Podróże w czasie, fizyka kwantowa czy światy równoległe interesują wielu. Nie tylko naukowców, ale również zwykłych, można by rzec, szarych ludzi. Nawet ci mocno stąpający po ziemi chcieliby nieraz móc cofnąć czas i naprawić przeszłość. Co w tym temacie proponuje Adamus Saint-Garmain, autor książki „Poza Czasem”?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czas. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 stycznia 2023
„Poza Czasem” Adamus Saint-Germain
Czas... Czym jest tak naprawdę? Czy w ogóle istnieje? A może jest tylko wyimaginowaną granicą zamykającą nas w ramach rzeczywistości? Czy da się wyjść poza czas? Daj się zabrać w podróż wraz z Adamusem Saint-Germainem i spróbuj odpowiedzieć sobie na te pytania.
wtorek, 10 lipca 2018
"Ukryty wymiar" Stanisław Szwast
„Ukryty wymiar” to książka, która jakiś czas temu trafiła w moje ręce. Kiedyś bardzo wystrzegałam się science fiction. Nie przepadałam za tym gatunkiem zupełnie. Po jednej próbie powiedziałam sobie dość, jednak od tej pory udało mi się przeczytać kilka naprawdę fantastycznych książek, dzięki którym zmieniłam podejście co sci-fi. Dlatego ucieszyłam się, kiedy okazało się, że będę miała możliwość poznać „Ukryty wymiar”.
Na Planecie - Stolicy Cesarstwa zostaje odkryta pewna anomalia. Nikt nie zna przyczyn jej powstania ani dokładnych skutków. Prawdopodobnie umożliwia ona podróże w czasie. Zbadanie zjawiska jest dodatkowo utrudnione przez brak elektryczności i panującą od lat wojnę między mieszkańcami planet Zamieszkałego Wszechświata.
Lan Nazar, Sekretarz Cesarstwa, wysyła swoich dwóch synów Asila i Beliego z misjami specjalnymi. Asil ma odnieść zwycięstwo w starciu z wrogiem, natomiast Beli ma za zadanie zbadać anomalię i wyjaśnić jej przyczyny. Nagle obaj znikają, a w samej Stolicy wybucha bunt. Na domiar złego pojawia się tajemniczy kult religijny, na którego czele stoi ktoś, kto podaje się za mesjasza.
Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? Czy Cesarstwo zdoła przetrwać międzyplanetarną batalię? Czy sprawa z tajemniczym zjawiskiem zostanie wyjaśniona? Odpowiedzi znajdziecie czytając „Ukryty wymiar” Stanisława Szwasta.
Na początku bardzo trudno było mi się wdrożyć w tę historię i to trochę mnie męczyło, jednak z czasem wciągnęłam się, a momentami nie mogłam oderwać od lektury. Zwłaszcza, kiedy zakończenie rozdziału było dość zaskakujące. Akcja biegnie szybko, dzieje się dużo, a to wszystko sprawia, że czytanie tej powieści jest czystą przyjemnością. Bardzo podoba mi się też sam pomysł na fabułę. Trzeba mieć naprawdę nie lada wyobraźnię, aby wykreować taką rzeczywistość. Nie dość, że mamy tutaj do czynienia z podróżami w czasie, to jeszcze jest w to wszystko wplątany międzyplanetarny konflikt, a poza tym poznajemy tutaj nowego ewolucyjnie człowieka i jego zdolności. Czy można chcieć czegoś więcej?
Podobali mi się również bohaterowie. Każdy wyjątkowy. Każdy mający w sobie coś ciekawego. Jeden z zamiłowaniem do przeklinania, inny z chęcią do dominacji. Z jednej strony ludzie bardzo rozwinięci cywilizacyjnie i technologicznie, z drugiej zacofanie i bezkrytyczna wiara w podającego się za mesjasza człowieka. Ciekawy kontrast.
Imponująca fabuła, interesujący bohaterowie i wciągająca akcja sprawiają, że „Ukryty wymiar” jest powieścią godną uwagi. Na pewno polecam ją miłośnikom science fiction, a także tym, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać gatunku. Ta książka z pewnością Was do niego zachęci.
Wydawnictwo AlterNatywne
Na Planecie - Stolicy Cesarstwa zostaje odkryta pewna anomalia. Nikt nie zna przyczyn jej powstania ani dokładnych skutków. Prawdopodobnie umożliwia ona podróże w czasie. Zbadanie zjawiska jest dodatkowo utrudnione przez brak elektryczności i panującą od lat wojnę między mieszkańcami planet Zamieszkałego Wszechświata.
Lan Nazar, Sekretarz Cesarstwa, wysyła swoich dwóch synów Asila i Beliego z misjami specjalnymi. Asil ma odnieść zwycięstwo w starciu z wrogiem, natomiast Beli ma za zadanie zbadać anomalię i wyjaśnić jej przyczyny. Nagle obaj znikają, a w samej Stolicy wybucha bunt. Na domiar złego pojawia się tajemniczy kult religijny, na którego czele stoi ktoś, kto podaje się za mesjasza.
Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? Czy Cesarstwo zdoła przetrwać międzyplanetarną batalię? Czy sprawa z tajemniczym zjawiskiem zostanie wyjaśniona? Odpowiedzi znajdziecie czytając „Ukryty wymiar” Stanisława Szwasta.
Na początku bardzo trudno było mi się wdrożyć w tę historię i to trochę mnie męczyło, jednak z czasem wciągnęłam się, a momentami nie mogłam oderwać od lektury. Zwłaszcza, kiedy zakończenie rozdziału było dość zaskakujące. Akcja biegnie szybko, dzieje się dużo, a to wszystko sprawia, że czytanie tej powieści jest czystą przyjemnością. Bardzo podoba mi się też sam pomysł na fabułę. Trzeba mieć naprawdę nie lada wyobraźnię, aby wykreować taką rzeczywistość. Nie dość, że mamy tutaj do czynienia z podróżami w czasie, to jeszcze jest w to wszystko wplątany międzyplanetarny konflikt, a poza tym poznajemy tutaj nowego ewolucyjnie człowieka i jego zdolności. Czy można chcieć czegoś więcej?
Podobali mi się również bohaterowie. Każdy wyjątkowy. Każdy mający w sobie coś ciekawego. Jeden z zamiłowaniem do przeklinania, inny z chęcią do dominacji. Z jednej strony ludzie bardzo rozwinięci cywilizacyjnie i technologicznie, z drugiej zacofanie i bezkrytyczna wiara w podającego się za mesjasza człowieka. Ciekawy kontrast.
Imponująca fabuła, interesujący bohaterowie i wciągająca akcja sprawiają, że „Ukryty wymiar” jest powieścią godną uwagi. Na pewno polecam ją miłośnikom science fiction, a także tym, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać gatunku. Ta książka z pewnością Was do niego zachęci.
Za możliwość przeczytania dziękuję oficynie Wydajemy Książki
Wydawnictwo AlterNatywne
Labels:
2018,
AlterNatywne,
Czas,
Czytajmy polską literaturę,
Polscy autorzy,
Science Fiction,
Stanisław Szwast,
Ukryty wymiar,
Wojna,
Wszechświat
piątek, 21 kwietnia 2017
"Iskry Czasoświatu" Krzysztof Bonk
Zdecydowanie,
jak już znajdę czas, dominują u mnie ostatnio powieści science
fiction. Tym razem przyszło mi zapoznać się z "Iskrami
Czasoświatu". Dość intrygujący tytuł, prawda?
W zasadzie trudno streścić w kilku słowach tę historię, ponieważ dzieje się tak wiele i mamy do czynienia poniekąd z tyloma postaciami, że opisanie tego wszystkiego zajęłoby sporo czasu, a co najgorsze, zdradziłoby zbyt wiele. W każdym razie przeszłość miesza się tutaj z przyszłością. Wydaje się, że nie istnieje coś takiego, jak wolna wola, a całe istnienie ludzkości jest z góry przesądzone. Mimo to, są osoby, które za wszelką cenę pragną zmienić bieg wydarzeń.
Tę powieść można skrócić w trzech słowach — skoki w czasie. Na początku domyślałam się, że będę czytać o przenoszeniu się w inne wymiary, ale przyznam, że autor zaskoczył mnie sposobem wprowadzania czytelnika w wymyśloną przez siebie fabułę. Zaczęłam od, wydawałoby się, współczesności, a kończąc przeszłam wraz z bohaterami przez tyle rzeczywistości i taki przekrój czasowy, że trudno to zapamiętać, a momentami można było się wręcz pogubić. Niemniej jednak uważam to za bardzo ciekawy pomysł.
Sami bohaterowie są również intrygujący. Spotykamy się z różnymi postaciami, charakterami czy kulturami. Przeskakujemy od starożytności po daleką przyszłość, po drodze napotykając teraźniejszość i ludzi, którzy dostosowali się do danych warunków życiowych. Niektóre fragmenty, kiedy bohaterowie przenoszą się w inny czas, są dość zabawne. Na przykład kiedy jedna z postaci myśli, że trafiła na plan filmowy, a tak naprawdę jest świadkiem prawdziwej zbrodni. Oczywiście, nie jest zabawny fakt robienia komuś krzywdy, ale komentarze osoby, która dopiero co się pojawiła i konsternacja tamtejszej ludności.
Co ciekawe mamy tutaj przedstawioną wizję przyszłości, kiedy ludzie odkrywają pewien nieznany dotąd pierwiastek i to właśnie dzięki niemu jest możliwe przenoszenie się w czasie. Jednak jest to również zdeterminowane przez odpowiedni moment. Tak czy siak, warto się zastanowić, czy takie odkrycie, jeżeli miałoby kiedykolwiek nastąpić, byłoby korzystne dla dalszego rozwoju ludzkości. Chociaż z drugiej strony, jeśli w przyszłości ktokolwiek wynalazł sposób na podróże w czasie, to pewnie teraz mielibyśmy tutaj niemałe wycieczki turystów z lat, które dopiero nastąpią.
Autor przestawia swój pomysł w sposób przystępny, ale nie banalny. Spotykamy się tutaj z wciągającą fabułą i szybką akcją. Mi czytało się tę historię bardzo dobrze, co również uważam za zaletę, bo nie ma nic gorszego niż książka czy ebook, które męczą, zamiast dostarczać rozrywki. Przy tej powieści można się, na szczęście, zrelaksować (o ile lubi się tego typu literaturę).
"Iskry Czasoświatu" to ciekawa powieść science fiction, w której przeszłość i przyszłość łączą się ze sobą w różnych momentach. Jeżeli jesteście fanami tego typu historii, lubicie SF i chcecie miło spędzić wieczór z lekturą, zachęcam do sięgnięcia po "Iskry Czasoświatu". Polecam.
W zasadzie trudno streścić w kilku słowach tę historię, ponieważ dzieje się tak wiele i mamy do czynienia poniekąd z tyloma postaciami, że opisanie tego wszystkiego zajęłoby sporo czasu, a co najgorsze, zdradziłoby zbyt wiele. W każdym razie przeszłość miesza się tutaj z przyszłością. Wydaje się, że nie istnieje coś takiego, jak wolna wola, a całe istnienie ludzkości jest z góry przesądzone. Mimo to, są osoby, które za wszelką cenę pragną zmienić bieg wydarzeń.
Tę powieść można skrócić w trzech słowach — skoki w czasie. Na początku domyślałam się, że będę czytać o przenoszeniu się w inne wymiary, ale przyznam, że autor zaskoczył mnie sposobem wprowadzania czytelnika w wymyśloną przez siebie fabułę. Zaczęłam od, wydawałoby się, współczesności, a kończąc przeszłam wraz z bohaterami przez tyle rzeczywistości i taki przekrój czasowy, że trudno to zapamiętać, a momentami można było się wręcz pogubić. Niemniej jednak uważam to za bardzo ciekawy pomysł.
Sami bohaterowie są również intrygujący. Spotykamy się z różnymi postaciami, charakterami czy kulturami. Przeskakujemy od starożytności po daleką przyszłość, po drodze napotykając teraźniejszość i ludzi, którzy dostosowali się do danych warunków życiowych. Niektóre fragmenty, kiedy bohaterowie przenoszą się w inny czas, są dość zabawne. Na przykład kiedy jedna z postaci myśli, że trafiła na plan filmowy, a tak naprawdę jest świadkiem prawdziwej zbrodni. Oczywiście, nie jest zabawny fakt robienia komuś krzywdy, ale komentarze osoby, która dopiero co się pojawiła i konsternacja tamtejszej ludności.
Co ciekawe mamy tutaj przedstawioną wizję przyszłości, kiedy ludzie odkrywają pewien nieznany dotąd pierwiastek i to właśnie dzięki niemu jest możliwe przenoszenie się w czasie. Jednak jest to również zdeterminowane przez odpowiedni moment. Tak czy siak, warto się zastanowić, czy takie odkrycie, jeżeli miałoby kiedykolwiek nastąpić, byłoby korzystne dla dalszego rozwoju ludzkości. Chociaż z drugiej strony, jeśli w przyszłości ktokolwiek wynalazł sposób na podróże w czasie, to pewnie teraz mielibyśmy tutaj niemałe wycieczki turystów z lat, które dopiero nastąpią.
Autor przestawia swój pomysł w sposób przystępny, ale nie banalny. Spotykamy się tutaj z wciągającą fabułą i szybką akcją. Mi czytało się tę historię bardzo dobrze, co również uważam za zaletę, bo nie ma nic gorszego niż książka czy ebook, które męczą, zamiast dostarczać rozrywki. Przy tej powieści można się, na szczęście, zrelaksować (o ile lubi się tego typu literaturę).
"Iskry Czasoświatu" to ciekawa powieść science fiction, w której przeszłość i przyszłość łączą się ze sobą w różnych momentach. Jeżeli jesteście fanami tego typu historii, lubicie SF i chcecie miło spędzić wieczór z lekturą, zachęcam do sięgnięcia po "Iskry Czasoświatu". Polecam.
Za
możliwość przeczytania dziękuję samemu autorowi — Panu
Krzysztofowi Bonkowi
Wydawnictwo
Self Publishing
Labels:
2017,
Czas,
Czytajmy polską literaturę,
Fantastyka,
Iskry Czasoświatu,
Krzysztof Bonk,
Polscy autorzy,
Przyszłość,
Science Fiction,
Self Publishing
sobota, 20 sierpnia 2016
"Ring" Koji Suzuki
Krótko o treści. W dziwnych okolicznościach ginie czwórka nastolatków. Każde z nich zmarło tego samego dnia i o tej samej godzinie. Sprawą zaczyna interesować się Asakawa, wujek jednej z ofiar. Odkrywa, że młodzież tydzień przed śmiercią przebywała w pewnym ośrodku wypoczynkowym. Postanawia pojechać do tego miejsca i szukać poszlak. Trafia na tajemniczą kasetę, na której nagrana jest straszna klątwa. Po jej obejrzeniu rozpoczyna się jego walka o życie. Na wygraną ma tylko siedem dni...
Naprawdę trudno mi pisać o moich wrażeniach po przeczytaniu tej książki. Wywołała we mnie tyle emocji, że nie wiem, od czego zacząć. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to przerażenie. Wielkie brawa dla autora za stworzenie powieści tak strasznej, a która nie ma w sobie krwawych scen. Chyba żadna z przeczytanych przeze mnie książek nie działała na moją wyobraźnię tak, jak właśnie "Ring". Wraz z głównym bohaterem przeżywałam presję czasu tym bardziej, kiedy gra zaczynała toczyć się nie tylko o jego życie. Ponadto wizja zbliżającej się nieuchronnie śmierci mroziła krew w żyłach. Otóż sprawczynią tajemniczej klątwy była Sadako. Mogę zdradzić, że dziewczyna posiadała nadprzyrodzone zdolności, ale jakie, o tym już napiszę. Przyznam, że gdy czytałam fragmenty poświęcone tej postaci, przechodziły mnie dreszcze. Perspektywa, że za czyjąś śmierć odpowiada ktoś, kto ma tak przerażające możliwości paranormalne, sama w sobie napełniała strachem. Co tu dużo pisać. Przez całą lekturę daje się wyczuć grozę i niebezpieczeństwo. W końcu walka o życie z czymś, czego nie sposób przechytrzyć, nie jest niczym przyjemnym.
Na pewno na wielki plus zasługuje to, że akcja jest niebywale wciągająca. Czy ktoś byłby w stanie oderwać się od kart powieści, gdy życie głównego bohatera może skończyć się już za moment w tajemniczych okolicznościach? Oprócz tego rozwiązywanie mrocznej zagadki przez Asakawę i jego przyjaciela jest jak układanie puzzli, a patrząc na to, do czego dochodzili, trzeba by to porównać z naprawdę skomplikowanymi puzzlami. Jedna wskazówka do drugiej i było się coraz bliżej odczynienia klątwy. To również sprawiło, że książkę czytało się bardzo szybko i nie sposób było się od niej oderwać.
Na pewno na wielki plus zasługuje to, że akcja jest niebywale wciągająca. Czy ktoś byłby w stanie oderwać się od kart powieści, gdy życie głównego bohatera może skończyć się już za moment w tajemniczych okolicznościach? Oprócz tego rozwiązywanie mrocznej zagadki przez Asakawę i jego przyjaciela jest jak układanie puzzli, a patrząc na to, do czego dochodzili, trzeba by to porównać z naprawdę skomplikowanymi puzzlami. Jedna wskazówka do drugiej i było się coraz bliżej odczynienia klątwy. To również sprawiło, że książkę czytało się bardzo szybko i nie sposób było się od niej oderwać.
Wiecie, co jednak zrobiło na mnie największe wrażenie? Zakończenie. Końcówka, która dopiero powaliła na łopatki. Przynajmniej mnie. Wydawałoby się, że po wielkim wysiłku wreszcie wszystko będzie dobrze. Ale nie... Nie napiszę, o co dokładnie chodzi. W każdym razie dla mnie był to szok, kiedy okazało się, że nie do końca zagadka została rozwiązana na czas. Ostatnie zdania powieści pozostawiają czytelnika ze znakiem zapytania w głowie. Uda się, czy się nie uda?
"Ring" to horror, który z pewnością należy do tych najbardziej przerażających i szokujących. To książka, której nie polecam osobom o słabych nerwach. Czytanie jej przed snem może powodować bezsenność. Z kolei fanów gatunku zachęcam do lektury. Uważam, że spodoba się wszystkim czytelnikom, którzy lubią straszne, wywołujące gęsią skórkę historie.
"Ring" to horror, który z pewnością należy do tych najbardziej przerażających i szokujących. To książka, której nie polecam osobom o słabych nerwach. Czytanie jej przed snem może powodować bezsenność. Z kolei fanów gatunku zachęcam do lektury. Uważam, że spodoba się wszystkim czytelnikom, którzy lubią straszne, wywołujące gęsią skórkę historie.
Wydawnictwo Znak
tytuł: "Ring"
wydawnictwo: Znak
data wydania: 2004
liczba stron: 328
oprawa: Miękka
cena okładkowa: 32 zł
źródło okładki piątek, 25 września 2015
"Chór zapomnianych głosów" Remigiusz Mróz
Statek kosmiczny Accipiter podróżuje w dalekiej kosmicznej otchłani, podczas gdy jego załoga jest pogrążona w głębokim kriostatycznym śnie. Celem wyprawy jest znalezienie alternatywnego dla Ziemi miejsca, w którym mogą zamieszkać ludzie. Nikt nie ma świadomości tego, co dzieje się poza kapsułą oprócz dwóch osób. Astrochemik Håkon Lindberg budzi się i jego oczom ukazuje się niecodzienny widok. Na wierzch jego kapsuły padają zwłoki jednego z towarzyszy podróży. Okazuje się, że na na pokładzie przeżyła jeszcze tylko jedna osoba- nawigator Dija Udin Alhassan. Mężczyźni nie wiedzą, co doprowadziło do takiej rzezi. Nie czują się bezpieczni. Są zdani jedynie na siebie. Tymczasem na statku zaczynają dziać się dziwne rzeczy...
Książki science fiction to jedyne książki, do których podchodzę bardzo sceptycznie. Większość nie trafia w mój gust i zwyczajnie się przy nich męczę. W tym przypadku jednak był to strzał w dziesiątkę! Od dawna czekałam na powieść, która mnie naprawdę zachwyci, powali na łopatki. Taką, od której nie będę mogła się oderwać od samego początku. Całe szczęście, że trafiłam na "Chór zapomnianych głosów", bo dzięki temu odzyskałam wiarę, że jeszcze jakaś książka jest w stanie wywołać we mnie entuzjazm.
Akcja od samego początku nabiera niesamowitego tempa. Kiedy już się zacznie czytać, nie można się ani na chwilę oderwać. To trzymający w napięciu thriller. Opisy zabitych mrożą krew w żyłach. Obca siła zdaje się świetnie bawić z bohaterami w "kotka i myszkę". Mogłabym powiedzieć, że miałam wrażenie, jakbym czytała powieść Stephena Kinga, ale przyznaję, że nie do końca tak było. Jak dla mnie "Chór zapomnianych głosów" Remigiusza Mroza jest książką o wiele lepszą niż jakakolwiek Kinga, którą miałam okazję przeczytać.
Jestem zachwycona fabułą tej powieści. Wizja przyszłej rzeczywistości jest niebywała. Samo podróżowanie po kosmosie w taki sposób jest niewyobrażalne. Aby przemierzać bezkresny wszechświat naukowcy muszą poddać się kriostazie. Niezwykłe uczucie- wziąć wdech i zahibernować się na najbliższe kilkadziesiąt lub kilkaset lat. Do tego trzeba mieć też silną psychikę. Osoba, która decydowała się na taką wyprawę, musiała liczyć się z tym, że już nigdy więcej nie zobaczy swoich bliskich.
Bardzo ciekawe jest przedstawienie niewyobrażalnego procesu jakim jest podróżowanie w czasoprzestrzeni, jednak podczas czytania tych fragmentów można się nieźle pogubić. Niektóre określenia są trudne do wyobrażenia. Terminologia typowa dla science fiction. Dla podkreślenia ciekawej i niezwykłej wymiany zdań:
— Panie majorze — odezwała się Nozomi. — Oni mogą wrócić za sekundę, ale równie dobrze może minąć kilka eonów. Czas może nie grać dla nich roli.
— Rozumiem — odparł Jaccard, wchodząc do windy. — Mimo to wypatrujcie ich. Ja tymczasem poszukam planety, która będzie w stanie gościć nas na stałe.
Czytając tę książkę doszłam do wniosku, że takie podróżowanie w czasie może bardzo namieszać. Zwłaszcza pod koniec powieści miałam wrażenie, że przez to bohaterowie są w tragicznej sytuacji i wszystko zdaje się być o wiele trudniejsze niż na początku.
"Chór zapomnianych głosów" to jedna z tych książek, o których nie można łatwo zapomnieć. Podczas jej lektury doświadczyłam tego, co w powieściach uwielbiam. Przeżywałam emocje wraz z bohaterami (strach, wzruszenie, radość, smutek). Do końca nie byłam w stanie przewidzieć, jak zakończy się ta kosmiczna odyseja.
Z czystym sumieniem mogę ten tytuł polecić każdemu fanowi fantastyki, a szczególnie science fiction. Nie ma opcji, że "Chór zapomnianych głosów" was nie wciągnie tak jak mnie. Przepadniecie bez reszty, aż dobrniecie do ostatniej strony.
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Genius Creations
Wydawnictwo Genius Creations
Labels:
2015,
Chór zapomnianych głosów,
Czas,
Czytajmy polską literaturę,
Fantastyka,
Genius Creations,
Kosmos,
Obcy,
Podróż,
Polscy autorzy,
Remigiusz Mróz,
Science Fiction
czwartek, 20 marca 2014
"Poza czasem" Alexandra Monir
autor: Alexandra Monir
wydawnictwo: Jaguar
liczba stron: 320
moja ocena: 8/10
Wyzwania:
wydawnictwo: Jaguar
liczba stron: 320
moja ocena: 8/10
Książką zainteresowałam się nie tyle przez jej opis, co
okładkę. Przykuła moją uwagę i po prostu postanowiłam ją przeczytać. Czy było
warto?
Historia dotyczy pewnej nastolatki- Michele, należącej do
bogatej i znanej w całej Ameryce rodziny Windsorów. Mimo to, dziewczyna mieszka
skromnie wraz z matką w Los Angeles. Nieszczęśliwy wypadek sprawia, że Michele
musi przeprowadzić się do Nowego Jorku. Od teraz musi zamieszkać ze swoimi
dziadkami, których nigdy wcześniej nie widziała. Początki jej nowego życia są
bardzo trudne. Pewnego dnia odkrywa tajemniczy pamiętnik i klucz, dzięki którym
przenosi się w czasie.
„Poza czasem”- na pierwszy rzut oka stwierdziłam, że to z
pewnością książka typowa dla nastolatek. Z pewnością można ją za taką uznać,
jednak poleciłabym ją także i starszym czytelnikom. Znajdziemy tu i dużo
miłości, i przyjaźń, i trochę fantastyki.
Co najbardziej podobało mi się w książce? Z pewnością
ciekawym elementem jest możliwość przenoszenia się w czasie, dzięki czemu można
przyczynić się do niektórych efektów zdarzeń w przyszłości. Ciekawe jest również
to, że nasza Michele ukazywała się tylko określonym osobom. W sumie zazdroszczę
jej trochę, że miała okazję na żywo spotkać swoich przodków sprzed wieku,
poznać, porozmawiać. Oczywiście nie obyłoby się bez wielkiej miłości. Jednak to
uczucie jest bardziej skomplikowane niż zwykle. Otóż połączy osoby z różnych
przedziałów czasowych. Czy taka miłość ma szanse przetrwać? Przeczytajcie. Sami
sprawdźcie.
Prawdę powiedziawszy nic bym w tej historii nie zmieniała.
Może i jest trochę banalna i niekiedy przewidywalna, ale świetnie nadaje się do
zrelaksowania. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. W zasadzie można ją „obalić”
w ciągu jednego dnia. Na dokładkę dopowiem, że zakończenie jest pozytywne, ale
może bardzo zaskoczyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









