy dobiłam do ostatniego odcinka pierwszego sezonu, sięgnęłam po książkę i tym razem w ciągu trzech dni przeczytałam całą.

Chyba większość z Was wie, czego dotyczy pierwsza część cyklu "Pieśni Lodu i Ognia". Dla przypomnienia lub dla tych, którzy jakimś cudem jeszcze nie słyszeli o sadze George'a R.R:

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam... Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron.

źródło opisu http://lubimyczytac.pl/ksiazka/269372/gra-o-tron

Po przeczytaniu tej powieści, która niewątpliwie jest arcydziełem autora, sama nie wiem, co napisać, żeby wyrazić moje wrażenia co do lektury. Świat, który stworzył Geogre R.R. Martin jest niesamowity. Nie brakuje w nim najmniejszego detalu. Wszystko sprawia wrażenie nadzwyczaj rzeczywistego. Naprawdę ma się poczucie, że to, co przedstawił autor, jest realne. Wystarczy zamknąć oczy, aby móc przenieść się do krainy bohaterów i dokładnie wyobrazić sobie wszystko, co ich otacza. 

Co do samych bohaterów. Mamy tutaj przekrój przez wiele postaci i charakterów. Od odważnych, honorowych, sercem oddanych innym, po takich, dla których zdrada, spisek i żądza władzy nie są niczym nowym. Chociaż właśnie ich ilość i różnorodność  zniechęcała mnie na początku, teraz uważam to za jeden z największych atutów tej powieści. Autor wykreował postacie w taki sposób, że zasługuje za to na wielkie brawa. Nie każdy potrafi tak dokładnie pokazać czytelnikowi charakter stworzonej przez siebie jednostki. Dzięki temu można zarówno pokochać któregoś z bohaterów albo znienawidzić. Osobiście darzę sympatią Starków i Daenerys (jej brata szczerze nie cierpiałam). Z kolei na mojej czarnej liście znaleźli się Lannisterowie (jednak muszę przyznać, że Tyrion momentami poprawiał mi humor).

Nie sposób opisać wszystkiego, co pozostaje w głowie po przeczytaniu tak bogato zbudowanej w treść książki. O tym jednak muszę wspomnieć. Mimo, że jest to powieść z gatunku fantasy,można w niej znaleźć odbicie rzeczywistości. Żądza władzy jest wszak powszechnym zjawiskiem. Z pewnością znalazłoby się wiele osób, które dla możliwości rządzenia innymi, byłoby w stanie zrobić wszystko. Jednak to, co działo się w "Grze o tron" przeszło moje wyobrażenia. Tutaj ludzkie życie nie miało większej wartości. Nie było litości, gdy chodziło o wygraną. Przeraziło mnie to, że tak młodzi ludzie, a w zasadzie nawet dzieci, były skłonne skazać na śmierć za cenę władzy. 

Jestem zachwycona tą powieścią. Na pewno, gdy tylko znajdę więcej czasu, sięgnę po kolejne tomy, ponieważ dawno nie trafiłam na tak świetną fantastykę. Naprawdę, nie zrażajcie się na początku ilością bohaterów, nazw, zwyczajów i tym podobnym. Jeżeli macie z tym problem, zacznijcie od serialu. Mi to bardzo pomogło i dzięki temu później przeszłam przez książkę jak strzała, czytając ją w ekspresowym tempie. Oczywiście, jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich fanów gatunku. To wielowątkowa powieść, która z pewnością Was zachwyci. Mi podobało się wszystko, ale najbardziej urzekła mnie historia Daenerys.

Kto jeszcze nie czytał "Gry o tron", niech czym prędzej bierze się za nią! Jeśli macie nadal opory, nie przejmujcie się. Chyba nie ma takiej osoby, która dłużej się zbierała do przeczytania pierwszego tomu sagi, niż ja, a jednak teraz dołączyłam do grona fanów zarówno książki, jak i serialu.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

poniedziałek, 8 czerwca 2015

"Alicja. Królowa zombi" Gena Showalter

autor: Gena Showalter
wydawnictwo: Mira Harlequin
liczba stron: 448
moja ocena: 6/10

 Za dokładnie trzy dni minie rok od momentu, gdy zakończyłam drugą część "Kronik Białego Królika". Długo czekałam na tę ostatnią część i wreszcie się doczekałam. Czy było warto?

Jak już wszyscy wiemy Ali jest pogromczynią zombi. Z Colem przy boku raz po raz staje do walki. Tym razem postanawia raz na zawsze położyć kres potworom, choćby miała zapłacić za to własnym życiem...

Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia co do tej książki. Bardzo podobała mi się pierwsza część, druga jeszcze bardziej. Tutaj natomiast czegoś mi brakowało. "Alicji. Królowej zombi" nie czytało mi się tak dobrze, jak jej poprzedniczek. I chociaż dzieje się tutaj dużo, poznajemy nowe fakty z życia głównej bohaterki, które niewątpliwie mają wielkie znaczenie dla całej historii, mi ciągle brak tego "czegoś".

Z bohaterami też specjalnie się nie zżyłam. Większość z nich polubiłam w dwóch pierwszych tomach, ale teraz nie czułam z nimi jakiejś mocnej więzi. Cole, który wydawał mi się całkiem w porządku, na samym końcu mnie zirytował. Alicja też mnie nie "porwała" swoją osobą.

Zdecydowanie spodziewałam się o wiele lepszej książki. Nie mogę jednak powiedzieć, że jest ona beznadziejna i nie warta polecenia. Przeciwnie, Jeśli macie za sobą zarówno pierwszą, jak i drugą część "Kronik Białego Królika", to zachęcam do lektury. Zawsze warto wiedzieć, jak się kończy dana historia. Niemniej jednak mnie zakończenie trylogii nie powaliło na łopatki.

Bardzo żałuję, że "Alicja. Królowa zombi" nie stała się kolejną ulubioną książką. Nie napiszę, że jest źle, bo może akurat Wam bardziej przypadnie do gustu. Ja osobiście oczekiwałam zupełnie innej powieści.

Wydawnictwo Harlequin Mira

Za książkę dziękuję Ósemkowemu Klubowi Recenzenta

Zobacz również: | Alicja w krainie zombi || Alicja i lustro zombi || Alicja. Królowa zombi |
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...