wtorek, 9 sierpnia 2016

Biblioteczka Merry

Nadszedł dzień na wielkie układanie książek. Ostatnio przybyło do mnie wiele nowych pozycji, a miejsca na półkach robiło się coraz mniej. Postanowiłam zrobić małe książkowe przemeblowanie i wszystkie znalazły swoje miejsce :)

W mojej biblioteczce znajduje się +/- 500 książek. Dla niektórych jest ich straaaasznie dużo, dla innych nie jest to szokująca ilość.

Przy okazji wielkiego układania postanowiłam podzielić się z Wami moimi zbiorami ;) Rok temu robiłam podobne zestawienie, ale od tego czasu przybyło do mnie sporo książek. Część z nich pożyczyłam, więc niestety, nie ma ich na zdjęciach.

Nie będę się rozpisywać z poszczególnymi tytułami, bo zastałaby mnie tutaj zima ;) 

Zapraszam do oglądania, a już jutro recenzja "Oczekiwanej" Kathleen McGowan :)

Na początek trochę fantastyki, trochę kryminału i sensacji:






Teraz przyszedł czas na powieści głównie obyczajowe, kobiece, trochę literatury młodzieżowej i dziecięcej, a także lektury szkolne, encyklopedie, słowniki itp. :)





















Teraz przyszedł czas na moją półkę historyczną :)


I na koniec moja półka specjalna :)



To tak pokrótce wszystko :) Osoby, które śledzą mojego bloga, widziały część kolekcji w poprzednim pokazie mojej biblioteczki :) 

Oczywiście, mam również kolekcję ebooków. Ostatnio korzystam ze wspaniałej oferty Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki w Bydgoszczy :) Co miesiąc można odnawiać darmowy dostęp do ogromnej ilości ebooków w Legimi! Nowości i nie tylko! To wspaniała akcja, z której naprawdę warto skorzystać. Wystarczy zarejestrować się w bibliotece, pobrać darmową aplikację Legimi, wpisać otrzymany w bibliotece kod i cieszyć się dostępem do nowości, bestsellerów itp. za darmo przez miesiąc! :) Po miesiącu można udać się ponownie do biblioteki po następny kod ;) Naprawdę warto!!! Wszystkich ebookowych wielbicieli z Bydgoszczy i okolic zachęcam do skorzystania z tej oferty ;) Więcej informacji znajdziecie TUTAJ

Jak Wam się podobała szybka wycieczka po moich książkowych zbiorach? Coś Wam się spodobało? 

Pochwalcie się w komentarzach linkami do biblioteczek i stosików ;) Z wielką przyjemnością odwiedzę Wasze blogi, vlogi itp.

Zachęcam Was również do obserwowania mojego bloga :) Możecie mnie również znaleźć na Facebooku oraz Instagramie :)

środa, 3 sierpnia 2016

"Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta" Renata Czarnecka


Ta książka już od dawna stała sobie na półce. I pewnie nadal pozostałaby nietknięta, gdybym nie postanowiła wybrać jej sobie w ramach mojego książkowego wyzwania na ten rok. Zmotywowana do działania wreszcie po nią sięgnęłam.

Historia dotyczy ostatniej miłości Zygmunta Augusta. Po śmierci Barbary Radziwiłłówny król jest zrozpaczony. Chociaż minęło wiele lat od jej odejścia, ciągle nie może się z tym pogodzić. Na domiar złego traci nadzieję na lepsze jutro przez nieudane małżeństwo z Katarzyną Habsburżanką. Pewnego dnia poznaje piękną kobietę. Barbara Giżanka jest łudząco podobna do zmarłej miłości Zygmunta Augusta. Dzięki niej król zaczyna odzyskiwać chęć do życia. Niestety, nie każdemu taki obrót sprawy przypada do gustu...

Intryga, intryga i jeszcze raz intryga. Wszędzie spiski i knowania. To moja pierwsza myśl po przeczytaniu tej książki. Nie było to dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ mam za sobą kilka powieści historycznych i za każdym razem spotkałam się z czymś podobnym. To musiało być naprawdę okropne. Życie, które dla wielu osób z niższych sfer było marzeniem, często okazywało się koszmarem. Plotki krążyły wszędzie. Na każdym kroku istniała możliwość natknięcia się na szpiega. Gdy ktoś komuś nie pasował, raz dwa można było znaleźć coś przeciwko niemu. Do teraz jestem pod wrażeniem, ile złego był i jest w stanie zrobić człowiek tylko i wyłącznie dla własnej korzyści.

Współczuję Barbarze Giżance takiego życia. Niby blisko króla, a jednak wytykana przez innych palcami. Mimo wszystko zawsze w cieniu. Jednak najgorszym, co ją spotkało to ogromny zawód miłosny i rozczarowanie osobą, którą naprawdę kochała. Ten fragment powieści wywarł na mnie największe wrażenie. To kolejny dowód na to, że dla niektórych liczy się tylko majątek. Tak samo bardzo zrobiło mi się jej żal, kiedy dopiero co po urodzeniu dziecka, dowiadywała się o królewskich nałożnicach. I to wszystko było jak najbardziej w porządku. Nie potrafię tego zrozumieć. Jak ktoś może kochać drugą osobę, a jednocześnie ją zdradzać, bo ma do tego prawo? Jeszcze bardziej zdenerwował mnie fakt, że w dużej mierze owe królewskie zachowanie było efektem manipulacji dworzan. Do tej pory nie mogę tego znieść.

Sam król nie zyskał mojej sympatii po przeczytaniu tej powieści. To człowiek naiwny, dający sobą sterować jak marionetka. Wierzył w rzeczy wielce nieprawdopodobne. Wystarczyło, żeby ktoś powiedział, że takim a takim sposobem będzie mógł ujrzeć zmarłą Radziwiłłównę, a on już chciał tego spróbować. Innym razem zaufał obserwacjom astrologa chyba nawet nie zastanawiając się, czy "przypadkiem" nie został on przekupiony, aby powiedzieć królowi to, co władca chciał usłyszeć. Ponadto wydaje się, że Zygmunt August patrzył tylko na swoje dobro. Tak, jak on chciał, tak miało być. Rozumiem, że był monarchą i do pewnych rzeczy miał prawo, jednak z perspektywy czasu wiele z jego zachowań wyglądało na bardzo egoistycznych.

Po przeczytaniu tej książki doszłam do wniosku, że od dawien dawna ludzie za wszelką cenę dążyli do władzy i pieniędzy. Jakby było to zapisane w naszych genach. Wielu osobom żądza bycia na piedestale przysłania cały świat. Jest to bardzo prosta droga do zgubienia człowieczeństwa w nas samych. Nie liczy się nikt inny. "Po trupach do celu" to jakby motyw przewodni takiego zachowania. Do tego dochodzi oczywiście zazdrość, która niejako często idzie w parze z chęcią władzy. Jest to naprawdę przerażające i niestety, wciąż aktualne.

"Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta" to powieść, która spodobała mi się głównie ze względu na temat, jaki porusza. Czasy panowania Jagiellonów uważam za jeden z najciekawszych okresów w dziejach naszego kraju. Dzięki tej książce zdobyłam wiele ciekawych informacji. Polecam ją miłośnikom powieści historycznych. Myślę, że szczególnie spodoba się osobom zainteresowanym historią Polski, a zwłaszcza okresem panowania dynastii Jagiellonów.

Wydawnictwo Książnica



tytuł: "Barbara i król. Historia ostatniej miłości Zygmunta Augusta"
autor: Renata Czarnecka
wydawnictwo: Książnica
data wydania: 2013r.
liczba stron: 352
oprawa: Miękka
cena okładkowa: 35,00 zł

wtorek, 2 sierpnia 2016

"Berlin, późne lato" Grzegorz Kozera

Ostatnio szczególnie zaczęłam interesować się II wojną światową. Stało się tak po wizycie w Państwowym Muzeum Auschwitz- Birkenau w Oświęcimiu. Na dodatek niedługo później obejrzałam "Chłopca w pasiastej piżamie". Film ten zrobił na mnie ogromne wrażenie. Postanowiłam poszukać książek o tej tematyce. Natrafiłam na wiele ciekawych tytułów, w tym na "Berlin, późne lato".

Berlin, sierpień 1943 rok. Samotny pisarz Otto Peters niespodziewanie znajduje kobietę. Jak się okazuje, to Polka poszukiwana przez Gestapo. Mężczyzna ryzykując swoje życie, postanawia jej pomóc. Rodzi się pomiędzy nimi uczucie. Czy w tak trudnym czasie miłość jest w stanie przetrwać?

Ta książka ma wiele zalet. Jedną z nich są bohaterowie. Otto nie ma nikogo bliskiego na świecie. Kiedy pewnego dnia spotyka Halinę, jego życie się odmienia. Właśnie wtedy możemy go bliżej poznać. To człowiek o wielkim sercu. Jest w stanie poświęcić naprawdę wiele. Ryzykuje własne życie dla dobra drugiej osoby. Podczas lektury byłam pod wrażeniem jego determinacji i zaangażowania w pomoc nowo poznanej kobiecie. Myślę, że takie zachowanie zasługuje na ogromny podziw. W końcu w czasach wojny, kiedy nikt nigdzie nie był bezpieczny, nie każdy podjąłby się takiego wyzwania. Halina również zasługuje na uwagę. Chociaż poznajemy ją nieco słabiej niż Otto, dużo można wywnioskować. Na pewno jest to kobieta wielce odważna. Udało jej się uciec z obozu koncentracyjnego, co w zasadzie graniczyło z cudem. Ponadto cały czas musiała się ukrywać. Każdego dnia walczyła o życie. Była niebywale wytrwała. Kiedy opowiada o zbrodniach, jakich dokonują naziści, włos się jeży na głowie. Takie opisy zawsze robią na mnie niemałe wrażenie. Za każdym razem jestem nimi przerażona.

Sam wątek miłosny również jest warty uwagi. W czasie II wojny światowej miłość pomiędzy Niemcem, a Polką (zwłaszcza tą, której poszukuje Gestapo) była nie do pomyślenia. Groziła za to najsurowsza kara. Mimo to, uczucie nie zna granic. Potrafi związać ze sobą dwa przeciwieństwa. Pochodzenie, majątek nie grają dla niego żadnej roli. Jest to siła, z którą nic nie może się mierzyć. I chociaż bohaterów takie potężne uczucie połączyło, nie kończy się ono hasłem: "żyli długo i szczęśliwie". Bardzo nad tym ubolewam, ponieważ uważam, że Otto zasłużył na szczęście i lepszy los.

Mimo tego, że zakończenie nie jest zbyt optymistyczne, co tu dużo pisać, jest po prostu smutne, to uważam je za kolejny plus tej książki. Naprawdę. Dlaczego? Dlatego, że według mnie jest ono o wiele bardziej romantyczne, niż w większości typowych love story. Bardzo przypomina mi to z "Romea i Julii" Williama Szekspira. Kiedy przeczytałam ostatnią stronę, miałam ochotę płakać, a jednocześnie bić brawo autorowi za takie zakończenie historii.

"Berlin, późne lato" to książka, którą polecać będę każdemu. Przeczytałam ją jednym tchem. Jestem nią zachwycona, oczarowana i mogłabym tak pisać w nieskończoność. To moje tegoroczne odkrycie, ponieważ żadna książka, a przeczytałam ich dość sporo w tym roku, nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia. Szczególnie zachęcam do lektury osoby, które lubią książki z klimatem II wojny światowej, a przede wszystkim tym, którzy uwielbiają smutne, romantyczne historie.

Wydawnictwo Dobra Literatura

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

"Złodziejka książek" Markus Zusak


"Złodziejka książek" czekała na mnie ładnych parę lat. Pomimo tego, że wiele osób zachwycało się tą powieścią, ja nadal zwlekałam. Ostatnio popatrzyłam na półkę, na której stała i postanowiłam, że będzie to właśnie ten dzień, kiedy sięgnę po tę powieść.

To niesamowita historia. Narratorem jest śmierć, która wcale nie wydaje się być taką, jaką zawsze sobie wyobrażamy. Tutaj gra rolę obserwatora. Przypatruje się tytułowej Złodziejce książek. Dziewczynkę spotyka niefortunny los. Wraz z małym braciszkiem ma zostać adoptowana przez rodzinę mieszkającą niedaleko Monachium. W trakcie podróży chłopiec umiera. Podczas skromnego i szybkiego pogrzebu mała Liesel kradnie pierwszą książkę. Jest nią "Podręcznik grabarza". Niedługo później dziewczynka musi pożegnać się ze swoją matką i rozpocząć życie jako członek rodziny Hubermannów. Cały czas ma ze sobą książkę. Dzięki niej uczy się czytać i poznaje potęgę słów...

"Złodziejka książek" to powieść osadzona w czasie II wojny światowej. W trakcie lektury można poczuć mrożący krew w żyłach klimat tego strasznego czasu. Nikt nie mógł być pewien, że dożyje jutra. Zagrożenie czaiło się z każdej strony. Dzień w dzień ktoś tracił swoich bliskich. To okres, w którym śmierć miała dużo pracy, co zresztą sam daje do zrozumienia (bo śmierć jest tutaj rodzaju męskiego). Przygląda się ludziom. Interesuje się nimi. Poznaje ich historie. Najbardziej skupia się jednak na Złodziejce książek. Ma wrażenie, że ona również go widzi. Obraz wojny z punktu widzenia śmierci jest czymś nowym. Czymś, z czym do tej pory nie miałam okazji się zmierzyć. Książek o tematyce II wojny światowej jest mnóstwo, jednak nie spotkałam się wcześniej z takim postrzeganiem owych wydarzeń, co zdecydowanie należy uznać za ogromną zaletę tej powieści.

Kolejnym jej atutem jest motyw książek. Książek przez tak wiele osób niedocenianych. Liesel odkrywa potęgę słów. Dowiaduje się, jak wiele można dzięki nim zdziałać. Jaką mają moc. Jej zachwyt, zwłaszcza, gdy trafia do pokoju pełnego wszelkiego rodzaju tytułów, jest tak ogromny i przejmujący, że nie można wobec niego przejść obojętnie. Bohaterka musiała się natrudzić, aby zdobyć nową lekturę. Mimo tego, że w czasach wojny, kiedy o wszystko było trudno, poszukiwała nowych książek, które mogłaby przeczytać.

Warto również zauważyć, że dzieło Markusa Zusaka stworzone jest w niebanalny sposób. Mimo, że nie jest to powieść lekka i przyjemna, czyta się ją bardzo szybko. Nie wiem, jak udało się to osiągnąć autorowi, ale nie sposób oderwać się od lektury, chociaż jest to trudny temat, a historia wcale nie należy do wesołych. Po raz kolejny jestem oczarowana stylem pana Zusaka. "Posłańca" czytałam jakoś ponad rok temu i już wówczas byłam zachwycona.

"Złodziejka książek" to pozycja, po którą naprawdę warto sięgnąć nie tylko ze względu na temat II wojny światowej. To powieść, która wzbudza wiele emocji. Smuci, szokuje, dołuje, a mimo to jest niebywale wciągająca. Polecam ją wszystkim czytelnikom. Zwłaszcza tym, którzy poszukują czegoś nietuzinkowego.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 30 lipca 2016

"Chwila szczęścia" Federico Moccia

"Chwilę szczęścia" przeczytałam kilka miesięcy temu, jednak jakoś nie miałam weny, żeby cokolwiek o tej książce napisać. Sięgnęłam po nią, kiedy choroba uziemiła mnie na dwa tygodnie w domu. Spośród wielu powieści, jakie czekają na półkach, wybrałam właśnie tę, jako jedno z moich wyzwań na 2016 rok. "Chwila szczęścia" była świetną odskocznią od myślenia o nieustającym przeziębieniu.

Nicco przeżywa właśnie kryzys. Jego dziewczyna, Alessia, odeszła od niego praktycznie bez słowa. Z pomocą w tych trudnych chwilach przychodzi jego najlepszy przyjaciel, Gruby, który zabiera go na różne imprezy, do baru itp. Chłopak zajmuje się sprzedażą pirackich płyt i filmów przez internet. Jego ciekawy styl życia nie kończy się na tym. Od roku spotyka się z dwiema dziewczynami. Jest człowiekiem, który nie za bardzo przejmuje się konsekwencjami i stara się brać z życia jak najwięcej. Nicco to jego zupełne przeciwieństwo. Pewnego dnia obaj poznają dwie turystki z Polski. Nie pozostają obojętni na to przypadkowe spotkanie...

Od zawsze miałam słabość do tego pięknego kraju jakim są Włochy. Odkąd pamiętam, marzy mi się podróż do Rzymu, dlatego z wielką chęcią sięgnęłam po "Chwilę szczęścia", która już od dawna zalegała na mojej półce. Już wcześniej miałam okazję poznać twórczość autora. Zarówno "Trzy metry nad niebem", jak i "Tylko ciebie chcę" bardzo mi się podobały. Natomiast średnio przypadła mi do gustu powieść "Mężczyzna, którego nie chciała pokochać". Przyszedł czas na "Chwilę szczęścia", która z kolei zapowiadała się bardzo ciekawie, ale nie powaliła mnie na łopatki tak, jak te dwie pierwsze, które wymieniłam. Owszem, jest miło, klimatycznie, ale nie czytałam jej z zapartym tchem. W porównaniu z wcześniejszymi książkami czegoś mi tutaj zabrakło.

Jeżeli chodzi o samych bohaterów, oceniam ich raczej pozytywnie. Nicco to wrażliwy mężczyzna, który nieco pesymistycznie podchodzi do życia. Bardzo przeżywa rozstanie z ukochaną i w dużej mierze uważa siebie za winnego całej tej sprawy. Na szczęście ma przyjaciela, który jest jego zupełnym przeciwieństwem. Gruby we wszystkim widzi pozytywy. Nie zastanawia się, co zrobi, kiedy jego dwie dziewczyny poznają prawdę o swoim istnieniu. Chociaż nie przepadam, a wręcz mogę powiedzieć, że nie znoszę tego typu facetów, którzy bawią się na kilka frontów i nie widzą w tym nic złego, ten bohater zyskał moją sympatię. Za to, że pomimo swojego dosyć oryginalnego stylu życia, jest wspaniałym przyjacielem.

Jak można się bez problemu domyślić, nie zabrakło również wątku miłosnego. Dwie turystki z Polski nie pozostaną obojętne dla Włochów. Wręcz przeciwnie. Dzięki nim życie dwóch przystojniaków bardzo się zmieni. Chociaż historii o miłości jest mnóstwo i wiele jest tak podobnych do siebie, że temat staje się powoli oklepany, to tutaj był to bardzo trafiony pomysł. Nie każdy czytelnik lubi takie książki, ale czasami dobrze jest po takową sięgnąć. Na przykład mi tego typu lektura zapewnia świetną rozrywkę. Zwłaszcza, gdy skończę czytać coś, co zajęło mi dużo czasu, taka lekka książka jest wspaniałym sposobem na odprężenie.

"Chwila szczęścia" spodoba się zapewne tym, którzy lubią powieści obyczajowe z historią miłosną. Zdecydowanym plusem jest tutaj klimat Rzymu. Czytając tę książkę mogłam przenieść się do mojego wymarzonego miasta i czuć się, jak na wakacjach. Jest to dobra książka, dzięki której miło spędziłam czas, ale porównując ją chociażby z "Trzy metry nad niebem", nie wypada aż tak świetnie. Na szczęście mam już na horyzoncie kolejną część i liczę na to, że będę nią zachwycona tak, jak przy pierwszym spotkaniu z twórczością autora.

Wydawnictwo Muza

piątek, 29 lipca 2016

"Magonia" Maria Dahvana Headley


"Magonia" była kolejną książką, którą wybrałam jako jedno z wyzwań BookAThonu. Muszę przyznać, że jest to bardzo ciekawa historia, która niesamowicie mnie wciągnęła. Zdecydowanie było to dla mnie coś nowego.

Aza Ray Boyle cierpi na bardzo tajemniczą chorobę. Jest jedynym przypadkiem takiej anomalii na świecie. Nikt nie wie, jak jej pomóc. W każdej chwili jej życie może się skończyć. Dziewczyna jakby topi się w powietrzu. Ma problemy z mówieniem i oddychaniem. Pewnego dnia zauważa na niebie statek. Słyszy, jak ktoś ją z niego wzywa. Wszyscy zgodnie twierdzą, że jest to efekt zażywania leków. Tylko jedna osoba stara się wyjaśnić tę dziwną sytuację. Przyjaciel Azy, Jason. Między nastolatkami zaczyna rodzić się uczucie, jednak niefortunny los postanawia ich rozdzielić. Dziewczyna odchodzi z naszego świata, ale nie jest to koniec jej życia...

Kiedy zaczynałam przygodę z "Magonią", nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Nie sądziłam, że będzie to historia tak bardzo fantastyczna. Z jednej strony rzeczywistość, jaką znamy. Z drugiej świat tak nierealny, że trudno jest go sobie nawet wyobrazić. Byłam naprawdę zaszokowana pomysłem autorki. Zaskoczyła mnie wizją Magonii. To miejsce, które kojarzy mi się z krainą snu.  Istoty, które je zamieszkują są naprawdę fantastyczne i wyjątkowe. Tylko ktoś o ogromnie rozbudowanej wyobraźni mógł stworzyć coś równie niesamowitego. Za to należy się autorce wielki plus.

Bardzo duże wrażenie zrobiło na mnie również przejście Azy ze świata ludzi do Magonii. Prawdę powiedziawszy wszystko, co działo się od momentu pojawienia się na niebie statku, było zaskakujące i tajemnicze. Z pewnością równie zdumieni musieli być lekarze, którzy w tym czasie po raz kolejny przyjmowali Azę na szpitalnym oddziale. To, co odkryli w jej ciele, na pewno nimi wstrząsnęło. Wykraczało to bowiem poza wszelkie ramy normalności i praw przyrody, jakie panują na świecie.

Warto zauważyć także motyw przyjaźni. Relacji pomiędzy Azą i Jasonem można tylko pozazdrościć. Chłopak był w stanie wiele dla niej zrobić. Pomimo tego, że dziewczyna różniła się znacząco od rówieśników, nigdy jej nie zostawił. Ona z kolei darzyła go wielką sympatią i zaufaniem. Jason nie wyśmiał jej nadzwyczajnego widzenia. Starał się wyjaśnić owe zjawisko. Był przy niej do samego "końca", a mimo tego, że dziewczyna "umarła", miał przeczucie, że ona jednak gdzieś jest. Że nie odeszła. Postanowił ją odnaleźć. Myślę, że każdy człowiek chciałby spotkać w swoim życiu takiego oddanego przyjaciela.

O samym czytaniu książki mogę powiedzieć, że była to wspaniała rozrywka. Nie znudził mnie żaden fragment. Wręcz przeciwnie. Tutaj nie ma nieciekawych fragmentów. Autorka sprawiła, że z każdą kolejną stroną chce się pozyskać coraz więcej informacji. Poza tym akcja nie zwalnia. Dzieje się naprawdę wiele. Uważam, że to ogromna zaleta książki.

Moim zdaniem "Magonia" spodoba się czytelnikom, którzy lubią lżejszą fantastykę. To również świetna lektura dla młodzieży. Z pewnością przypadnie do gustu także tym, którzy szukają czegoś niestandardowego. Polecam.

Wydawnictwo Galeria Książki

czwartek, 28 lipca 2016

"Piętno Midasa" Agnieszka Lingas- Łoniewska

O tym, że uwielbiam książki Agnieszki Lingas- Łoniewskiej, wie każdy, kto śledzi moje czytelnicze podboje. Po przeczytaniu kilkunastu powieści autorki jestem przekonana, że każda następna stanie się moją ulubioną. Tak było również w przypadku "Piętna Midasa". To kolejna książka, którą pochłonęłam jednym tchem i jestem nią zachwycona.

Jakub Rojalski zajmuje się fotografią. Pewnego dnia poznaje swoich sąsiadów. Anka, młoda magister farmacji, jest maltretowana przez swojego męża. Kobieta ma już dość poniżania i postanawia zmienić swoje życie. Okazuje się, że Jakub może jej w tym pomóc. Tymczasem podczas jednego z przyjęć weselnych fotograf poznaje Karolinę Linde. Kobieta jest szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Jedna nierozwiązana sprawa nie daje jej spokoju. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, a liczba ofiar słynnego Midasa wciąż wzrasta. Pomiędzy Jakubem a Karoliną zaczyna rodzić się uczucie. Chociaż wszystko zaczyna zmierzać w stronę szczęścia, młody fotograf czuje, że musi najpierw przyjdzie mu się zmierzyć z demonami, które mu towarzyszą...

Prędzej czy później sięgnęłabym po "Piętno Midasa" ze względu na moją ogromną sympatię do twórczości autorki, ale zdecydowałam się przeczytać ją na początku miesiąca w ramach BookAThonu. Bardzo się cieszę, że nie zawiodłam się i historia stworzona przez panią Agnieszkę po raz kolejny mnie zachwyciła. To powieść o dręczących demonach rzeczywistości, które często dopadają człowieka niekoniecznie z jego własnej winy. Przecież nasz start na tym świecie nie zależy od nas, ale w największej mierze od naszych rodziców i środowiska, w jakim się wychowujemy. Warto również zauważyć, że często poznani przez nas ludzie mają na nas ogromny wpływ. Zwłaszcza, gdy pojawiają się w szczególnych momentach naszego życia, kiedy jesteśmy podatni na wszelkie sugestie. Dlatego nie należy od razu skreślać kogoś, kto wydaje nam się być z marginesu społeczeństwa. Pozostaje jedynie poczekać, aż dana osoba dostrzeże własnymi oczami, co jest dobre, a co złe i wybierze odpowiednią ścieżkę dalszego życia. To już zależy wyłącznie od niej.

W powieściach autorki uwielbiam głównych bohaterów. Myślę, że nie ja jedna chętnie poznałabym ich na żywo. Zawsze chwyta mnie za serce przemiana zła w dobro zwłaszcza, gdy dzieje się to pod wpływem ogromnego uczucia. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie rzeczy dzieją się tylko w książkach i w filmach, że nie może istnieć taka miłość. Że ludzie się nie zmieniają. To nieprawda. W końcu nie jest to książka science fiction. To historia, która daje nadzieję na to, że w życiu wszystko może się zdarzyć. Uświadamia nam, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Chociaż wydawałoby się, że nasze życie skazane jest na klęskę, nagle może pojawić się ktoś, kto je znacznie odmieni. Ktoś, kto sprawi, że zaczniemy widzieć wszystko w zupełnie innych barwach. Ktoś, dzięki komu będziemy wiedzieć, że od teraz zacznie się lepszy czas. Przykładem osoby, która mogłaby to potwierdzić, jest nasz główny bohater. 

"Piętno Midasa" to niesamowita książka, która wciągnęła mnie bez reszty. Akcja dzieje się w zaskakującym tempie. Wywołała we mnie wiele różnych emocji. Od smutku i zwątpienia poprzez nadzieję do radości. Są takie fragmenty, że aż chce się zapłakać. Właśnie za to uwielbiam książki autorki. Za ogromne poruszenie jakie wywołują w trakcie lektury. Za każdym razem (tak też w przypadku "Piętna Midasa") po przeczytaniu powieści pani Agnieszki czuję się o wiele bardziej pozytywnie, jakby ktoś dodał mi energii. Chyba nie muszę dodawać, że zawsze poprawiają mi humor?

Oczywiście, jak najbardziej polecam tę, jak również inne powieści autorki. "Piętno Midasa" to wspaniała historia chłopaka, którego los wystawił na próbę, ale dał mu szansę na wyprostowanie swoich ścieżek. To również historia o uczuciach, które towarzyszą nam w życiu. O miłości, a także nienawiści. O pragnieniu bycia kochanym i o chęci zemsty. Jako ciekawostkę dodam, że autorka napisała dwa zakończenia. Przyznam Wam szczerze, że gdyby powstało tylko to drugie, w pierwszej chwili po przeczytaniu, miałabym ochotę podrzeć tę książkę na strzępy. Na szczęście jest wersja alternatywna, za co bardzo serdecznie dziękuję.

Wydawnictwo Novae Res

środa, 27 lipca 2016

"Dosięgnąć gwiazd" Susan Mallery


Ostatnio często dopada mnie kryzys czytelniczy. Po pięćdziesięciu stronach mam już dość, nad czym bardzo ubolewam, bo na półkach stoi mnóstwo wspaniałych tytułów, które tylko czekają, aby po nie sięgnąć. Na szczęście kilka dni temu wpadła w moje ręce powieść Susan Mallery "Dosięgnąć gwiazd", dzięki której skończyła się zła czytelnicza passa.

Nina Wentworth poświęciła wiele lat swojego życia, aby utrzymać na wodzy sprawy rodzinne. Wszystko za sprawą matki, która jest wielkim lekkoduchem i nie za bardzo przejmuje się tym, co się wokół niej dzieje. Kobieta nie zna pojęcia odpowiedzialność. Nie zna pojęcia konsekwencja. Wszystko pozostaje zatem na głowie trzydziestoletniej Niny. Czy jednak codzienność dziewczyny, polegająca na poprawie błędów matki, jest tym, o czym zawsze marzyła? Pewnego dnia na jej drodze pojawia się dwóch przystojnych mężczyzn, którzy mogą przyczynić się do wielkich zmian w życiu Niny...

Ta książka uświadomiła mi jedno, a mianowicie to, że los naprawdę może odmienić naszą codzienność w każdej chwili. Zwłaszcza w tej, w której najmniej się tego spodziewamy. Może nam postawić na drodze ludzi, dzięki którym nagle zrozumiemy, że czasami trzeba spojrzeć na siebie i tylko na siebie, na własne pragnienia, marzenia, na własne JA. Innym razem jedna podjęta przez nas decyzja może w przyszłości zaowocować spełnieniem największych pragnień, które dotąd były nieosiągalne. O tym przekonała się również nasza główna bohaterka.

Warto też zwrócić uwagę na młodsze rodzeństwo Niny, które stanowi Averil. Dziewczyna skorzystała z pomocy starszej siostry, dzięki której mogła ukończyć studia. Jej życie wydaje się poukładane. Ma pracę, dom i kochającego męża. Czego chcieć więcej? Jednak ona wciąż czuje, że czegoś jej brak. Nie może odnaleźć samej siebie, dlatego postanawia odwiedzić swoją rodzinną wyspę. Tam stara się dojść do porozumienia z samą sobą. Rozwiązać problem, który wciąż w niej tkwi. Pomimo tego, że siostry długo za sobą tęskniły, wciąż dochodzi między nimi do kłótni. Jednak w ich sprzeczkach można zauważyć pewną, powiedzmy, równowagę. Averil patrzy głównie na siebie i swoje problemy. Nina swoje plany i marzenia odkłada gdzieś na bok i zajmuje się pomaganiem innym. I jedna i druga czują, że coś jest nie tak. Dzięki ich zachowaniu i postrzeganiu świata dochodzi się do wniosku, że nie można być całe życie egoistą, a z drugiej strony nie należy popadać w skrajność i całego siebie poświęcać dla dobra innych, bo nie wystarczy nam czasu na spełnianie własnych pragnień. We wszystkim trzeba zachować umiar.

Oczywiście, nie należy w przypadku tej powieści pominąć wyraźnego wątku miłosnego, który odgrywa znaczącą rolę. Nagle w życiu Niny pojawia się dwóch mężczyzn. Kyle - przystojny, pewny siebie, pełen energii pilot wojskowy i Dylan - jej pierwsza i największa miłość, którą utraciła wiele lat temu. Na początku sytuacja wydaje się być prosta. Romans bez zobowiązań i czysta przyjaźń. Sprawy jednak przybierają nieco innego obrotu. Ninie pozostaje zadecydować, którą drogę wybrać. Wszak podobno stara miłość nie rdzewieje... Swoją drogą to też ciekawe, że osoby, które kiedyś były dla nas kimś ważnym, z jakiegoś powodu znikają, a później pojawiają się ponownie w naszym życiu... Wszystko ma czemuś służyć. Podobno nic nie dzieje się bez przyczyny...

Cóż można powiedzieć o matce Niny oraz Averil? Zdecydowanie nie przepadam za tą kobietą. Nie do końca przemawiają do mnie ludzie, którzy już dawno powinni zachowywać się odpowiedzialnie i racjonalnie, a wciąż mają w sobie więcej z dziecka niż z dorosłego. Poza tym osoby dojrzałe nie powinny być tak bezmyślne i nie powinny udawać, że w życiu za nic nie ponosi się konsekwencji. Dlatego postępowanie tej bohaterki oceniam na zdecydowane NIE.

"Dosięgnąć gwiazd" to bardzo przyjemna i lekka lektura. Idealna na letnie dni. Zapewnia doskonałą rozrywkę, a przy okazji daje coś nie coś do myślenia. Czyta się ją błyskawicznie. Polecam zwłaszcza czytelniczkom gustującym w obyczajówkach i historiach miłosnych.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins
http://www.harpercollins.pl/

sobota, 2 lipca 2016

"Marsjanin" Andy Weir



Na "Marsjanina" skusiłam się dzięki Anicie z Book Reviews by Anita i absolutnie tego nie żałuję. Powieść Andy'ego Weira jest fenomenalna. Właśnie takiej książki potrzebowałam, żeby wreszcie wskoczyć z powrotem w mój czytelniczy świat.

Mark Watney jest członkiem marsjańskiej ekspedycji. Burza piaskowa zmusza ekipę do opuszczenia Czerwonej Planety. Mark zostaje ciężko ranny. Kiedy odzyskuje przytomność, orientuje się, że został sam. Na domiar złego po przejściu wichury obozowisko jest w fatalnym stanie. Pozostało niewiele żywności. Poziom tlenu też nie jest zadowalający. O kontakcie z Ziemią nie ma nawet co marzyć. Niestety, zarówno koledzy Marka jak i NASA są przekonani, że mężczyzna nie żyje, a zatem są marne szanse na to, aby ktokolwiek zorganizował misję ratunkową. Mark ma dwie opcje. Albo poddać się i umrzeć, albo walczyć o przetrwanie, chociaż graniczy to z cudem...

"Marsjanina" zaczęłam czytać już jakiś czas temu, jednak obowiązki nie pozwoliły mi go dokończyć. Bardzo byłam z tego powodu niepocieszona, ale co zrobić... Na szczęście teraz przyszło mnóstwo wolnego czasu i tak oto udało mi się dotrzeć do ostatniej strony tej fantastycznej książki. Jestem nią zachwycona. Dawno nie przeczytałam powieści, która zrobiłaby na mnie takie wrażenie jak "Marsjanin". Nigdy nie przepadałam za kosmicznymi podbojami w literaturze. Pierwszy raz przełamałam się przy "Chórze zapomnianych głosów" Remigiusza Mroza i drugi właśnie przy "Marsjaninie". Cóż mogę napisać? Po prostu zakochałam się w tej książce.

Mark Watney stał się moim ulubionym bohaterem. Uwielbiam go za jego odwagę, ducha walki, a przede wszystkim za niesamowity charakter. Uwagi, jakie notował w swoim dzienniku, nie jeden raz doprowadziły mnie do śmiechu, chociaż jemu samemu z pewnością do śmiechu nie było. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, w jaki sposób dzień za dniem walczył o to, aby przeżyć. Mało kto dałby radę dokonać tego, co on. Przede wszystkim nie każdy człowiek ma taką wolę życia, jaką miał Mark.

Oprócz wspaniałego głównego bohatera na wielki plus oceniam to, w jaki sposób autor opisał wszelkiego rodzaju technologie użyte w trakcie marsjańskiej misji. Przeciętny człowiek nie wyobrażałby sobie, że tak skomplikowane urządzenia mogą w ogóle istnieć. Mało tego ogrom wiedzy, jakim wykazywała się cała ekipa, a zwłaszcza Mark, sprawił, że miałam ochotę im wszystkim pogratulować geniuszu. Uwielbiam mądrych, inteligentnych ludzi, dla których nauka jest pasją.

"Marsjanin" jest świetną książką, którą z całą serdecznością polecam każdemu czytelnikowi. To wspaniała powieść ukazująca walkę o życie, determinację, odwagę. Nie należy także zapominać o niezwykłym poczuciu humoru głównego bohatera. Z pewnością nie będziecie żałować, gdy już sięgnięcie po tę lekturę. Książka wciągająca bez reszty. Pełna zwrotów akcji. Trzymająca w napięciu na każdym kroku.

Wydawnictwo Akurat

piątek, 1 lipca 2016

"Maleńka Dorrit" Charles Dickens

Uff... uporałam się z wszelkimi obowiązkami związanymi z moimi studiami. Wszystkie kolokwia, zaliczenia, egzaminy już za mną i wreszcie mam czas na to, żeby zająć się czytelniczymi zaległościami. Tak oto przyszedł moment, kiedy udało mi się skończyć rozpoczętą już jakiś czas temu "Maleńką Dorrit" Charlesa Dickensa.

Amy Dorrit (tytułowa Maleńka Dorrit) jest córką Williama Dorrita. Mężczyzna stracił wszystkie swoje oszczędności i przebywa w więzieniu dla dłużników Marshalsea. W tym miejscu dorastają także jego dzieci. Oprócz Amy jest to Fanny oraz Edward. Rodzeństwo może wychodzić na wolność. Dorrit pracuje jako szwaczka u pani Clennam. Pewnego dnia do domu powraca Arthur Clennam, który do tej pory przebywał ze swoim ojcem w Chinach. Przed śmiercią pragnął przekazać synowi ważną wiadomość. Młody Clennam zaczyna podejrzewać, że jest ona powiązana ze szwaczką....

Dawno nie spotkałam się z książką, której fabuła jest bardzo intrygująca, a powieść czyta się przy tym trudno. Mimo, że podobała mi się historia, nie mogłam momentami się skupić. Nie wiem, co za tym stało, ale często w trakcie lektury myślami byłam gdzieś indziej. Przeczytanie około trzystu stron nigdy nie stanowiło dla mnie problemu, aż do tej pory.

Naprawdę trudno mi napisać, co sądzę o tej książce. Chociaż bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, chociaż historia jest ciekawa i skłania do refleksji, ja nie czuję się zachwycona. Zdecydowanie wolę powieści, od których nie mogę się oderwać. Takie, które mnie w żaden sposób nie nudzą. W tym przypadku tego, niestety, nie odczułam, czego bardzo żałuję. Charles Dickens stworzył bowiem bardzo interesujące dzieło, które nawiązuje do problemów giełdowych i gorączki finansowej, jaka panowała w trakcie pisania powieści. Pokazał, jaką rolę już od dawna odgrywają w życiu pieniądze i jak bardzo potrafią na nie wpłynąć. Jest to niewątpliwie bardzo ważny i ciągle aktualny temat.

Jeżeli o mnie chodzi, gustuję raczej w innym literackim klimacie. Uważam, że nie do końca trafił do nie styl autora. Niemniej jednak "Maleńka Dorrit" z pewnością spodoba się tym, którzy zaczytują się w klasyce.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MG

http://www.wydawnictwomg.pl/

wtorek, 7 czerwca 2016

"Piętno Kaina" James Patterson & Marshall Karp


To moje drugie spotkanie z NYPD RED i twórczością Jamesa Pattersona. Książka "Zdążę cię zabić" bardzo mi się podobała, ale "Piętno Kaina" jest dla mnie o wiele, wiele lepsza. Dlaczego? Zapraszam do przeczytania recenzji.

Pokrótce o fabule. RED to specjalny oddział policji w Nowym Jorku, który zajmuje się sprawami dotyczącymi wpływowych, sławnych, bogatych mieszkańców miasta. Tym razem śledztwo dotyczy Huntera Aldena - jednego z najbogatszych nowojorskich biznesmenów. Pewnego dnia jego syn zostaje porwany, a kierowca zamordowany w bestialski sposób. Czyżby znalazł się ktoś, kto odkrył mroczny sekret miliardera?

"Piętno Kaina" to powieść, która pochłonęła mnie bez reszty. Oderwała od codziennych spraw i obowiązków i nie pozwoliła do nich wrócić, aż dobrnęłam do ostatniej strony. To niesamowity thriller, który naprawdę potrafi zaskoczyć (jak na dobry thriller przystało). Ostatnio trudno mi trafić na książkę, która bardzo by mnie zachwyciła. Tej się to udało. Na początku byłam nieco sceptycznie nastawiona, jednak im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej byłam przekonana, że będzie to świetna powieść. Teraz, po jej przeczytaniu, potwierdzam to w stu procentach.

Nadal jestem przerażona tym, co zostało przedstawione w "Piętnie Kaina". Nawet nie dotyczy to samych morderstw i sposobów, w jakie zostały dokonane. Chodzi mi o rządzę władzy i pieniędzy. Nie mogę zrozumieć, jak można dorobić się majątku nie patrząc na to, że krzywdzi się przy tym innych ludzi. I to w jaki sposób... Ba! Jak można cieszyć się z bogactwa, które osiągnęło się kosztem ludzkiego życia? Nie jestem w stanie pojąć ludzi, dla których właśnie pieniądze są życiowym priorytetem. Wiadomo, w dzisiejszych czasach są ważne, ale chyba nie aż tak, żeby stawiać je nawet nad własną rodziną...

Co do samej powieści, jest ona napisana w taki sposób, że nie można się od niej oderwać. Akcja wciąga bez reszty. Chce się wiedzieć więcej i więcej. Mnie najbardziej ujęła tym, że dała radę mnie zaskoczyć, a to w tego typu literaturze uwielbiam. Myślę, że nie tylko ja. Ponadto nie ma zbędnych opisów. Rozdziały są krótkie, co również przyspiesza jej czytanie. Jest to jak najbardziej na plus.

Serdecznie polecam "Piętno Kaina". To wspaniała lektura dla fanów gatunku.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins 

http://www.harpercollins.pl/

wtorek, 24 maja 2016

"Druga runda" Caren Lissner

Gert niespodziewanie staje się singielką. Po długim i szczęśliwym związku po raz kolejny musi stawić czoła samotności. Wątpi, czy kiedykolwiek spotka drugiego takiego mężczyznę jak Mark. Poza tym randkowanie i szukanie na potęgę drugiej połówki nie wydaje jej się być dobrym pomysłem. Jak potoczą się dalsze losy Gert?

W głębi duszy każdy człowiek chciałby poznać kogoś, z kim dzieliłby szczęśliwe, długie lata. Co, jeśli nagle sielanka zostaje drastycznie przerwana? Z takim problemem spotkała się główna bohaterka "Drugiej rundy". Na pewno trudno pogodzić się z faktem, że tej bliskiej nam osoby nie ma już obok nas. Jak sobie z tym radzić? Jak żyć dalej? Łatwo pocieszać i doradzać, gdy patrzy się na to z boku. O wiele trudniej przejść przez to, gdy taka sytuacja dotyczy nas samych. Autorka świetnie ukazała ten problem. Dzięki temu możemy poznać myśli i sposób postrzegania rzeczywistości przez osobę, która go właśnie doświadczyła.

Brak drugiej połówki może się także przerodzić w niemałą obsesję. Z taką sytuacją musiały się zmierzyć przyjaciółki Gert. Wprowadzanie dziwnych zasad randkowania. Poszukiwanie z uporem maniaka idealnego mężczyzny. Wreszcie śledzenie byłego partnera i oczekiwanie aż zostawi swoją rodzinę. Samotność jest smutna i często może doprowadzić do takiego zachowania. Czy nie warto byłoby jednak poczekać, aż los sam postawi na drodze tę wymarzoną miłość? To kolejna kwestia poruszona w tej książce, na którą zwróciłam uwagę.

Co do samej powieści. Jest to bardzo przyjemna lektura, którą czyta się lekko i szybko. Mimo to porusza ważne tematy, o których wspomniałam wyżej. Uważam, że warto sięgać po tego typu książki, ponieważ oprócz rozrywki dostarczają nam również ciekawych spostrzeżeń. Ponadto napełniają nas nadzieją, że nigdy nie jest za późno, żeby spotkać miłość. Polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Harper Collins
http://www.harpercollins.pl/

niedziela, 8 maja 2016

"Królowie Dary" Ken Liu

 
Długi czas zajęło mi czytanie "Królów Dary". Całe szczęście nie było to winą książki, a jedynie innymi obowiązkami. Od samego początku byłam bardzo zainteresowana jej fabułą. Jest to jedna z tych książek, od których nie można się oderwać.

Dwóch głównych bohaterów. Wspólny cel. Każdy z nich pragnie wolności dla swojego kraju. Absolutna i okrutna władza cesarza jest udręką dla wszystkich mieszkańców. Strach paraliżuje każdego. Kuni Garu oraz Mata Zyndu chcą odmienić ich i swoje losy. Czy uda im się to osiągnąć?

"Królowie Dary" to wielowątkowa i bardzo rozbudowana powieść, która wciąga bez reszty. Napisana jest w taki sposób, że koniecznie chce się poznać dalsze losy bohaterów (swoją drogą są oni świetnie wykreowani - zwłaszcza Mata Zyndu i Kuni Garu). Nie jeden raz zaskakuje zwrotem akcji. Jestem zachwycona fabułą i niesamowitym światem przedstawionym. Wszystko jest dopracowane w największym stopniu. Czytając tę książkę nie sposób nie wyobrażać sobie stworzonej przez autora rzeczywistości. Uwielbiam tego typu powieści. Lubię, gdy książka od samego początku nie daje mi o sobie zapomnieć. Od tej nie sposób się oderwać. Daję jej za to dużego plusa.

Muszę przyznać, że moją uwagę najbardziej przykuła żądza władzy. Wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy, jak może ona zmienić człowieka. Niestety, mało jest ludzi, którzy nie zatracili siebie mając możliwość panowania. Bardzo dobrym przykładem jest zachowanie jednego z bohaterów - Huno Krimy. Często nawet ci najbardziej praworządni dają się kusić perspektywami władzy. To temat, który jest zawsze na czasie. Dlatego uważam, że warto sięgnąć po "Królów Dary".

Duch walki o wolność w klimacie fantastycznego Orientu, to dla mnie nowość i właśnie ta nowość okazała się strzałem w dziesiątkę. Z pewnością sięgnę po kolejną część cyklu "Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu". Póki co serdecznie zachęcam do zabrania się za "Królów Dary". Ta powieść z pewnością spodoba się fanom gatunku, a także wszystkim, którzy lubią rozbudowaną fabułę w niecodziennym klimacie. Polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non



Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytam Fantastykę IV

czwartek, 14 kwietnia 2016

"Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk


"Szeptucha" trafiła do mnie tuż przed Wielkanocą. Bardzo się z tego powodu ucieszyłam. Pomyślałam, że będzie to coś nowego. Coś, z czym do tej pory nie spotkałam się w literaturze. Teraz, po jej przeczytaniu, mogę powiedzieć, że się nie myliłam.

Mamy XXI wiek, ale różni się on od tego, w którym żyjemy. Polska nadal jest rządzona przez dynastię Piastów, a Mieszko I nigdy nie przyjął chrztu. Gosia właśnie ukończyła studia medyczne. Wyjeżdża na wieś, aby odbyć obowiązkową praktykę u szeptuchy. Nie uśmiecha się jej leczenie za pomocą magicznych sposobów i obcowanie z przyrodą. Wszak wokół roi się mnóstwo owadów, które mogą przenosić różne choroby. Sprawy nie ułatwia fakt, że dziewczyna jest wyjątkowo nowoczesna. Nie wierzy w słowiańskie bóstwa, obrzędy i moc. Ciężko jej uwierzyć, aby niektóre metody czy zaklęcia byłyby w stanie komukolwiek pomóc. Do tego wszystkiego jest samotna. Pewnego dnia poznaje ucznia lokalnego wróża, który robi na niej niemałe wrażenie. Czy jednak jest tym, za kogo się podaje?

Gdyby nie różne obowiązki, które ograniczają mój czas na czytanie, pochłonęłabym "Szeptuchę" jednym tchem. Jest to wspaniała powieść, w której nadprzyrodzone moce przeplatają się ze światem rzeczywistym. Z jednej strony mamy XXI wiek, taki, jak teraz. Rozwiniętą cywilizację i technologię. Z drugiej zamiast prezydenta jest król, a zamiast chrześcijaństwa wiara w wielu bogów. Wprowadzenie słowiańskich bóstw w realny świat jest dla mnie naprawdę genialnym pomysłem. To coś nowego, z czym wcześniej się nie spotkałam.

Oprócz nich spotykamy także wiele nierzeczywistych stworzeń ze staropolskich wierzeń. Mamy do czynienia z ubożętami, które są domowymi duchami. W lesie można spotkać leszego wraz z jego niedźwiedziem. Wchodząc do jeziora trzeba uważać na utopce, a we śnie może nas dopaść wąpierz. Poza tym pojawia się również motyw pewnej polskiej legendy, którego nie chcę zdradzić. Wplecenie go w taki sposób jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Coś wspaniałego. Właśnie dzięki temu oraz dzięki wszystkim postaciom, demonom, boginkom i tym podobnym, wręcz zakochałam się w tej książce, która jest dla mnie jedną z najbardziej magicznych powieści, jakie do tej pory czytałam.

Nie należy zapomnieć także o tym, że "Szeptucha" to książka pełna dobrego humoru. Gosia jest mistrzynią w poprawianiu nastroju. Dziewczyna często nie zdawała sobie sprawy z tego, że to, co robi, może być bardzo niebezpieczne. Kiedy wyobrażałam sobie reakcję jej przyjaciół, gdy opowiadała o swoich przygodach, ciężko było mi się nie roześmiać. W tej książce jest naprawdę mnóstwo zabawnych sytuacji, które z pewnością u każdego wywołają uśmiech na twarzy.

Oczywiście, nie zabrakło wątku miłosnego. Nie jest on jednak taki cukierkowy jak zazwyczaj. Pomimo tego, że łatwo domyślić się, kogo połączy uczucie, nie jest to typowe love story. Ciężko określić, co jest na rzeczy. Zwłaszcza, że jedna ze stron ma w tym wszystkim coś do ugrania. Ponadto zakończenie pozostawia nas z gigantycznym znakiem zapytania.

"Szeptucha" zapewniła mi świetną rozrywkę. Jest to jedna z najlepszych książek, jakie miałam okazję przeczytać. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, bo po przeczytaniu zakończenia po prostu muszę wiedzieć, co będzie dalej. To jest kolejny plus tej książki. Finał, który zostawia nas z niewiadomą. Jak najbardziej polecam "Szeptuchę" wszystkim, którzy lubią nietypowe powieści z nutą fantastyki. Zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po nią ze względu na wątek słowiański, który dodaje tej książce "tego czegoś".

Za możliwość przeczytania dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal
http://www.grupawydawniczafoksal.pl/

Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytam Fantastykę IV

piątek, 8 kwietnia 2016

Wiosennie, stosikowo

Kilka dni temu obiecywałam na Instagramie stosik. Niestety, obowiązki związane ze studiami zabrały mi za dużo czasu, więc moje najnowsze nabytki przedstawię Wam teraz :)


Jest tego całkiem sporo, więc nie mogę narzekać. Narzekać mogę jedynie na brak czasu, żeby to wszystko przeczytać :(


Powyżej mój stosik promocyjny, czyli książki, które kupiłam za bardzo niską cenę.

Od góry:
"Pompeje" Robert Harris - zaintrygował mnie opis oraz jej cena, która nie przekroczyła 10 zł :)

"Prom kosmiczny 03" Greg Bear - tak, zaczynam powoli przekonywać się do takiej literatury.
Wszystko za sprawą Remigiusza Mroza i jego "Chóru zapomnianych głosów". Uwielbiam! "Prom kosmiczny 03" kupiłam również w promocyjnej cenie dochodzącej do 10 zł

"Księga Sandry" Tamora Pierce - o ile dobrze pamiętam jej cenę, to wynosiła ona 5 lub 6 zł, także ciężko było mi się oprzeć pokusie :)

"Modlitwa za skazańca" Rafał Bogusławski - ta kosztowała mnie ok. 3 zł. Kocham takie promocje. Który książkoholik podarowałby sobie kupno książki, która kusi opisem, jeżeli kosztowałaby zaledwie 3 zł? ;)

"Konklawe" Fabrizio Battistelli - tutaj również zachęciła mnie cena (6zł ?). Czytałam różne opinie o tej książce. Zobaczymy, czy mi się spodoba.

"Głowa Niobe" Marta Guzowska - muszę teraz zapolować na "Ofiarę Polikseny". "Głowę Niobe" dorwałam w księgarni Tak Czytam za 13 zł.

"Uwięziona w raju" Romesh Gunesekera - promocja w Świecie Książki. Również około 14 zł :)


Tutaj stosik prezentowy :) Zajączek wiedział, co kocham :D

Od góry:

"Trzej muszkieterowie" Aleksander Dumas - tutaj muszę Wam opowiedzieć o moim niedawnym odkryciu kanału na YouTube - Book Reviews by Anita. Uwielbiam oglądać recenzje Anity. Są przewspaniałe i "rozpierniczają system" :D Właśnie dzięki niej odkryłam to świetne wydanie "Trzech muszkieterów" (i nie tylko). Złożyłam zamówienie u "Zająca" i oto jest :) Mój własny egzemplarz :)

Remigiusz Mróz:
"Przewieszenie"
"Rewizja"
"Zaginięcie"
"Parabellum. Prędkość ucieczki" - postanowiłam jakiś czas temu zebrać kolekcję książek Remigiusza Mroza. Jestem na dobrej drodze. Już nie mogę się doczekać, aż je wszystkie przeczytam :D

"Wróć, jeśli kochasz", "Zostań, jeśli pamiętasz" Gayle Forman - czyli pakiet dwóch książek, którymi zainteresowałam się ostatnio.

"Marsjanin" Andy Weir - to jest taki 50% prezent, ponieważ kupiłam go sobie sama na Święta :D Jest to moje postanowienie na kwiecień, ponieważ został wybrany jako lektura tego miesiąca w grupie BookAThonowej na Facebooku :)


Stosik recenzencki

Od góry:

"Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk - od Grupy Wydawniczej Foksal. Wspaniała, zabawna książka. Już powoli ją kończę, także możecie się spodziewać niebawem jej recenzji :)

"Zdążę cię zabić" James Patterson & Marshall Karp - od wydawnictwa Harper Collins. Świetny thriller. Przeczytałam go praktycznie za jednym zamachem. Polecam. Moja recenzja tutaj.

"Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej" Janina Lesiak - od wydawnictwa MG. Bardzo krótka, ale jakże bardzo wzruszająca i smutna książka. Moja recenzja tutaj

Bardzo serdecznie dziękuję za egzemplarze :)


Najnowsze zakupy + prezentowa kolorowanka

Od góry:

"365 dni bez stresu. Kolorowanka antystresowa" - świetny sposób na relaks. Dodatkowo przy każdej kolorowance wspaniałe cytaty. Polecam. To również prezent, jaki otrzymałam na Wielkanoc.

"W cieniu Pałacu Zimowego" John Boyne - jakże mogłabym sobie odmówić zakupu książki, w której mowa jest o Pałacu Zimowym. Już nie mogę się jej doczekać.

"Dawca" Lois Lowry - o tej książce również dowiedziałam się z filmiku Anity. Bardzo zainteresował mnie ten tytuł.

"Osobliwy dom pani Peregrine" Ransom Riggs - słyszałam różne opinie na temat tej powieści. Postanowiłam sama się przekonać, czy jest ona warta uwagi. Na ten moment przejrzałam tylko kilka fotografii i niektóre z nich są naprawdę tajemnicze i mroczne.

"Meczet Notre Dame. Rok 2048" Elena Czudinova - na tę pozycję czaiłam się już od dawna. Zawsze jednak coś mnie powstrzymywało. W końcu zdecydowałam się na jej zakup. Kolejna powieść, którą muszę przeczytać w najbliższym czasie.

Jak Wam się podoba mój pierwszy wiosenny stosik? Czytaliście którąś z powyższych książek? Jakie są Wasze wrażenia?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...